Polska odchodzi do lamusa, niech żyje Rzeczpospolita Tuska!

Obrazek użytkownika AgataCz
Kraj

Zanosi się na to, że nasza ojczyzna niebawem zmieni swoją nazwę z Rzeczypospolitej Polskiej na Rzeczpospolitą Tuską, bo przymiotnik określający jej narodowość nie będzie się już nikomu z niczym kojarzył. Skąd ten ponury wniosek? Ano stąd, że nasz nie-rząd bardzo konsekwentnie dba o to, żeby obecnym Polakom (a późniejszym Tuskoidom) wydawało się, że historia ich państwa nie sięga dalej aniżeli do roku 1989. Założycielem grodu Tuszczan mianuje się zapewne generała Jaruzelskiego, matką narodu Wałęsę, a wydarzeniem na miarę zjednoczenia plemion pod jednym berłem i chrztu stanie się przepędzenie złego Kaczora z KPRM i dorwanie się Donalda do stołka.

No dobrze, ja tu sobie ironizuję, a sprawa jest naprawdę poważna. Nie dalej jak kilka dni temu Piotr Zychowicz ogłosił w Rzepie, że Fundacja Karta - niezależna organizacja pozarządowa, zajmująca się dokumentowaniem i upowszechnianiem historii najnowszej Polski i Europy Środkowo-Wschodniej – jest na skraju bankructwa. Powodem jest utracenie dotacji państwowej w wysokości 200 tys. zł w wyniku zmiany ustawy o działalności IPN. Wcześniej to Instytut przekazywał karcie ową kwotę, teraz jednak nie może finansować żadnych organizacji pozarządowych. A dzięki tym pieniądzom stworzono Indeks Represjonowanych, czyli bazę danych Polaków, którzy ucierpieli w wyniku prześladowań ze strony Związku Sowieckiego. Przeciętny mieszkaniec „warszawki” czy „krakówka” może nie myśleć na co dzień o gwałconych przez Sowietów kobietach czy o ludziach niegdyś „podróżujących” w bydlęcych wagonach, przy panującym 40-stopniowym mrozie, ale z całą pewnością nadal istnieją osoby, którym bardzo zależy na należytym wspomnieniu i uczczeniu ich członków rodzin.

Praca nad Indeksem Represjonowanych to zresztą nie jedyna działalność Fundacji. Jak czytamy na jej stronie:

„Ośrodek KARTA prowadzi działalność: wydawniczą („Karta”, albumy historyczne, serie książkowe i inne), wystawienniczą, edukacyjną (m.in. organizowany od 1996 roku konkurs dla młodzieży„Historia Bliska”), archiwistyczną (Archiwum Wschodnie, Archiwum Opozycji, Archiwum Historii Mówionej, Archiwum Fotografii.

Ośrodek KARTA prezentuje swoje bogate archiwalia i doświadczenie badawcze w aktywnym kontakcie z odbiorcami na kilku portalach internetowych, np. „Uczyć się z historii” czy niedawno uruchomionym, nowatorskim XXwiek.pl (z Osią Czasu, pokazującą — przez źródła — cały XX wiek — dzień po dniu) razem z interfejsem do Biblioteki Cyfrowej Ośrodka KARTA (gdzie umieszczane będą zdigitalizowane unikatowe dokumenty z naszych kolekcji, a już są obecne, np.: „«Solidarność» — Narodziny Ruchu” i kolekcja Jacka Kuronia).”

Oczywiście, pozbawienie tak szlachetnej organizacji pieniędzy można by tłumaczyć niefrasobliwością urzędników, gapiostwem lub zwykłą pomyłką. Można by również stwierdzić, iż społeczna szkodliwość czynu jest niewielka, więc nie ma o czym mówić. Moim zdaniem jednak, widzimy tu kolejny przejaw walki obecnej władzy z własną historią, z tożsamością i pamięcią narodową.

Niedawno (bo nie dalej jak parę miesięcy temu) mieliśmy do czynienia z podobną historią. Kurier Wileński, jedyny polski dziennik w regionie, stracił dotację Senatu i znalazł się na skraju upadku. Oczywiście, bezRadek Sikorski zauważył problem dopiero bo rozpętaniu się burzy medialnej w obronie Kuriera i obiecał w końcu ofiarowanie finansowego wsparcia dla polonijnej gazety. Jednak przez długi czas nasi urzędnicy pozostawali głusi na jakiekolwiek kwestie dotyczące dziennika i ewentualnej pomocy dla niego. A skoro już jesteśmy przy Litwie, to o pomstę do nieba woła również odwrócenie się rządu polskiego plecami do rodaków mieszkających na Wileńszczyźnie, przy jednoczesnym dopieszczaniu litewskiej mniejszości w Polsce. Choć jeśli spojrzymy na platformerskie pomysły dotyczące zmian w oświacie, to możemy podejrzewać, iż depolonizacja naszych dzieci tu na miejscu dokona się dwa razy szybciej aniżeli ta na Litwie.

Dodajmy jeszcze do tego zmiany w finansowaniu organizacji polonijnych (wcześniej odpowiadał za to Senat, teraz partyjny minister spraw zagranicznych) i najnowsze kontrowersje w związku z trybem przeprowadzanych przez MSZ konsultacji w sprawie projektu planu współpracy z Polonią i Polakami za granicą w 2012 r. O co chodzi? Ano o to, że organizacje miały 5 dni na zgłaszanie ewentualnych uwag do projektu. Co więcej, jak podaje portal wpolityce.pl:

„Organizacje polonijne mają też zastrzeżenia do merytorycznej strony projektu planu działania na 2012 r. Przewodniczący Unii Wspólnot Polonijnych (Tadeusz Adam Pilat) zwraca uwagę, że MSZ nie uwzględniło w nim polonijnych organizacji międzynarodowych. Pilat pisze, że w planie brak też miejsca na jakiekolwiek imprezy, zjazdy, kongresy, festiwale i konferencje z udziałem przedstawicieli polonijnych z wielu krajów.”

