Korzyści z inflacji

Obrazek użytkownika Bacz
Gospodarka

Wiele osób instynktownie nie lubi inflacji, w szczególności są to ci którzy przeżyli hiperinflację lub okresy dużej i mocno zmiennej inflacji utrudniającej podejmowanie trafnych decyzji gospodarczych i przemieszczającej zyski i straty między podmiotami w sposób mocno przypadkowy i często niesprawiedliwy. Jednak inflacja mała i stabilna jest bardzo małą uciążliwością dla ludzi, więc opłaca się ją utrzymywać bo daje w bilansie dla społeczeństwa wyraźne korzyści.

Podstawową korzyścią inflacji jest to, że skłania ona ludzi do przyspieszenia zakupów co przyspiesza obrót gospodarczy czyli powoduje wzrost gospodarczy.* Oprócz tego widzę jeszcze następujące korzyści z inflacji.

1. Ponieważ ludzie są zainteresowani szybkim pozbyciem się tracącego na wartości pieniądza to nie mają dużych oporów przed dawaniem zaliczek na kupowany produkt lub nawet płacą całość z góry, a to znakomicie ułatwia działalność niektórym producentom bo nie muszą trzymać rezerw finansowych na potrzebne do produkcji materiały i narzędzia.

2. Ludzie się przyzwyczajają do cen i każda podwyżka spotyka się z negatywną reakcją konsumentów: przynajmniej chwilowym powstrzymaniem się od zakupów, zainteresowaniem ofertą konkurencyjną lub zastępczą. Aby nie tracić klientów wielu producentów godzi się na niższą marżę i nie podnosi cen mimo inflacji. W czasie deflacji jest na odwrót klienci często nie zdają sobie sprawy, że płacąc ciągle tę samą cenę realnie płacą coraz drożej. Trzeba wiedzieć, że dobrobyt polega na tym, że wszystko jest tanie!

3. Podobne zjawisko jest z płacami. Na tym, że płace są nominalnie stałe, a realnie maleją, korzysta właściciel co często skłania go do obniżki realnych cen i inwestycji - aby zaspokoić zwiększony popyt na tańsze produkty. Gospodarka się rozwija.

4. Jakkolwiek korzyści 2. i 3. wynikają z tendencji do konserwowania nominalnych cen i płac to kumulowanie się inflacji powoduje jednak konieczność okresowego urealnienia cen i płac. Takie okresowe potrząśnięcie rynkiem zapobiega skostnieniu gospodarki, zamrożeniu jej wielkości, czyli zaniku wzrostu. Przy okazji takiego wstrząsu ludzie zmieniają preferencje zakupowe, produkcyjne lub zmieniają pracę - z reguły na korzystniejsze przecież.

5. Jeśli są wpływy do budżetu z podatku inflacyjnego to można obniżyć inne podatki, które hamują gospodarkę. Niestety w Polsce nie ma podatku inflacyjnego - inflacji nie reguluje się wpłacając więcej lub mniej nowych pieniędzy do budżetu tylko futrując więcej lub mniej bankierów.** Tę szkodliwą gospodarczo i w istocie złodziejską politykę trzeba zmienić.

Warto zauważyć, że w Polsce, która jako jedyna w EU ma przyrost gospodarczy jest dosyć duża inflacja.

Bacz
* http://niepoprawni.pl/blog/404/podatki-czasem-pobudzaja-gospodarke
** http://niepoprawni.pl/blog/404/podatek-inflacyjny

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

ostatnie zdanie to poprostu bzdura, wynikajaca z nie wiedz autora
otóż autor nie ma pojecia jak sie liczy PKB
jego stwierdzenie:
"Warto zauważyć, że w Polsce, która jako jedyna w EU ma przyrost gospodarczy jest dosyć duża inflacja."
jest poprostu złudnie kłamliwe bo sugeruje ze infjacja daje rozwój gospodarczy (w domysle autora wyższe PKB)
PKB liczy sie własnie przeciwnie do wskaznika infjacji na zasadzie zwiekszania wartości dóbr, czyli przykładowo jesli laptop wart dzis 2000 zł w przeszłosci (oczywiscie o gorszych parametrach) był wart 5000 zł to PKB liczy cenę lapota nie jako 2000 jaka jest teraz czy 5000 jaka była tylko 10000 jaka byłaby w stosunku do czasu i jakosci teraz, co daje nieprawdopodobne przekłamania
odwrotnie jest co do wskaznika infjacji (liczy sie odejmujac aby nie pokazywac zeczywisego wzrostu cen)
PKB to sciema dla naiwnych ekonomistów po socjalistycznych uczelniach
reszta szkoda mi słów
dla bardziej zainteresowanych prosze:
http://www.adamduda.pl/2009/10/11/rozmyte-liczby-czyli-liczenie-pkb/
BACZ-owi i tak to nie pomoze :)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1
#36096

