Blogosfera polityczna w Polsce - Autoreferat

Obrazek użytkownika Budyń78
Idee

Zanim przystąpię do publikacji fragmentów swojej pracy, chciałbym przedstawić czytelnikom Niepoprawnych autoreferat, wygłoszony przeze mnie 22 maja na obronie pracy doktorskiej "Blogosfera polityczna w Polsce".

Blogosferę polityczną współtworzą blogi polityczne, ich autorzy, komentatorzy i czytelnicy oraz portale blogowe, umożliwiające publikację. Praca "Polska blogosfera polityczna" opisuje to zjawisko, przedstawiając najczęstsze motywacje autorów blogów i obecne w tym środowisku postawy. Omówiony został też jego szerszy kontekst, a więc przemiany na rynku medialnym i technologii web 2.0, w ujęciu praktycznym i społecznym, a także relacje blogosfery politycznej z polskimi mediami tradycyjnymi, takimi jak prasa, radio i telewizja. Blogosfera została zanalizowana jako nowe medium i instytucja społeczeństwa obywatelskiego. Blogosfera polityczna w Polsce to w miarę nowe zjawisko, którego historia zaczęła się w okolicach 2004 roku. Opisuję okres od jej początku, do wyborów parlamentarnych w 2011 roku.

W swojej pracy oparłem się na definicji bloga, zaproponowanej przez prof. Zbigniewa Bauera: blog to strona WWW zawierająca krótkie, rozłączne porcje informacji, zwane artykułami (postami). Artykuły są ułożone w kolejności chronologicznej - od najnowszego do najstarszego. Każdy artykuł jest jednoznacznie identyfikowany przez znacznik zakotwiczenia, a także oznaczony przez stałe łącze, za pomocą którego można się do danego artykułu odwoływać z zewnętrznych stron WWW. Blogosferę polityczną współtworzą blogi polityczne, ich autorzy, komentatorzy i czytelnicy oraz portale blogowe, umożliwiające publikację. Blogosfery politycznej nie należy utożsamiać wyłącznie z blogami polityków, które stanowią jedynie jeden z jej elementów. Choć poświęcam im jeden rozdział, koncentruję się na blogach osób, które określam jako konsumentów polityki.

Możemy rozróżnić co najmniej cztery główne typy blogów: blogi wyborców (konsumentów), polityków, dziennikarzy i ekspertów. Oczywiście, istnieją blogi działające na styku tych kategorii, na przykład, strony dziennikarzy lub polityków niższego szczebla lokalnego są o wiele bliżej blogów „konsumentów”, niż prowadzone przez rozpoznawalnych dziennikarzy czy polityków szczebla wyższego.

W trakcie pracy przyjąłem dwie hipotezy. Pierwsza z nich mówi, że blogosfera polityczna w polskich warunkach jest w pewnym sensie wotum nieufności dla tradycyjnych mediów. Nieufność ta, w dużym stopniu wyniesiona jeszcze z czasów PRL, nie tylko nie zniknęła, lecz została wzmocniona przez procesy, wcześniej charakterystyczne dla mediów w społeczeństwie kapitalistycznym, opisywane chociażby przez Bourdieu. Spora część odbiorców poczuła się z jednej strony pozbawiona rzetelnej informacji, a zwłaszcza – analizy, gdyż dla mediów, goniących za oglądalnością, informacja stała się jedynie formą rozrywki (infotainment). Z drugiej strony, duża część społeczeństwa czuła się pozbawiona medialnej reprezentacji. Nie jest zjawiskiem wyłącznie polskim, co pokazuje opis sympatii politycznych niemieckiego czy amerykańskiego środowiska dziennikarskiego, który znajdziemy w wielokrotnie przywoływanej przeze mnie książce „Spirala milczenia” Elizabeth Noellie-Neumann. Media w Polsce borykają się z oznakami przynależności raczej do autorytarnego niż liberalnego modelu, do którego aspirują w sferze deklaracji. Przykładem tego może być finansowe uzależnienie bytu wielu tytułów od reklam spółek Skarbu Państwa. W tej sytuacji blogosfera zaczyna dla wielu odbiorców pełnić tę samą funkcję, jaką przypisywał amerykańskiej prasie De Toqueville. Może więc - to drugie, przyjęte przeze mnie już w trakcie pracy, założenie - pełnić funkcję instytucji społeczeństwa obywatelskiego. Blogosfera staje się forum debaty na temat spraw publicznych, może też służyć jako miejsce narodzin inicjatyw społecznych. Jest przy tym narzędziem kontaktu ich uczestników i sympatyków.

W badaniach blogosfery oparłem się na ponad pięciu latach obserwacji uczestniczącej oraz analizy treści, kilkudziesięciu wywiadach z blogerami, publicystami i twórcami portali blogowych. Oprócz tego na trzech portalach (Salon24, Niepoprawni.pl i Nowy Ekran) prowadziłem moderowaną dyskusję z użytkownikami, dzielącymi się swoimi wspomnieniami i obserwacjami. Blogerzy wzięli również udział w badaniach ankietowych. W oddzielnym rozdziale, opierając się na wywiadach otwartych i dostępnych publikacjach, porównuję działanie blogosfery w Stanach Zjednoczonych i Rosji.

