MITY I HITY TRZECIEJ WŁADZY - MIT PIĄTY - zasady procesowe - dowodzenie

Obrazek użytkownika faxe
Kraj

Rozpoczęłam mój cykl „Mity i hity III władzy“ od omówienia konstytucyjnych gwarancji rzetelnego wymiaru sprawiedliwości.

W tym i następnych odcinkach zajmę się zasadami procesowymi, które w teorii gwarantują rzetelne postępowanie sądowe i zawarte są w ustawie Kodeks Postępowania Karnego i innych ustawach.

Fundamentalne zasady procesowe (chociaż nie wszystkie) zawarte są w Rozdziale I k.p.k. , zatytułowanym „Przepisy wstępne“.

Na pierwszym miejscu w art.2 k.p.k. zawarto zasadę prawdy. Jest to zasada procesowa dotycząca postępowania dowodowego i tymi zajmę się w pierwszym rzędzie. A więc również zasadami

➢ bezpośredniości
➢ koncentracji materiału dowodowego
➢ swobodnej oceny dowodów – art. 7 k.p.k.
➢ rozstrzygania wątpliwości na korzyść oskarżonego (in dubio pro reo) art. 5 & 2 k.p.k
➢ badania oraz uwzględniania okoliczności przemawiających zarówno na korzyść, jak i na niekorzyść oskarżonego (art. 4 k.p.k.)

Zanim przejdę do omówienia tych zasad, podkreślić muszę, iż sama ocena dowodów i ustalenie stanu faktycznego podczas procesu w sądzie jest zadaniem nie wymagającym posiadania jakiejś tajemnej i niedostępnej zwykłym śmiertelnikom wiedzy czy też wykształcenia prawniczego. Twierdzenie, iż „..sędziowie, czyli osoby specyficznie wykształcone, wyselekcjonowane i doświadczone…” mogą tylko podołać temu zadaniu jest kolejnym mitem.

Jeżeli udowadniany fakt uznaje się za udowodniny wtedy, kiedy każdy normalny, przeciętnie inteligientny, doświadczony człowiek, zostanie przekonany ponad wszelkie rozsądne wątpliwości, że ten fakt jest zgodny z rzeczywistościa, to oznacza to również, że ten człowiek jest w stanie ocenić ten fakt zgodnie z logiką, wiedzą i doświadczeniem życiowym no i zdrowym rozsądkiem i nie musi być sędzią specyficznie wykształconym i wyselekcjonowanym.

Wiele skomplikowanych czynników, jak organizacja państwa, potrzeba organizacji i unifikacji wymiaru sprawiedliwości i uwarunkowania historyczne zdeterminowały jaki system prawny obowiązuje w Polsce, a co za tym idzie, również to, że dowody są przeprowadzane i oceniane przez sędziów podczas rozprawy.

W krajach byłego imperium brytyjskiego, co oznacza ca połowę populacji na świecie, obowiązuje system prawny, gdzie dowody przeprowadzaja strony, a sędzia pilnuje, aby strony przestrzegały zasad dowodzenia. Natomiast ocenia dowody ława przysięgłych, czyli zwykli zjadacze chleba. Pryncypia samego dowodzenia i oceny dowodów w obu systemach są takie same.

Zasada prawdy - nakazuje sędziom, aby wszystkie ich decyzje, były ustaleniami faktycznymi zgodnymi z rzeczywistym stanem rzeczy. Taka prawda nazwana jest prawdą materialna.

Przeciwieństwem prawdy materialnej jest prawda formalna lub innaczej prawda sądowa, kiedy za prawdę uznaje sędzia ustalenia dokonane na podstawie domniemań, fikcji prawnych lub naukowych, co nie pozostaje w zgodzie z rzeczywistym stanem rzeczy.

Zasada prawdy ma w procesie karnym charakter nadrzędny, bowiem celem procesu jest wydanie orzeczenia zgodnego z prawdą.

