Główne podobieństwo między Katyniem a Smoleńskiem

Obrazek użytkownika Synteza
Historia

Przebieg śledztwa: Szczególnie cenna jest też notatka szefa KGB A. Szelepina z 1959 roku. Szelepin radzi w niej Nikicie Chruszczowowi wydanie nakazu zlikwidowania akt 21 857 zamordowanych Polaków, które "przechowywane są w opieczętowanym pomieszczeniu", bo dla ZSRR nie mają one znaczenia, a jakiekolwiek ich ujawnienie mogłoby spowodować fatalne konsekwencje dla państwa. "Tym bardziej że w stosunku do rozstrzelanych w Lesie Katyńskim istnieje oficjalna wersja, potwierdzona przeprowadzonym z inicjatywy radzieckich organów władzy w 1944 roku śledztwem Komisji" – pisze szef KGB. I dalej: "Zgodnie z konkluzjami tej komisji wszyscy zlikwidowani tam Polacy uznawani są za zabitych przez niemieckich okupantów". A przecież jak głosi powszechna propaganda w stylu Palikota: "Kaczyńscy to faszyści", więc się sami zabili, ale na szczęście dla nas nie do końca.
Co czeka sprawców? W 1991 r. przed prokuratorami stanął Dmitrij Tokariew, lat 89, były szef kalinińskiego Zarządu NKWD. W piwnicy zarządzanego przezeń więzienia w Twerze rozstrzelano (jakoby bez jego udziału) ponad 6 tys. jeńców z obozu w Ostaszkowie. Oto fragmenty zeznań: "Około 30 osób uczestniczyło w rozstrzeliwaniach. (…) Do celi, gdzie były rozstrzeliwania, nie wchodziłem. (...) Obili drzwi wojłokiem, żeby nie było słychać strzałów w celach. Następnie wyprowadzali skazanych, sprawdzali dane, a gdy przekonali się, że to człowiek, który ma być rozstrzelany, niezwłocznie zakładali mu kajdanki i wprowadzali do celi, gdzie dokonywano rozstrzelania. (...) Wprowadzali do celi i strzelali w potylicę. (...) Widowisko to najwidoczniej było okropne, skoro Rubanow postradał zmysły, Pawłow – mój pierwszy zastępca – zastrzelił się, sam Błochin – zastrzelił się. Oto, co to wszystko znaczy. (...) Pierwszy raz przywieziono 300 ludzi. Okazało się, że za dużo. Noc była krótka i trzeba było kończyć już o świcie. Następnie zaczęto przywozić po 250. (...) To było już w pierwszy dzień. Wówczas zobaczyłem całą tę grozę. Błochin włożył swoją odzież specjalną: brązową skórzaną czapkę, długi skórzany brązowy fartuch, skórzane brązowe rękawice z mankietami powyżej łokci. Na mnie wywarło to ogromne wrażenie – zobaczyłem kata! (...) Oprócz wynagrodzenia dodatkowymi poborami miesięcznymi Suchariewa nagrodzono pistoletem TT, z którego się potem zastrzelił".
Więczej szczegółów pod adresem - http://geralt.blox.pl/2007/09/Tata-nie-wroci.html

PS. Co do samego mordu w Smoleńsku to mógł on polegać tylko na prostym zdalnym zablokowaniu sterów samolotu - to wystarczyło, aby samolot się rozbił na niskiej wysokości podczas odchodzenia z pełnym ciągiem silników, również zniszczenia samolotu w tym wypadku mogą być podobne do wybuchu. Samolot był "naprawiany" w Rosji, a w Polsce jest jeszcze pełno agentów z czasów PRL na usługach Rosji takich jak Tomasz Turowski. Nie musiano więc użyć jakich dodatkowych środków destrukcji - wynika to z obliczeń dr. inż. Ryszarda Drozdowicza (oczywiście on nie wspomina o celowości tej awarii) w dzisiejszym Naszym Dzienniku. Co do samej brzozy to jest to rodzaj bajki dla naiwnych i symbol zakłamania na miarę Katynia. Jednak pozostaje problem mgły - oczywiście istnieją wojskowe generatory dymu i pożarnicze generatory pary wodnej, ale nie wyklucza to jakiś specjalnych rozwiązań np. związanych z pobliską elektrownią atomową. Zakładając jednak uszkodzenie środkowego silnika, a przez niego systemu hydraulicznego, do pełni destrukcji samolotu wymagany jest jednak niekonwencjonalny ładunek, który rozsadzi samolot po awaryjnym lądowaniu. W jednym i drugim wypadku mamy jednak doczynienia z Katyniem II zarówno co do strat osobowych (pozycji osób w państwie) jak i państwowych (wasalizm wobec Rosji). Wszystkie kłamstwa układają się w jedną całość i świadczą o zamachu bez względu na to co ustalą komisje na podstawie spreparowanych kopii oryginalnych dowodów, których Polska nie ma lub jej już nie ma!

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Smoleńska z Katyniem i to nie tylko w symbolu dat, bliskości miejsc, celu podróży, ale w metodzie działania przeprowadzenie zamachu, paskudnego zakłamania w prowadzeniu śledztwa, zwalania winy na innych i niestety udział osób polskich, rosyjskich, a w poparciu moralnym również światowych, w tej sprawie. Wydaje mi się, że ten, któ się wzdraga przed takim porównaniem, jest jakoś w ten zamach umaczany, przynajmniej moralnie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Petrus

#151897

konsekwencje też są podobne - praktyczne sprowadzenie Polski do roli wasala, jak za czasów PRL, brakuje tylko wojsk radzieckich, ale ich role pełnią wyrzutnie rakietowe w obwodzie kaliningradzkim. Zdrada świata jest oczywista i przypomina tą z czasów II Wojny Światowej, choć ostatnie wystąpienia generała Petelickiego dają nadzieję, że USA przeraziło się konsekwencji oddania Polski ponownie w sferę wpływów Rosji (jak wiemy Petelicki ma tam dobre "stosunki").

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#152051

ok. 140 km od Smoleńska. Więc mgła nie mogła pochodzić stamtąd.
Moim zdaniem mgła była nie po to, by piloci nic nie widzieli, lecz by nikt z ziemi nie zobaczył, co właściwie dzieje się z samolotem.
Poza tym skupiłabym się na dokładnych oględzinach terenu przed jarem - na obszarze ok. 4 km przed miejscem katastrofy. To tam musiało dojść do zdarzenia, które spowodowało katastrofę (obszar nad którym samolot leciał ostatnią minutę). Znajduje się tam aż nadto miejsc, z których można było działać nie wzbudzając niczyjego zainteresowania, po czym ewakuować się, podczas gdy wszyscy zajmowali się miejscem katastrofy.
No i mgła "wypełzła z jaru".
Iranda

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Iranda

#151947

tylko jak zmobilizować ludzi, którzy po PRL praktycznie sprowadzono do jakiegoś poświęcenia dla ojczyzny, ludzie tak narzekają na Polskę, że nie ma dla nich znaczenia co się z nią stanie, nie rozumieją, że może być gorzej a 3RP to nie Polska tylko kontynuacja PRL.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#152054