Czy 2+4=7 ? science fiction w badaniach sądowych DNA

Obrazek użytkownika faxe
Kraj

 

Poziom wiedzy dziennikarzy piszących o sprawach sądowych i wypowiadają się na temat dowodów DNA jest z reguły żenujący. A to właśnie te przekazy medialne i popularne seriale kryminalne TV, kształtują wyobrażenia większości o ekspertyzach i opiniach sądowych DNA. Po latach interesowania się tym tematem doszłam do przekonania, że wiedza nie tylko zwykłych zjadaczy chleba, ale też większości prokuratorów, adwokatów i sędziów jest mniej więcej na takim samym poziomie. Nawet młodzi wykształceni, którzy podstawy genetyki mają w programie gimnazjum czy liceum, wiedzą niewiele więcej, niż ich rodzice i dziadkowie.

Na salach sądowych w Polsce można oglądać prawdziwe dramaty (pod warunkiem oczywiście, że niezależny sąd zezwoli na uczestnictwo w rozprawie) - ofiar, rodzin ofiar i oskarżonych. kiedy przedstawiane są opinie z badań DNA i cała sala jak jeden mąż, włącznie z sędzią/ami nie bardzo wie, o co biega. Oczywiście po za biegłym, stąd to nomen-omen określenie.

Jak powszechnie wiadomo DNA to „instrukcja genetyczna“, która reguluje rozwój każdego organizmu i jego cechy. Te cechy fizyczne określane przez geny znajdują się w zaledwie 2% ludzkiego DNA i zwie się regionem kodującym DNA. Pozostałe 98% ludzkiego DNA to tzw. część śmieciowa (ang. junk ) DNA, czyli niekodująca. Jaka jest rola tej części DNA w naszym życiu, na razie niewiele wiemy.

To właśnie ta część niekodująca DNA jest wykorzystana m. inn. w ekspertyzach sądowych. Zawiera ona powtarzalne, unikalne i niezmienne dla każdego kombinacje alleli (alllele to różne warianty danego genu, które zajmują to samo miejsce, czyli locus). Takie różnice osobnicze w DNA nazwano polimorfizmem. Analizowanie polimorfizmu pozwala genetykom dokonać rozróżnienia między DNA poszczególnych osób.

Genetycy doskonaląc metodę badań DNA, wiedzą dzisiaj, które loci ( liczba mnoga od locus) charakteryzują się największym zróznicowaniem, ponieważ zawierają dużą liczba zróżnicowanych w populacji alleli, czyli tzw. wysoki współczynnik dyskryminacji.

To obecnie najpowszechniej stosowana metoda badania DNA zawartego w jądrze komórki, tzw. STR (ang. Short Tandem Repeat). Bez wchodzenia w skomplikowane szczegóły, w DNA każdego z nas znajduje się ok. 100 tys. takich miejsc (loci). Technologia analizy układów STR zajmuje się tzw. polimorfizmem długości sekwencji i umożliwia obecnie badanie 15-16 loci występujących na chromosomach (chromosom to to forma organizacji materiału genetycznego, czyli genów w komórce) nie płciowych, oraz markera płci w jednej reakcji. (Człowiek posiada 23 pary chromosomów, 22 nie płciowe i jedną determinujący płeć).

Proces technologiczny badania obejmuje zwykle:
1) uzyskanie materiału biologicznego na miejscu przestępstwa. ewentualnej ofiary i od podejrzanego/nych - w celu porównania
2) izolację i oczyszczanie DNA,
3) powielenie układów STR na matrycy wyizolowanego DNA, czyli PCR (zwielokrotnienie liczby kopii wybranych fragmentów DNA z 1 do ok. biliona. Metoda ta pozwala więc na badanie minimalnych ilości materiału genetycznego znalezionego na miejscu przestępstwa),
4) rozdział fragmentów DNA (STR)
5) analiza porównawcza uzyskanych profili DNA,
6) obliczenia i analizę statystyczną,
7) wydanie ekspertyzy.

ad 3. Wszystkie komórki, z wyjątkiem dojrzałych czerwonych krwinek, zawierają DNA, np. pot,nasienie, płyny ustrojowe jak np. ślina lub komórki skóry pozostawione na miejscu przestępstwa mogą być badane. Wraz z postępem technologii medycyny sądowej naukowcy są w stanie analizować coraz mniejsze próbki biologiczne i opracować na ich podstawie profil DNA. Na przykład, jeżeli ktoś dotknął jakiegoś obiektu, jest możliwość znalezienia w tym miejscu komórek skóry, nawet kiedy przestępca nie pozostawił odcisków palców. Ten niski poziom DNA jest określany jako "DNA dotykowe".