Pierwsze polskie blogi pojawiły się na początku XXI wieku, jednak kluczowe dla blogosfery, w tym blogosfery politycznej, były lata 2004-2006. Sprzyjały temu dwa czynniki: zwiększone zainteresowanie polityką w okresie afery Rywina oraz pojawienie się odpowiednich możliwości technicznych. Najważniejsze polskie portale udostępniły wówczas swoim użytkownikom narzędzia do tworzenia blogów. Powstały pierwsze serwisy dla blogerów: blogbox.pl (powiązany z portalem gazeta.pl), blog.onet.pl czy samodzielny blog.pl, później przejęty przez Onet. Pierwszymi rozpoznawalnymi blogerami piszącymi o polityce zostawali z reguły wcześniejsi aktywni komentatorzy forów dyskusyjnych Onetu i gazety.pl. Taką drogę przebyła, między innymi, uznawana za najważniejszą i najbardziej rozpoznawalną polską blogerkę ~Kataryna.

Pod koniec 2006 roku wystartował najważniejszy dla polskiej blogosfery politycznej portal Salon24, stworzony przez Igora Janke, dziennikarza zafascynowanego amerykańskimi platformami blogowymi, takimi, jak Huffington Post. Portal od początku stworzony został z myślą o blogach politycznych, umożliwiał też pisanie i dyskusję na teoretycznie równych prawach amatorom (czasem na poziomie wyższym od „profesjonalistów”) z zawodowymi dziennikarzami, a w miarę wzrostu swej popularności, również z politykami. Okazało się to magnesem, który przyciągnął bardzo wielu blogerów, w tym osoby wcześniej piszące już blogi w innych miejscach. Salon24 stał się najpotężniejszym graczem na tej scenie. Wystarczy wspomnieć, że oprócz kilku tysięcy zwykłych obserwatorów życia politycznego, blogi prowadzi w nim wielu znaczących polityków, kilkadziesiąt redakcji i stowarzyszeń. Reprezentujący portal Igor Janke był jedynym dziennikarzem, któremu wywiadu udzielił podczas niedawnej wizyty w Europie prezydent USA, Barack Obama.

Równocześnie jednak część użytkowników nie była zadowolona z mechanizmów promocji i moderacji treści (na stronę główną trafiały treści wybrane przed redakcję, inne teksty trafiały do niewielu czytelników), zarzucano również redakcji kierowanie się sympatiami politycznymi. Powstały więc kolejne portale blogowe, w większości prawicowe -Blogmedia24.pl, Niepoprawni.pl, blogpress.pl. Portale te na ogół współpracują ze sobą, każdy też specjalizuje się w jakiejś dziedzinie. Blogpress przygotowuje relacje audiowizualne z wydarzeń politycznych, Blogmedia24.pl prowadzą zarejestrowane stowarzyszenie, zaś Niepoprawni koncentrują się na działalności stricte blogerskiej, współtworząc równocześnie internetowe Niepoprawne Radio. Spora grupa użytkowników równocześnie korzysta z wielu portali. Oprócz inicjatyw prawicowych warto wspomnieć o centrolewicowym Studiu Opinii. Strona ta jednak uchodzić chce za internetowe czasopismo, nie zaś portal blogowy, w deklaracjach ideowych nawiązuje też do tygodnika „Po Prostu”. Oprócz tego blogi znajdziemy też na portalach publicystyczno-politycznych, jak lewica.pl, prawica.net czy Fronda.

Nowe portale blogerskie są z reguły inicjatywami całkowicie oddolnymi, tworzonymi i prowadzonymi społecznie, za pieniądze osób je tworzących i z datków czytelników. Wyjątkiem był, traktowany od początku jako przedsięwzięcie biznesowe, Nowy Ekran. Redakcje portali pracują społecznie, tak więc główny, rosnący w miarę rozwoju portalu koszt, to opłata za serwery. Przy tworzeniu takich portali współpracują ze sobą osoby, które poznały się dzięki internetowi i które łączą najczęściej wspólne przekonania lub konkretne sprawy, można więc powiedzieć, że występuje tu mechanizm podobny do organizacji pozarządowych. Pojawiają się również podobne działania w tzw. realu: spotkania, imprezy kulturalne, działania samopomocowe na rzecz blogerów w trudnej sytuacji lub dla ich rodzin w przypadku śmierci lub choroby blogera. Pojawiają się również inicjatywy bardziej związane z polityką, służące na przykład upamiętnieniu wszystkich ofiar katastrofy smoleńskiej, spotkania z politykami bądź publicystami, wreszcie przedsięwzięcia turystyczno-historyczne: rajdy, wycieczki. Społeczność blogerska często aktywizuje się wokół listów otwartych czy petycji.

