BEZROBOCIE i TORNADO

Obrazek użytkownika Redakcja
Kraj

Nowy felieton Marka Baterowicza

A może tornado bezrobocia ? Nie tylko w Polsce, ale w pozostałych krajach Unii Europejskiej, a także w wielu krajach świata. Nas oczywiście najbardziej martwi bezrobocie między Bałtykiem a Tatrami, które - jak podano w mediach – nie było tak wysokie sześć lat temu, a zatem w Roku Pańskim 2006. Po mistrzostwach futbolowych Euro 2012 podskoczyły ceny, drożyzna jest postępującą dolegliwością. I wzrosną podobno podatki, bo i państwo jest bankrutem, o czym świadczą niezapłacone faktury dla firm, które budowały stadiony i drogi. Padają firmy i biura podróży, tysiące polskich turystów od Egiptu do Kuby pozostają w godnej pożałowania sytuacji. Pozostają też w szoku, a ten grozi atakiem serca – cóż, kiedy terminy przyjęć u kardiologów w III RP wydłużyły się do pół roku jak piszą znajomi z Kraju. A zatem może lepiej zostać w Hawanie albo na Hawajach ? A projekt reform w III RP nie istnieje, rząd jedynie szuka nowych źródeł dochodu: ostatnio dobrał się do kieszeni działkowiczów! I nie broni interesów rodzimych, bo padają nawet uprawy naszych ziemniaków, natomiast na rynku oferuje się kartofle z Maroka i Ukrainy! I tak pomału rządy PO-PSL zniszczą polskie zdolności produkcji, upraw i hodowli. Wygląda na to, że rząd wręcz popiera import ze stratą dla Kraju, a może niekoniecznie robi to zupełnie bezinteresownie ? Polityka koalicji godzi wręcz w polską wieś, uznaną widocznie za elektorat konserwatywny, bo przywiązaną do katolicyzmu, a koalicja pragnie zniszczyć Radio Maryja, TV Trwam oraz Prawo i Sprawiedliwość. Dla osiągnięcia tego celu PO-PSL poświęci nawet polską wieś i jej rolnictwo, trzecie co do znaczenia w Unii Europejskiej. Nieważne, że zwolennicy PiS-u są też w miastach. Nieważne, że wywoła to dalszą pauperyzację ludności i kryzys, a 40% Polaków żyje ze wsi, zaś obszary zatrudnienia w miastach skurczyły się wskutek nadal galopującego bezrobocia.

Afery ze spółkami państwa rzucają nowy cień na koalicję PO-PSL, nagle zagrożoną też skandalem afery taśmowej, która zmusiła do dymisji ministra rolnictwa. Ten kolejny wysyp afer uzasadnia jakby tezę Stanisława Michalkiewicza o „pełzającym umafijnieniu w krainie Niewidzialnej Ręki”. A trwa ono – jak wiemy – od pierwszych afer w dziejach III RP, powołanej do życia mało chwalebnym paktem okrągłego stołu.
Ten podstępny pakt ocalił towarzyszy z PZPR-u, peerelowskie służby specjalne – a zatem całą prosowiecką agenturę. Mimo to okrągły stół miał ( i ma ) wielu zwolenników, zapewne nie dostrzegających ukrytych zagrożeń dla jutra. Niektórzy celebryci ( a byli wśród nich nawet akademicy z profesorskimi tytułami!) głosili wtedy, że gruba kreska dla aparatu władzy i represji z epoki PRL-u jest właściwym rozwiązaniem, powoływali się tu na tzw. „hiszpańską drogę”. Wzorem dla nas miała więc być transformacja ustrojowa dokonana przez generała Franco, który przywrócił monarchię wraz z demokracją. Nie to jednak miało być wzorem, lecz puszczenie w niepamięć wszelkich nieprawidłowości oraz prześladowań dokonanych przez hiszpańskie ministerstwo bezpieczeństwa lub policję. Trzeba tu pamiętać, że takowych było nieporównywalnie mniej niż u nas, a w ogóle tzw. „represje” po wojnie domowej polegały na wyrokach sądowych dla hiszpańskich obywateli, którzy stanęli po stronie „czerwonych” ( rojos), a walczyli w zaślepieniu przeciwko własnej ojczyźnie. Socjalistyczna republika Hiszpanii miała bowiem zostać satelitą ZSRR, a na posiedzeniach jej rządu w Madrycie zjawiał się stalinowski ambasador Marcel Rosenberg i – jako wicepremier! - dyktował politykę. W Madrycie, Barcelonie, Walencji czy w Alcala de Henares powstały organy NKWD, a więzienia i izby tortur znajdowały się w zajętych klasztorach, a również w wielu zarekwirowanych domach. Rewolta hiszpańskich generałów ( bo nie tylko gen.Franco) była więc wojną o odzyskanie ojczyzny. W elitach reżimu frankistowskiego nie było obcej agentury, dlatego w czasie transformacji Hiszpanie mogli pozwolić sobie na luksus „grubej kreski”, która u nas była niewybaczalnym błędem, ponieważ ocaliła właśnie obcą, antypolską agenturę hodowaną przez pół wieku na bakteriach z Kremla.
Pisałem o tym przed laty, a dziś wspominam nawiązując do diagnozy Michalkiewicza o „umafijnieniu”, a należy żałować, że do sumiennej lustracji nie doszło poza ujawnianiem pewnych teczek, co zresztą owym konfidentom ( a zwłaszcza ex-sekretarzom ) nie zamykało drzwi do kariery. W antylustracyjnej furii celował Michnik i jego środowisko, a później nawet kadry wyższych uczelni. Ten opór wobec lustracji był niczym tornado nonsensu, bo pozwalał na destabilizację państwa poprzez grę teczkami, a osłabianie III RP leżało w interesie naszych sąsiadów. A dzisiaj III RP jest już zupełnie na pasku obcych służb, co widać nawet bez powoływania się na wypowiedź Grzegorza Brauna o konsorcjum służb specjalnych sterujących Polską.

