Kościół Katolicki a ponowoczesność

Obrazek użytkownika Kuman
Blog

Ciężko jest być konserwatystą czy nacjonalistą. W zasadzie cała ta walka z wiadomymi siłami coraz większym stopniu przypomina jakieś wkładanie co pewien czas kija w szprychy, a nie walkę dwóch przeciwników na równych zasadach. Nie żebym płakał, że „mało mamy demokracji” czy cos w tym stylu, bo do tego cynicznie przyzwyczaił nas przeciwnik, ale o to właśnie chodzi, że „zwiększanie ilości” tej demokracji, polega na czymś dokładnie odwrotnym. W sumie po części rozumiem tych lewaków, skoro twierdzą, że mają rację to logiczna tego konsekwencją jest to, że tych, którzy racji nie mają będą chcieli jakoś „wykolegować”. Tyle, że robi się to w dość ohydny sposób, prezentując – sorry – przygłupiej widowni cały ten niby demokratyczny teatrzyk.

Można by powiedzieć – używając języka młodych (to wobec zarzutu, że prawica nie „otwiera się” wystarczająco na ludzi młodych) – że jesteśmy w ciemnej dupie. Te całe 200 lat wstecz to tak naprawdę pasmo mniejszych czy większych porażek prawicy. Konserwatyzm przegrywa walkę w zasadzie na każdym polu: polityka, kultura, życie religijne czy wizja społeczeństwa to sfery albo przebudowane przez lewactwo od nowa, albo w ogóle zanegowane. Partiami prawicowymi dzisiejszej zachodniej Europy w rodzaju Partii Konserwatywnej w Wielkiej Brytanii czy francuskiej UDF można by straszyć w sennych wizjach wcale nie ortodoksyjnych konserwatystów sprzed stu lat. Cały dyskurs polityczny przesunął się tak bardzo na lewo, że gdyby przyłożyć do tego konserwatyzm par excellence jako doktrynę polityczną to musiałoby się okazać, że w rzeczywistym życiu politycznym mamy do czynienia z lewicą i umiarkowaną lewicą, którą się staje nieuchronnie koncesjonowana część prawicy po dopuszczeniu do realnej (parlamentarnej) polityki.

Żyjemy w świecie, w którym dawne formy leżą rozsypane jak stłuczone szkło. Nadszedł czas nowego „hellenizmu”, epoki, w której wyjałowiona ziemia cywilizacji zachodniej rodzi tylko karykatury dawnych wzniosłych idei. To co mam na myśli od początku pisania tego tekstu to rola, a także chyba powinność w całej tej skarlałej rzeczywistości Kościoła Katolickiego. Jest to instytucja, która – w porównaniu do innych – zachowała się w dość w sumie znośnym stanie, a już na pewno całkiem znośnym do momentu Vaticanum II.

Żeby nie przedłużać: Kościół dla każdego komu dawny porządek rzeczy jest choć w jakimś stopniu drogi jest czymś w rodzaju drogowskazu, punktu orientacyjnego do którego zawsze można powrócić mając pewność, że będzie tam gdzie był zawsze. Rodzajem latarni morskiej, którą się widzi z najodleglejszych miejsc wędrując po rozciągłym świecie. Dla wielu jest czymś w rodzaju azylu, gdzie można się schronić razem z tym w co się wierzy, nie będąc nazywanym oszołomem. Jest jedynym miejscem, któremu los powierzył powiernictwo nad Tradycją, choć to żywa część jej samej. Bez stałego oparcia w postaci tradycyjnego Kościoła właściwie żaden konserwatyzm nie będzie możliwy. Stanie się tak samo relatywny jak wszystko inne i popłynie w rewolucyjnym nurcie przemian społecznych.

Znaczący wydaje się tu być stosunek konserwatyzmu rewolucyjnego (Junger i te sprawy jakby ktoś nie wiedział) do Kościoła. Pogląd zakładający zmienność form na przestrzeni dziejów i z tą zmiennością się godzący za jedyną formę, która „musi” trwać niewzruszona uznaje właśnie Kościół. Jego niebagatelną rolę dostrzega też wielu ateistów, żeby wspomnieć choćby prof. Wolniewicza. Sobór Watykański II był przykrym błędem Kościoła. Źle by się stało, gdyby podobne zmiany miały nastąpić w przyszłości. Każde nowinkarstwo jest tutaj szkodliwe, bo doprowadzi do „upłynnienia” całej doktryny, a wraz z nią poślizgu nabierze cała konserwatywna aksjologia. Hierarchia kościelna nie może godzić się na żadne kompromisy z rzeczywistością.

