Sekuła powraca do NIK: wszystko ma być pozamiatane

Obrazek użytkownika Mieszczuch7
Blog

Sekuła chce wrócić do NIK i wszystko wskazuje na to, że w partii ma to już obiecane. Tusk więc konsekwentnie już go przy rozdawaniu miejsc na listach wyborczych do Sejmu, ani do Senatu, nie bierze pod uwagę. Sekuła jest na innej liście, liście szczególnie zasłużonych, czyli emeritus (plural emeriti).

Sam Sekuła wyznaje "Rzeczpospolitej", że zmęczyła go praca posła, chociaż według nas z kolei nie ma lepszej fuchy: za nic nie robienie, bez żadnej odpowiedzialności, brać co miesiąc "śmiesznie małe" 12 tysięcy zł? Kto by nie chciał? Więc on nie do roboty w NIK tak się rwie, nie do ostrych kontroli, o nie! On by się rozciagnął na synekurze, wygodnie, pępem do góry i broń Boże, żeby mu ktoś święty spokój jakimiś kontrolami zakłócał! I wszyscy radośni: premier Tusk, ministrowie, wojewodowie, prezesi i przewodniczący kółek wzajemnej adoracji byliby obsypywani laurkami z NIK.

Sekuła dodaje, że ma nadzieję, "że jego wiedza, umiejętności i doświadczenie zostaną docenione".Sam się tylko chwali, a czy słyszał ktoś, żeby był on chwalony przez innych, poza jeszcze partyjnymi propagandystami PO? Może któryś z autorytetów prawniczych, ze znanych ekspertów od finansów publicznych, albo może któryś z byłych prezesów NIK? Nic z tego! Sam się chwalić musi!

A jaka wiedza? Jakie umiejętności? Jakie doświadczenie? Niewydarzony młody chemik, to nie jest dobra rekomendacja do NIK. Potem umiejętności w ściąganiu na siebie prokuratora pokazał jako wiceprezydent z Zabrza. Pewien relatywizm moralny ujawnił, gdy jako poseł AWS i szef Sejmowej Komisji Finansów w 2000 roku, nie zakapował biznesmena z branży hazardowej, który przyszedł do niego pogadać z torbą pełną pieniędzy, przypadkiem akurat podczas prac nad ustawą hazardową. Za niepowiadomienie o próbie przekupstwa, czyli przestępstwie, winien on odsiedzieć nawet 3 lata w więzieniu. Prokuratorzy pewnie nie dopatrzyli się w tym żadnej szkodliwości społecznej, jak to zwykle bywa. A doświadczenie nikowskie? Tu może on liczyć znów, że mu się uda, bo kontrolerów obowiązuje tajemnica służbowa, mają usta zasznurowane. Nigdy wcześniej nie zdarzyło się, by prezes NIK przepraszał za kontrolę, by się ugiął pod presją jakiejś grupy interesów. Sekuła zaraz po objęciu przez siebie funkcji prezesa NIK kajał się przez profesorami uczelni, którzy omijali ustawę o zamówieniach publicznych, zamiast ich zgromić. Poza tym może jednak ktoś z lewicy jeszcze pamięta sprawę raportu otwarcia? W całej historii NIK nie było takiej kompromitacji, nigdy wcześniej nie zdarzyło się, by jakaś sejmowa komisja zakwestionowała rzetelność raportu NIK. Stało się to dopiero za Sekuły, który wraz ze sprowadzonymi ze sobą specjalistami od tworzenia papierów wysmażył papierową kontrolę pod polityczne zamówienie. Od początku do końca swej kadencji usiłował Izbie złamać kręgosłup. Wkrótce nawet wśród posłów lewicy zdobył sobie sympatię, jako facet, z którym można się dogadać, kompromisowy, ugodowy. To całkowite przeciwieństwo tego, jaki powinien być główny kontroler państwa: niezależny, niepoddający się wpływom, z dystansem wobec polityków.

To, czego nie udało mu się przeprowadzić w NIK, dokonał już później, gdy udało mu się ponownie dostać do Sejmu. Przy pomocy minister Pitery wypreparował nową ustawę o NIK, która osłabia kontrolę państwową, a Izbę podporządkowuje danej większości rządowej.

