Zirajewski świadek koronny, czyli totalna kompromitacja prokuratury

Obrazek użytkownika faxe
Blog
Trwające ponad 11 lat śledztwo w sprawie zabójstwa gen.Papały obnaża niesłychaną degrengoladę i kompletną niemoc organów ścigania w Polsce.
 
Dzisiejsza śmierć  Zirajewskiego, który odsiadywał 15-letni wyrok więzienia za porwanie i zabójstwo gdańskiego biznesmena, po raz kolejny przypomniała sprawę zabójstwa gen. Papały.
 
 Sąd skorzystał z prawa do nadzwyczajnego złagodzenia kary, kiedy gangster zaczął współpracować z prokuratorami badającymi zabójstwo komendanta głównego policji .
 
Stał się najważniejszym świadkiem w tym śledztwie. Jego zeznania były podstawą do postawienia zarzutów polonijnemu biznesmenowi z USA Edwardowi Mazurowi. To on, według Zirajewskiego, w kwietniu 1998 r., podczas spotkania w gdańskim hotelu Marina, miał nakłaniać do zabójstwa Papały. Za wykonanie zlecenia oferował 40 tys. dolarów. Uczestnikami spotkania oprócz Mazura i Zirajewskiego był również Andrzej Zieliński ps. Słowik oraz Nikodem Skotarczak ps. Nikoś. Dwa miesiące później, 25 czerwca 1998 r., komendant główny policji został zastrzelony przed swoim blokiem w Warszawie.
 
 Prokurator Jerzy Mierzewski od 11 lat zajmuje się sprawą Papały.
 
Przypomnę, że podczas przesłuchań w dniu 22 stycznia i 27 lutego 2002, kiedy świadek Zirajewski składał zeznania obciążające Edwarda Mazura, prokurator Mierzewski nie pouczył świadka o treści art. 183 kpk. Czyli krótko mówiąc zeznania te prokurator Mierzewski mógł wyrzucić do kosza.
Wątpliwości co do wartości dowodów z zeznań Zirajawskiego, a więc odebranie ich bez pouczenia o treści art. 183 kpk, a także   prawdomówności świadka, jak również obawa, że po pouczeniu o treści art. 183 kpk, Zirajewski zmieni obciążające Mazura zeznania doprowadziły do decyzji o zwolnieniu Mazura.
 
 „Zygmunt Kapusta (szef Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie) zadzwonił do Karola Napierskiego, by zreferować mu informację o zatrzymaniu Edwarda Mazura i wątpliwości związane z głównym dowodem, jakim są zeznania Artura Zirajewskiego. Napierski zażądał zwołania narady w prokuraturze krajowej. Odbyła się ona następnego dnia rano.
Wzięli w niej udział Karol Napierski; Andrzej Kaucz, kierujący w 2001 roku, w ramach Prokuratury Krajowej, grupą prokuratorów kontrolujących bieg śledztwa w sprawie zabójstwa generała Marka Papały; Artur Kassyk, nadzorujący śledztwo z ramienia biura do spraw przestępczości zorganizowanej prokuratury krajowej; Bogusław Michalski; Artur Morgała; Marek Deczkowski oraz Jerzy Mierzewski.
„Nastąpiła wymiana opinii pomiędzy uczestnikami narady. Zaprezentowane przez prokuratora Bogusława Michalskiego wątpliwości, dotyczące dowodu z zeznań Artura Zirajewskiego, nie były kwestionowane przez żadnego z uczestników narady.
Co do dalszego postępowania z zatrzymanym Edwardem Mazurem, Jerzy Mierzewski już na początku narady zaprezentował stanowisko, iż wymienionemu należy przedstawić zarzut popełnienia przestępstwa, a następnie wystąpić z wnioskiem o zastosowanie względem niego tymczasowego aresztowania
.
W dalszym toku narady nie reprezentował już jednak w tym względzie tak zdecydowanego, jednoznacznego stanowiska. Zapytany wprost przez Karola Napierskiego, jak zachowa się Artur Zirajewski po uprzedzeniu go o treści art. 183 kpk, oświadczył,  iż odwoła on złożone przez siebie zeznania, zaś zapytany o stanowisko co do dalszego postępowania z Edwardem Mazurem nie odpowiedział, wykonując gest świadczący o niezdecydowaniu, rozkładając ręce”
.
Jak zachowali się inni uczestnicy narady?
 