W badaniach sądowych stosuje się również m.inn. badanie mitochondrialne DNA (mtDNA), które jest dziedziczone tylko od biologicznej matki, a więc wszystkie biologiczne dzieci jednej kobiety mają takie samo mtDNA. Ponieważ mtDNA występuje w znacznie większych ilościach niż DNA jądrowe i nie rozkłada tak szybko jak DNA jądrowe, mtDNA jest przydatne do identyfikacji osób zaginionych lub niezidentyfikowanych zwłok.

Są trzy możliwe wyniki badania sądowego DNA:

Ø Jeżeli któryś z profili DNA otrzymanych z materiału pobranego na miejscu przestępstwa i z próbek pobranych od ofiary czy podejrzanego są takie same na każdym z badanych loci i po obliczeniach statystycznych, interpretuje się je jako pasujące (ang. match) lub "brak wykluczenia" (ang. no exclusion). Na rycinie obok proszę zobaczyć, którego podejrzanego profil DNA pasuje do profilu sprawcy ( pierwszy na górze)

Ø Jeśli dwa profile nie są takie same w każdym loci, interpretowane jest to jako nie pasujące (ang. nonmatch) lub wykluczające (ang. exclusion)

Ø Jeśli nie ma wystarczających danych, wynik badania może być niejednoznaczny.

Prawdziwa moc analizy STR zawarta jest w jej mocy statystycznej dyskryminacji. A to oznacza w praktyce, iż jeżeli badane allele materiału biologicznego z miejsca przestępstwa i materiału pobranego od podejrzanego są identyczne, to następnie przeprowadzone obliczenia i ich analiza - prawdopodobieństwa przypadkowej zgodności wszystkich badanych alleli w danej populacji (Maching Probability, MP), siła dyskryminacji (Discrimination Power, DP) i iloraz wiarygodności ( LR likelihood ratio) - właśnie statystycznie wykluczą lub uprawdopodobnią, czy badany materiał biologiczny mógłby należec do innego człowieka.

Tak przedstawione są wyniki profilowania DNA w opinii sądowej

 

Powyższe informacje potwierdzają więc powszechną wiarę w magię badań DNA. Jest to jedno z najważniejszych narzędzi śledztwa czy dochodzenia dzisiaj, jeżeli na miejscu przestępstwa znaleziono ślady biologiczne. O co więc chodzi?

Jak zwykle, o ludzi, którzy tych narzędzi używają.

Zgodnie ze standardami wyznaczonymi w kpk, w orzecznictwie SN,1 jak również standardy i metodologię przyjętą w krajach UE 2na temat profilowania DNA - kryteria, które powinny być spełnione, jeżeli dowód z badań DNA miałby odpowiadać warunkom dopuszczalności dowodu naukowego w polskim postępowaniu karnym są następujące:
• poprawność przyjętych zasad naukowych i wiarygodność zastosowanych metod badawczych.
• określenie kwalifikacji biegłego i stwierdzenie, czy kwalifikacje te są adekwatne do przeprowadzania badań
• fachowe pobranie i zabezpieczanie materiału genetycznego
• przestrzeganie i standaryzacja zabezpieczeń antykontaminacyjnych, tak przy pobieraniu jak i badaniu mat.
• udokumentowanie zarówno obiegu mat., jak i samego przebiegu badań.
• przeprowadzenie badań statystycznych (przy zastosowaniu współczynnika odziedziczalności q - jako miary zróżnicowania struktury populacji ) 1. przypadkowego prawdopodobieństwa powtórzenia się otrzymanego profilu w populacji 2. siły dyskryminacji 3. ilorazu prawdopodobieństwa.

Laboratoria genetyki sądowej w Polsce są atestowane przez Polskie Towarzystwo Medycyny Sądowej i Kryminologii (PTMSiK) od 1998 r. Nieuzyskanie atestu lub uzyskanie go w ograniczonym zakresie świadczy o niewystarczającej jakości wykonywanych ekspertyz. 3
Tutaj wyniki atestów za rok 20124

Znany genetyk polski prof. dr hab. Ryszard Pawłowski twierdzi, iż “(…) główne błędy to raportowanie nieistniejących w atestowanych próbkach alleli lub wyciąganie nieuprawnionych wniosków w oparciu o nieprawidłowo uzyskane elektroforegramy (wyniki). No ale co tu mówić o tak trudnej materii jak badanie śladowych ilości DNA, kiedy nawet trywialnie proste badanie próbek do ustalenia spornego ojcostwa może być problemem.(…) Jednymi z częstszych błędów ujawnianych podczas kontroli jakości są błędy powstające przy okazji przepisywania wyników z urządzeń analizujących do opinii. (…) liczba błędów tego typu sięgała na początku atestacji nawet 5,4 proc.! (…)”5

A przecież, zanim materiał biologiczny trafi do laboratorium, musi być najpierw fachowo pobrany i zabezpieczany przy zachowaniu standaryzowanych zabezpieczeń antykontaminacyjnych. I to na wynik badania DNA ma to równie fundamentalny wpływ, jak stosowanie poprawnych zasad naukowych, wiarygodność zastosowanych metod badawczych i kwalifikacje biegłych w laboratoriach.

