"Najciekawsze wydarzenie roku 2013"

Obrazek użytkownika Budyń78
Kraj

Można napisać, że przykład idzie z góry. Można, że politycy nie mają monopolu na przekręty. Opowiem dziś Czytelnikom o festiwalu, który nie odbył się w Rzeszowie.

Wszystko zaczęło się w styczniu, gdy pojawiła się informacja, że w Rzeszowie, na początku lipca, odbyć ma się HCP festiwal. Pierwsze kontrowersje wzbudziła nazwa. Osobom zorientowanym w temacie kojarzyła się z HC/punk i starym, nie grającym już zespołem noszącym nazwę HCP. Organizatora nikt nie znał, kto zagra, nie było jeszcze wiadomo, wiadomo było za to, że impreza pokrywa się z innym punkowym festiwalem, zaplanowanym na lato. Później pojawiały się pierwsze nazwy, znane, nieznane, wreszcie nieznane, ale przedstawiane jako Bóg wie jakie gwiazdy…

Kilka lat temu pojawił się znikąd człowiek, który zapowiedział wielki, punkwy festiwal we Włocławku. Ogłosił listę zespołów, zapowiedział gwiazdy z zagranicy, po czym zniknął. Na szczęście na tak wczesnym etapie, że pozostało tylko rozczarowanie niewielkiej grupy osób, które jego zapowiedzi potraktowały poważnie. Pieniędzy nikt nie stracił. Gdy tylko zaczęto mówić o imprezie w Rzeszowie, co bardziej zorientowani i ostrożni pisali, że może być to „drugi Włocławek.”

Mój osobisty sceptycyzm pogłębiał koszmarny, zupełnie oderwany od życia regulamin i wzięta zupełnie z kosmosu oferta karnetów VIP, które uprawniać miały do kawy i herbaty za darmo, korzystania z toalety bez kolejki i możliwości poznania artystów. Widać było na pierwszy rzut oka, że pisze to ktoś, kto o festiwalach wie tylko tyle, że się odbywają. Kolejnym nieporozumieniem było poprzetykanie zespołów kabaretami – rzecz niepraktykowana i, delikatnie mówiąc, ryzykowna.

Profil facebookowy ilustrowano coraz bardziej absurdalnymi i czerstwymi graficzkami, bijąc kolejne rekordy absurdu zamieszczaniem truizmów, by podczas jazdy samochodem na imprezę nie rozmawiać z kierowcą. Pojawiały się też nazwy wykonawców. Już było widać, że to impreza komercyjna, przeznaczona raczej dla bardzo młodych fanów, nie znających jeszcze specyfiki podziałów na punkową scenę niezależną i zespoły, które nie mają z nią za wiele wspólnego, czasem odwołując się jednak do muzyki punkowej. I tacy też ludzie kupowali karnety. Reszta z festiwalu raczej się w duchu (i na forach) podśmiewała, choć główną gwiazdę, angielski G.B.H. niejeden chętnie by kolejny raz zobaczył.

Ponieważ i tak wybierałem się na imprezę równoległą na drugim końcu Polski, a do tego dowiedziałem się w pewnym momencie, ze jestem na nią zaproszony z zespołem, dalszych dziejów HCP Festu (hasło reklamowe: „Najciekawsze wydarzenie roku 2013”) nie śledziłem, podobnie zresztą, jak większość moich znajomych. Kalendarz imprez na lato był zbyt bogaty, by przejmować się imprezą ani ciekawą, ani wiarygodną. Tymczasem jednak na przełomie czerwca i lipca kolejne zespoły zaczęły odwoływać swój udział. Wcześniej w tym sezonie zdarzyło się to na Ursynaliach, tam jednak festiwal ostatecznie się odbył, tyle, że z osłabionym składem i nadwyrężonym mocno wizerunkiem.

Ja szykowałem się do wyjazdu na „mój” festiwal, a na Facebooku HCP Festu pojawiła się lakoniczna informacja „Festiwal się nie odbędzie!!!!! Od wczoraj nie ma kontaktu z organizatorem, szukamy go.”. Szukają, ale jak dotąd nie znaleźli. Ktoś nawet był u gościa w domu, ale ponoć otworzyła mama, która o niczym nie wie. Firma, która zaczęła montować scenę, przeszła płynnie do rozbiórki. Ludzie zaś, z reguły bardzo młodzi, zostali na Facebooku sami ze swoim wkurzeniem. Poza kilkoma informacjami w prasie, nie wiadomo dotąd właściwie nic. Najbardziej charakterystyczne, że oprócz wściekłych, pojawili się też wyrozumiali, piszący, że winę za sytuację ponoszą zespoły, które chciały zbyt wiele pieniędzy za występ. Jak i kiedy sprawa się kończy, trudno przewidzieć. Postaram się do niej wrócić, jeśli dowiem się czegoś nowego.

Żeby jednak zakończyć bardziej optymistycznie napiszę, że wspomniana impreza, która odbyła się w tym samym terminie, Rock Na Bagnie w Goniądzu udał się bardzo dobrze, co mogę napisać i jako widz, i jako wykonawca. I, jeśli nie stanie się nic nieprzewidzianego, odbędzie się również za rok.
https://www.facebook.com/hcpfestiwal?ref=ts&fref=ts

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Jeśli za rok będzie tak samo, to powtarzalność absurdu zacznie być pewnego rodzaju kapitałem, pewną wartością, która może być kumulowana.

pozdr

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

ixi band

#368779

Chyba się nie zrozumieliśmy - za rok ma być ta impreza, z którą wszystko było w porządku; wątpię, by ktoś zdecydował się na powtórkę z Rzeszowa.
Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#368813

bez kasy nie ma trasy :)

Zobacz jak to się robi - kasa , mecenaty.

Imprezę udana musi mieć na starcie ponad 100.ooo zł

Ad hoc można zagrać:
Przy ognisku.... bo ognisko wszystko zmienia ... łatwiej się wybacza wszystko.

walczyk
http://www.youtube.com/watch?v=H2fJKqQlRhE

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#368834