„Artur Morgała nie zabrał w czasie narady głosu, zaś Artur Kassyk podzielał stanowisko  zaprezentowane przez Bogusława Michalskiego. Andrzej Kaucz i Marek Deczkowski, dostrzegając ryzyko decyzji o przedstawieniu zarzutów Edwardowi Mazurowi, opowiadali się jednak za takim rozwiązaniem. Bardziej jednoznaczne stanowisko reprezentował przy tym Andrzej Kaucz. Bogusław Michalski sformułował też wniosek, iż materiał dowodowy jest niewystarczający do przedstawienia Edwardowi Mazurowi zarzutu popełnienia przestępstwa, w związku z czym należy wymienionego niezwłocznie zwolnić i przesłuchać w charakterze świadka. (…)
Fragment książki „Zabić Papałę” Sylwester Latkowski
 
Tak więc już w 2002r. począwszy od prokurtora prowadzącego śledztwo, a skończywszy na prokuratorze krajowym, wiadome było organom ścigania, że zeznania Zirajewskiego nie są wiarygodne. Fakt ten był główną przyczyną zwolnienia Mazura.
 
Zdumiewające jest, że w 2007r, a więc 5 lat póżniej zeznania te były podstawą we wniosku ekstradycyjnym Mazura.
 
 
Poniżej fragmenty 70 stronicowego uzasadnienia decyzji odrzucenia wniosku o tę ekstradycję sędziego Arlandera Keys  - dotyczy zeznań Zirajewskiego.                 
 
„...Biorąc pod uwagę ewidencję z dokumentów , Sąd rozpatrzy najpierw spisane zeznania rządowego świadka koronnego, Artura Zirajewskiego. Zanim Sąd będzie dyskutował na temat tego co p. Zirajewski miał do powiedzenia, Sąd zauważył kilka niepokojących aspektów zeznań przedstawionych przez rząd. Po pierwsze, Sąd nie dostał zeznań a tylko wyciągi z tych zeznań. Sąd nie ma pojęcia co więcej p.Zirajewski powiedział albo nie powiedział na różnych prtzesłuchaniach. Po drugie, niektóre wyciągi zawierają oczywiste ( chociaż wyglądające na drobne - też żartobliwe) błedy. Na przykład, jeden protokoł mówi, że przesłuchanie rozpoczęto 9.09.1999, a zakończono 9.04.2002 – 18 m-cy od jego rozpoczęcia. W innym wypadku przesłuchanie rozpoczęto 9.04.2002 a zakończono 9.03.2002 – miesiąc przed jego rozpoczęciem Inne przesłuchanie rozpoczęto 7.01.2003 i zakończono m-c później 7.02.2003, jeszcze inne sugeruje, że przesłuchanie rozpoczęto 19.08.1999 a zakończtono 6.04.1999 – cztery miesięce zanim się rozpoczęło.
Te błędy być może mogą mieć niewinne wyjaśnienie. Sąd nie jest przekonany, jak chciałby p.Mazur, że błędy te trzeba oceniać groźny motyw ze strony rządu. Ale, jakby nie było, błędy te zachwiały zaufanie Sądu w wiarygodność dokumentacji.
 
Zawartość tych zeznań jest jeszcze bardziej niepokojąca. Po pierwsze, rząd przedstawił 14 zeznań p.Zirajewskiego, wziętych w ciągu okresu 4 lat, gdy czytane razem, zawierają one tyle nieścisłości, że trudno jest uwierzyć, iż rząd myślał, że może je przedstawić bez zachwiania prawdopodobieństwa. W swoim pierwszym zeznaniu 9.04.1999 p.Zirajewski podał, że Tomek Nowosad zaakceptował kontrakt zamordowania „wielkiego psa ze stolicy”, że też brał udział w spotkaniu w hotelu Marina w marcu lub kwietniu 1998, a w spotkaniu brało udział 6 mążczyzn – Nikodem Stokarczak, p.Nowosad, p.Zirajewski i trzech nieznanych mu mężczyzn. Podał też, że kilka dni po spotkaniu w hotelu Marina, spotkał Sergieja, ktory powiedział mu, że p.Nowosad zaproponował mu „załatwienie policjanta”. Także tego dnia, p.Zirajewski identyfikował z 93 zdjęć, człowieka, którego widział z p.Nowosadem – nie zidentyfikował p.Mazura – co więcej, nie wspomniał nawet p.Mazura, nie wspomniał też amerykańskiego biznesmena ani nic w tym sensie.
4 m-ce później, p.Zirajewski zeznał tym razem, że w spotkaniu brało udział 4 mężczyzn (Nikodem Stokarczak, p.Zirajewski i 2 nieznanych mu meżczyzn, ale p.Stokarczak powiedział mu, że są to Słowik i Edward Mazur). Nie wspomina ani słowem p.Nowosada. Po tym jak na początku wspomniał Mazura, p.Zirajewski zaczął nazywać go „Edek”, a Nikodem nazywał go „Bako”. Stwierdził też, że widział „Edka” wcześniej na spotkaniu z p.Stokarczakiem, na parkingu w Wilanowie. W zeznaniu z 19.08.1999 podał, że to nie p.Nowosad, ale on (Zirajewski) jest odpowiedzialny za zatrudnienie zabójcy i to on a nie p.Nowosad zaaranżował zaangażowanie Sergieja. Następnie oświadczył, że brał udział w innym spotkaniu w hotelu Marina z udziałem 5 innych meżczczyzn – panów Stokarczaka, Nowosada, Kartofla i 2 nieznanych mu. Ani gen. Papała, ani morderstwo nie były dyskutowane.
 