Ostatnią informację podałem raczej jako bodziec do zastanowienia się czytelnika, niż w celu udowodnienia słuszności argumentów podanych w tekście.

W ogóle wpływ inflacji na PKB jest bardzo trudno wyliczyć i trudno zmierzyć, bo jak pisałem jest to wpływ drugorzędny w stosunku do wpływu jaki ma poziom opodatkowania. Wzrost zależy też od stopnia interwencji rządu w gospodarkę, sprawności sądownictwa itd.

Dodatkowo obecnie obowiązuje patologiczny model regulacji inflacji poprzez zmianę wielkości futrowania bankierów co utrudnia ocenę czy wzrost PKB jest skutkiem inflacji czy inflacja skutkiem wzrostu lub spadku PKB (bo ilość futrowania zależy nie tylko od stopy procentowej banku centralnego ale też od wielkości kredytów, a ilość kredytów znowu zależy od tego jaki jest wzrost). Ponadto ten system regulacji inflacji powoduje, że wyłączone są duże korzyści dla gospodarki jakie mógłby dać podatek inflacyjny przy mądrym obniżeniu podatków szkodliwych dla rozwoju gospodarczego. Duże korzyści byłoby oczywiście łatwiej wyłapać niż małe.

Bacz

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1

Pozdrawiam. Bacz

#36103

1. Pieniądz ma też inne funkcję poza funkcją środka wymiany. Jest nim np. przechowywanie wartości. Wyeliminowanie tej funkcji z pieniądza powoduje tylko to, że trzeba ją czymś zastąpić. Np. szybko pozbywając się gotówki kupując nieruchomości i w ten sposób odcinanie do nich dostępu tym, którzy tego potrzebują. Po za tym oszczędza się po to, żeby kupić coś w przyszłości więc ilość transakcji na rynku wcale nie spada z powodu oszczędzania.

2. Aby nie podwyższyć ceny wielu producentów decyduje się na pogorszenie jakości produktu. Wystarczy porównać jakość stuletnich szaf i dzisiejszych - inflacyjnych.

Warto też rozpatrzyć rynek elektroniki na którym jest ciągła deflacja. Czy kolega Bacz jak nie ma komputera to go kupuje, czy może czeka w nieskończoność, bo za 2 lata kupi taniej lepszy komputer?

Można też zaobserwować bardziej ogólne zjawisko. Ludzie masowo biorą kredyty konsumpcyjne. Taki kredyt kosztuje powiedzmy 20% rocznie. Rożnica między kupnem na kredyt a oszczędzaniem i kupieniem telewizora za rok jest ogromna (20% + utracone odsetki z lokaty) a mimo wszystko ludzie się na to decydują. Jak w takim razie ktokolwiek może twierdzić, że opóźnią zakup o rok, aby zyskać 2% na deflacji?

Inną sprawą jest to, że deflacja przy stałej podaży pieniądza ma miejsce tylko, gdy zwiększy się produkcja. nie jest to żaden aksjomat. Nie można więc twierdzić, że gospodarka się nie rozwinie z powodu deflacji, ponieważ deflacja wystąpi tylko wtedy gdy gospodarka się rozwinie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1
#38699

1. Inflacja nie przeszkadza w oszczędzaniu trzeba tylko oszczędzać w banku takim, który płaci odsetki od depozytów większe od inflacji. Są takie banki.
2. Skłonność do oszczędzania na kosztach produkcji są zasadniczo niezależne od wielkości inflacji.
Zapewne są ludzie, którzy biorą kredyty po 20% bo wiedzą, że będą je spłacali coraz "tańszymi" pieniędzmi. Gdy sobie policzą, że będą je spłacali pieniędzmi coraz droższymi czyli realna stopa oprocentowania wyniesie więcej niż 20% to z zakupów na kredyt zrezygnują - stopień zadowolenia społeczeństwa spadnie.