Taka też jest dyrektywa art. 2 § 2 k.p.k. - podstawę wszelkich rozstrzygnięć powinny stanowić prawdziwe ustalenia faktyczne. Sędziowie mają obowiązek badać oraz uwzględniać okoliczności przemawiające zarówno na korzyść, jak i na niekorzyść oskarżonego (art. 4 k.p.k.), a nie dające się usunąć wątpliwości rozstrzygać na korzyść oskarżonego (art. 5 § 2 k.p.k.).

Nie jest możliwe zrealizowanie zasady prawdy bez zachowania wszystkich zasad dowodzenia.

Pierwsze dwie zasady: bezpośredniości i koncentracji materiału dowodowego nie są w polskim prawie skodyfikowane. Być może z tego powodu w czasie procesu karnego niewielką wagę przywiązuje się do nich w ogóle. Tych zasad ortodoksyjnie przestrzega się w systemie brytyjskim.

Bezpośredniość oznacza, że sędziowie ustalają stan faktyczny opierając się na dowodach, które sami przeprowadzili na rozprawie, bez dopuszczania odczytania na rozprawie protokołów z przesłuchania oskarżonego, świadka lub biegłego, które zostały sporządzone w postępowaniu przygotowawczym albo na rozprawie, a jeżeli już to tylko w wyjątkowych sytuacjach uregulowanych przepisami k.pk.

Teoretycy doszukują się w art. 410 k.p.k. - podstawę wyroku może stanowić tylko całokształt okoliczności ujawnionych w toku rozprawy głównej. Moim zdaniem, wręcz przeciwnie, art. 410 k.p.k. dopuszcza brak bezpośredniości bez żadnych ograniczeń, nakazując tylko ujawnienie całokształtu wszystkich okoliczności, na rozprawie. Ujawnienie nie oznacza dowodzenia przed sądem. Oznacza że sąd ma obowiązek wziąć pod uwagę wszystkie okoliczności, a nie że ma przeprowadzić wszystkie dowody. Teoretycznie więc sąd nie naruszy zasad procesowych, jeżeli na rozprawie głównej ograniczy swoją rolę do ujawnienia całoksztaltu okoliczności sprawy ustalonych przez prokuraturę w postępowaniu przygotowawczym, nie stosując zasady bezposredności w ogóle!

I tak wygląda niestety praktyka. Przyzwyczajenia sędziów, tendencja do ułatwiania sobie życia i „chodzenie na skróty“, uprawnienia prokuratury i ukształtowanie procedury powodują, że rozstrzygnięcie sądu jest w większości uzależnione od uzyskanych dowodów w śledztwie czy dochodzeniu. Sąd na rozprawie ogranicza większość postępowania dowodowego do ujawniania protokołów z postępowania przygotowawczego. Często – jak przedstawię na przykładach - nie weryfikuje nawet zeznań przepytując na rozprawie świadków i oskarżonych, a podstawą ustaleń faktycznych są ustalenia prokuratura. Co więcej najczęściej wynik postępowania przygotowawczego nie tylko kształtuje całkowicie podstawę orzekania, ale przesądza o winie oskarżonego.

A przecież sąd powinien korzystać z dowodów nie tylko przeprowadzonych bezpośrednio przed sądem, ale powinien korzystac z dowodów pierwotnych, bowiem tylko takowe pozwalają na poznanie prawdy bez niebezpieczeństwa zniekształceń - np. nie powinien dopuszczać dowodów z „drugiej ręki“ – plotek, zasłyszń etc, co jest powszechną praktyką.

Wspomnę tylko o zasadzie koncentracji materiału dowodowego.

Zgodnie z tą zasadą - proces powinien stanowić zwarty ciąg czynności, które dokonywane są bez zbędnej zwłoki.

W polskim porzadku prawnym realizuje się tę zasadę poprzez dyskrecjonalną władzę sędziego, co umożliwia sądowi uwzględnianie faktów i dowodów powoływanych przez strony w dalszym etapie procesu, pomimo możliwości ich powołania na początku tegoż. Nieustannie zadziwia praktyka planowania rozpraw w procesie, gdzie powiedzmy 20 rozpraw odbywa się często po kilka miesięcznie, z przerwami wielotygodniowymi i taki process trwa pół roku do roku, zamiast miesiąc – gdyby stanowił zwarty ciąg czynności.

