O czym opowiada ambasador Jerzy Bahr?

Obrazek użytkownika 35stan
Kraj

Przeczytajcie sobie Czytelnicy wywiad z ambasadorem Bahrem , zamieszczony wczoraj na wp.pl i spróbujcie coś zrozumieć z tego co on opowiada.

http://wiadomosci.wp.pl/kat,59154,title,Jerzy-Bahr-o-katastrofie-w-Smole...

Ja to zrozumiałem tak:
J. Bahr stoi na płycie lotniska i dowiaduje się o tym , ze coś się stało po zachowaniu się Rosjan, a nie słyszy odgłosów katastrofy:
"Minął termin przylotu, a harmonogram pobytu delegacji prezydenckiej był bardzo napięty. W pewnej chwili Rosjanie się jakby zakołysali. Można powiedzieć, że przysiedli z wrażenia. Jeśli naraz coś dziwnego dzieje się z całą grupą to znaczy, że coś się stało."

Bahr i inni oczekujący na lądowanie samolotu z delegacją stoją na płycie lotniska w odległości około 800-1000 m od miejsca "zdarzenia".
Z jego relacji wynika, że nie słyszał głosu silników podchodzącego do lotniska samolotu, ani odgłosów uderzenia w ziemię i wybuchów(to dlatego pewnie R.Sikorski w mediach powtarzał jak mantrę, sylabizując : (" s a m o l o t s i ę r o z b i ł, a l e n i e b y ł o w y b u c h u")

Jest też inna relacja świadków,będących tak jak J.Bahr na płycie lotniska, dziennikarzy Magdy Kazikiewicz i Jarosława Sulikowskiego, zamieszczona w specjalnym wydaniu "FAKTU" z dn.11.04.2010:

http://www.fakt.pl/wydanie-specjalne/wydanie_specjalne_11042010.pdf
(już usunięte z sieci)

gdzie na str. 2 opowiadają o chwili gdy będąc na płycie lotniska dowiedzieli się o katastrofie.Po opisie wyczynów rosyjskiego IŁ-76, który o mało się nie rozbił, prawie zahaczając skrzydłem o ziemię,opisują dalszą obserwację tak:
"Następny ma być polski Tupolew... Mija godzina 9. Już powinien wylądować.(planowane lądowanie o 8:30 c.p.- przyp. mój)Zza mgły unosi się szary dym.
Do dziennikarzy docierają pierwsze informacje, że to dym palącego się wraku prezydenckiego Tupolewa."...................

Natomiast całkiem inaczej opisuje moment katastrofy załoga JAK-40, która wylądowała wcześniej z dziennikarzami na pokładzie. Oto ich zeznania na ten temat w PW:
- śp. chorąży R.Muś:
"Wróciłem po tym przed samolot. Po kilku minutach usłyszeliśmy charakterystyczne gwiżdżące brzmienie silników tupolewa, typowe dla zmniejszanych obrotów przy zniżaniu. Nagle obroty wzrosły do maksymalnych, po dwóch sekundach uderzenie i trzy wybuchy i krótko trwający dźwięk zatrzymującego się jednego silnika a potem już cisza. "

http://rebelya.pl/post/2789/rebelya-ujawnia-pena-wersja-zeznan-remigiusza-m

- Wosztyl:
"Wtedy opuściliśmy samolot i zaczęliśmy nasłuchiwać nadlatujący samolot. W tych warunkach musieliśmy jedynie go nasłuchiwać, gdyż widoczność byłą bardzo ograniczona i nie można byłoby go zauważyć. Było to około godz. 8.35 polskiego czasu. Stojąc przy swoim samolocie usłyszeliśmy dźwięk silników TU-154 M podchodzącego do lądowania. Rozpoznałem to po charakterystycznym dźwięku pracy silników tego rodzaju samolotu. Nadmieniam, że go nie widziałem, a jedynie słyszałem. Był dźwięk podejścia do lądowania na ustalonym zakresie pracy silników. W pewnym momencie usłyszałem, że silniki zaczynają wchodzić na zakres startowy, tak jakby pilot chciał zwiększyć obroty silnika, a tym samym wyrównać lot lub przejść na wznoszenie. W tej chwili zastanawiam się co mogło ich skłonić do takiego działania. Po dodaniu obrotów po upływie kilku sekund usłyszałem głośne trzaski, huki i detonacje. Do tego doszedł milknący dźwięk pracującego silnika, a następnie nastała cisza. Dla mnie były to przerażające dźwięki, których mam nadzieję nigdy więcej w życiu nie usłyszę. Te dźwięki dobiegały z kierunku podejścia do lądowania. W tym miejscu pragnę zaznaczyć, że to zdarzenie ja jedynie słyszałem, gdyż mgła uniemożliwiła jego obserwację. "
http://rebelya.pl/post/2798/zeznania-por-wosztyla-mowi-do-nich-zeby-nie-sch

