Umysł w stanie wojny. Artykuł Szewacha Weissa.

Obrazek użytkownika Mieszczuch7
Blog

Szewach Weiss w swoim artykule w "Rzeczpospolitej" , pt. "Wojna w mieście pokoju", ubolewa nad kolejnymi ofiarami w Jerozolimie. Tak się jakoś jego myśli układają, że widzi on tylko jedną stronę cierpienia, izraelską. Nie szkodzi, że w tej walce siły są nierówne i więcej ofiar pada po stronie palestyńskiej. Weiss ubolewa nad okrutnie zabitą rodziną żydowską, wymienia ofiary ostatnich zamachów, ale zapomina wspomnieć o tym, jakie w tym samym czasie padły ofiary po drugiej stronie, ile znów dzieci palestyńskich zginęło niewinnie. Nie, słowo "niewinnie" zarezerwowane jest tylko dla żydowskich ofiar.

Nie szkodzi więc, że na atak granatnikami armia izraelska odpowiada zmasowanym bombardowaniem lotniczym. Na atak kamieniem Izraelczycy odpowiadają ogniem z karabinów maszynowych. Sam Weiss opisuje nawet taką scenę: "W piątek na drodze do Tyberiady Palestyńczyk rozbił kamieniem głowę żołnierzowi, po czym został postrzelony w nogi." Weissa nie obchodzi już jednak, co doprowadziło tego człowieka do takiego desperackiego aktu, że rzucił się sam jeden na grupę w pełni uzbrojonych żołnierzy Izraelskich? Acha! To był kolejny niebezpieczny "terrorysta", z gołą pięścią? To w takim razie, kto tam nie jest terrorystą albo terrorystów nie wspiera?

Weiss powtarza stare slogany: "Jerozolima jest bowiem odwieczną stolicą narodu żydowskiego, ale równocześnie to w tym mieście swoją stolicę chcą mieć Palestyńczycy." Nie , to nie Izrael jest tu "na prawie". To Palestyńczycy mają tu prawo, a Izraelczycy tylko pretensje. To prawo zagwarantowały Palestyńczykom rezolucje ONZ i prawo międzynarodowe w 1949 r. Wykonanie tego prawa uniemożliwia Izrael i jego wielki sojusznik - USA. Zwykłego prawa powrotu do domu.

Kiedy Weiss odwołuje się do woli Boga, to wywołuje mój uśmiech: to tak bardzo przypomina mi arabskie "Insz Allah"! Niech się dzieje wola Nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba! Jesteśmy wszyscy do siebie podobni, tak chętnie zwalamy wszystko na "Bóg tak chciał"... A tymczasem odpowiedź na pytanie, co się będzie dalej działo w naszym Świętym Mieście, jest nie u Boga, ale w naszych głowach.

Kiedy Bóg dawał ludziom przykazanie "nie zabijaj", to nie kierował go do jednego "narodu wybranego" - do Palestyńczyków, jak sugeruje Weiss, ale do wszystkich ludzi, i do Żydów też. Politycy Izraelscy twierdzą, że Palestyna ciągle nie jest gotowa na pokój, a czy oni sami są nań gotowi? Czy potrafią się zatrzymać, zanim zabiją ostatniego palestyńskiego "terrorystę"?

Kiedy skończy się ta "wieczna wojna w Jerozolimie"? Kiedy Szewach Weiss przestanie być oskarżycielem jednej strony, a nawet stawiać się w roli sędziego, a będzie potrafił stać się adwokatem ofiar palestyńskich, wdów i sierot, pięciu i pół miliona uchodźców?

http://www.rp.pl/artykul/632467.html?print=tak

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

był i za czasów komuny.Mówił zupełnie inaczej.To samo było z nieżyjącym już czcicielem platformy Edelmanem.Bał się powiedzieć słowo.Kuriozum: część żydów bała się w niedziele coś zrobić( jeśli to było związane z pracą).Bali się tego czy nie zostaną aresztowani.pzdr.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

staryk

#147034

Pan Sz. Weiss nie jest taki głupi, aby nie zdawać sobie sprawy z tego, że syjonizm jest już skończony i dla Izraela jest tylko jedna droga - samorozwiązanie lub zagłada (ewentualnie likwidacja Polski i przeniesienie tutaj Izraela).
Utworzenie tego sztucznego tworu to jeden z najgłupszych pomysłów Anglii i USA.
Społeczeństwo USA wcześniej, czy później zrezygnuje z wyrzucania pieniędzy w błoto i robienie sobie jednocześnie wrogów z narodów arabskich. Amerykańscy Żydzi na kłopotach Izraela chcą, jak zawsze, tylko zrobić dobry interes (broń Boże nie stracić).
Teraz Weiss biadoli, ale jestem przekonany, że on i co trzeźwiejsi Żydzi już kombinują, co będzie dalej.
Obawiam się, że likwidacja tego wrzodu na terenach palestyńskich może nas drogo kosztować.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#147082

Ludzie pokroju Weissa w gruncie rzeczy podgrzewają atmosferę i nakręcają konflikt. Ciągłe przyzwolenie na nieprawość , niesprawiedliwość i asymetrię oceny wytwarza ciśnienie wcale nie mniejsze niż jednorazowy nawet masowy mord. Jest tylko jedno remedium i jedna droga - izolacja, sankcje ekonomiczne tak jak w przypadku RPA czy Rodezji choc trudno to nazwać konstruktywnym wyjściem.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#147215