Imperium - Polski(?) (1)

Obrazek użytkownika Krzysztof J. Wojtas
Blog

 Kilkukrotnie wspominałem w różnych miejscach, że odnowa idei polskości winna odbywać się na bazie jakiejś szerszej idei. Aby była możliwość przeciwstawiania się Rosji, Niemcom, czy judaizmowi, winna zostać wypracowana idea równorzędna, bo tylko na takiej podstawie można porównywać tworzone rozwiązania.

Jest oczywistym, że jedynie idea odnosząca się do wszystkich dziedzin życia społecznego, takie kryteria spełnia. A sama przez się stanowi ideę imperialną.

Określenie imperium ma zakodowany negatywne znaczenie. Wpłynęło na to z jednej strony indoktrynacja komunistyczna (starsze pokolenie, do którego już chyba należę), a z drugiej, poprzez „kultowy” serial Gwiezdne Wojny, gdzie kontynuowano tamto znaczenie tego określenia.
Tymczasem konieczna jest zmiana spojrzenia na ten problem w myśl poprzedzającego akapitu.

Na czym opieram swoje uwagi? Na prezentowanych notkach w cyklach nawiązujących do cywilizacji. Było ich łącznie ponad trzydzieści. A imperialność łączy się jednoznacznie z cywilizacjami.
Czym bowiem jest imperialność?
Organizacją życia społecznego , gdzie czynnikiem łączącym są wartości wyróżniające cywilizacje, uznawane i jednakowo rozumiane przez wspólnotę cywilizacyjną.
Można więc twierdzić, że są to zasady organizacji państw istniejących w danej cywilizacji, gdzie może występować hegemon, ale też tę rolę może pełnić instytucja religijna, jako rozjemca istniejących kulturalnych odchyleń.

Pozycja hegemona w cywilizacji jest spełniana odpowiednio przez dwór cesarza (władze państwa obecnie) w Chinach, kapłanów (bramini) w Indiach, Papieża w cywilizacji łacińskiej , Sanchedryn w judaizmie , muftich opierających się na Koranie w świecie muzułmańskim, czy cara w Rosji.
Tak w ogólnym zarysie można scharakteryzować nadrzędne czynniki łączące.

W tej części chcę zaznaczyć jeden element; siła militarna nie jest istotnym czynnikiem spajającym imperium. Przeciwnie. Można twierdzić, że siła militarna, czy to hegemona, czy też jednostek składowych, wskazuje na degenerację systemu. I zazwyczaj sygnalizuje upadek, albo gwałtowne zmiany relacji.
Imperium organizując i regulując wszystkie sfery życia nie potrzebuje siły militarnej do utrzymania tych zasad. Raczej tylko sił porządkowych zdolnych wyegzekwować utrzymanie zależności i usuniecie niesubordynacji.

Warto tu zwrócić uwagę, że u siły porządkowe, wobec wielkości imperium, są zazwyczaj dostatecznie potężne, aby stanowić zaporę także dla czynnika zewnętrznego. Jednak budowa struktur militarnych nie jest celem imperium.
Taka sytuacja miała miejsce w Imperium Rzymskim. Rozpad struktur nastąpił w konfrontacji z mniejszymi jednostkami „cywilizacyjnymi”, ale o militarnej strukturze organizacyjnej (Partowie, Germanie).