Ilość spraw na przewlekłość postępowania wygranych przez obywateli polskich w ETPC mówi sama za siebie - jak w ich przypadkach zwarty ciąg czynności był dokonywany bez zbędnej zwłoki.

Warto wspomnieć, iz k.p.k. z 1928r. przewidywał prekluzję w przytaczaniu faktów i dowodów. Strony były zobowiązane do przytaczania od razu wszystkich znanych przez nią faktów i dowodów pod rygorem utraty prawa do ich przytaczania w dalszym etapie procesu.

Zasady
➢ swobodnej oceny dowodów (art. 7 k.p.k.)
➢ rozstrzyganie na korzyść oskarżonego niedających się usunąć wątpliwości (5 § 2 k.p.k.)
➢ badania oraz uwzględniania okoliczności przemawiających zarówno na korzyść, jak i na niekorzyść oskarżonego (art. 4 k.p.k.)

zawierają określone dyrektywy dotyczące przeprowadzania i oceny dowodów skierowane do prokuratorów podczas postepowania przygotowawczego i sędziów podczas postępowania sądowego.

Przypomnę, iż osiągnięcie prawdy materialnej możliwe jest tylko wtedy, kiedy ustalenia faktyczne zostaną udowodnione, a to z kolei ma miejsce, gdy jednocześnie spełnione są dwa warunki:

➢ warunek obiektywny – przeprowadzone dowody muszą u każdego normalnego, średnio inteligentnego i zdrowo myślącego człowieka rodzić przekonanie, iż ustalenia faktyczne są zgodne z prawdą;
➢ warunek subiektywny – sędziowie powini być przekonani, iż dokonane przez nich ustalenia stanu faktycznego, są zgodne z rzeczywistym stanem rzeczy.

Zgodnie z art. 7 k.p.k. ocena dowodów oparta jest na zasadzie swobodnej, czyli dowody nie mają z góry określonej mocy i wagi, a sama ocena zależy od przekonania sądu. Przekonanie to winno być kształtowanego na podstawie doświadczenia życiowego, wiedzy o rzeczywistości, zasad logicznego myślenia, zwykłego zdrowego rozsądku oraz wszystkich pozostałych dowodów. W teorii sędzia stosując powyższe kryteria oceny dowodów nie może ocenić ich dowolnie. Sędzia ma też ustawowy obowiązek uzasadnienia swoich ocen. Oceny te w teorii podlegają kontroli wyższej instancji. Taki rodzaj swobodnej oceny dowodów nazwano - kontrolowaną.

W innych systemach prawnych występuje też – swobodna niekontrolowana ocena dowodów i wtedy sąd nie ma obowiązku uzasadniania swoich orzeczeń, a dokonana przez niego ocena dowodów nie podlega kontroli instancyjnej. W anglo-saskim systemie prawa ława przysięgłych korzysta ze swobodnej niekontrolowanej oceny dowodów, nie muszą uzasadniać swoich ocen, a sam werdykt ławy przysięgłych nie podlega kontroli instancyjnej.

Następne dwie zasady nie wymagają wyjaśnień, obowiązki sędziego wynikające z nakazów tych zasad są jasne i proste. Wrócę do nich w częsci omawiającej praktyczne stosowanie.

Praktyka

Ustalenie winy oskarżonego zależy od prawidłowo przeprowadzonych dowodów i prawidłowego ustalenia stanu faktycznego zgodnego z rzeczywistością. Nie dysponujemy żadnymi danymi statystycznymi, które przybliżyłyby skalę problemu o ilości faktycznie niewinnych, skazanych na podstawie „błedów“ w ustaleniach faktycznych sądów. Pod efemizmem „błędy“, kryją się nie tylko faktyczne i nieuświadomione błędy sędziów, ale, co trzeba podkreślić, w większości przypadków są to świadome manipulacje dowodami, świadome pomijanie części dowodów i świadome fałszowanie dowodów przez sędziów.

Sądy rejonowe i okręgowe rozpatrują rocznie około 450 tys. spraw karnych. „ ... Ministerstwo Sprawiedliwości stwierdziło, że w Polsce jest niesłusznie skazanych co roku od 70 do 100 tysięcy osób. 
To są tylko te udowodnione przypadki, w których osoby poszkodowane dochodziły swoich roszczeń i dostały odszkodowanie od skarbu państwa ...”