Kilka tygodni później 9.09.1999 p.Zirajewski zeznawał znowu. Tym razem opisał 2 spotkania w hotelu Marina. Na pierwszym, na którym obecni byli panowie Stokarczak, Kartofel, Zirajewski i jeszcze jeden meżczyzna ( nie Mazur), którego rozpoznał na fotografi, rozmawiali generalnie o „morderstwie psa z W-wy”, ale inne szczegóły nie były omawiane. Podał też, że był odpowiedzialny za znalezienie zabójcy i że zatrudnił Sergieja do tej roboty. Podał również, iż na drugim spotkaniu, na którym byli Słowik i Mazur, pokazano mu zdjęcia gen. Papały.
 
Następne przesłuchanie, przynajmniej tak jest w dokumentach przedstawionych Sądowi, było półtora roku później. Tym razem p.Zirajewski „sprowadził” z powrotem p.Nowosada jako podżegacza, podając, że „Nowosad prawdopodobnie spotkał Kartofla. Rozmawiali oni o kontrakcie na zamordowanie kogoś z W-wy”. Na spotkaniu w hotelu Marina byli panowie Zirajewski, Stokarczak, Kartofel i „Bako”, nie rozmawiano na tym spotkaniu o gen. Papale. Podał też, że było drugie spotkanie, na którym byli obecni panowie Stokarczak, Zirajewski i 2 meżczyzn,   których on nie zna, rozmowa dotyczyła konfliktu p. Stokarczaka z p.Słowikiem i nie rozmawiano o gen.Papale, czy o morderstwie. To zeznanie implikuje p.Mazura, w najlepszym wypadku, jako uczestnika spotkania - na którym nie rozmawiano o morderstwie gen.Papały – z ludźmi aktywnymi w zorganizowanej przestępczości.
 
Jeszcze dalej podważają wiarygodność zeznań p.Zirajewskiego, iż w kilku z nich przyznaje, że kłamał pod przysięgą, że przyznał się w gruncie rzeczy do wymyślenia powiązań pomiędzy p.Mazurem a gen.Papałą albo, że przyznał się do do podania informacji w zamian za zredukowanie  kary za morderstwo, za które był w tym czasie zatrzymany. W zeznaniu z 30.05.2001 p.Zirajewski mówił o dwóch spotkaniach w hotelu Marina; podał, że o gen.Papała nie rozmawiano na żadnym z tych spotkań, ale po pierwszym Nikoś powiedział mu, że będzie kontrakt na morderstwo w W-Wie. Znamienne jest, że p.Zirajewski zeznał, że po jego aresztowaniu, gdy usłyszał o morderstwie gen.Papały w wiadomościach, „zbudował hipotezę”, że spotkania w hotelu Marina dotyczyły kontraktu na zamordowanie gen.Papały. Co gorsza, przyznaje, że zaoferował te „hipotezy”, aby uzyskać korzyści tzn. zredukowany wyrok za mordestwo. Zgodnie z dok. rządowymi plan ten pracował; „oficjalna notatka” mówi, że p.Zirajewski „był tymczasowo aresztowany...jako osoba podejrzana o polecenie i udział...w morderstwie p.Suleja. Złożył szczegółowe i wiarygodne zeznania w tej sprawie. Biorąc to pod uwagę, Sąd I inst. Skazał go na 12 lat. Sprawa została przekazana do SA i zalecono zmianę wyroku. Rządowe dokumenty wskazują, że p.Zirajewski ma zredukowaną karę.
W zeznaniu z 30.05.2001, p.Zirajewski podał, że jego wcześniejsze zeznania zawierały zfabrykowane fakty, oparte na jego „hipotezie”, ale obecne zeznanie jest prawdą „dzisiaj podaję gołe fakty bez moich komentarzy czy wniosków” To jest bardzo ważne dla p.Mazura, ponieważ w tym zeznaniu nie ma ani słowa, które mogłyby łączyć gen.Papałę z p.Mazurem.
Nawet gdyby Sąd zaakceptował, że p. Mazur i „Bako” są tę samą osobą, jedzne co można przypisać Bako jest to, iż był obecny na pierwszym spotkaniu w hotelu Marina – gdzie „ nie było rozmowy o Papale”
Prosty fakt przebywania w towarzystwie ludzi związanych ze zorganizowaną przestępczością nie jest przestępstwem i nie może być podstawą extradycji. P.Zirajewski powiedział, że po spotkaniu Nikoś powiedział mu, że będzie kontrakt na kogoś w W-wie, ale nie ma to żadnego związku z Bako czy p.Mazurem. Opisał on też drugie spotkanie w hotelu Marina, ale na liście obecnych nie ma Bako/Mazura, podał też, że omawiane sprawy nie miały żadnego związku z ge.Papałą. W skrócie, zeznanie p.Zirajewskiego, które jest „ewangielią” (dosł) sprawy, nie implikuje p.Mazura w żadnym przestęstwie i nie może być podstawą  do uwierzenia, że podżegał on kogoś do zamordowania gen.Papały.
 