Relacje te, niby z tego samego wydarzenia, dziejącego się w tym samym czasie i obserwowanego z mniej więcej tego samego miejsca, a jakże różne.
Tego co słyszał śp. Muś czy Wosztyl, owi dziennikarze i J.Bahr nie słyszeli, natomiast Muś, Wosztyl i reszta załogi nie widzieli tego co ci dziennikarze("Zza mgły unosi się szary dym"). Ciekawe zjawisko, jedni(Muś, Wosztyl)- słyszą,a nie widzą, a drudzy (wspomniani dziennikarze)- widzą a nie słyszą.
Bahr stał mniej więcej w podobnej odległości od miejsca "katastrofy" jak załoga Jak-40 (800-1000 m) i z tej odległości ryk silników samolotu TU154M na maksymalnych obrotach(dla częstotliwości fali dźwiękowej od 50-5000 Hz w odl. 1 m wynosi około 130 dB) byłby słyszalny na poziomie około 43-46 dB(czyli jako porównywalny do średniego hałasu ulicznego).
Czy ci wszyscy , relacjonujący to zdarzenie, mówią o tym samym zdarzeniu dziejącym się w tym samym czasie?
Bahr i reszta towarzystwa z płyty lotniska, opowiada bajeczki o "katastrofie" , którą wyreżyserowali mu i reszcie oficjeli i dziennikarzy, "ruscy szachiści".

Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga badając wątek cywilny sprawy, w swym postanowieniu o umorzeniu śledztwa napisała, że Jak-40 nr 044 z dziennikarzami, wylądował w Smoleńsku o godzinie 8:50 czasu moskiewskiego(6:50 czasu polskiego) a nie tak jak to podaje w stenogramach z wieży MAK a za nim Komisja Millera, jako 9:15 czasu moskiewskiego(7:15 czasu polskiego).
Oto charakterystyczne dane czasowe wynikłe z zeznania śp. R. Musia(czas polski letni):

~ 5:25 – start z lotniska Okęcie

~ 6:40 – lądowanie na lotnisku Siewiernym w Smoleńsku

~ 6:55 – pierwsze podejście do lądowania samolotu IŁ-76

~ 7:10 – drugie podejście do lądowania samolotu IŁ-76

~ 7:30 – połączenie radiowe załogi Jak- 40 z TU154M nr 101

A teraz przywołajmy ten moment z godziny ~7:30(wg Musia) do tego w stenogramach opublikowanych przez MAK i IES:

"08:24:16 044 Chłopaki, Rafał z tej strony, przejdźcie na 123,45. (MAK)", od którego do katastrofy(8:41:05) miało upłynąć około 17 minut, więc wg. śp. Musia, do katastrofy musiałoby dojść około: 7:30 + 0:17 = 7:47 czasu polskiego.
Gdybyśmy sprecyzowali przybliżenia śp. Musia, ustaleniami Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga w Warszawie, Sygnatura akt V Ds 32/11, Postanowienie o umorzeniu śledztwa, Warszawa, dnia 30 czerwca 2012 roku:

http://www.naszdziennik.pl/uploads/special/uzasadnienie.pdf

"Wcześniej, około godziny 8.50 czasu miejscowego(czyli 6:50 czasu polskiego letniego) na lotnisku w Smoleńsku wylądował samolot Jak-40 z dziennikarzami, którzy po przeprowadzeniu kurtuazyjnej odprawy paszportowej udali się autokarami na cmentarz do Katynia."