Kontaminacja materiału biologicznego na miejscu przestępstwa, przy pobieraniu przez techników, podczas autoppsji i podczas przechowywania i transportu do laboratorium, jest główną przyczyną niemożliwości ustalenia prawidłowych profili DNA z miejsca przestępstwa na całym świecie. 6

Źródłem zanieczyszcenia próbki z miejsca przestępstwa może być naskórek, włosy, czy mini kropla śliny pobierającego technika kryminalistycznego, a najczęściej innych osób, które uczestniczą w czynnościach na miejscu przestępstwa. Często też do zanieczyszczenia próbek dochodzi podczas ich pobierania w czasie autopsji – jak użycie zanieczyszczonych obcym DNA skalpeli, pił, penset, nożyczek czy niewyjałowionych dokładnie probówek.

Tę podstawową wiedzę na temat badań i opinii DNA winni posiadać wszyscy prawnicy uczestniczący w procesie karnym. Niestety w Polsce bylejakość i brak zasad etycznych rozpanoszyła sie wszędzie, także na sali sądowej. Prokuratorzy, sędziowie i adwokaci zbyt często nie mają nawet podstawowej wiedzy, aby zadać biegłemu adekwatne pytanie, a co dopiero mówić o ocenie przedstawionej opinii DNA.

Przykład: w sprawie o zabójstwo, w której zapoznałam się z protokołami rozprawy, dokumentami sprawy ( w tym nagraniami video z oględziń zwłok na miejscu znalezienia) i opiniami DNA, sprawa mniej więcej miała się tak.

Podczas znalezienia i oględzin zwłok (video) prokurator i biegły medyk sądowy jak też technicy i policjanci zabezpieczający teren, paradowali bez żadnych zabezpieczeń antykontaminacyjnych, jak odzież ochronna - kombinezony, czepki na głowach, maseczki na twarzy czy zabezpieczenie butów. Niektórzy tylko mieli rękawiczki gumowe, jak np. biegły medyk i technik. Biegły przy oględzinach, dyktował protokolantowi swoje spostrzeżenia bez maseczki na twarzy.

Po przewiezieniu ciała do prywatnego zakładu medycyny sądowej, biegły medyk pobrał podczas autopsji próbki do badań DNA. Nie wiadomo jak i czym, bowiem nie ma protokołu pobrania tych próbek, a tylko wzmianka w protokole autopsji. Zresztą autopsję wykonywał sam, nie było przy niej ani prokuratora, ani nikokogo policji, więc nawet nie można byłoby ewentualnie zweryfikować rzetelości tego protokołu.

Na metryczkach dołączonych do próbek – niektóre miejsca, z których je pobrano, wg. dokumentów prokuratury i swobodnej oceny sądu nie istniały! ( ciało było rozkawałkowane i niekompletne). Biegły na sprawie wytłumaczył sądowi, że „specyfika jego pracy polega na dysponowaniu duża ilością zwłok“ i to miało mu przeszkadzać w sporządzeniu zgodnego ze stanem faktycznym protokołu secji i metryczek.(SIC!) Jak za chwilę czytelnicy się dowiedzą, nie ma też pewności, że z tej dużej ilosci zwłok, którymi dysponował - wybrał odpowiednie zwłoki do pobrania próbek do badań DNA.

Albowiem w tej sprawie genetycy wykonali dwukrotnie profil DNA badanych zwłok NN metodą STR. Po raz pierwszy, kiedy stwierdzili, że wszystkie części ciała należą do tej samej osoby.

Drugi raz, kiedy prokurator zakładając, iż ciało należy do zaginionego kilka miesięcy wcześniej T.S - wydał postanowienie przeprowadzenia badania porównawczego DNA NN z DNA domniemanej matki i domniemanej siostry. Na marginesie w postanowieniu cel badania przedstawił „stwierdzenie czy badany NN to bliski krewny(sic!) badanych kobiet“. I biegli sądowi – dwóch - jeden profesor, a drugi dr hab. stwierdzili w dwuzdaniowej opinii z badań, że owszem badany NN jest bliskim krewnym badanych kobiet!