Zeznanie z 7.01.2003 p.Zirajewski rozpoczyna przyznając, że;
„w moich pierwszych zeznaniach w tej sprawie nie powiedziałem całej prawdy, bo obawiałem się o bezpieczeństwo moich ukochanych, niemniej jednak zdecydowałem się powiedzieć wszystko co wiem, moja sytuacja polepszy się ponieważ moja sprawa jest obecnie w SA Gdańsk. Byłem poinformowany przez przesłuchującego w tej sprawie, że art.60 & 4 KK daje możliwość zredukowania kary, „jeżeli odkryje fakty” w innej sprawie. W zeznaniach z 2002 powiedziałem prawdę nie ukrywając niczego, a rozbieżności wynikają z faktu, że jestem aresztowany prawie 5 lat, i minęło prwie 5 lat od chwili gdy byłem świadkiem tych wydarzeń”.
 
Innymi słowy p.Zirajewski zeznaje po to, aby zredukować swoją karę za morderstwo. Ten fakt wykracza daleko poza pytanie o wiarygodność; to eliminuje jedyną rządową ewidencję.
.
P.Zirajewski nie wplątał siebie w to przestępstwo, w jednych zeznaniach podawał, że to on zatrudnił zabójcę ( ale nie zabójcę który dokonał morderstwa), w innych podał, że kto inny był odpowiedzialny. A rzeczywistości, rola jego zmienia się z zeznania na zeznanie.
Jedyny świadek, który może poświadczyć cokolwiek dot. spotkania w hotelu Marina jest Artur Zieliński. I jak Sąd wyjaśni poniżej, jego zeznania są równie podejrzane. Jeszcze bardziej znamienne jest, iż dwa z zeznań p.Zielińskiego są kompletnie różne niż zeznania p.Zirajewskiego, a jedno zeznanie gdzie potwierdza to co powiedział p.Zirajewski jest również nieprzydatne; wprawdzie potwierdza istnienie spotkania w hotelu Marina, ale równocześnie zaprzecza najważniejszemu aspektowi; p.Zieliński powiedział że p.Zirajewski nie brał udziału w tym spotkaniu. W skrócie z zeznania p.Zielińskiego, nie wynika nic, co mogłoby uwiarygodnić tak niewiarygodne i podejrzane zeznanie p.Zirajewskiego. Nie ma też nic innego w dokumentach co wzmocniłoby jego zeznania.
 