Dodając tę różnicę pomiędzy czasem lądowania Jak-40 wg śp. Musia a PO Warszawa-Praga wynoszącą 10 minut, to moglibyśmy przyjąć, ze TU154M nr 101 pojawił się nad Siewiernym o godzinie 7:57 czasu polskiego(9:57 czasu moskiewskiego), czyli na godzinę wcześniej niż alarm ogłoszony przez służby rosyjskie (8:56 c.p., czyli 10:56 c.m.), który to czas był dość długo uznawany za czas katastrofy.
Jaki stąd wypływa wniosek? Czy odgłosy "katastrofy" słyszane przez załogę Jak-40 około 8-mej czasu polskiego dotyczą samolotu z Prezydentem na pokładzie(przecież Jarosław Kaczyński twierdzi, ze rozmawiał z bratem o godzinie 8:20(na kilkanaście minut przed lądowaniem, jak mu powiedział brat)?
Czy nie było to tak, że około 8-mej , rozbito na Siewiernym inny samolot, który miał symulować katastrofę(wielu świadków podawało godzinę "około dziesiątej" jako czas zdarzenia na Siewiernym). Mógł to być np. TU154M nr 102, który formalnie w tym czasie był remontowany w Samarze(powrócił do Polski z ponad miesięcznym opóźnieniem, a z cech charakterystycznych blach podszybia kokpitu wynika, że to jest TU154M nr 101, który rzekomo miał się rozbić w katastrofie), pusty, bez zapasów paliwa, pilotowany przez pilotów -kamikadze, którzy po awaryjnym lądowaniu kołami w dół(relacja kierowcy autobusu z filmu A.Gargas "Anatomia upadku"), "na kangura"(relacja świadka, o którym mówi w przekazie dla TVP " na żywo P.Prus),ranni zostali wyciągnięci z kokpitu i odwiezieni karetkami na sygnale do szpitala(takie relacje pojawiły się na żywo w dniu 10.04.2010 i zostały potwierdzone w zeznaniach np. Turowskiego w PW). Połamany samolot na polance przy Siewiernym został wysadzony w powietrze.Eekspertyza zdjęć satelitarnych wykonana przez firmę SmallGIS zajmującą się m.inn.telededekcją(teledetekcję zdefiniować można jako proces zdalnego pozyskiwania informacji o obiektach lub zjawiskach)mówiła o miejscach wybuchu na polance(na powierzchni ziemi, a nie w powietrzu), którą to ekspertyzę w Raporcie Millera nazwano jako "miejsca pożarów".
A co w takim razie z samolotem TU154M nr 101 z Prezydentem na pokładzie?
W stenogramach z wieży na Siewiernym jest mowa o tym, że samolot zostanie skierowany na lotnisko zapasowe.
Problem ten tak opisuje bloger FYM w swojej notce na S24 pt. "Raport: Zapisy z XUBS (cz. 2):
http://freeyourmind.salon24.pl/537014,raport-zapisy-z-xubs-cz-2

" Najnowsze
Polityka
Kultura
Historia
Salon24
Nauka i Technika

27.09 19:14 Odsłon: 3264 (w tym z lubczasopism 78) 93 Komentuj
Raport: Zapisy z XUBS (cz. 2)

"W tej części Zapisów z XUBS staram się przeanalizować okołolotniskowe działania „Frołowa” i dość dziwną korespondencję między „wieżą” a załogą ruskiego transportowca (ił-76, co warto zaznaczyć, przymierza się w pewnym momencie do podejścia od zachodniej, „nieczynnej” strony XUBS). Pojawia się w tych Zapisach wątek „głównego Polaka” (w „wieży” ani przez chwilę nie mówi się, że przyleci L. Kaczyński) i „poszukiwania” przez „kontrolerów” jakiegoś zapasowego lotniska dla niego (tu w postaci Wnukowa w Moskwie). Wątek ten jest ciekawy choćby z tego względu, że niejaki Kurtiniec z „Logiki” zapewnia Plusnina telefonicznie (godz. 7:51 pol. czasu), że „główne centrum” z powodu niepogody przekieruje „głównego Polaka” do Moskwy na Wnukowo – po czym ekipa szympansów z XUBS szykuje się jakby nigdy nic do „przyjęcia” samolotu z Polski, mimo iż odesłała „Frołowa”. Z kolei „Frołow” odlatuje, ale jakby odlecieć nie może – najpierw nie podoba mu się „Twer” jako zapasowe, długo pozostaje w łączności z XUBS, po czym gdy już się pożegna, to jeszcze będzie go dwukrotnie wywoływał Plusnin (kilka minut przed ósmą pol. czasu), z niewiadomych powodów. Nikt przy tym nie widzi związku między „Frołowem” a delegacją prezydencką z Polski, choć na pokładzie iła-76 miało być logistyczne wsparcie w postaci specjalnego taboru. Skoro bowiem „Frołow” nie ląduje na Siewiernym, to tym bardziej nie należałoby się spodziewać, iż na XUBS będzie lecieć polska delegacja. "