Kolejna uwaga. Przegrana militarna nie musi powodować upadku imperium. Zazwyczaj jedynie przemieszczają się ośrodki decyzyjne. 
Upadek jest wynikiem odrzucenia wartości leżących u podstaw wspólnoty cywilizacyjnej. Jeśli to nie następuje – zwycięstwo militarne jest iluzoryczne i nie ma następstw, a relatywnie szybko następuje odrzucenie okupacji.
Taka sytuacja miała miejsce w Indiach, Chinach, Wietnamie, a ostatnio zauważalne jest w Iraku i Afganistanie; można twierdzić, że w konfrontacji cywilizacji czynnik militarny ma niewielkie znaczenie. Przeciwnie. Używanie siły militarnej wskazuje na słabość, zbliżający się kryzys i przewartościowania u agresora.
Ostatnie 500 lat , a zwłaszcza 150 lat stanowiły o ekspansji Cywilizacji Łacińskiej. Nietrudno zauważyć, że czynnik militarny odgrywa tu coraz większą rolę. Jednocześnie faktyczne wpływy ulegają ograniczeniu. Europa i USA – dziedzice tej cywilizacji, zdegenerowały ją na tyle, że nie jest atrakcyjna dla jednostek z innych kręgów cywilizacyjnych.
Najbardziej wyraźnym tego przykładem jest eliminowanie wspólnot chrześcijańskich z tamtych społeczności. Ma to miejsce we wszystkich krajach. A jednocześnie na terenie Europy i USA szybko rozwijają się grupy wyznające odmienne zasady cywilizacyjne i religijne. Ba, nawet konflikt – nie zaleczone rany, między Kościołem Wschodnim i Zachodnim , należy rozważać przez pryzmat konfliktu cywilizacyjnego.

Tematyka tu poruszona dotyczy zbyt wielkiej ilości zagadnień, aby można było wgłębiać się w szczegóły. Dodać jednak jeszcze należy, że imperia nie są agresywne militarnie. Wpajane nam takie przekonania są zdecydowanie wynikiem manipulacji. 
Prof. Koneczny postawił tezę, że istnieje permanentny konflikt cywilizacyjne, którego efektem jest pełna likwidacja cywilizacji przegranej. Być może tak jest, ale na pewno konfrontacja nie odbywa się w sferze militarnej, acz niekiedy ma, marginalnie, i taki charakter. 
Istotą konfliktu jest tworzenie przekonania, że system organizacyjny oparty o daną cywilizację, w sposób optymalny zapewni dostosowanie do istniejących wyzwań rozwojowych.

Ważna wydaje się jeszcze wstawka dotycząca II WŚ. Otóż przegrana Niemiec nie wynikała ze słabości technologii wojennej; raczej z niedostatków ideologii imperialnej. Niekompletność tej idei jest widoczna w braku wskazań korzyści dla społeczeństw, które znalazły się w obrębie terenów zajętych przez Niemcy. Ludy ZSRR, zmęczonekomunistycznym terrorem, były gotowe do uległej współpracy z Niemcami. Tymczasem zaproponowano im niewolnictwo z rasą panów. Czyli żadnych korzyści.
W efekcie nie nastąpiło masowe wstępowanie w szeregi armii niemieckiej, co zaowocowało brakiem 2 – 3 milionów ludzi do zwycięstwa nad ZSRR. 
Trudno zaś wnioskować, jaki wynik miałaby wojna po wyeliminowaniu tego kraju.

Kończąc tę notkę chcę zasygnalizować dalsze, gdzie zamierzam rozważyć możliwość i potrzebę wytworzenia Polskiej Doktryny Imperialnej opartej na Cywilizacji Łacińskiej z zaznaczeniem polskiej odmienności. Dalej zaś warunki konieczne do realizacji, w tym budowę elit mogących urzeczywistnić te projekty – a może tylko mrzonki.

 

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

idea jest mi znana, daje "10" za poruszenie tematu, choć w wielu szczegółach mam wątpliwości.

1. Napisał Pan o aż 30 cywilizacjach. Wg jakiego kryterium? Dobrze wiemy, że samych definicji cywilizacji jest wiele, więc należałoby to uściślić.