Rząd podkreśla, że p.Mazur był w Polsce w czasie kiedy p.Zirajewski twierdzi, że był namawiany do morderstwa gen.Papały. I sugeruje, że fakt ten niezależnie kolaboruje z zeznaniami p.Zirajewskiego. Po pierwsze p.Zirajewski nigdy nie sprecyzował dokładnie czasu, kiedy namawianie miało miejsce; podał, że spotkanie miało miejsce w lutym, marcu albo kwietniu 1998, a także podał że wie, iż to się działo przed 8.04.1998; który był dniem kiedy jego samochód wybuchł. Rządowy argument byłby mocniejszy gdyby p.Zirajewski podał dokładną datę, albo chociaż tydzień – a p.Mazur byłby w Polsce w tym czasie. Ale nawet wtedy, jak dołączone dokumenty podróży wskazują jasno, p.Mazur był w Polsce cały czas. Dokumenty od kwietnia 1991 do marca 2002 wskazują, że p.Mazur podróżował do Polski przeciętnie co najmniej 10 razy każdego roku, czasami przebywając w Polsce tygodniami. Jego podróże podczas okresu kiedy namawianie miało miejsce jest typowe dla jego podróżowania- lata przed i po okresie o którym mówi p.Zirajewski, lata w których nic złego się nie stało. Na każdy wzięty   m-c czy dwa prawdodopodobieństwo, że p.Mazur był w Polsce jest bardzo wysokie. Dlatego jest najzwyczajniej niemożliwe przywiązywanie jakiegokolwiek znaczenia do faktu, że p.Mazur był w Polsce w okresie, który bardzo luźno określił p.Zirajewski.
 
Na koniec rząd „robi dużo hałasu” na temat identyfikacji p.Mazura 27.02.2002. Zobaczywszy dokum. zdjęciową z tej czynności, Sąd uważa, że identyfikacja ta bardziej pogrąża niż wzmacnia sprawę rządową. Nawet agent Boertje ( z Departamentu Stanu, trąbią w tę samą trąbę co rząd- oczywista polityka „przyjaciół”) przyznał, że 3 mężczyzn na identyfikacji nie przypominało ani trochę p.Mazura. Najbardziej niepokojący jest fakt, że 3 mężczyzn było ubranych na ciemno, podczas gdy p.Mazur był ubrany w czerwoną, trochę za dużą kurtkę. I co najważniejsze, pomimo przedstawiania tego faktu na słuchaniu innaczej, rząd przyznał teraz, że Polacy „kazali p.Mazurowi zdjąć marynarkę i dali mu do założenia codzienną kurtkę w celu, aby jego ubranie nie wzglądało tak formalnie” (tutaj podkreślenie sędziego!)
Równie dobrze mogliby założyć mu tablicę do strzelania na piersi, albo ogłoszenie na głowie mówiące „wybierz mnie”. Identyfikacja p.Zirajewskiego nigdy nie przeszłaby w tym kraju. Biorąc pod uwagę, że zeznania p.Zirajewskiego nie zawierają rysopisu p.Mazura – przeciwnie, kiedy był o to pytany podał, że nie może opisać p.Mazura – jego identyfikacja p.Mazura w tej sugerującej linii jest bardzo podejrzana.
W rzeczywistości poleganie rządu na tej identyfikacji jest szokujące i obrażające, szczególnie  w świetle najnowszej rewelacji, że ta czerwona kurtka była „wmuszona” p.Mazurowi przez policję. ( Sąd dowiedział się o tym z odpowiedzi Mazura po słuchaniu! Dop. Mój)
 
 Zadziwiający jest fakt,iż pomimo przyznania się do tego, że zmuszono p.Mazura do zdjęcia marynarki i włożenia czerwonej kurtki, rząd dalej upiera się i oskarża p.Mazura o kłamstwo pod przysięgą, kiedy powiedział, że na identyfikację założył garnitur.
 
