Szukam pracy – moje przygody – prasowacz – część I

Obrazek użytkownika Pluszak
Kraj

Wstęp

Tematyka katastrofy Tupolewa nadal mnie interesuje, monitoruję różne informacje związane z tą katastrofą ale chwilowo ten temat odsuwam na bok. Na dzień dzisiejszy zdecydowanie bliżej mnie są moje problemy ze znalezieniem pracy która umożliwiłaby mi oraz mojej rodzinie jako takie życie.

Zaledwie dwie godziny temu urodził się mój najnowszy pomysł, a mianowicie dlaczego by nie opisać moich przygód związanych z wykonywanymi przez mnie różnymi pracami, oraz tych przygód które pojawiły się lub będą pojawiać w trakcie poszukiwania lub wykonywania pracy.

Nie wiem czy w tym pisaniu będę pierwszy czy ostatni, to nie ma znaczenia, życie każdego Człowieka jest inne i na to życie składają się przeróżne wzloty i upadki. Domyślam się że być może cześć Czytelników przestanie czytać moje wpisy, a być może pojawią się nowi Czytelnicy których zainteresuje taka tematyka jak poszukiwanie pracy. Nie można przecież w kółko pisać ani na temat katastrofy Tupolewa ani zajmować się wyłącznie polityką – jedno i drugie na dłuższą metę może zmęczyć, a poza tym polityka czy katastrofa nie wszystkich interesuje. Z pewnością przydadzą się jakieś małe przerywniki.

Nie mam pojęcia jak długi będzie cykl wpisów dotyczących pracy, to pokaże czas, kilka wpisów już powstało. Spotkałem się zarówno z pozytywnymi uwagami dotyczącymi wpisów na temat poszukiwania pracy jak i negatywnymi komentarzami. Złośliwi komentatorzy twierdzą że zbyt dużo się żalę... Być może, ale opisane przeze mnie przygody dotyczące poszukiwania pracy mogą dotknąć każdego Polaka, a nie tylko mnie. W firmie w której pracowałem miałem już okazję zarabiać całkiem dobrze, niestety ten zarobek systematycznie spadał, ograniczano nie tylko płacę ale i czas pracy. Złośliwym krytykom proponuję się rozejrzeć pośród swoich znajomych i popytać ich jak im się żyje w tej ukochanej Polsce, czy aby im na pewno starcza na wszystko z tego co zarobią w pracy.

Pisanie na temat przygód dotyczących pracy może być tematem równie interesującym jak każdy inny temat, nie zamierzam się nadmiernie żalić, ale też nie zamierzam udawać że wszystko jest w porządku. „Raz pod wozem, raz na wozie”, teraz można śmiało stwierdzić że „znajduję się pod wozem”. Domyślam się że jeszcze kilka czy kilkanaście różnych przygód związanych z poszukiwaniem pracy się pojawi a więc postaram się je opisać mając na uwadze tych ludzi którzy są w podobnej do mojej sytuacji. Pisanie na temat poszukiwania pracy to równie dobra forma szukania tej pracy.

To tyle tytułem wstępu, zapraszam do lektury.

Rozdział I – Prasowacz

Ogłoszenie o tym że poszukuje się prasowaczki pojawiło się w jednym z bielskich portali w dniu 5 maja 2011. Prasowaczką nie jestem i nigdy nie byłem choć miałem już okazje w swym życiu pracować w firmach krawieckich. Podobno „tonący brzytwy się chwyta” więc postanowiłem zadzwonić. Odebrała jakaś pani, po krótkiej rozmowie telefonicznej dowiedziałem się że nie ma problemu aby był prasowacz a nie prasowaczka, ale pan lub pani która ubiega się o to stanowisko pracy musi mieć doświadczenie w takim zawodzie. Zapytałem pani czy mogę przyjechać i zobaczyć na czym to polega. Pani odpowiedziała – proszę przyjechać. Tak się złożyło że po drodze miałem do załatwienia jeszcze rozmowę wstępną w innej firmie, więc postanowiłem sprawdzić o co chodzi z tym prasowaniem.

Zakład konfekcyjny mieści się w jednej z dzielnic Bielska, ulica dość duża, na tej samej ulicy jest także zlokalizowana jednostka Straży Pożarnej. Oczywiście mój GPS w telefonie komórkowym nie raczył pokazać mi tej ulicy ( być może że był off-line, czyli nie mógł pobrać właściwego wycinka map ), ale telefonicznie ustaliłem gdzie znajduje się ta ulica przy której mieści się ten zakład konfekcyjny.

Dotarłem do celu, zajęło mi to około 20 minut. Po zaparkowaniu samochodu wybrałem się na poszukiwanie tego zakładu. Zakład mieści się w dość dużym kompleksie hal produkcyjnych, na tym terenie zlokalizowanych jest co najmniej kilkanaście dużych zakładów, od dużego zakładu krawieckiego, poprzez zakład produkujący deski snowboardowe a skończywszy na hurtowni budowlanej. Poszukiwania tego zakładu konfekcyjnego zajęło mi około 40 minut. Kilka budynków było ponumerowanych, były numerki 24, 26, 8, 31, ale tego którego szukałem nie mogłem znaleźć.

„Koniec języka za przewodnika” – zapytałem w sumie 4 osoby gdzie jest ten numer albo ten zakład. W końcu znalazła się jakaś pani która wskazała paluszkiem – to tu. Przecież obok tego budynku przechodziłem 3 razy... Ani numeru, ani nazwy firmy – ściśle tajne przez poufne. Były tylko drzwi, a tabliczek informacyjnych brak.

