Kto nami rządzi? Na marginesie "Listu z Polski" Pilisa

Obrazek użytkownika Mieszczuch7
Blog

Dopiero dziś wieczorem zobaczyłem film "List z Polski", dzięki udziałowi w spotkaniu promocyjnym książki pod tym samym tytułem, Mariusza Pilisa i Artura Dmochowskiego. Pokaz filmu był pomysłem podjętym przez organizatorów w ostatniej chwili, dobra niespodzianka!

To był pierwszy film o katastrofie smoleńskiej. Powstał dzięki telewizji holenderskiej, jest obecnie pokazywany w innych krajach Europy i za oceanem. Żadna z telewizji polskich nie była nim, ani nadal nie jest nim zainteresowana. Film ma ponad milion wejść w internecie, co znaczy że łatwo mógłby zdobyć pięciomilionową widownię. Żadna stacja jednak nie chce go pokazać, nie chce na nim zarobić. Dlaczego tak się boją tych pieniędzy zarobić?

Film jest pokazywany jak za czasów PRL, na spotkaniach w malych salach, klubach, domach kultury. Czasem nagle władze zmieniają w ostatniej chwili salę albo odmawiąją jej udostępnienia. Czasem nagle następuje awaria prądu albo inne problemy techniczne. Dzisiaj przeszkadzał, plątał się przed prowadzącymi spotkanie Mariuszem Pilisem i Bronisławem Wildsteinem jakiś dziennikarz nie wiadomo skąd, fotograf, który nie mógł przestać błyskać fleszem. Czy miał zlecenie na zdjęcie Wildsteina dłubiącego w nosie?

Film "List z Polski" to taka "pigułka" wiedzy o katastrofie smoleńskiej i jej kontekście, przeznaczona dla widza holenderskiego, dla europejczyka nie patrzącego dotąd dalej niż po Berlin. Holendrów wciskał w fotele. Mnie pozwolił on upewnić się, że myśląc o słabości gwarancji bezpieczeństwa naszego kraju, nie staję się szaleńcem czy idiotą. Dla wszystkich musi być uderzające również to, że mimo iż film ten był robiony ponad pół roku temu, nasz stan wiedzy w ogóle się nie zmienił: wszystkie pytania wciąż pozostają bez odpowiedzi, wszelkie wątpliwości nadal są zasadne. Nic nie wiemy. Poza tym, że coraz to jest odsłaniane kolejne kłamstwo. Mamy więc coraz to większą wiedzę jedynie o rozmiarach kłamstwa, jakim nas mamiono.

Książka zawiera zapis wywiadów, bogaty materiał, który siłą rzeczy nie zmieścił się w filmie. Myślę, że dopiero i film, i książka, pokazują pełen dramat sytuacji posmoleńskiej, w jakiej się znaleźliśmy. Putin przejął śledztwo, przetrzymuje nasze "czarne skrzynki", powoduje niszczenie wraku i zacieranie śladów, upowszechnia w opinii światowej fałszywe tezy w sprawie przyczyn katastrofy. Nie ma właściwie żadnej odpowiedzi naszego państwa, rządu, wobec Rosji. Trudno nie zapytać, kto nakłada embargo na takie filmy, kto filtruje informacje, kto nami rządzi?

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Chyba nie do końca rozumiemy jaka wagę maja filmy kierowane do szeroko rozumianego zachodu.

Na portalu rebelya.pl cześć userów wpadła na pomysł by film ten przetłumaczyć na inne języki. Dodac napisy. Zrobili to - świetny pomysł.

Film faktycznie ma tyle odsłon w internecie że zadziwiające jest to o czym piszesz. Czemu go nie puscić w jakiejś tv i po prostu zarobić.

Tyle że po to stworzono taki kształt mediów by zarabiać na czym innym, niz to co logiczne. Tu akurat nie ma żadnych praw rynku i TVN nie bedzie przebijał Polsat w ofercie dla producentów. Nie puszczą tego nawet za darmo.

Czemu?
A naprawdę trzeba tłumaczyć?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#148329

Trzeba zadzonić do "Rozmów niedokończonych". Spróbuję to zrobić dzisiaj.A może jeszcze ktoś się dołączy? Bedzie skuteczniej.
Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#148408