Prosze zwrócić uwagę, że u profesora hab i doktora genetyka 2+4 = 7(SIC!) Niestety nie moge wkleić zdjęcia - w opinii biegli podają - NN ma dwa fragmenty wspólne z siostrą, 4 fragmenty (na 9 ogólem badanych) wspólne z matką i 7 wspólnych z obydwoma kobietami.

Ale wyniki tych dwóch badań DNA tego samego NN(?), nie były identyczne! W pierwszym badaniu DNA badano tylko 4 allele w drugim 9. Z tych 4 w pierwszym i 9 w drugim badaniu - tylko 2 były wspólne dla obydwu badań. Jeden z nich różnił się, allel THO1 w jednej opini to - 8, 9.3 - a w drugiej - 8, 9.

 
Czyli do dzisiaj nie wiadomo, jaki jest faktycznie profil DNA NN. Jest oczywistym, iż w tej sytuacji badania powinny być powtórzone, ponieważ conajmniej jedno z nich było błedne. Tymczasem biegli beztrosko wykonali badanie porównawcze, nie wiedząc nawet jaki jest rzeczywisty profil DNA zwłok NN!

Podczas rozprawy, powyżej podane standardy jakie winien spełniać dowód naukowy, nie były w ogóle weryfikowane i sędziowie „nie zauważali“ powyżej przedstawionych fundamentalnych błędów w ekspertyzach biegłych. Sędzia przewodniczący prosił tylko o „uściślenie jak bliski krewny“ – a biegły stwierdził, że nie mógł przeprowadzić obliczeń statystycznych, gdyż analiza statystyczna nie dałaby wiarygodnego obrazu, ponieważ nie dysponował DNA ojca! W tym miejscu logicznym i jedynym pytaniem winno być – dlaczego ewentualna, a przecież niezbędna przy ocenie tego dowodu analiza statystyczna byłaby niewiarygodna? Czy to nie oznacza, że badanie profilu DNA NN nie miało żadnego sensu? Przecież dopiero obliczenia statystyczne uwiarygadniają otrzymane wyniki badań!

Tymczasem sędzia cisnął biegłego, aby próbował „usciślić“ pokrewieństwo! W końcu biegły stwierdził, że to najprawdopodobniej drugi stopień pokrewieństwa.

Bez komputera i programu do obliczeń statystycznych, nawet bez kalkulatorka, tak ad hoc „w pamięci“ na sali sądowej, biegły obliczył to „niewiarygodne “i tak prawdopodobieństwo! Dobrze, że miał na tyle przyzwoitości i nie stwierdził, że to pierwszy stopień pokrewieństwa, czyli tutaj syn. Ale sędzia i tak się nie zraził tym „niedociągnięciem“ i ocenił ten dowód… ”swobodnie i zgodnie z zasadami logiki” (wg. SA, SN i PG) – i uznał, iż zwłoki NN, to był syn badanej kobiety!

Zasadnym jest w tej sytuacji pytanie, dlaczego biegli nie wykonali ekspertyzy DNA mitochondrialnego (mtDNA), jeżeli brak DNA ojca, uniemożliwiał otrzymanie wiarygodnego wyniku w badaniu DNA komórkowego? Przecież wybór metody badania jest częścią naukowej ekspertyzy! Tym bardziej, że domniemana siostra miała innego ojca, więc przy badaniu DNA komórkowego, potrzebne byłyby profile i ojca syna i ojca córki. Gdyby NN rzeczywiście był synem i bratem (nawet przyrodnim) badanych kobiet, badanie mtDNA było jedynym logicznym wyborem.

 Konsekwencją tych dwóch opinii DNA, które z naukowymi standardami nie miały nic wspólnego i niczego nie mogły udowadniać ani wykluczać, było arbitralne uznanie przez sąd, iż NN to zaginiony syn i brat badanych kobiet i skazanie 5 osób w procesie poszlakowym za zabójstwo syna i brata tych kobiet – w tym 2 na dożywocie.