Nota bene, absolutnie nie jest prawdą to, co napisała o niej Dorota Kołakowska w "Rzeczpospolitej", że niby upraszcza ona pracę kontrolerów i organizację. Ona wprowadza chaos, improwizację (likwidacja zasadniczego dokumentu - protokołu kontroli) i reorganizację, czyli czystki kadrowe. Ta ustawa ogranicza również prawa kontrolowanych do odwoływania się, zgłaszania swoich zastrzeżeń. Nie jest też prawdą, co przytacza redaktor Kołakowska, że jakoby NIK jest "przyczółkiem PIS". Nie można tego wywieść z faktu, że niektórzy pracują w niej jeszcze od czasów Sp. Lecha Kaczyńskiego, bo stabilność pracy kontrolerom gwarantowało dotąd mianowanie, zgodnie z ustawą. To znacznie lepsza sytuacja niż czystki za każdym razem, gdy zmienia się rząd. Fakt, że w NIK istnieje droga awansu wewnętrznego, a nie na zasadzie "przywiezionych w teczce", to raczej dobry przykład dla innych instytucji. Co więcej kontrole NIK w żaden sposób na nie wskazują na "pisowski" odchył, nie są specjalnie bolesne dla rządu PO.

Powracając więc do samej ustawy Sekuły, była ona szeroko krytykowana przez ekspertów, prawników, konstytucjonalistów, , oprotestowana przez wszystkich byłych prezesów NIK i kontrolerów, odesłana przez śp. Lecha Kaczyńskiego, prezydenta i przecież byłego prezesa NIK, do Trybunału Konstytucyjnego. Komorowski, szybko po zajęciu Jego fotela, ustawę tę z Trybunału wycofał i podpisał tak, że nieuchronnie wchodzi ona już w czerwcu w życie.

Po wybuchu afery hazardowej Tusk właśnie Sekule zlecił "sprzątanie" i ten robotę wykonał. Wcześniej wyrzuceni z hukiem z rządu ministrowie, by nikt nie mógł powiedzieć, że rządzą nami złodzieje, teraz mogli powrócić jakby nigdy nic na swoje dawne stołki. Przy tej robocie jednak Sekuła odkrył się przed szerszą publicznością i ośmieszył gierkami w stylu gadania z pustymi krzesłami.

Inny aspekt miała jeszcze jego porażka w ostatnich wyborach samorządowych. Miał on niby poparcie partii, ale Tusk na jego konwencję nie dojechał, czy ze względu na ostrożność wobec śląskich autonomistów, czy ze względu na mnożące się nieruchomości posła, czy po prostu przewidując totalną klęską kandydata na prezydenta Zabrza? Wynik Sekuły okazał się kompromitacją i pewnie "pomogły" mu w tym wyborcze kartki z pozdrowieniami z hitlerowskiego Hinderburga. Tytuły gazet oskarżały go wtedy o szerzenie nazizmu. Dziś więc propagator dorobku prezydenta Paula von Hindenburga, który 30 stycznia 1933 roku osobiście mianował Adolfa Hitlera kanclerzem Rzeszy i powierzył mu utworzenie nowego rządu "jedności narodowej", miałby piastować jedno z najwyższych, najzaszczytniejszych stanowisk w państwie polskim?

Dlaczego piszę, że Sekuła miałby przejąć stanowisko prezesa, gdy mówi się na razie tylko o stanowisku wiceprezesa? Kadencja obecnego prezesa kończy się wkrótce i wtedy Sekuła będzie mógł wejść na jego miejsce. Możliwe jest też, że obecny prezes widząc praktyczny brak możliwości działania pod rządami nowej ustawy wybierze (wybrał?) przewodnictwo jakiejś organizacji międzynarodowej. Na razie jednak jesteśmy mimowolnymi świadkami demoralizującego spektaklu targów o stołki w NIK, na które partie rządzące wciskają marionetki, zupełnie kabaretowe postaci. Obserwujemy scena po scenie demontaż kontroli w państwie, niezależności NIK - swoistego bezpiecznika państwa demokracji.

Dwa miesiące temu prof. Aleksander Smolar autorytatywnie ocenił, że rząd Tuska nie zrobił nam żadnego kuku, nie zrobił niczego, co by zaszkodziło Polsce. Nie liczę wszakże na to, że teraz wycofa się on ze swojej oceny, ani że jakikolwiek głos krytyczny dotrze do tego opiniotwórczego środowiska. Tak mi się to po prostu głupio skojarzyło!

Więcej
http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/prof-smolar-kaczynski-jest-niebezpieczn...

Ocena wpisu: 
Brak głosów