Bacz

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1

Pozdrawiam. Bacz

#38702

1. Cy próbuje pan udowadniać, że lepiej jak coś jest trudniejsze niż łatwiejsze? Po co dodatkowe koszty? Po za tym nie ma baków płacących odsetki powyżej inflacji. Realnej a nie oficjalnej.

2. Sam pan sobie zaprzecza? Jeśli ludzie przyzwyczajają się do cen (jak pan twierdzi), to przy inflacji jest większa presja na oszczędzaniu na kosztach produkcji. Jeśli się nie przywiązują, to nie działa pana pkt. 2. Proszę się zdecydować.

3. Proszę nie poruszać tematów obocznych. Ja tylko stwierdziłem, że perspektywa kupienia więcej po roku niewielu odstrasza od zakupów, więc teoria o powstrzymywaniu się od kupowania w deflacji jest błędna. Zgadza się pan jak rozumiem?

A jeśli chodzi już o ten nowy temat, to proszę się zastanowić jaki jest związek inflacji i oprocentowania kredytów.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1
#39065

Dla gospodarki oszczędzanie w pieniądzach wcale nie jest takie korzystne jak się powszechnie sądzi. Państwo powinno zniechęcać ludzi do inwestycji mniej efektywnych.
Proszę sobie przeczytać: http://korwin-mikke.pl/najwyzszy_czas/zobacz/pieniadz__rzecz_nabyta/14168

To że jest większa presja nie znaczy że akurat koszty się ugną pod tą presją. Producentowi się mocno opłaca obniżyć koszty nawet jak ma dużą marżę. Poniżej pewnych kosztów jednak nie da się zejść, za duże oszczędności mogą w końcu wyjść producentowi bokiem, rozsądni producenci umieją to przewidzieć i na takie coś nie idą.

Każdy ma swoją cenę kredytu która go odstrasza. Jednego nie odstrasza kredyt 20% a drugiego odstrasza już 10%. Ogólnie im większa cena kredytu tym większa ilość odstraszonych. Podobnie jest z inflacją, jednych inflacja 3% pobudzi do przyspieszenia zakupów, a innych nie ruszy nawet inflacja 6%. Tym niemniej na pewno więcej jest pobudzonych jak jest inflacja większa, a mniej jak jest mniejsza, a jak jest deflacja to najmniej.

Im większa inflacja tym większa cena kredytów i oprocentowanie depozytów.

Bacz

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1

Pozdrawiam. Bacz

#39088

1. Powszechnie to się sądzi właśnie tak jak pan: oszczędzanie zabija gospodarkę. Trzymanie pieniędzy to nie jest żadna inwestycja. To jest użycie pieniądza do zaspokojenia potrzeb innych niż wymiana: zabezpieczenia, przechowanie wartości, które muszą i tak w jakiś sposób być zaspokojone. I nie jest to nic złego. Nie ma to żadnego wpływu na gospodarkę. Gospodarka działa równie dobrze przy każdej ilości "sztuk" pieniądza w obiegu.

2. Dobrze, spróbujmy od początku. Przyjmując założenie, że ceny są sztywne twierdzi pan, że przedsiębiorcy obniżają marżę. Nawet jeśli to prawda to przecież byłoby to chwilowe. W 1 roku inflacji obniżyli by marżę. Może w drugim, ale w końcu nie mogli by obniżać, bo były by już maksymalnie niskie. Marże nie mogą spaść poniżej jakiegoś poziomu (na pewno 0%). Aby nadal nie podnosić ceny musieli by ciąć koszty produkcji, co też ma limit. Po pewnym czasie mamy więc niskie marże i beznadziejną jakość i podnoszące się i tak ceny. Albo.... pana założenie o sztywności cen jest błędne.