Inna sprawa. 12 lat temu zamordowano 12 letnią dziewczynkę w okolicach Wielgowa. Domniemany zabójca Marcin S. po raz trzeci zasiada na ławie oskarżonych. Dwa poprzednie wyroki skazujące zostały uchylone. O sprawie po za generalnie bardzo lakonicznymi informacjami, nie wiemy za wiele. Fakt uchylenia wyroku SO w Szczecinie dwukrotnie, wskazuje, iż w sprawie nieżle śmierdzi. Dowodem winy ma być badanie DNA. W doniesieniach w gazecie szczecińskiej czytamy:

„(...) Dzięki postępowi w technice kryminalistycznej, z tego odcisku wyodrębniono DNA. Pasowało jak ulał do kodu genetycznego męskiej części mieszkającej w Wielgowie rodziny S. (…)Chodzi m.in. o ślad DNA, który zabezpieczono na ramieniu ofiary. To kod genetyczny odpowiadający rodzinie S. Prokuratura uznała, że należy on do Mariusza S.(…)”7

Powyższy fragment jest reprezentawny dla tej właśnie wspominanej ignorancji, niewiedzy, braku odpowiedzialności i bylejakości pracy większości dziennikarzy.

Przyjrzyjmy się tej informacji. Kod genetyczny, może co najwyżej pasować „jak ulał“ do kodu genetycznego człowieka, który pozostawił swoje DNA na ramieniu dziewczynki.

Nie ma czegoś takiego jak kod genetyczny rodziny, który pasowałby „jak ulał“ do jakiegokolwiek indywidualnego kodu genetycznego! Dziedziczymy nasze DNA po rodzicach i dalszych przodkach i jest oczywistym, że mamy część elementów DNA wspólnych w rodzinie. Nie ma dwóch identycznych ( pasujących jak ulał!) profili DNA nawet w rodzinie, a “pasujące jak ulał“ mają tylko i wyłącznie bliżnięta jednojajowe!.

Biegłym prawdopodobnie udało się uzyskac z tej próbki DNA tzw. haplotyp Y-STR i prównano go z Y-STR mężczyzn w rodzinie. Haplotyp Y-STR, to badanie alleli tylko na chromosomie Y. Jest on identyczny dla wszystkich mężczyzn w linii ojca, podobnie jak mtDNA w linii matki. Takie badanie stosuje się w kryminalistyce, w przypadkach kiedy materiał genetyczny jest jest mieszaniną męskiego i żeńskiego materiału, aby je rozdzielić I tak było prawdopodobnie w tym przypadku.

Na to badanie zużyto cały material genetyczny.

Genetycy nie badali DNA „komórkowego“ z odcisku na ramieniu dziewczynki, a cały materiał genetyczny zużyli na badanie Y-STR do rozdzielenia mieszaniny DNA zamordowanej dziewczynki i ewentualnego sprawcy morderstwa. Nie mogą więc porównać profilu DNA wszystkich mężczyzn w rodzinie S., co w praktyce oznacza, że nie mają dowodu winy oskarżonego Marcina S. Samo posiadanie wyniku Y –STR DNA i stwierdzenie „pasowania jak ulał“ do męskiej części rodziny S. w Wielgowie i przeprowadzenie dowodu eliminacji wszystkich jej członków oprócz oskarżonego to jeszcze za mało. Bowiem wyniki z takiego badania charakteryzują się stosunkowo niską siłą dyskryminacji. Innymi słowy prawdopodobieństwo powtórzenia się tego haplotypu jest statystycznie dużo większe, niż w przypadku DNA „komórkowego“, gdzie badane są allele na różnych chromosomach, nie tylko na chromosomie Y. Np. w Azji Srodkowej ten sam haplotyp Y ma co 10 mężczyzna.7

Czy cała ta mitręga z badaniem DNA jest po to by uzyskać wiarygodny, prawidłowy wynik i wymierzyć sprawiedliwośc i winnemu i ofierze i rodzinie ofiary, czy też wystarczy uzyskać jakikolwiek wynik i skazać kogokolwiek?

Ciekawostka: sędziowie uważają, że dowód z opinii DNA jest 100% dowodem!8 O „jakości“ tych 100% dowodów i swojej wiedzy potrzebnej do oceny tych dowodów dyskretnie milczą.

1 kryterium dowodu naukowego: Wyrok SN z 12 grudnia 1974 roku III CRN 305/74, Postanowienie SN z 20 lipca 1977 roku, V KZ 54/77, OSNKW 1977 nr 9, poz. 108; wyrok SN z 6 maja 1983 roku, IV KR 74/83, OSNKW 1983 nr 11-12, poz. 76; Wyrok SN z 6 listopada 2000 roku, IV KKN 440/99, Wyrok SN z 5 listopada 1999, V KN 440/99,
2 Rekomendacja Komitetu Ministrów Rady Europy nr 1 R (92) z dnia 10 lutego 1992 r. Raport Końcowy Grupy Roboczej Interpolu - XXVII Konferencja Regionalna Interpolu w maju 1998 r.
3 O jakości pracy laboratorium świadczy certyfikat dot. w Polsce normy: PN-EN ISO/IEC 17025:2001:, inne certyfikaty m.in. normy zarządzania jakością 9001
4 http://www.ptmsik.pl/wadze/komisja-genetyki-sadowej/wyniki-atestacji-na-...
5 http://www.amsik.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=156
6 http://szczecin.gazeta.pl/szczecin/1,34959,12821832,Bedzie_nowy_proces_w...
7 dr Tomasz Kupiec – Współczesne możliwości analizy śladów biologicznych http://ies.krakow.pl/download/KUPIEC.pdf
8 Ekspertyza Sądowa, red. J. Wójcikiewicz, Zakamycze 2002

 

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

do skazywania niewinnych i uwalniania sprawców przestępstw ......