Jeżeli „oficjalnie“ co 5 skazany jest niewinny, jaka jest nieoficjalna rzeczywistość?

Bezmiar bezprawia i łajdactwa sędziów w ustalaniu stanu faktycznego i udowadnianiu winy znam w detalach w sprawie, z której wzięłam moje przykłady. Jest to sprawa o zabójstwo sygnatura SO K 65/2002 Sądu Okręgowego w Suwałkach - rozpatrzona przez sędziów Jacka Sowula i Waldemara Malca.

Okoliczności sprawy – w jeziorze w miejscowosci P. pod Olsztynem znaleziono część rozkawałkowanych zwłok. Jeden z oskarżonych Jacek W. był kolegą też oskarżonego w tej sprawie – Wiesława S i często bywał w P. W Suwałkach zaginął w kwietniu 1999r Tomasz S. – znajomy oskarżonych. Wiesław S. i Jacek W. razem z kilkoma innymi osobami zostali oskarżeni o zamordowanie Tomasza S – szczątki odkryte w jeziorze były wg prokuratury sczątkami Tomasza S.

Jednym z najważniejszych świadków oskarżenia był Jerzy B. – ojczym Wiesława S. Elementy jego zeznań były jedynym źródłem wiedzy sędziów, niepotwierdzonym żadnymi innymi dowodami podczas dowodzenia fundamentalnych faktów i okoliczności zarzucanego zabójstwa.

Nie znaleziono świadków – wśród sąsiadów Jerzego B., czy mieszkańców P. i okolic, którzy potwierdziliby zeznania tego świadka. Dodać trzeba, iż prokuratura, policja i CBŚ przeszukiwała okolice P. i przesłuchiwała mieszkańców P. 10 miesiecy po odkryciu szczątków, a sam Jerzy B. zostal po raz pierwszy przesłuchany ponad półtora roku po odkryciu szczątków, kiedy wszyscy oskarżeni siedzieli w areszcie z zarzutem zabójstwa.

Jedynym świadkiem w P., który miał coś do „zeznania“ i mogłyby te zeznania mieć związek ze sprawą - był Norbert D. – dozorca plaży w P. W czerwcu 1999r widział zaparkowany samochód z suwalskimi numerami i obcych mężczyzn na plaży.

Sędziowie dysponowali dwoma dowodami rzeczowymi, które według ich oceny potwierdzały elementy zeznań tego świadka. Były to – 8 prętów metalowych i piła spalinowa.

Wybrałam ten przykład, ze względu na ograniczony materiał dowodowy - co ułatwia przedstawienie dokładnie i z detalami dochodzenie sędziów do prawdy.

Zeznania Jerzego B. w śledztwie: najważniejsze fragmenty. Zeznanie złożone 29.01.2001 .

„...Wiem, że mój pasierb jest aresztowany – sprawa zabójstwa T.S. Wiosną 1999r przyjeżdżal do nas do domu mężczyzna. Nie znam go. W tym miejscu okazano tablicę poglądową nr.5. Po zapoznaniu się z tablicą, świadek pokazuje na zdjęcie nr.2 – to jest ten mężczyzna o którym mówię. Odczytano z legendy zdjecia nr 2 Romuald W . W tym miejscu okazano tablicę nr.6 . Po zapoznaniu się z tablicą, świadek pokazuje na zdjęcie nr.1- na tym zdjęciu widnieje drugi mężczyzna który wiosną przyjeżdżał do W. Odczytano z legendy Jacek W. Przyjeżdżał jeszcze jeden mężczyzna z Suwałk, nie jestem w stanie rozpoznać go, Wiem tylko ze on kulał widocznie na nogę. Mężczyzna ten miał gdzieś ze 40 lat. Najwięcej takich wizyt było od marca do czerwca 1999r....

...(przyjeżdżali) osobowymi samochodami koloru czarnego bordowego. Przyjeżdżali także takimi busami dostawczymi. Takich wizyt było conajmniej trzy...

