żydowskie" roszczenia

Obrazek użytkownika Krzysztof J. Wojtas
Blog

Swego czasu, w trakcie wykonywania prac przydomowych – układałem kostkę (kiedyś znaczną część prac budowlanych trzeba było wykonać samemu, a nie przyjść na gotowe – ale przynajmniej nie mam długów), zabrakło mi trochę materiału do wyrównania terenu.
Wybrałem się z taczką do sąsiadów z prośbą o użyczenie piasku. Niestety sąsiadów nie było. Po krótkiej deliberacji napełniłem taczkę piachem i przytachałem do siebie.

Znaczy ukradłem.

Po jakimś czasie sprawę załatwiliśmy, chyba przez bufet, ale absmak pozostał.
Wczoraj przewoziłem jakieś narzędzia na małych kółkach po tym kawałku kostki. Minęło już dobre 10 lat i na styku między ułożoną kostką, a kawałkiem wcześniej utwardzonego fragmentu wytworzył się dwucentymetrowy próg utrudniający przemieszczanie ciężkich elementów. Cóż, „kradzionego” podkładu było za mało.

Pewne analogie można odnieść do żydowskich roszczeń dotyczących rzekomo należnych odszkodowań ; wartości, które stanowiły ich własność powstały w Polsce, miały formę materialną, co wobec znanej żydowskiej niechęci do prac fizycznych było raczej tworem rąk ludności miejscowej.

Jestem zdania, że kultura materialna jest związana z miejscem jej powstania, a przepływy kapitałowe winny jedynie w sposób ograniczony wspomagać ten proces. Odrzucenie tej zasady antycypuje powstawanie napięć. Wspomniane roszczenia mają w tym kontekście formę żądań renty za pobyt Żydów w Polsce.

O ile wiem to nie byli tu zapraszani; więcej, są dokumenty mówiące o zapłacie za prawo osiedlenia.

Idę do sąsiadów. Wówczas powinienem ukraść dwie taczki piasku – były mi niezbędnie potrzebne. Wyrzuty sumienia mam przecież takie same jakbym ukradł dwie taczki, a nie jedną, więc sąsiedzi są mi winni przynajmniej jeszcze jedną taczkę piasku.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Wybacz Autorze, ale nie rozumiem.

Co ma przypadek kradzieży taczki piachu do żydowskich roszczeń?!

Mamy do czynienia z ordynarnym napadem, mającym na celu wymuszenie rozbójnicze.

hak

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

hak

#23039

Krzysztof J. Wojtas
Żydowskie roszczenia mają taką samą podstawę jak moje "prawo do drugiej taczki piasku".

Żydom dane było prawo zamieszkania na terenie Rzeczypospolitej - przeglądałem kopie dokumentów, gdzie wymieniane były kwoty, jakie płacili za to prawo.
Te prawa są związane z życiem i pracą na obszarze zamieszkania. Zasadą jest wtedy, że mieszkańcy służą ziemi na której żyją.
Żądanie odszkodowań za to, że tu żyli wiązałoby się z licencją na eksploatację terenu zamieszkania. Prawa lokacyjne tego nie przewidywały. Zatem roszczenia żydowskie nie mają prawnego umotywowania.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Krzysztof J. Wojtas

#23051

Problem baardzo uprościłeś. ;)
Zapraszam do lektury komentarzy, w tym Przemysława Wiszniewskiego.
http://www.mamakatarzyna.salon24.pl/109128,klopoty-dawida-pelega-i-wlady...

O lekturze wypowiedzi na temat stosunków polsko - żydowskich choćby ks. profesora Waldemara Chrostowskiego już nie wspomnę, bo to chyba podstawa zrozumienia zachowań Pelega i Kongresu Żydów Amerykańskich.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Katarzyna

#23040

Krzysztof J. Wojtas
To miało być sarkastyczne ujęcie; widać, że brak mi wprawy w takim ujmowaniu tematu, albo też skojarzenia czytających są zbytnio uproszczone;-)

Proszę przeczytać odpowiedź do haka.
Wydawało mi się, że wskazuję porównawczo różnicę w rozumieniu prawa między ujęciem żydowskim, a polskim.
Zwracam tu uwagę nie tylko na to, że jest to niezgodność wynikająca z różnic między prawem rzymskim (na którym opiera się doktryna prawa polskiego), a prawem żydowskim, ale także na wcześniejszych systemach prawa zwyczajowego. Są tu analogie do chrześcijańskiego ujęcia własności - ziemia ma służyć ludziom; nie istnieje "święte prawo własności" - wszak rodzimy się nadzy i odchodząc z tego świata nic ze sobą nie zabieramy. (Oczywiście są zasady przekazywania potomnym, ale też brak zagospodarowania może być uznany za powód utraty własności).
To jest też w prawie żydowskim odnośnie Izraela: po Wielkim Jubileuszu (czyli po 50 latach), wszystko ma wracać do pierwotnego właściciela.
W prawie ziemskim porównywane to może być do powrotu do własności wspólnej (królewskiej, czy państwowej).
Nawet Prawo Mojżeszowe odnosiło się do terenów Izraela i nie ma przesłanek do przenoszenia tego prawa na całą ziemię.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Krzysztof J. Wojtas