Do tej firmy trafiłem akurat na koniec dniówki, więc okazało się że są tylko szefowie, starsze małżeństwo. Całkiem sympatyczni ludzie, a w dodatku rozgadani. Poprosili mnie do stolika i zaczęli opowiadać. Trafili na podatny grunt, lubię słuchać, więc opowieść tego małżeństwa była dość długa.

Okazało się że zakład konfekcyjny zatrudnia kilka dziewczyn które szyją na eksport do Niemiec, produkcja na granicy opłacalności. Właściciele podczas opowieści bardzo narzekali na wymagania Niemców dotyczące ubrań, niski dochód który generuje produkcja, wysokie opłaty a także narzekali na polski Rząd, czyli standard.

Jeśli chodzi o pracę na stanowisku prasowacza – również dowiedziałem się o co w tej pracy chodzi. To nie takie prasowanie jak z reguły wykonują panie a czasem panowie w domu. Prasowanie w domu to łatwizna. Prasowanie „na gotowo” w zakładzie konfekcyjnym polega na posługiwaniu się żelazkiem przemysłowym. Ważne jest to aby umieć tak uprasować wyrób aby zgubić ewentualne niedociągnięcia krawcowych. Trzeba mieć praktykę, dobre oko, i dryg do takiego prasowania. Trzeba to po prostu czuć, wiedzieć gdzie zaprasować i jak aby uratować ewentualną wpadkę krawcowej. Gdy się w domu prasuje spodnie po jakimś praniu zazwyczaj kantki są lekko widoczne. Podczas prasowania „na gotowo” tych kantek nie ma, a wiec prasowacz musi umieć je wyznaczyć. Małżeństwo twierdziło że to prasowanie to trudna sztuka, a zwłaszcza wtedy gdy na materiale jest jakiś wzór, na przykład kratka.

Zapytałem szefostwo czy mogą mnie nauczyć, nauka w czasie godzin pracy, po pracy, albo w któreś weekendy. Niestety odpowiedź była odmowna. Oni potrzebują kogoś „na już”, kto przyjdzie do pracy i będzie pracował „od zaraz”. Nie mogą sobie pozwolić na naukę gdyż mają terminy których muszą dotrzymać.

Gdy rozmowa i zarazem narzekanie na wszystko dobiegało już końca właściciel zakładu konfekcyjnego zapytał: „A może pan chce kupić zakład? Sprzedam panu wszystko, maszyny, materiał, zostawię pracowników i kontrakty. Cena – 50 tysięcy zł”. Wydaje mi się że to chyba nie dużo, ale do końca nie wiem czy pan pytał na poważnie czy zażartował. W sumie nie ma się co dziwić, małżeństwo emerytów, więc może być zmęczone pracą.

To tyle mojej przygody związanej z zawodem prasowacza, po raz kolejny nie udało mi się nabyć nowych kwalifikacji, nadal jestem bez pracy. Zapraszam do poczytania kolejnych rozdziałów.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

nigdy nie czytałem Twoich blogów wcześniej.( nie wszystko można ogarnąć)

dopiero przeczytałem pierwszy o utracie pracy i początkach poszukiwania nowej.          powiem szczerze bardzo mi się podobają. również współczuje Ci tak po ludzku.           ale dzisiaj z tym"prasowaczem" i możliwością kupna zakładu konfekcji krawieckiej        to się uśmiałem( sam nie wiem dlaczego).fajny masz styl,ciekawy temat.                     dobra odskocznia od polityki przez duże P. choć poszukiwanie pracy tak jak zakupy w sklepie, wdepnięcie w psią kupe na chodniku czy wjechanie w dziurę w jezdni też ma wiele wspólnego z polityką.bowiem w/g mnie polityka to system organizacji życia w państwie (żeby długo się nie rozpisywać)  tak czy inaczej dobrze Ci idzie ( i szukanie pracy i pisanie o tym. (podziwiam Cie że jesteś taki otwarty na nowe wyzwania jak i Twoją skromność bo widać że jesteś łebskim facetem)          

z jednej strony życzę Ci byś jak najszybciej znalazł satysfakcjonujące Cię zajęcie i godny Twoich kwalifikacji zarobek

a z drugiej strony (wybacz mi to) powoli wciągam się w "ten cykl o szukaniu" i .....        no wiesz....po prostu  pisz.

serdecznie pozdrawiam.

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

" bo tylko prawda jest ciekawa"

#156969

Dzięki :)
Wpisów dotyczących polityki, katastrofy, czy negujących którąś opcję polityczną jest dużo, ale nie da się ich czytać wszystkich z prostego powodu - braku czasu. Od polityki trzeba się czasem zdystansować, a więc przyda się jakaś odskocznia. Każdy ma jakieś swoje prywatne życie, często dużo bardziej interesujące od tego wirtualnego, ale nie każdy ma chęć czy odwagę o tym pisać.

Słyszałem już nie raz, że na bezrobociu siedzą lenie i obiboki, no to może czas pokazać światu że pośród tych "leni i obiboków" są i tacy którym coś tam się nie układa.
Pozdrawiam

http://www.pluszaczek.com

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#156976

Na Krakowskim Przedmieściu pod "Namiotem Nienawiści" usłyszłem koronny argument "Weż się lepiej do roboty !". Poruszanie tematu poszukiwania pracy w konteksie ukrytego, niespotykanie wielkiego wykluczenia społecznego jest niezmiernie ważne. Czekam niecierpliwie na następne wpisy i cóż - życzę sukcesu w poszukiwaniu pracy.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#157004