Nastąpny rządowy świadek A.Zieliński, nie jest bardziej wiarygodny niż P.Zirajewski. 26.07.2004 p.Zieliński został skonfrontowany z zeznaniami p.Zirajewskiego co do jego obecności na spotkaniu w hotelu Marina i zdecydowanie zaprzeczył; powiedział, że nie zna p.Mazura, nie zna p.Zirajewskiego i nie przypomina sobie spotkania z p.Skotarczakiem w hotelu Marina, poza jednym przypadkiem i to nie miało nic wspólnego z gen.Papałą, p.Mazurem czy morderstwem. To zeznanie pokrywało się z zeznaniem 6 tygodni wcześniej 16.06.2004, kiedy p.Zieliński podał taką samą opowiastkę, nic na temat p.Mazura czy morderstwa gen.Papały, w rzeczywistości załączone dokumenty podają że „ nie załączona część zeznań” wskazuje, że p.Zieliński „potwierdza swoją znajomość z Ryszardem Boguckim, ale zaprzecza, że spotkanie i rozmowa miały miejsce w Gdańsku z E.Mazurem i A.Zirajewskim w kwietniu 1998” Po czym dwa lata później 23.06.2006, p.Zieliński w oczywistym „nagłym olśnieniu”, potwierdził zeznania p.Rażniaka o spotkaniu z Nikodemem Skotarczakiem i Edwardem Mazurem gdzie „morderstwo gen.Papały było wspominane”. Rząd argumentuje, że p.Zieliński zmienił zeznania i zdecydował się powiedzieć prawdę ponieważ zdał sobie sprawę, że jego przyjaciel – p.Rażniak – zdradził go – p.Mazur twierdzi, że Zieliński wskazał na niego, ponieważ zdał sobie sprawę, że może osiągnąć korzyści przyjmując wersję p.Rażniaka. Uczciwe mówiąc Sąd nie ma wystarczających informacji, aby zdeterminować, który scenariusz jest bardziej prawdopodobny, niemniej jest to trochę dziwne, że p.Zieliński nie powiedział nic dopóki p.Rażniak nie dał mu tej wersji (opowiastki).
Charakterystyczne i ważne jest, że rząd usiłuje udowodnić, iż zeznania p.Zielińskiego potwierdzają zeznania p.Zirajewskiego, a przecież ich nie potwierdzają. Faktycznie zeznania p.Zielińskiego z 23.06.2006 zaprzeczają zeznaniom p.Zirajewskiego w bardzo istotnym aspekcie; p.Zieliński bardzo wyraźnie podał, że na spotkaniu w hotelu Marina był tylko on, p.Skotarczak i p.Mazur; bardzo wyraźnie podał kiedy zapytano go o p.Zirajewskiego czy tam był „Nie pamiętam tego człowieka, nie mogę go rozpoznać”
Na koniec, co do zeznań p.Zielińskiego, Sąd zauważa że w zeznaniu z 23.06.2006, jedynym w którym jest mowa o p.Mazurze, jest również podejrzane. Zeznanie to, jeżeli mu uwierzymy, nie implikuje go w żadnym przestępstwie, w najgorszym wypadku zeznanie to sugeruje, że jest on winny usiłowania pomocy swojemu przyjacielowi wyjść z więzienia wcześniej i usiłowania „wycyckania” człowieka, który planował zamordowanie polskiego najwyższego rangą policjanta. Podobnie jak zeznania p.Zirajewskiego, zeznaniu p.Zielińskiego z 23.06.2006 brakuje indicia wiarygodności i nie jest wystarczające do udowodnienia prawdopodobieństwa przestępstwa, tyle rząd przyznał wybierając i opierając się na zeznaniach p.Zirajewskiego, a nie Zielińskiego
 
Sąd nie będzie spekulował dlaczego Biuro Krajowej Prokuratury dołączyło dodatkowe zeznania pp. Rażniaka i Zielińskiego 7.07.2007 do Departamentu Sprawiedliwości. Zał. List mówi, że to dołączenie jest efektem korespondencji. Co jest jasne, jakby nie było, to to że zeznania zostały odebrane 9 i 23 czerwca 2006, więcej niż rok po formalnym żądaniu 4.04.2005 extradycji p.Mazura i 8 lat po wydarzeniach. Jeżeli te zeznania miały wzmocnić  prawdopodobieństwo przestępstwa to „nie udało im się to nieszczęśliwie” (dosłownie).
 
Zeznania p. Marcina Puczyńskiego były najbardziej prawdopodobne i wiarygodne w tej sprawie; p.Puczyński wygląda na to, że nie ma kryminalnej historii i powodu aby kłamać. Ale dokładna analiza jego zeznań dowodzi, że nie mogą one popierać ustaleń do prawdopodopodobieństwa przestępstwa, by dać wiarę iż E.Mazur namawiał A.Zirajewskiego do zamordowania gen.Papały. Po pierwsze, pomimo, że jego zeznania są na niekorzyść p.Mazura, sugerując, że spędzał on czas z ludźmi uwikłanymi w zorganizowaną przestępczość, to nie jest to przestępstwo, dla którego Rzeczpospolita Polska żąda extradycji. Zeznania p.Puczyńskiego nie implikują p.Mazura w morderstwo gen.Papały, czy namawiania do morderstwa. Najważniejsze z perspektywy Sądu jest to, że zeznania p.Puczyńskiego nie potwierdzają w żaden sposób zeznań p.Zirajewskiego. W rzeczywistości nawet p.Zirajewski w 14 zeznaniach nigdy nie wspomnał nawet p.Kanigowskiego.
 