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1

Jerzy Kowalski

#350968

Ot co! Krótko i dosadnie.
Dzięki

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

faxe

#351047

który znów coś "pochrzanił".
Chyba, że nie pochrzanił...
Pozdrawiam.
contessa

_______________
"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być".
Lech Kaczyński
_______________
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten aldd meg a Magyart

"Urodziłem się w Polsce" - Złe Psy :
http://www.youtube.com

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

contessa

___________

"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być". L.Kaczyński

 

 

#350990

Tez pozdrawiam serdecznie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

faxe

#351048

Faxie, naprawdę ciekawy matriał. Po przeczytaniu można dojść do wniosku, że o sprawach tak skomplikowanych jak badania genetyczne właściwie nie wiemy nic. Popularne w wielu filmach scenki, w których oglądane są owe elektroforegramy i "na oko"oceniane jako wskazujące, bądź nie sprawcę, to poprostu bardzo daleko idące uproszczenie i skrót myślowy, nie mające z prawdą wiele wspólnego. To zaś, za sprawą powielania takich scen we wszystkich filamch, powoduje że oceny dokonuje się "na oko" kompletnie ignorując całą matematykę i statystyki. Myślę że "nasi" sędziowie i cała reszta wymiaru i służb traktują badania genetyczne porównawcze, właśnie poprzez pryzmat takiego postrzegania tej dziedziny, co może wynikać z braku profesjonalizmu a sięgając głębiej, braku moralnego kręgosłupa, który jest niezbędny do prowadzenia badań nad materią tak delikatną jak DNA. Ale to nie mieści się w kanonie zasad(?) wyznawanych przez ludzi, którzy swój społeczny i polityczny rodowód wywodzą z ruskiej budy.
Gdyby przyszło im zmierzyć się z prawdziwym wyzwaniem w którym istniałaby kwestia ich być czy nie być, wtedy być może najwyższym wysiłkiem woli i nie tylko, zdobyliby się na prawidłowe podejście, które mogłoby ewentualnie uratować ich tawrz. W każdym innym przypadku będzie zawsze tak jak pisze w komentarzu cccp.eu.

Pozdrawiam i dziękuję

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#350992

To o czym piszesz z tymi kryminałkami w TV to genetycy nazywają to Syndrom CSI. No ale w relatywnie praworządnych krajach Sędziowie na szczęście nie zapadają na tę chorobę w przeciwieństwie do polskich sędziów.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

faxe

#351045

Choć właściwie powinienem się tego spodziewać ponieważ byłem kiedyś świadkiem (jakieś 10 lat temu) następującej akcji.

W jednym z warszawskich szpitali w randze zakładu AM, w przychodni genetyki, młoda genetyk i jej starsza przełożona w stopniu dr zaczęły szkicować diagram opisujący dziedziczenie odnośnie pewnego przypadku. Młoda pogubiła się w połowie diagramu, a starsza nie potrafiła sprawnie z tego wybrnąć.

Mnie tam było wszystko jedno bo się nie znam, ale zorientowałem się, że coś jest nie tak. Za to moja żona była autentycznie zdruzgotana. Dodam, że nie jest lekarzem, a z medycyną ma tyle wspólnego, że jakoś to ją interesuje i "łapie" niuanse pozwalające kojarzyć niedostępne dla mnie rzeczy.

Mimo to byłem jednak przekonany o większej pewności badań DNA używanych przed obliczem Temidy.
Aż dziw bierze, że się Marianowi tak upiekło ;)