#23053

A wszystko dlatego, że nie jestem prawnikiem.;) Dzięki za wyjaśnienia.
Dziś na swoim blogu do tego problemu, między innymi, wraca niestrudzony wojownik o pamięć Rotmistrza Pileckiego - Michał Tyrpa.
http://mementomori.salon24.pl/110567,przypomnijmy-o-rotmistrzu-14-czerwc...
Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Katarzyna

#23076

Sprawa jest bardzo prosta. Żydzi mają do zapłacenia rachunek za 500 lat. Jak zapłacą możnaby rozpatrzeć ich roszczenia, ale tylko w stosunku do Żydów bezpaństwowców, bo w stosunku do Obywateli Polskich Wyznania Mojżeszowego obowiązuje Prawo Polskie i takie musi być stosowane. Koniec wszelkiej dyskusji.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

"...dopomóż Boże i wytrwać daj..."

#23492

Roszczenia nie mają prawnej podstawy, bo roszczący nie reprezentują poszkodowanych. Żadne inne kwestie nie mają tu nic do rzeczy.

Przykład z tą nieszczęsną taczką piachu jest zupełnie nie na miejscu.

hak

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

hak

#23140

Krzysztof J. Wojtas
Normalnie, jeśli ktoś rości sobie do czegoś prawo bezpodstawnie to nazywany jest bandytą - to ten sam typ żądań.
W tym przypadku sytuacja jest zbliżona - określone środowiska żydowskie roszczą sobie prawo do odszkodowań nie mając po temu podstaw.
Ja także, w tym wpisie, "roszczę sobie" prawo do dodatkowej taczki piachu. I nawet podaję powód roszczeń. Merytorycznie zbliżony do uzasadnienia podawanego przez organizację, której p. Peleg jest szefem.
Natomiast podana kwestia rozważania reprezentacji poszkodowanych - to już bardzo nieetyczny pomysł.
Były poprzednio przypadki fałszowania prawa do reprezentacji. I usłużni sędziowie (patrz Poznań). Samo postawienie sprawy w ten sposób już świadczy o próbie fałszerstwa. Wystarczy przecież stwierdzić, że (tu chodzi o spadki po osobach już niezyjących i braku krewnych) ktoś wspomniał o możliwości przekazania majątku na określony cel. Znajdzie się sfora gotowych potwierdzić, że to przy nich było powiedziane itd.
Swołoczy jest dużo.

Proszę albo rozważać zgodnie z myślą wpisu, albo zachować swe uwagi do własnego wpisu. Ja takich uwag nie będę tolerował.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Krzysztof J. Wojtas

#23194

Panie Wojtas, niechże się Pan nie wygłupia. Niechże przeczyta sobie Pan swoje zdanie

"Normalnie, jeśli ktoś rości sobie do czegoś prawo bezpodstawnie to nazywany jest bandytą - to ten sam typ żądań."

Pisze Pan, że ktoś kto bezpodstawnie rości sobie prawa do czegoś jest nazywany bandytą. Otóż nie, bandytą nazwiemy kogoś kto zmusza do rozporządzenia cudzym mieniem pod groźbą karalną, np. groźbą użycia przemocy, ewentualnie takie groźby wciela w czyn. Taka osoba jest przestępcą, a ten rodzaj przestępstwa potocznie nazywamy bandytyzmem. Język prawny kodeksu karnego posługuje się określeniem wymuszenie rozbójnicze.

Natomiast z faktu, że ktoś zgłasza roszczenia wcale a wcale nie wynika, że dana osoba jest przestępcą - bo roszczenie nie jest złamaniem prawa tylko właśnie skorzystaniem z drogi prawnej. Co najwyżej taka osoba rości bezzasadnie. Każdy ma prawo składać jakieś roszczenia jeżeli subiektywnie uważa się za uprawnionego. Czym innym jest jeżeli taka osoba składając roszczenie posługuje się sfałszowanymi dowodami, ale wtedy mówimy o wyłudzeniu.

Plączą się Panu pojęcia, definicje i kategorie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

hak

#23581