Nastąpne zeznanie, innego polskiego kryminalisty p.Trelli, jest podobnie bez wartości; w najlepszym wypadku potwierdza przebywanie p.Mazura w towarzystwie p.Skotarczaka – nie ma się czym chwalić ale to nie przestępstwo. Nie zaoferował on nic z czego Sąd mógłby wyciągnąć konkluzję, że p.Mazur namawiał A.Zirajewskiego do morderstwa Papały. Nie potwierdził on zeznań p.Zirajewskiego a tenże nigdy nie wspomiana p.Trelli w zeznaniach.
 
Na pierwszy rzut oka wygląda na to, że jest bardzo dużo ewidencji, łączącej p.Mazura – człowieka bez kryminalnej przeszłości w obydwu swoich ojczyznach – z różnymi ludzmi związanymi ze zorganizowaną przestępczością. Jest to zaskakujące (biorąc pod uwagę wiedzę Sądu na temat egzystencji p. Mazura tutaj w USA) – ale nie jest to przestępstwem. Rzeczpospolita Polska żąda extradycji p.Mazura aby odpowiedział za namawianie Artura Zirajewskiego do morderstwa gen. Papały i ten Sąd jest zobligowany uznać to żądanie, ale tylko wtedy kiedy dowody bedą wystarczające aby zgodnie ze zdrowym rozsądkiem uwierzyć, że podejrzany mógł popełnić przestępstwo. Dowody mogą co najwyżej zgodnie ze zdrowym rozsądkiem wskazywać, że p.Mazur zadawał się z podejrzanymi typami. Nie jest to wystarczające by wysłać go do Polski...”
 
Amerykański wyrok w tej sprawie dobitnie ukazał ciężką porażkę prokuratury oraz niesłychaną degrengoladę i kompletną niemoc polskiego wymiaru sprawiedliwości.
 
To co dla amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości nadaje się tylko do kosza, dla polskich prokuratorów ma walor porażających, twardych i oczywistych dowodów. Dla sądu federalnego Stanów Zjednoczonych zeznania płatnego mordercy ciągle zmieniającego swoje wersje zeznań w zależności od zapotrzebowania prokuratorów, nadają się tylko na makulaturę.
 
Prokuratorzy zapomnieli, że sprawa będzie rozpatrywana przez sąd, w którym liczą się dowody i fakty, a nie populistyczna potrzeba „wsadzenia” kogokolwiek.
 
O ekspertyzie psychologicznej, która znalazła się w aktach śledztwa w sprawie zamachu na b. komendanta głównego policji, poinformowała PAP w 2009r. Opinia ta dotyczy wiarygodności Artura Zirajewskiego. Konkluzja opinii biegłego psychologa - zeznania Zirajewskiego: "Nie spełniają większości psychologicznych standardów wiarygodności". Opinię tę wykonano na zlecenie prokuratury w połowie 2009r.
 
Pozostaje tylko zapytać, po cóż była prokuraturze ta opinia w 2009r? I dlaczego nie zrobiono tej opinii w 2002r.? Czy dalej jedyne osiągnięcie 11 lat śledztwa w sprawie zabójstwa gen.Papały to zeznania Zirajewskiego?
 
W dzisiejsze doniesieniach mediów o śmierci Zirajewskiego, dalej nazywany jest głównym świadkiem w sprawie zabójstwa gen.Papały. Jeżeli tak rzeczywiście jest, to wszyscy ministrowie sprawiedliwości od chwili zabójstwa gen. Papały do dzisiaj powinni stanąć przed Trybunałem Stanu.
 
Sprawa ekstradycji Mazura wraca też co jakiś czas na pierwsze strony.
„...Minister sprawiedliwości Andrzej Czuma wysłał pismo do Hillary Clinton z pytaniem, gdzie utknęła sprawa ekstradycji Edwarda Mazura. Czuma chce jasnej deklaracji: co dalej ze sprawą polonijnego biznesmena, który jest podejrzewany o podżeganie do zabójstwa byłego szefa policji gen. Marka Papały...”
Zaiste zadziwiająca jest niekompetencja tych doniesień prasowych. Sędzia Arlander Keys ocenił dowody polskiej strony i wydał prawomocne orzeczenie.
 