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

#351132

Dopiero wczoraj polecono nam Pani artykuł pt. „Czy 2+4=7 ? science fiction w badaniach sądowych DNA”, stąd trochę po czasie, ale pozwoliliśmy sobie na przedstawienie naszego punktu widzenia dotyczącego ww artykuł. Jako, że nie wszystkie zarzuty przedstawione przez Panią w artykule są zasadne, a niektóre wręcz wynikają z nieznajomości tematu dlatego postaramy się przedstawić nasz punk widzenia. Chcemy podkreślić, że nasz punk widzenia poparty jest wiedzą naukową i doświadczeniem, albowiem oceną opinii z badań DNA pod kątem poprawności ich wykonania zajmujemy się zawodowo. Na początek chcemy zaznaczyć, że zadała sobie Pani dużo trudu w zgłębianiu wiedzy z dziedziny badań DNA, co w naszej ocenie jest godne pochwały. Z drugiej zaś strony wkradły się błędy w interpretacji niektórych, przedstawionych przypadków, co jest oczywiste, albowiem nie jest Pani, jak domniemywamy, genetykiem z wykształcenia. Żeby nie przedłużać przejdźmy do sedna.
Prawdą jest, że wiedza z dziedziny genetyki sądowej wśród sędziów i prokuratorów jest nie do końca taka jaka być powinna, nie można się jednak zgodzić ze stwierdzeniem, że „kiedy przedstawiane są opinie z badań DNA i cała sala jak jeden mąż, włącznie z sędzią/ami nie bardzo wie, o co biega. Oczywiście po za biegłym, stąd to nomen-omen określenie”, albowiem to na barkach biegłego spoczywa taki sposób przedstawienia sprawy, żeby nawet laik wiedział o co chodzi. Jako dobry przykład (niestety nie stosowany w prawie polskim) można podać sposób przedstawiania opinii z badań genetycznych w Wielkiej Brytanii. Tam biegły na rozprawie musi tłumaczyć zrozumiale i nie wolno mu w trakcie wyjaśniania używać fachowych określeń niezrozumiałych dla stron.
Co zaś się tyczy stricte badań DNA to nieprawdą jest, że z jednego fragmentu DNA można uzyskać wystarczającą ilość DNA do dalszej analizy. Średnia ilość DNA matrycowego niezbędna od uzyskania odpowiedniej liczby kopii to ok. 1ng. Z prostego wyliczenia widać, że liczba komórek , które potrzebne są do uzyskania optymalnego wyniku to ok. 180, czyli nie jest to jeden fragment DNA. Stwierdzenie, że z potu czy śliny można oznaczyć profil DNA jest myśleniem skrótowym, ponieważ komórki z których można oznaczyć DNA pochodzą nie ze śliny ale z nabłonka śluzówki czy ze skóry jak to ma miejsce w przypadku potu. W przypadku kontaktu dłoni z powierzchnią przedmiotu nie jest tak, że brak jest odbitki linii papilarnych (nie są to odciski palców, odciski powstaje na powierzchni plastycznej), a jest DNA. To w substancji zwanej potowo-tłuszczową, która tworzy odwzorowania linii papilarnych znajdują się komórki jądrzaste. Określenie „dotykowy DNA” jest błędne, bo nie dotykamy DNA, bardziej adekwatne jest określenie ślad kontaktowy.
Prawdą jest, że mtDNA jest przydatne do identyfikacji osób zaginionych lub niezidentyfikowanych zwłok, jednakże siła dowodowa tych badań jest znacznie zaniżona w stosunku do badań DNA chromosomów atusomalnych, a to wyniki tych ostatnich dają pewne wyniki identyfikacyjne.
Wyniki otrzymywane z badań DNA to nie tylko trzy możliwości. Prócz tych przedstawionych często można spotkać się z wynikami uzyskanymi z próbek mieszanych. W takich przypadkach mamy do czynienia z tzw. profilami mieszanymi, które także wyglądają różnie w zależności od stopnia zmieszania materiału biologicznego. Podobnie jak w przypadku opiniowania odnośnie mieszanin tak i opiniowania w przypadku tzw. profili niepełnych nie można mówić o wyniku „niejednoznacznym”. W obu tych przypadkach wynik przedstawia się w postaci wyliczeń statystycznych, które muszą być zawarte w opinii.
Odnośnie atestacji to należy przedstawić kilka słów wyjaśnienia. Badania tzw atestacyjne prowadzone przez PTMSiK to nic innego jak tylko sprawdzanie poprawności wykonywania badań. Podobne badania atestacyjne prowadzone są przez np. GEDNAP. Należy jednak podkreślić, że zarówno jedne jak i drugie, poza sprawdzeniem czy uzyskiwane wyniki badań są poprawne nie mają żadnej mocy urzędowej. Jednie akredytacja laboratorium nadana (17025) przez PCA daje pewność (o ile ludzie nie zawiodą), że cały proces badawczy przeprowadzono poprawnie.
Nieprawda jest, że główną przyczyną niemożliwości ustalenia prawidłowych profili DNA z miejsca przestępstwa jest kontaminacja materiału biologicznego na miejscu przestępstwa, przy pobieraniu przez techników, podczas autopsji lub podczas przechowywania i transportu do laboratorium, tym bardziej nie mówi o tym cytowany artykuł. Oczywiście kontaminacja nie jest zjawiskiem nieznanym, ale nie można twierdzić, że jest powszechna.
Na zakończenie kilka uwag dotyczących opisywanych opinii. Nie można mieć zastrzeżeń do pytania zadanego przez prokuratora, on zadał pytanie, i nie ma nic co mogłoby te pytanie dyskwalifikować. Określenie bliski krewny jest jak najbardziej poprawne. Co zaś się tyczy odpowiedzi na pytanie udzielonej przez biegłych to niestety nie jest to wzór do naśladowania. We wnioskach powinno być zapisane w jakiej linii ów nn jest spokrewniony z osobami których DNA było badane.