Moja hipoteza jest taka, że śp. Muś i PO Warszawa - Praga podają dobry czas lądowania Jak-40 nr 044(Muś ok. 6:40, PO o 6:50), a z tego wynika, że Jak-40 łączył się radiowo z TU154M około 7:40 do 7:42 lub 7:43, który potem "odszedł na zapasowe"(o którym mówił Plusninowi Kurtiniec z moskiewskiej "Logiki") a "wieża szympansów" przygotowywała się do sprowadzania "Polaka" czyli samolotu symulującego katastrofę(bardzo prawdopodobne, ze TU154M nr 102) , co mogło się odbyć "około dziesiątej"("około trzy godziny po wschodzie słońca", czyli "około" 6:02 UTC czyli "około 10:02 czasu moskiewskiego letniego).
Jest nawet potwierdzenie tej hipotezy w zapisach z Raportu Millera:
"1.7.6. Pora dnia, oświetlenie
Wschód słońca w Smoleńsku w dniu wypadku był o godz. 03:02. Wypadek zdarzył się
w porze dziennej, około trzech godzin po wschodzie słońca."
(mowa tu o czasie UTC, a więc czas polski letni to UTC + 2 a czas moskiewski to UTC + 4)
Ten zapis w RM też wskazuje na godzinę około 8-mą czasu polskiego.
(3:02 + 3 + 2 = 8:02 czasu polskiego, czyli 10:02 czasu moskiewskiego)

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Napisałeś:

"ranni zostali wyciągnięci z kokpitu i odwiezieni karetkami na sygnale do szpitala (takie relacje pojawiły się na żywo w dniu 10.04.2010 i zostały potwierdzone w zeznaniach np. Turowskiego w PW). Połamany samolot na polance przy Siewiernym został wysadzony w powietrze"

A między rannych zgromadzonych razem w szpitalu wrzucono np. granaty? Bo jak wyjaśnić takie pokawałkowanie zwłok?

Zbliża się konferencja naukowa Zespołu Parlamentarnego i przypuszczam, że to dlatego znowu pojawiają się teorie alternatywne.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#383663

"A między rannych zgromadzonych razem w szpitalu wrzucono np. granaty? Bo jak wyjaśnić takie pokawałkowanie zwłok?"
A gdzie te "pokawałkowane zwłoki" widziała? Podziel się tą wiedzą.
Czytać ze zrozumieniem trzeba.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#383667

Ja nie widziałam, ale chyba wszyscy wiemy, że były trudności z identyfikacją ciał, bo uległy dużej destrukcji.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#383669

Litości kobieto!
Czytaj uważnie. Ja nie pisałem o ofiarach tragedii smoleńskiej, ale o pilotach- kamikadze(którzy występują w mojej hipotezie zdarzeń w Smoleńsku). Hipotezę opieram na zeznaniach w PW załogi Jak-a i innych świadków, np. Turowskiego, relacjach ambasadora Bahra, relacjach dziennikarzy i przywołuję urywki zapisów rozmowy Plusnina z "Logiką" w Moskwie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#383671

Rzeczywiście było tylko o pilotach, przeoczyłam.
Trochę dziwnie poczułam się po tym "litości, kobieto", bo nie przywykłam do takiego stylu dyskusji, ale to już może moje przewrażliwienie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#383673

Przepraszam jeśli uraziłem, ale faktycznie trochę się wzburzyłem, że Czytelniczka źle odczytuje to, co moim zdaniem dość jasno wyłożyłem w tekście.
Od Czytelników oczekiwałbym ustosunkowania się do podanych w tekście faktów i tego jak one się mają do mojej hipotezy.
Zdaję sobie sprawę, ze nie wszyscy wgryzają się w szczegóły i niuanse związane ze sprawą tragedii smoleńskiej, ale te przytoczone fakty można samemu sprawdzić korzystając z załączonych linków.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#383674

Ale jak wytłomaczyć ciała znajdujące się na polu katastrofy,przeciez identyfikowali je odwiedzający pole.Znaleziono ciało Prezydenta i inne dające się zidentyfikować.To skąd one się tam wzięły. Piloci chyba nie lecieli na stracenie. Czy nic w samolocie nie przemawiało za tym ,że cos jest nie tak. Mieli telefony. Teoria o zamordowaniu gdzie indziej nie trzyma się kupy.Mało czasu na aranzację tego.Kilka lub nawet kilkanascie osób było zaraz po katastrofie na tym polu. I co? I nic nikogo ne zdziwiło ? Czy wszystkich świadków wytłukli? Wszystkim,którzy widzieli coś zamurowało geby ?Tego wszystkiego nie da się yak poprostu urządzić.Piloci to ludzie rozgarnięci coś by zauwazyli , dali by znać.Piloci z Yaka nawiązali kontakt radiowy.Pewne zbiegi okoliczności moga coś zaciemnić ,ale one nie decydowały o katastrofie , bo o niej decydowali ci co ją zaaranżowali

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1486070