I niestety, ale wniosek z tego wszystkiego nasuwa się jeden – tuski rząd ma w głębokim poważaniu tych, którym leży na sercu historia ich narodu (no chyba, że jest to naród inny niż polski, wtedy trzeba się pochylać nad nim i rozumieć i współczuć) i nawet się z tym nie kryje. Dodajmy jeszcze do tego media, które co jakiś czas regularnie „oburzają się”, że gdzieś ma powstać pomnik jakiegoś „leśnego bandyty”, papieża albo jakiegoś tam zwycięstwa polskiego, które po prostu nie mogą mieć racji bytu. Okazałe mogiły mogą mieć, a i owszem, ale tylko bolszewicy i Armia Czerwona, w przeciwnym razie zaraz pojawiają się kosztorysy i lamentowania nad tym, ile dzieci można by za to wykarmić, ile automatów z darmowymi prezerwatywami stałoby już na ulicach i ile przedszkoli by wybudowano, zapewne w miejsca tych zamykanych. No i jeszcze ta nieustanna martyrologia, nekrofilia i sado-maso nad narodowymi nieszczęściami. Taka KARTA, na przykład, po co ma istnieć, skoro tylko wypomina nieładne rzeczy Rosjanom i jeszcze na dodatek robi z nas wieczne ofiary.

O, a przy okazji zwycięstw i klęsk– dzisiaj powinniśmy świętować 70. rocznicę powstania Armii Krajowej. Powinniśmy, bo mało kto w ogóle wie o tym, że taka rocznica ma miejsce, nie mówiąc już o tym, że jak już ktoś się dowiedział, to ma to gdzieś. Ale do rzeczy – powstanie AK było wydarzeniem ze wszech miar chlubnym i zaszczytnym dla Polaków, a jej żołnierze wsławili się odwagą i umiejętnościami na wszystkich frontach II wojny światowej. Dzisiejsze wojsko może tylko marzyć o takim poświęceniu i oddaniu ze strony swoich oficerów i szeregowych. Ale o tych bohaterach najwyraźniej też nie wolno wspominać. Wszak jedynym sukcesem Polski było wybranie Tuska na premiera (i to dwa razy, więc w sumie mamy dwa sukcesy). Przy tym nawet wiktoria wiedeńska, Solidarność i bitwa warszawska to tylko nic nie znaczące epizody.

wpolityce.pl/wydarzenia/23102-jak-msz-wspolpracuje-z-polonia-niefrasobliwosc-sabotaz-skandal-5-dni-na-konsultacje-budzetow

www.rp.pl/artykul/9157,809608-KARTA-na-krawedzi.html

www.karta.org.pl/

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Agato! Dobre!

Pozdrawiam, czytając Cię ( pozwolę sobie per Ty) z wzrastającym zainteresowaniem.

pozdrawiam,

TJ.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#225922

Ośrodek "Karta" ma swoje jasne i ciemne karty. Ale pozbawienie go dotacji państwowych jest skandalem. Kolejnym skandalem polityki historycznej państwa.

Pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#225950

W sumie nie wiem co dopisać do pozostałych komentarzy, również do tych na S24. Trafnie Agata oceniasz rzeczywistość. Zresztą, ile z rzeczy o których mówiliśmy się nie sprawdziło ?

Smutne w tym wszystkim jest jednak to, że świadczy to wszystko dobitnie o tym, że jest to zorganizowana akcja, a nie kolejny zbieg okoliczności.

A najbardziej wkurzające w tym wszystkim jest to, że brygady lemingów wciąż mędzą nad uchem coś w stylu "a co mi do tego", "co mnie to obchodzi" itp. A jak już ich dzieci będą mówiły po niemiecku lub rosyjsku, a wspomnienie o prawdziwej historii Polski, lub jej nazwy będzie nie tylko faux pas, passe czy "nie cool", ale będzie pociągało konsekwencje prawne, ta sama brygada debili powie "ale co je teraz mogę ?"

Jesli mam być szczery, to jak to ocenił jeden z czołowych prezenterów telewizyjnych w Wielkiej Brytanii: "nie dyskutuje się z człowiekiem o inteligencji rośliny, oni najwyraźniej mają zabronione uprawianie seksu z osobnikami tego samego gatunku i robią to z warzywami z własnego ogródka". Kto to powiedział, pozostawiam poszukiwaniom własnym. No, ale do tego lemming musiałby nie tylko znać języki, ale i czytać ze zrozumieniem. A to już może być dla człowieka-marchewki zbyt wiele.

Nam pozostaje robić swoje, to w co wierzymy, co sprawi, że nasze dzieci będą żyły w wolnej Polsce, a my patrząc w lustro nie będziemy spuszczać wzroku, mówiąc "a co ja teraz mogę ? Już przecież nic się nie da zrobić".

Dycha jak zwykle.

...nie dość prawdy się dorobić, trzeba ją jeszcze obrobić i obronić, i piersiami zastawić, i pieczęć swą położyć jej na piersiach...

Przeczytajcie moją książkę "Ostrzeżenie"

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

****** "Not Every Conspiracy is a Theory" ******

#226123