Brak lustracji i przepoczwarzanie się struktur i ludzi z dawnych służb specjalnych zdecydowanie sprzyjały owemu „umafijnieniu” w elitach państwa, nazwanego przez Michalkiewicza „umafijnieniem pełzającym”. Dodajmy jeszcze zjawisko nepotyzmu w tej republice kolesiów. Koło się zamknęło, a Niewidzialna Ręka czuwa nad tym status quo. Ludzie niewygodni dla establishmentu nie mają perspektyw, żyją na marginesie, a niektórzy nawet odbierają sobie życie. Jak mówi przysłowie: kto chce utopić swego psa, oskarża go o wściekliznę. Doszliśmy już do tego, a po roku 1989 oskarżano nas zaledwie o „oszołomstwo”, Tak naprawdę to raczej w kręgach tzw. autorytetów widać kilka przypadków wścieklizny, a toczą pianę na oczach telewidzów.

Pewne odbicie tego stanu rzeczy obserwujemy na emigracji, choć tu na szczęście są to bardzo rzadkie wyjątki, bo też z PRL-u emigrowali głównie przeciwnicy systemu, a może tylko jakieś promile agentury. Jednak wielka szkoda, że idea lustracji upadła też w krajach polskiej emigracji, bo nie ułatwia to działań polonijnych organizacji jak planeta szeroka. O niektórych problemach z tym związanych mówi „Petycja o polskość”, a którą dlatego popieram oraz firmuję całym sercem, dodając swój podpis do sześciu jej sygnatariuszy.

A w dalekiej ojczyźnie do wojny z polską wsią ruszyła również natura. Niespotykane dotąd u nas tornada zdewastowały duży obszar kraju, wiele miasteczek i wsi, także lasy. Na spustoszonych terenach zrozpaczeni ludzie nie są w stanie odbudować domów, bo zapomogi od gmin są zbyt niskie, albo w ogóle ich nie ma. Pozostaje tylko liczyć na pomoc ze strony państwa, niestety ten rząd również ma dziurawy budżet, a ponadto nie zależy mu chyba na ratowaniu polskiej wsi, co sugerują inne sprawy. Tymczasem trąby powietrzne zniszczyły sześć tysięcy gospodarstw – co podniesie je z tego dna upadku ?
Ta klęska zbiegła się z aferą taśmową, aktualnie nie urzęduje więc minister rolnictwa.
I tak żywioły i polityka w tym przypadkowym „sojuszu” pogłębiają degradację polskiej wsi, a także samego rolnictwa do niedawna pozostającego w czołówce Europy.

Pozostaje jedynie żywić nadzieję, że jakieś tornado zmiecie ten stan rzeczy. Są to jednakże czyste mrzonki, panujący układ jest tak silny, że nic nie naruszy jego stanu posiadania. O jego wielkiej sile świadczy i to, że premier mógł przez wiele dni zajmować stanowisko ministra rolnictwa, a prezydent przymykać oko na afery. Nie ma żadnych szans na rozliczenie afer ze spółkami, ani żadnych innych. Wniosek PiS-u o komisję śledczą prawdopodobnie pozostanie bez echa. Ośmieli to oczywiście nowych aferzystów, bo wszystkie brudy III RP zamiata się pod dywan – rząd to ekipa wykwalifikowanych sprzątaczy. I tak w tym kraju nękanym bezrobociem szaleje tornado nonsensu. A także tornado hipokryzji, bo jak ocenić składanie kwiatów na grobach powstańców przez premiera, który smoleńskie śledztwo oddał Rosjanom, a zatem niewątpliwie mając coś do ukrycia!? I przez panią prezydent W-wy, która na Polaków nasyła niemieckich bojówkarzy, albo rosyjskich „kibiców” ? Czy przez „profesora”, który jakoś nigdy ( nawet jako minister) nie bronił polskiej racji stanu? W tych okolicznościach buczenie Młodzieży Wszechpolskiej było niedawno głosem rozsądku na polskiej ziemi!

Marek Baterowicz

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

prof Rycho: TORNADEM ,KTORE ZMIECIE UKLAD IIIRP, MOZE BYC TYLKO SPOLECZENSTWO LUB JAKI KATAKLIZM WOJENNY NA MIARE 1918. DLATEGO TAK ISTOTNA JEST PRACA U PODSTAW JAK W PRZESZŁOSCI DLA OBUDZENIA NARODU

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

prof Rycho

#285373