....Przypominam sobie, że do Wieśka były przywożone takie jakieś paczki z metalowymi prętami ze stali zbrojeniowej, ale co to było to nie wiem bo wszystko wnosili na strych a ja jeżdżę na wózku inwalidzkim i nie mogłem tego sprawdzic. Nie wiem po co ci mężczyźni przyjeżdżali do Wieśka.... nieczytelne...

…Wizyty te skończyły się gdy w radiu podali że znaleziono głowę w jeziorze...

...O okolicznościach zabójstwa tego człowieka z jeziora – teraz wiem że nazywał się S. nic nie wiem.
Na pewno słyszałem strzały od kwietnia do czerwca 1999r. Strzały dobiegały z kierunku lasu gdzie jest pusta czerpalnia wody. Było to w dzień po południu około 17. Myślałem ze to leśniczy strzelał, ale kto strzelał nie wiem. Nie pytałem leśniczego strzałów było dwa raz za razem.
Nie potrafię powiedzieć, kto wtedy był u nas. Jacyś mężczyźni byli u nas w tym okresie ale jacy nie pamiętam.
Wiesiek w tym momencie był w lesie bo poszedł do lasu powiedział że idzie po drzewo. Trochę tego drzewa przyniózł ale niewiele.Wtedy też jak Wiesiek wrócił do domu umył piłę dokładnie rozbierając ją na części przy użyciu benzyny
W lesie był ze dwie godziny dziwiło mnie to bo w domu i przy domu było dużo drzewa. Przypomniałem sobie, że z Wieśkiem był mężczyzna ktorego wskazałem to znaczy Romuald W, bo mu Wiesiek dawał później drzewo które włożyli do bagażnika....“

Na rozprawie na sesji wyjazdowej sądu w miejscu zamieszkania Jerzego B., którą prowadził sędzia W.Malec, świadek powtórzył powyższe zeznania. Nowym elementem było stwierdzenie, że w czasie, kiedy słyszał strzały, na podwórku posesji odbywała się libacja. Przypomniał sobie, że pręty metalowe były zapakowane w szary papier i związane sznurkiem.

Jerzy B. przepytywany przez jednego z obrońców, powiedział, że przed złożeniem zeznań w śledztwie kilka razy ( pomiędzy lipcem a grudniem 2000r) odwiedził go funkcjonariusz CBŚ z Białegostoku, a podczas tych wizyt nie składał zeznań, tak sobie rozmawiali.

Zeznania świadka Jerzego B. były podstawą następujących ustaleń faktycznych sędziów J.Sowula i W.Malca:
➢ Tomasza S pzywieziono w okolice P. w kwietniu 1999r.
➢ w okolice P. przewieziono klatkę zespawaną w Suwałkach i Tomasza S. przetrzymywano w tej klatce, usytuowanej gdzieś w lesie, w niedostępnym miejscu w okolicach P.
➢ Jacek W, pasierb świadka Wiesław S. i co najmniej 3 innych mężczyzn torturowali Tomasza S. w miejscu przetrzymywania przez około 8 tygodni.
➢ zabójstwa dokonano oddajac dwa strzłay do ofiary – od marca do czerwca, w dniu kiedy świadek Jerzy B. dwa slyszal strzaly
➢ w dniu zabójstwa Jacek W. był w P.
➢ po zabójstwie ciało rozkawalkowano piłą, którą Wiesław S. zabrał do lasu i zapakowano w worki, ktore wrzucono do jeziora i w inne nieznane miejsca. W tych działaniach brali udział Wiesław S., Jacek W. i Damian D.
➢ Jacek W. był na miejscu zbrodni ponieważ miał chęć zatarcia śladów.
➢ Ślady przetrzymywnia ofiary w klatce w okolicach P. przez około 8 tygodni i ślady zabójstwa bardzo dokładnie usunięto. Tak dokładnie , iż rok później CBŚ nie znalazło jednego śladu tych wydarzeń i nie ustaliło miejsca przetrzymywania i zabójstwa.
➢ fakt, że śladów przetrzymywania, torturowania i zabójstwa nie znaleziono wskazuje, że Jacek W. był obecny przy zbrodni.