2. Podobnie jest z definicją imperium - są takie uniwersalistyczne, o których Pan pisze, są owszem, takie które gromadzą wszystkie różnorodności swojej cywilizacji, ale współczesna "imperiologia" wskazuje też i inne imperium - prof. Andrzej Nowak stwierdza, że imperium to struktura dokonująca transferu dóbr z peryferii do centrum, że imperium to struktura scentralizowana. Oczywiście rozumiem, do której idei Pan się odwołuje, ale pamiętajmy, że to jedna z definicji, a nie prawda objawiona. Asyryjczycy też mieli swoje imperium;)

3.Ten sam Koneczny, na którego się Pan powołuje, w polskim "imperium", w jego ekspansji na wschód, widzi przyczynę upadku. Właśnie z powodów mieszanki cywilizacyjnej. Sprawa jest więc dość złożona.

4. Ale o idei trzeba rozmawiać. Dlatego dziękuję za inspirację do dyskusji.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

---
A na drzewach, zamiast liści...

#89485

Krzysztof J. Wojtas
Napisalem ponad trzydzieści notek o cywilizacjach, gdzie próbuję egzemlifikować ich cechy, czy relacje; także różne rozumienie tych samych (wydawałoby sie) pojęć.
Cywilizacji wymieniłem zaś sześć.
Imperium jako scentralizowana struktura.
To błędne ujęcie w sensie elementu łączącego.
Zaznaczyłem istnienie hegemonii w obrębie imperium, ale więzią jest dobrowolne utrzymywanie tych struktur. Jeśli zaczyna przeważać czynnik przymusu - nastepuje upadek.

Taką sytuacje mamy z USA. Jest pax americana za który członkowie systemu gotowi sa płacić pewne świadczenia. jednak ostatnio następuje wymuszanie poprzez działania lichwiarskie. Jednocześnie zmniejsza się świadczenia na rzecz peryferii - w różnej postaci. Przeciwnie, żąda się dodatkowych świadczeń - tu wymuszanie obecności w przedsięwzięciach militarnych sprzecznych z interesami członów wspólnoty (Irak, Afganistan).

Efekt - upadek imperium. Bo co prawda istnieje transfer dóbr do centrali, ale też winien być transfer innych dóbr na peryferia. Jeśli relacje zostają zachwiane - musi nastąpić przewartościowanie.
Oczywiście nie dzieje sie to z dnia na dzień - to procesy długotrwałe.

Co do Konecznego - bazuję na nim, ale nie ze wszystkimi wnioskami się zgadzam; Koneczny traktuje np. cywilizację żydowską jako starożytną, a ja jako sztuczną i młodszą od łacińskiej.
Mix cywilizacyjny (a taki mamy w UE) prowadzi do upadku. Być może na takie ujęcie zwraca uwagę Koneczny. Ale cywilizacja łacińska jako jedyna dopuszcza możliwość współistnienia obok siebie innych cywilizacji.
To wynika z chrześcijańskiego personalizmu - nigdzie indziej nie wystepuje personalizm. Dlatego ta cywilizacja jest najbardziej wszechstronna, ale też najłatwiej "podciąć" jej korzenie, jeśli zaprzeczy się hegemonii wartości.
Fakt. Trudny problem - niemniej jest uwzględniany w moich rozważaniach.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Krzysztof J. Wojtas

