O kulturze głosowania i przenośnych nośnikach pamięci

Obrazek użytkownika Budyń78
Kraj

Zastanawiam się, czy poseł Jan Bury nie wyciągnął wniosków z historii swojego kolegi z PO Rynasiewicza, czy też wręcz przeciwnie – uznał, że tak właśnie wolno, a nawet należy? Czy tego samego uczyli się członkowie PKW na wycieczce w Moskwie?

Przypomnijmy sobie:
Politycy Platformy Obywatelskiej są wstrząśnięci, że wulgarną wypowiedź jednego z jej działaczy usłyszała opinia publiczna. Wyłapał ją czuły mikrofon kamery sejmowej. Ewa Kopacz – marszałek Sejmu zapowiedziała ukaranie posła. Czy na jej polecenie zostaną wymienione również mikrofony w kamerach sejmowych, na mniej czułe, aby na przyszłość nie robiły takich kłopotów partii rządzącej?
Te słowa obiegły Polskę:
Poseł PO Zbigniew Rynasiewicz, szef komisji infrastruktury rozpoczął procedurę głosowania w sprawie przyjęcia sprawozdania z... Rady Języka Polskiego.
Kto jest za?
– pyta Rynasiewicz. Posłowie grzecznie podnoszą ręce, ale chyba nie wszyscy, bo po chwili Rynasiewicz podniesionym głosem, nieznoszącym sprzeciwu, pyta ponownie:
Kto jest za? Jeszcze raz mówię!
Chyba nadal nic z tego, bo po chwili Rynasiewicz pochyla się do siedzącego z prawej strony kolegi i jednocześnie zasłaniając mikrofon mówi:
Ten Borowiak kut...s podniesie łapę, czy mu przyp...lić?!

Czy jakoś specjalnie historia sprzed kilku tygodni różni się od tej z dziś? Sejmik województwa podkarpackiego, wybory nowego marszałka:

Podczas głosowania na marszałka doszło do skandalu: poseł Jan Bury – zapewne „przeczuwając pismo nosem” - próbował „przypilnować” Lucjana Kuźniara, na co gwałtownie zareagował poseł PiS Kazimierz Moskal, który pobiegł w tamtą stronę z okrzykiem pod adresem Burego: "Niech pan raczej pilnuje swoich biznesów!"

Tym razem ‘kutas” nie padło, za to ponoć jeden z koalicyjnych polityków rzeczonego Kuźniara pożegnać miał słowami „Załatwiłeś nas”. Czy można uznać, że w tych słowach czai się jakaś groźba, czy to tylko wyrzut, pewnie przekonamy się wkrótce.

Tymczasem członkowie Państwowej Komisji Wyborczej jadą sobie na szkolenie do swoich, zaprawionych w bojach, kolegów z Moskwy. Czy dzięki tej współpracy podczas głosowania każdemu z nas towarzyszyć będzie w przyszłości członek komisji, pilnujący nas jak poseł Bury, bądź strofujący, jak Rynasiewicz? Jakby już się nasza PKW nie wykazała przy okazji poprzednich wyborów, czy to blokując rejestrację niektórych list (co wg niektórych przyczyniło się do poprawienia wyników Palikota), czy to stwierdzając nadmierne stężenie drugich „x” na kartach wyborczych w jednym wyłącznie województwie? Bardzo żałuję, że przytłoczona innymi zajęciami Ewa Stankiewicz nie zrealizowała ostatecznie filmu o fałszerstwach wyborczych w Polsce, o którym w swoim czasie wspominała. Po następnych wyborach znów może być okazja, ale czy będzie możliwość?

Jakby wszystkiego było mało, poseł Wipler ujawnił, że W dniach 19 – 22 kwietnia 2013 w hotelu „Antałówka” w Zakopanem, prywatna firma – Instytut Szkoleń Profesjonalnych sp. z o.o. z, zorganizowała szkolenie dla 100. pracowników skarbówki. Podczas tego cennego przedsięwzięcia, kosztującego 2600 zł za osobę, wręczono uczestnikom pendrivy z danymi wszystkich polskich podatników. Po szkoleniu pracownicy mogli zabrać ten zbiór informacji do domu, gdyż nie było obowiązku zwrotu wręczonych pamięci przenośnych.

To bardzo ciekawe. A jeszcze ciekawsze jest, czy i podczas szkolenia w Moskwie doszło do jakiejś wymiany pendrivów?

http://wpolityce.pl/artykuly/54554-pis-odbil-podkarpacie-skandaliczne-za...
http://wpolityce.pl/wydarzenia/53368-ten-borowiak-kuts-podniesie-lape-cz...
http://www.wipler.pl/2013/05/czy-dane-wszystkich-podatnikow-wyciekly/

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

W quasipaństwie nie urządza się wyborów tylko plebiscyty.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że o takich rzeczach się w merdiach nie informuje, a jak się informuje to i tak to nikogo nie obejdzie...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#360128