W blogosferze dominuje dyskurs konserwatywny, coraz mocniej zaznacza się też obecność młodej lewicy pozaparlamentarnej, najmniej aktywni, zwłaszcza pod kątem podejmowania działań wykraczających poza pisanie i komentowanie, są osoby o orientacji centrolewicowej i centroprawicowej, sympatyzujące z Platformą Obywatelską lub SLD. Można to tłumaczyć z jednej strony wspomnianym wcześniej poczuciem braku reprezentacji medialnych wśród osób, krytycznych wobec polskiej transformacji ustrojowej. Z drugiej – osoby zadowolone z sytuacji w Polsce rzadziej odczuwają potrzebę podejmowania działań obywatelskich, na co zwracali uwagę moi rozmówcy, których można zaliczyć do tej grupy.

Sporo miejsca poświęcam relacjom blogosfery i mediów tradycyjnych. Blogosfera może pełnić wobec innych mediów funkcję kontrolną, uzupełniającą i zastępczą. Dla mediów tradycyjnych stanowi z jednej strony konkurencję (co powoduje od czasu do czasu bardzo krytyczne opinie dziennikarzy o blogerach), z drugiej narzędzie reklamy i kontaktu z czytelnikami. Wydawcy nieraz oczekują od dziennikarzy prowadzenia blogów autorskich, istnieje też wiele blogów redakcyjnych, publikujących materiały prasowe lub ich zapowiedzi. Dla dziennikarzy blog jest też najszybszą drogą reagowania na bieżące wydarzenia. Nie wszyscy jednak wytrzymują presję bezpośredniego kontaktu z nieraz nieprzyjaznym czytelnikiem i rezygnują z prowadzenia blogów lub też traktują je jako miejsce publikacji felietonów, bez wchodzenia w interakcje z komentującymi.

Jednym z głównych problemów blogosfery jest kwestia wiarygodności. Często pojawiały się spory o kwestię anonimowości, w których podział najczęściej przebiega między osobami związanymi z mediami tradycyjnymi, a elektronicznymi. Najgłośniejszym przykładem takiego konfliktu jest szeroko opisana przeze mnie sprawa ujawnienia przez „Dziennik” personaliów znanej polskiej blogerki ~Kataryny, która później przekształciła się w kampanię przeciwko chamstwu w internecie. Wielu dyskutantów zdawało się nie rozróżniać blogerów, nieraz rozpoznawalnych i cenionych, od anonimowych dyskutantów komentujących artykuły na forach internetowych wydań tabloidów. Inny problem blogosfery to wzajemna agresja użytkowników i brak szukania porozumienia – blogosfera nie jest wolna od kłopotów polskiej polityki, a poniekąd je odbija. Brak jest też wciąż wystarczającej komunikacji między blogerami a światami mediów i polityki, w czym bliżej nam do modelu rosyjskiego (blogosfera jako matecznik opozycji czy społeczeństwa obywatelskiego, rola ukształtowana przez media działające według doktryny autorytarnej), niż amerykańskiego (blogosfera nieraz w symbiozie z polityką, liczące się miejsce kształtowania i wyrażania opinii, media działające według doktryny liberalnej bądź odpowiedzialności społecznej). Warto tu jednak zauważyć, że również moi rozmówcy z Ameryki narzekali na deficyt demokracji i marginalizację głosów spoza głównego nurtu.

Obserwacje przedstawione w pracy potwierdzają przyjęte przeze mnie hipotezy. Wielu użytkowników traktuje blogi jako uzupełnienie lub wręcz zastępstwo tradycyjnych mediów. Blogi generują więzi i inicjatywy społeczne, stając się nieraz zaczątkiem niewielkich wspólnot istniejących również poza internetem. Można zakładać, że znaczenie blogosfery będzie rosło w miarę poprawienia dostępu do internetu i dalszego procesu tabloidyzacji mediów. Niestety, w dłuższej perspektywie zagrażają jej te same procesy – komercjalizacja już dotyka przynajmniej część portali blogowych, zaś nowe serwisy w rodzaju twittera promują krótkie, mocne wypowiedzi zamiast analiz i dyskusji.

W pracy „Polska blogosfera polityczna” pokazuję jedynie zarys i początek historii istotnego z punktu widzenia zarówno socjologii, jak i politologii zjawiska. Zdaję sobie przy tym sprawę, że każde z opisanych w niej zagadnień zasługuje co najmniej na samodzielną pracę magisterską lub doktorat. Mam jednak nadzieję, że kilka lat mojej pracy przetrze szlaki kolejnym badaczom.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

... nasuwa mi się pytanie: Czy na amerykańskich uczelniach któryś z doktorantów podjął się napisania pracy na ten temat? Jesli tak, to czy można znaleźć płaszczyznę porównawczą blogosfery politycznej w USA i w Polsce i analizować ją przy zastosowaniu tych samych kryteriów?

Pozdrawiam, 
________________________ 
"Stan skrajnej niewiedzy czasem potrafi doprowadzić
do stanu skrajnego ogłupienia". (Satyr)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1
#359406

Gratuluję. Jest czego. Przejrzałam pracę, momentami wciąga jak niezła powieść. Gratuluję także Promotorom i Recenzentom. Taki temat to dziś świadectwo odwagi!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1
#359597

dziękuję!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1
#359973