3. Po co pan piszę tu te wszystkie banały, które nijak się mają do dyskusji? Jedyne o czym dyskutujemy to to, że sama możliwość zarobienia nawet kilkunastu procent nie odstrasza ludzi od kupienia towaru, więc twierdzenie że 2% deflacja to sprawi jest absurdalne. Rozumiem, że się pan zgadza?
Jak sam pan zauważył: "Im większa inflacja tym większa cena kredytów i oprocentowanie depozytów."
A więc w deflacji kredyty są tańsze. i realne oprocentowanie się nie zmienia do tego w inflacji.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1
#39290

Inflacja nie obniża tak szybko marż do zera, bo płace mają tendencję do stabilności nominalnej i ceny surowców też, więc marża też nominalnie się utrzymuje, traci tylko realnie procentowo mniej więcej tyle ile wynosi inflacja.

Przez deflację ci co kupują szybciej "tracą", gdyby kupili później zaoszczędzili by, bo ceny by w przyszłości spadły.
Podobnie ci co kupują szybko biorąc kredyt na poczet przyszłych zarobków "tracą", bo gdyby kupili później to nie musieli bu płacić odsetek od kredytu i za swoje zarobki kupili by więcej.
Wniosek: duża deflacja podobnie jak drogie kredyty mocno zniechęcają do szybkich zakupów. Mała deflacja podobnie jak tanie kredyty tylko trochę znięchęcają do przyspieszenia zakupów. Inflacja zachęca do przyspieszenia zakupów podobnie jak by zachęcały kredyty do których bank by dopłacał - niestety takich kredytów nie ma :(.

Bacz

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam. Bacz

#39298

1.
Obniżanie marży jest zjawiskiem tylko tymczasowym, bo w końcu dochodzi do zera. A więc inflacja może je powodować tylko tymczasowo. Nie ciągle. Czy się pan zgadza? Jeśli się pan nie zgadza proszę przedstawić tabelkę(cena wytworzenia - cena sprzedaży) w której marża procentowa spada o 0,5% rocznie przez 50 lat.

2.
Czy to prawda: czym szybciej ludzie robią zakupy tym lepiej dla gospodarki?

3.
Czy dobrze by było, gdyby istniały banki dopłacające do kredytów?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#39557

1. Jak marża spada procentowo to do zera zejdzie w nieskończoności. Przecież wiadomo że jak marża spadnie wyraźnie to w końcu producent się zdecyduje urealnić cenę, zwykle to się robi jak jest jakaś szczególna sytuacja na rynku. Patrz punkt 4 we wpisie. Dopóki jednak nie urealni ceny to korzystają konsumenci i to jest dobre.
2. Tak. Im szybciej następuje obrót tym więcej razy się obróci w jednostce czasu czyli są większe: produkcja i zyski (normalnie każdemu obrotowi towarzyszy zysk).
3. Tak, było by dobrze, każdy kredytobiorca by tak chciał. To było by finansowe perpetum mobile czyli coś z niczego. Niestety perpetum mobile nie wynaleziono i banków stale dopłacających do kredytów też nie (tymczasowo niektóre dopłacają, ale jak za duzo dopłacą to upadają).

Bacz

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam. Bacz

#39564

1. Nie w nieskończoności tylko bardzo szybko. Marża wynosi np. 5% i zmniejsza pan ją o inflację 2%m to już pan ma 3%.

Jeszcze może z innej strony:
Jak się sprawdza, ze jest inflacja? A no rosną ceny. A skoro rosną, to nie stoją w miejscu. To znaczy, ze nie działa zakotwiczenie cen?

2. Czy wydaje pan od razu wszystkie pieniądze, które pan dostaje?

3. W warunkach waluty papierowej to jak najbardziej jest technicznie możliwe. Czy było by to dobre?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#39754