Jedyną możliwością było odwołanie się od tego wyroku, lub przesłanie nowego wniosku o ekstradycję. Ale podstawą odwołania mógłby być tylko i wyłącznie błąd ( błędy) proceduralne sędziego Keys. Strona polska nie odwołała się. Natomiast nowego wniosku nie można „wyprodukować” ...bo dalej Zijarewski jest głównym świadkiem.
 
Ameryka to nie Polska i tam minister nie straszy sędziego. Nie mogła tego zrobić Condolisa Rice.
Hilary Clinton już nawet nie ma ewentualnie kogo naciskać, bo sprawa jest zakończona. Koniec i kropka.
 
Hilary Clinton może co najwyżej pokiwać głową nad polskimi niedoukami. Sprawa nigdzie nie utknęła, jest po prostu zakończona. Przesyłanie podobno nowych, tajemniczych dowodów Sekretarzowi Stanu nie prowadzi do niczego, chyba tylko mydleniu oczu społeczeństwu, że coż się robi w sprawie morderstwa Papały.
Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Skoro mamy prywatną adwokaturę ,prywatne armie i policje zwane agencjami ochrony, to czemu nie pójść na całość i dokończyć jedynie słusznego dzieła pomagdalenkowego czyli prywatyzacji totalnej.
Prywatne sądy to mogłaby być fantastyczna wizja zreformowania systemu niewydolnego co widać gołym okiem!
Można sobie wyobrazić taką sytuację, że np obcinacze palców, prowadzenia i temu podobna gangsterka byłaby sądzona tylko na prywatnym poletku niejakiej B.Piwnik.
Arcyzbrodniarze, mafia w sądzie prywatnym uwłaszczonym przez Widackiego.
Gwałciciele, handlarze kobietami, pedofile sad prywatny u prof. krakowsko-toruńskich; Zolla i Filara.
TW, kapusie, donosiciele z czasów prl u oraz sprawy porządku konstytucyjnego u Łętowskiej i Jaskierni.
Łapówkarze, przekrętasy skarbowi itp. w sadzie prywatnym Z. Cwiąkalskiego.
Sprywatyzowana prokuratura w rękach Kaczmarka.
Dla pozwów Michnika byłby specjalny trybunał w którym rozstrzygałby jednoosobowo niejaki mecenas Rogacki.
Skoro prywatne jest bardziej wydolne od nieruchawych, ociężałych państwowych gigantów to prywatny wymiar sprawiedliwości daje gwarancję sprawności, wydolności.
Aby te sprawność jeszcze bardziej urealnić proponuję wprowadzić zasadę jednoinstancyjności!!
Będzie szybko i sprawnie.
Likwidacja niewydolnego państwowego wymiaru sprawiedliwości to niesamowite oszczędności dla budżetu.
A sprawa niezawisłości to i tak jest kategorią wielce umowną jeśli przyjrzymy się różnym postanowieniom czy wyrokom!
Podobnież więzienia i areszty tylko prywatne!
Mógłby je wykupić od skarbu państwa Dochnal lub ten od Colosseum,.
Nie byłoby żadnego przeludnienia, 8 m kw. na jednego.
Kamery, wizjery.
I system stanie się wydolny!
Nie będzie samobójstw, dochodzeń i rezygnacji ministrów sprawiedliwości.
pzdr

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

antysalon

#42069

W Stanach sa prywatne wiezienia z ktorych korzysta Panstwo.

...Obnoszę po ludziach mój śmiech i bukiety
Rozdaję wokoło i jestem radosną
Wichurą zachwytu i szczęścia poety,
Co zamiast człowiekiem, powinien być wiosną. K.Wierzyński

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

...Obnoszę po ludziach mój śmiech i bukiety
Rozdaję wokoło i jestem radosną
Wichurą zachwytu i szczęścia poety,
Co zamiast człowiekiem, powinien być wiosną. K.Wierzyński

#42127

Stany to nie polski burdel. Nadużycia obecnie to pikuś naprzeciwko tego co by się działo w prywatnych. Mieszkam w Kanadzie i dochodzą tu głosy o "jakości" prywatnych więzień w USA. Problemy w polskim wymiarze sprawiedliwości nie zostaną zlikwidowane prywatyzacją więzień.
Pozdrawiam faxe

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

faxe

#42154

Ależ Antysalonie, to wszystko co proponujesz już jest! Nazywa się "wymiar sprawiedliwości". No może nie prywatny, ale semi- prywatny napewno. To już tuż tuż. wystarczy obejrzeć przesłuchanie Wassermana na ten przykład.
Pozdrawiam i samych dobroci w Nowym Roku życzę
faxe

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

faxe

#42155