Fragmenty uzasadnienia wyroku skazującego Jacka W. na karę dożywotniego więzienia za przetrzymywanie, torturowanie i zabójstwo Tomasza S.

„...Bezprzecznie Tomasz S. został zamordowany w okolicach posesji Wiesława S, w dniu w którym Jerzy B. słyszł strzały szybko następujące po sobie z pomieszczeń które zajmował...

...Jerzy B. rozpoznał Jacka W. jako przyjeżdżającego na posesję...

...Jacek W był obecny podczas oddawania strzałów w głowę Tomasza S, które spowodowały jego zgon....

....zeznanie Jerzego B., według którego słyszał on dwa strzały następujące bezpośrednio po sobie, a następnie z lasu powrócił Wiesław S. i Romuald Wiśniewski. Świadek ten nie wymienił osoby Jacka W., jako powracającego z lasu – jednakże co znamienne – świadek ten stwierdził, ze na posesji Wiesława S. było wiele osób i samochody były parkowane w sposób uniemożliwiający obserwację swiadka....

...Świadek nie może wykluczyć, że poza tymi osobami do lasu przed oddaniem strzałow poszły i inne osoby, gdyż samochody były parkowane za budynkiem, tak, że ich nie było widać...

...Podczas wykonywania egzekucji był obecny Jacek W, Wiesław S. a także inna osoba (Damian D, uznany wyrokiem innego sądu za niepoczytalnego - w związku z tym nie odpowiadał za zabójstwo – przypisek autorki). Obecność Jacka W. przy egzekucji wynikała między innymi z chęci dopilnowania zatarcia śladów, co uniemożliwiło odnalezienie konkretnego miejsca przetrzymywania i pozbawienia życia Tomasza S...

...Bezpośrednio po uzyskaniu informacji ( o znalezieniu głowy w jeziorze 24 sierpnia 1999r – przypisek autorki) w miejscu zamieszkania Wiesława S. pojawił się szereg osób, które dokonały zatarcia śladów działalności przestępczej. Zostały wyniesione ze strychu posesji elementy metalowe, które służyły do skonstruowania klatki w której przetrzymywany był Tomasz S...“

Co do zeznań Norberta D. w uzasadnieniu wyroku czytamy;

„...Zeznania tego świadka są o tyle istotne, iż wśród mężczyzn z Suwałk przebywających na terenie plaży nie rozpoznał on ani Jacka W, ani Krzysztofa A ( inny oskarżony – pzypisek autorki) oskarżonych o pozbawienie życia Tomasza S, natomiast rozpoznał Adama S. i Marka J...“

Interesujący jest fakt, iz prokurator Tamasz Kamiński z prokuratury białostockiej po odebraniu zeznań od Jerzego B. nie aresztował Romualda W., jak również nigdy nie przepytał go co robił i czego był świadkiem – kiedy poszedł do lasu z Wieławem S.?

Sędziowie również przesłuchując Romualda W. jako świadka nie pytali co robił w lesie podczas - jak sami ustalili zabójstwa, rozkawałkowania, pakowania i ukrycia szczątków, a także usuwania śladów.

Próba jakiejkolwiek normalnej analizy zeznań Jerzego B. jest praktycznie niemożliwa. Zeznania te nie zostały poparte żadnymi innymi dowodami i niemożliwe jest ich zweryfikowanie. Ich lakoniczność i nieprecyzyjność praktycznie nie może być podstawą jakichkolwiek ustaleń faktycznych. Sędzia W.Malec podczas sesji wyjazdowej sądu w miejscu zamieszkania Jerzego B. nie próbował ani uszczegółowić tych zeznań, ani też wyjaśnić naturalnie nasuwających się wątpliwości.
cdn

1. http://biolawgy.files.wordpress.com/2011/03/efekt-niedopuszczalnych-dowo...
2. SKAZANI ZA NIC - MAŁGORZATA ŚWIĘCHOWICZ,WWW.PRZEKROJ.PL (2010-09-28 00:00:00) przekroj.pl/wydarzenia_kraj_artykul,7580.html

Ocena wpisu: 
Brak głosów