Błędne jest natomiast rozumowanie, że 2+4=7. Takie proste dodawanie nijak nie ma, w przypadku tego co zostało napisane zastosowania. Proszę przyjrzeć się zapisowi poniżej (oznaczenia alleli przypadkowe).

siostra 1 2 7 8 9 10 11 12 13
nn 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13
matka 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13

Wyraźnie widać, że dwie cechy nn są zgodne z siostrą (1 i 2), cztery cechy nn są zgodne z matką i pozostałe (3, 4, 5, 6) siedem cech nn zgodne z obiema kobietami (7, 8, 9, 10, 11, 12, 13). Każda inna interpretacja jest błędna i wynika z braku wiedzy. Co do wyniku TH01 to konieczny byłby wgląd do elektroforegramów. Jeżeli natomiast jest tak jak Pani napisała to znaczy, że popełniono błąd w analizie wyników, co jest naganne. Jak również naganne jest stwierdzenie dotyczące stopnia pokrewieństwa, bez obliczeń, bo albo można ustalić stopień pokrewieństwa i poprzeć to obliczeniami albo nie można.
Mitochondrialnego DNA w omawianym przypadku nie robiono, bo nie wszystkie laboratoria te badania wykonują i nie ma się co dziwić, ponieważ badania mDNA wymagają niestandardowej sterylności.
Odnośnie zabójstwa w okolicach Wielgowa to cóż się dziwić temu co napisali redaktorzy. Gros z nich zakończyło edukację biologiczną w liceum i wiedzę zdobytą dawno zapomnieli, ale to jest regułą i trudno znaleźć osobę, która po kilku latach od zakończenia liceum pamiętałaby wszystko z każdego przedmiotu. Trzeba też mieć na uwadze, że artykuły w gazetach nie są pisane dla specjalistów, stąd i dobór słów musi być zrozumiały. Każdy kto choć trochę „liznął” teorii z zakresu DNA bez problemu zrozumie, że chodziło o badania YSTR. Natomiast nie można generalizować, że badania YSTR stosuje się w kryminalistyce, w przypadkach kiedy materiał genetyczny jest mieszaniną męskiego i żeńskiego materiału, aby je rozdzielić, bo badania te wykonuje się także w innych przypadkach, a po drugie nie służą one do rozdzielania mieszanin męskiego i żeńskiego DNA.
W sprawie zabójstwa z okolic Wielgowa nie tylko wynik YSTR przesądził o takim, a nie innym wyroku, w tej sprawie, rzadko się bowiem zdarza się, że dowód z badań DNA jest jedynym w sprawie i na jego podstawie sąd wydaje wyrok.
Reasumując nie można mieć pretensji do dziennikarzy, że nie orientują się szczegółowo w badaniach DNA. Nie można także wyciągać daleko idących wniosków co do wiedzy osób wykonujących badania zanim nie pozna się zagadnienie bardzo szczegółowo, błędne było stwierdzenie, że biegli wykonujący badania uznali, że 2+4=7. Takie nie podparte dogłębną wiedzą wnioski niczym nie różnią się z tego co pokazują seriale typu CSI, tym bardziej, że gros osób nie mając żadnej wiedzy będą tylko z przekory przeciwko biegłym i wymiarowi sprawiedliwości. Nie można także rozpowszechniać z góry nieprawdziwego twierdzenia, że wystarczy uzyskać jakikolwiek wynik i skazać kogokolwiek. Badania DNA są tak samo obarczone błędami jak i każde inne badanie, o czym napisano w artykule „Druga strona badań DNA”, ale nie znaczy to, że te badania nie sprawdzają się w udowadnianiu winy.

Pozdrawiamy, zespół
Biura Doradztwa Kryminalistycznego.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

"Nie ma metod doskonałych ani nieomylnych ekspertów" prof. T. Widła

#1427448