#89502

Ogólnie wydaje mi się, że koncepcja "unii jewropejskiej" nie jest niczym innym tylko właśnie próbą powołania do życia takiego imperium. I nie byłoby nic zdrożnego w samej
idei, która sama z siebie nie jest ani zła, ani głupia (bo w zasadzie można ją uznać za kolejny próg rozwoju cywilizacyjnego). Gdyby nie to, że zabrano się do tego "od tylnej strony". Bo tak jak budowany dom musi opierać się na solidnych, trwałych fundamentach. Tak i w tym przypadku zaistnienie takiej struktury musi wynikać nie z decyzji polityczno - administracyjnych, ale z wewnętrznego przekonania ludzi co do konieczności jej stworzenia. A nie da się tego uczynić w sytuacji gdy tego przekonania nie ma i być nie może. Gdyż nie istnieje rzecz podstawowa - szeroko rozumiane poczucie wspólnoty. Z kolei zaś to nie może zaistnieć bo w sytuacji gdy jedyną i promowaną zasadą jest brak jakichkolwiek zasad. Tak na płaszczyźnie międzyludzkiej jak i w codziennej rzeczywistości gdy "człowiek człowiekowi wilkiem" w "wyścigu szczurów". Dopiero zmiana tych relacji może zaskutkować naszym wewnętrznym przekonaniem o sensowności takiego przedsięwzięcia. Ale nie będzie to możliwe dopóty, dopóki nie pozbędziemy się przeświadczenia o tym że zostaniemy wykorzystani przez innych nie otrzymując nic w zamian (albo prawie nic).
W tym miejscu pojawia się kwestia zaufania bez którego osiągnięcie jakiegokolwiek porozumienia nie jest możliwe. Bo jak tu zaufać komukolwiek w rzeczywistości gdzie nieuczciwość, niemoralność staje się normą ? I tu domyka się nasze kółko. Choć nie zupełnie. Bo pozostaliśmy jeszcze "my". I tu dopiero jest kopalnia dylematów, którą każdemu zostawiam do "własnoręcznego" odkrycia. I jak przypuszczam dopiero po takim przeprowadzonym uczciwie "rachunku sumienia" zdamy sobie sprawę z tego że początek jakichkolwiek zmian jest możliwy tylko w nas samych.
W sumie więc widać że chcemy wznosić potężne gmachy w sytuacji kiedy nie potrafimy uporać się z budową chatki.
Wbrew pozorom Twoja koncepcja to nie mrzonki (choć "imperium" zastąpiłbym to określeniem "wspólnota"), ale kolejny etap do osiągnięcia w naszej egzystencji.
Tylko tak wiele mamy jeszcze do zrobienia, a na dziś nie tylko nie posuwamy się do przodu co wręcz cofamy.
Powyższe rzecz jasna nie dotyczy sytuacji gdy "imperium" chce się budować w oparciu o siłę i "stanowione przepisy prawa" z zamiarem wykorzystania "poddanych"
(co właśnie chce się nam zafundować w UE). Ale to droga do "nikąd" i w sposób nieunikniony prowadząca do pojęcia znacznie groźniejszego niż znane nam z historii " - izmy".

W. red

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

W. red

#89507

Krzysztof J. Wojtas
Wg koncepcji Szumana UE miała być oparta o Cywilizację ÓŁacińską i zasady chrześcijańskie.
A wyszła "Cywilizacja Zachodu" i judeochrześcijaństwo.(fuj, co za słowo).
Efekt widoczny. Bez szans na potomstwo.

Imperium - tak określam system normujący cały zakres ludzkiej organizacji życia społecznego. Chciałbym, aby to określenie zostało utrzymane. Jeśli zacznę rezygnować z drobnych elementów - przestaną być widoczne te ważne.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Krzysztof J. Wojtas

#89511

Wcale się nie upieram ani nie spieram o słowa :)
Tylko zauważyłem że określenie "wspólnota" bardziej obrazowo moim zdaniem oddaje ideę i sens istnienia oraz działania takiej struktury. A słowo "imperium"(jak sam zauważyłeś) budzi w naszym kręgu kulturowym powiedzmy dość mało przyjemne skojarzenia ;) Ale jak powiedziałem nie słowo jest tu istotne lecz sens
W. red

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

W. red

#89532

Krzysztof J. Wojtas
Może rzeczywiście określenie "wspólnota cywilizacyjna" byłoby bardziej stosowne, ale jest jeszcze jeden czynnik -konieczność pobudzenia do dzialania zramolałych jednostek.
Budowa imperium ma większy ładunek - to pobudza.
I to też należy dostrzec.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Krzysztof J. Wojtas

#89551