1. Nie. Marże liczy się odejmując koszty od ceny sprzedaży. Jeśli ceny i koszty są nominalnie stałe to marża też jest nominalnie stała. Maleje tylko realnie. Czyli jeśli nominalnie marza wynosi 5 zł a inflacja wynosi 2% to po roku jej realna wartość spada do 98% "zeszłorocznych" zł czyli 4,90 zł.
W czasie inflacji następuje powolny ciągły spadek cen realnych. Po upływie czasu ten spadek jest już tak duży że sprzedawca pomimo że normalnie jest to dla niego ryzykowne decyduje się na urealnienie ceny.
2. Nie. Kilkuprocentowa inflacja jest tak słabym bodźcem że tylko w szczególnych wypadkach może zadecydować o przyspieszeniu zakupów. Stąd korzyści z tego przyspieszenia normalnie nie są duże, jednak dobry gospodarz nie powinien rezygnować nawet z niewielkich korzyści w myśl przysłowia: ziarko do ziarka a zbierze się miarka.
3. Nie, to nie było by korzystne bo to by oznaczało, że państwo dotowało by bankierów lub aby uniknąć futrowania ich samo, bez konkurencji ze strony prywatnych wykoszonych dampingiem, prowadziło usługi bankowe. Oba rozwiązania są złe.

Bacz

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam. Bacz

#39763

1. Nie. Marża nominalna to może być różnica. Marża normalna do jest procent (niech pan sprawdzi w wikipedii choćby). Wyraża się wzorem:
(cena_sprzedaży - cena_wytworzenia)/cena_sprzedaży = zysk/cena_sprzedaży. jak wartości są stałe to marża jest stała. Nic tu nie spada niezależnie od inflacji.

2. Ale ja nie pytam o inflację. Czy wydaje pan osobiście od razu wszystkie pieniądze. Jeśli nie, to dlaczego?

3. Czyli przeszkodą są tylko kwestie techniczne? Nie widzi pan żadnych przeciwwskazań po za tym, dla kredytów z ujemnym oprocentowaniem?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#39810

A przede wszystkim należy się zastanowić, dlaczego ludzie nie pracują po 16 godzin na dobę? Przecież wtedy be zwątpienia zwiększyła by się produkcja, i PKB? Jak już odpowiemy sobie na to pytanie, należy się zastanowić, dlaczego chcemy zmusić ludzi do zwiększania produkcji stosując nacisk inflacyjny.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#38700

Zachęta inflacyjna musi być delikatna czyli inflacja niska. To podobnie jak z krzywą Laffera: inflacja mała daje korzyści rosnące z wielkością inflacji, ale tylko do jakiegoś progu, poza którym większa inflacja daje mniejsze korzysci. Hiperinflacja niszczy gospodarkę.

Bacz

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam. Bacz

#38704

Rząd nikogo nie zmusza, tylko zachęca ;]
Nie to już przesada. Do płacenia podatków też nie zmusza, tylko zachęca wprowadzając duże koszty niepłacenia podatków ;]
Wprowadzenie kary ( w przypadku inflacji - finansowej ) za określone zachowanie jest przymusem a nie zachętą. Zgoda?

Wolałbym, żeby pan odpowiadał na temat. Ja nic nie mówiłem o wysokości inflacji. Ja o zasadzie generalnej: gospodarka nie jest od maksymalizacji produkcji, tylko od zaspakajania potrzeb. Jeśli ktoś chce pracować mniej a pan podstępem zmusza go do cięższej pracy to oczywiście jest to działanie szkodliwe.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#39069

Podpisuję się pod tymi słowami:
"Jeśli ktoś chce pracować mniej a pan podstępem zmusza go do cięższej pracy to oczywiście jest to działanie szkodliwe."
Pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

#39075

Ja pisałem nie o zachęcaniu do płacenia podatku inflacyjnego bo użytkownik pieniądza go płaci czy chce czy nie, pisałem o zachęcaniu do przyspieszenia pracy i zakupów. Inflacja wcale nie jest zachęca do większej ilości pracy, a nawet może skłonić do krótszej pracy na dużych obrotach, których człowiek nie byłby w stanie utrzymać w dłuższym okresie. Jak człowiek leży z pustą kieszenią to podatku inflacyjnego nie płaci.

Bacz

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam. Bacz

#39087

O czym i do kogo pan właściwie mówi?
Ja nie pisałem ani pan nie pisał o zachęcaniu do płacenia podatku, tylko o zmuszaniu do pracy i kupowania poprzez inflację.

Dalej pan piszę o jakimś zwiększeniu intensywności pracy(cięższa praca) ponad miarę z powodu inflacji(to chyba zjawisko negatywne, czyli argument przeciw inflacji?) o którym to nikt nie wspominał.

Później jakaś uwaga o pustych kieszeniach której zupełnie nie rozumiem.