I po prostu niedobrze mi się robi kiedy widzę jak abp Życiński firmuje kościelnym autorytetem przedsięwzięcie pt. „Przystanek Woodstock”. Tak samo rzecz się ma jeśli chodzi o wypowiedzi Życińskiego odnośnie gejów. Zresztą co tu dużo się rozpisywać – wiadomo powszechnie jakie poglądy ów hierarcha reprezentuje. Wpisuje się to oczywiście w szerszy trend, który sprawia, że chociażby w Szwecji związek homoseksualny dwóch pastorów jest zupełnie normalny. No, u nas na razie nie ma takich liberalnych fajerwerków (strach pomyśleć co by było gdyby kościół szwedzki należał do KK), za to mamy tych swoich kilku Życińskich, których, uważam, że tak samo powinniśmy temperować.

Poza tym wszystkim Kościół pełni role naturalnej bariery ochronnej, czegoś w rodzaju układu immunologicznego społeczeństwa przed lewacka zarazą, dla wielu ludzi jest światopoglądowym kręgosłupem – jeśli on padnie, będziemy mogli rozejść się swobodnie do domów.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Oj 200 lat, to aż tak źle..? :D

A tak poważnie, najwyraźniej autor reprezentuje podejście do tematu typowe dla różnych dziwaków stylu Wielomskiego czy JKMa, wszyscy oni mają jakąś wyidealizowaną i romantyczną wizję pierwotnego społeczeństwa, czy to średniowiecznej Europy czy to amerykańskiego Południa sprzed wojny secesyjnej. Nic dziwnego, że cały świat traktuje ich jak dziwaków... To żaden konserwatyzm, tylko rewiwalizm romantyczny.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#28063

Wolę być dziwakiem niż liberałem.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#28068

rozumowanie na zasadzie "cały świat traktuje ich jako dziwaków" samo w sobie jest pozbawione logicznych podstaw. Argument tego typu łatwo strącić. Cytat z Łysiaka: "Jedzmy g..., miliony much nie mogą się mylić".

Konserwatyzm to nie są marne podroby socjalizmu i liberalizmu demokratycznego, jakby co.

pozdrawiam

Kirker prawicowy ekstremista

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Kirker prawicowy ekstremista

#28070

To, że Kuman ze swoimi poglądami nie mieści się w standardowych przekonaniach typowego Europejczyka to raczej cecha pozytywna, niż negatywna.

Pierwotne społeczeństwo, o którym piszesz naprawdę istniało. Chodzi o czasy sprzed rewolucji francuskiej od której zaczęły się poważne zmiany w strukturach społecznych, konstrukcjach ideowych i organach władzy.

Jeśli tolerujemy w dyspucie politycznej lewaków pragnących alterglobalistycznej przebudowy świata z przywróceniem systemu barterowego jako głównego środka wymiany i usunięciem państw narodowych, czemu nie możemy zaakceptować bliższych nam czystych konserwatystów, którym nie podoba się demoliberalna papka i z tych względów głoszą tak niemodne, a przecież nie jakieś kosmiczne poglądy?

Trzeba być bardzo ostrożnym, by nie wpaść w bagno politycznej poprawności, także po naszej stronie barykady.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#28086

Wpis jest tylko na temat KK. Niczego innego się tam na siłe nie doszukuj.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#28090

Stanąłem w obronie Twojej całościowej postawy ideologicznej którą znam prywatnie. Jeśli źle coś zinterpretowałem to możesz się do tego szerzej odnieść ale myślę, że przekaz mojego komentarza powinien zostać taki sam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#28095

jak dla mnie demokratyzacja i egalitaryzacja doprowadziła do tego, że obecnie mamy lewicę i lewicę, a prawica jako taka została zmarginalizowana. Przecież "konserwatystów" z UK to na lewo od SLD należy sytuować z ich przekonaniami. Zachodnioeuropejskie partie uważające siebie za prawicowe są tak naprawdę klonami ugrupowań socjalistycznych.

pozdrawiam

Kirker prawicowy ekstremista

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Kirker prawicowy ekstremista

#28069

Nie jest dobrze Kirkerze! ;-)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#28071