Czy nie może pan odpowiedzieć wprost czy się pan zgadza tym, że:
- Inflacja powoduje, że ludzie muszą dokonywać zakupów tylko z tego względu, że jeśli tego nie zrobią stracą.
- Muszą płacić podatek inflacyjny, czyli pracować ciężej za tą samą zapłatę. Czyli, że inflacja zmusza do cięższej pracy?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#39288

1. Pisałem przecież - normalnie inflacja zachęca do przyspieszenia zakupów. Nie jest to silna zachęta - osłabia ją to, że można pieniądze trzymać w banku i brać odsetki, czasami nawet większe od inflacji i zyskiwać opóźniając zakupy.
2. Sprawa nie jest prosta.
Niebiedaków inflacja nie zmusza do cięższej pracy, wprost przeciwnie normalnie lekko zniechęca do pracy, gdyż czyni ją mniej opłacalną. Niektóre osoby mogą sobie wyliczyć, że wolą sobie poleżeć niż pracować za zmniejszone przez inflację korzyści. Są jednak przypadki biedaków - dla nich odstąpienie od pracy oznacza brak środków na jedzenie, ogrzanie - dla tych ludzi podniesienie podatków oznacza konieczność większej pracy.

Bacz

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam. Bacz

#39295

Czy przyspieszenie zakupów jest dobre?

Czy zmuszanie ludzi do cięższej pracy jest pana celem?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#39558

1. Tak
2. Nie, niech nie pracują ciężko tylko optymalnie, czyli z jak największymi korzyściami dla siebie i społeczeństwa.

Bacz

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam. Bacz

#39565

x

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#39756

2. Co jest korzyścią dla człowieka(to chyba to co on chce) i społeczeństwa?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#39755

Człowiek sam decyduje co jest dla niego korzystne. Ogólnie dla społeczeństwa korzystne jest aby jednostki były silne czyli jak jednostki korzystają to społeczeństwo na ogół też korzysta. Są tylko pewne działania wspólne społeczeństwa, które niekoniecznie są korzystne dla jednostki. Tu już trzeba rozstrzygać konkretne szczegółowe przypadki co będzie słuszne i sprawiedliwe - którym korzyściom: indywidualnym czy społecznym należy dać w danym przypadku pierwszeństwo.

Bacz

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam. Bacz

#39764

Czyli rozumiem zabieranie ludziom owoców pracy poprzez inflację jest dobre dla społeczeństwa? Bo dla jednostki nie jest, ponieważ musi więcej pracować na to samo.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#39811

Inflacja nie jest rzeczą normalną. Inflacja jest okradaniem najsłabszych. Ludzi na dole drabiny społecznej. To im najtrudniej upomnieć się o podwyżkę, to dla nich te kilka procent ma największe znaczenie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#89902

Inflacja mocniej uderza w bogatych bo oni mają więcej pieniędzy, które tracą na wartości. W zasadzie urealnienie płac dokonuje się w tym samym tempie niezależnie od ich wysokości.
Pozdrawiam. Bacz

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam. Bacz

#90694

Pan to powiedział serio? Czy tylko tak przewrotnie, dla śmiechu?

Proszę Pana, na chłopski rozum (i żołądek): czy więcej traci ten, kogo nie stać na kupienie lekarstwa czy ten, kto zamiast zjeść dwadzieścia czekoladek zje dziewiętnaście?

Nie pamiętam fachowej nazwy, ale pamiętam z ekonomii przykład o samochodach - że "jeden samochód" oznacza zupełnie co innego dla kogoś, kto w ogóle nie ma samochodu niż dla kogoś, kto już ma ich pięć...

Zamilczę. Ale pęsetka zostanie jeszcze ciut bardziej stępiona.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#90698

Mechanizmy rynkowe powodują że płace podążają za inflacją.
Praca jest podobnym towarem jak przedmioty wytwarzane. Nie ma powodu aby inflacja dotyczyła tylko przedmiotów i materiałów a nie dotyczyła robocizny, stosunek cen przedmiotów do ceny pracy czyli płacy z zasady pozostaje stały - jest niezależny od inflacji.

Pozdrawiam. Bacz

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam. Bacz

#91144