Reelekcja Kaczyńskiego

Obrazek użytkownika tonymld
Kraj

W tym wpisie zechcę przeanalizować dokładniej faktyczne możliwości reelekcji obecnego prezydenta na drugą kadencję. Temat choć nieco odległy jak wybory, co jakiś czas powraca w mediach i często bywa podejmowany. We wpisie o Wyborach 2010 przedstawiłem możliwych graczy i pretendentów do wyścigu. Teraz zechcę się skupić na osobie prof. Lecha Kaczyńskiego i przeanalizować wymiar prowadzonej przez niego polityki pod względem szans i wyzwań, które będą rzutować na możliwość ponownego wyboru na najwyższe stanowisko w RP.

Choć poprzedni artykuł w dość obszerny sposób obejmuje różne warianty, to mimo wszystko należę do tych, którzy sądzą, żę należy oczekiwać po raz kolejny, wielkigo starcia liberałów z konserwatystami. Po raz kolejny na naszych oczach odegra się walka o Polskę liberalną i solidarną. Jak widać pan Tusk wyciągnął wnioski z poprzedniej kampanii, i rzadko używa słowa liberalny, natomiast przejął pojęcie, slogan PiS: solidarność społeczna (pakiet antykryzysowy). Obecne linie konfliktu pokazją wyraźnie, że Tusk zmierzy się z Lechem Kaczyńskim w kolejnych wyborach prezydenckich.

Wracając do bloku PiSowskiego, nie widzę żadnego więcej kandydata, który zyskałby tak szerokie zaufanie pana prezesa Jarosława. Z drugiej strony, prędzej czy później będzie musiało dojść w PiS do podobnego procesu jak na lewicy: młodzi przejęli władzę. Jednak w chwili obecnej, zbyt wielkie ryzyko się z tym wiąże, dlatego Jarosław Kaczyński będzie prezesem PiS a jego brat najprawdopodobniej kandydatem w następnych wyborach prezydenckich. Wcześniej wymieniany Ziobro w chwili obecnej jest atakowany przez media, i najprawdopodobniej jeśli sprawa dalej się tak potoczy Kaczyński (J.) prędzej zaryzykuje poświęcenie partii, aniżeli “wyświęcenie” nowego kandydata na prezydenta, tymbardziej że takowy musiałby być wprowadzany powoli w arkany wielkiej polityki, a jakoś nie widzę tutaj najbliższego sztabu pana prezesa, jako świetnych i odpowiednich kandydatów na sukcesję po Lechu Kaczyńskim.

Spośród czołówki, która w mojej ocenie mogłaby się liczyć, jako ewentualni kandydaci, to poza byłym ministrem sprawiedliwości to: Paweł Kowal, Elżbieta Jakubiak (?). Cóż Paweł Kowal jest bardzo rzeczowy i jeden z niewielu, co nie tylko przytakuje panu prezesowi. Pani Ela ma wielkie zaufanie u obu braci, często uśmiechnięta i przyjazna. Jednak chyba ma zbyt małe doświadczenie, no i kobieta! Nie to, że mam coś przeciw kobietom, ale twardy konserwatywny elektorat, raczej nie byłby specjalnie zadowolony. Jednak zarówno jak Paweł Kowal, jest jedną z ciekawszych postaci PiSu - chyba że Państwo znacie kogoś jeszcze?

Jednak skupmy się na osobie obecnego prezydenta. Niewątpliwie dużo dobrego, daje mu to, że jest profesorem. Moim zdaniem to zadecydowało o jego zwycięstwie. Kolejne ważne aspekty, to pełnienie funkcji ministra sprawiedliwości oraz prezydenta Warszawy.

Jednak wygrać ponownie i nie wystawić się na pośmiewisko będzie trudno. Nawet nie chodzi o to, kto ma rację, chodzi o to, że wokół prezydenta stworzono bardzo negatywną aurę, która będzie bardzo trudna do przezwyciężenia, ponowna elekcja, wymagać będzie może i więcej trudu niż kampania w wyborach parlamentarnych!

Trzeba jasno stwierdzić, że kampania prezydencka już trwa i każdy ruch, każde słowo jest na cenzurowanym. Dlatego Kaczyński, myśląc o reelekcji, musi już podejmować kroki, aby ocieplić swój wizerunek. Bez tego nie ruszy, niech uczy się od Tuska i skupi się na PR.

Polityka bezpieczeństwa prowadzona przez prezydenta, jest w wielu rzeczach potrzebną kontynuacją poprzednika - tj. zrozumienie dla kampanii w Iraku oraz Afganistanie jak i kwestie walki z terroryzmem. Także popiera budowę elementów tarczy antyrakietowej na terenie RP. Jest zwolennikiem zacieśnienia współpracy z USA.

Polityka wschodnia: Gruzja i Ukraina są niewątpliwym sukcesem i ważnym elementem polskiej racji stanu, tutaj Lech Kaczyński pokazał, że ma jaja i podjął ważne kwestie, które łączą się z zagrożeniem ze strony Rosji. Do tego należy doliczyć problemy energetyki (tzw. bezpieczeństwo energetyczne), co dopiero daje całkowity obraz działań, szkoda że brak wymiernych efektów, jednak to trwa długo czasu, dobry fundament już jest. I raczej będzie kontynuowanny zarówno przez stronę rządową jak i kancelarię prezydenta.

Polityka europejska: prezydent stara się być ważnym graczem i niemalże pretenduje do Sakrozego regionu, budowa bliskich więzi z republikami bałtyckimi, szczególnie z Litwą ma duże znaczenie. Jednak kwestia niepodpisania Traktatu Lizbońskiego, daje jego przeciwnikom pole do manewru, którzy mogą go oskarżać o brak konsekwencji (najpierw negocjował a potem nie podpisuje). Niewątpliwie do ważnych partnerów Kaczyńskiego należą pani kanclerz Merkel oraz prezydent Sarkozy, który ostatnio gniewa się na Lecha za brak podpisania traktatu. Osobiście bym proponował poczekać jak sprawa rozwinie się dalej w Irlandii. Jeśli traktat w Irlandii zostanie zaakceptowany, to powinien niezwłocznie go podpisać, ponieważ dał wcześniej słowo, w przeciwnym wypadku będzie miał raczej przekreśloną szansę na prezydenturę.

Szkoda, że pani prezydentowa, nie udziela się jak Jolanta Kwaśniewska podczas prezydentury swojego męża. To ociepliło wizerunek Olka a także pozwoliło “przymknąć oko” na wpadki Olka. Pani Maria, próbowała wejść szerzej do polityki, organizując Dzień kobiet, jednak po krytyce ze strony RM, znów przestała być widoczna w mediach, a szkoda, bo to mądra i wykształcona kobieta. Ostatnio można było oglądać jej zdjęcia z wizyty w Japonii.

Lech Kaczyński musi uważać, aby za bardzo nie popaść w swoje sidła, i aby nie być pionkiem w grze Sakaszwilego. Ostatni incydent, choć niepowinien wystąpić, to został przez nasze JSM (Jedynie Słuszne Media) przedstawiony, tak jakby to Kaczyński jechał czołgiem na posterunek i trzebaby było oddać strzał. Także wypowiedź marszałka Komorowskiego w tej sprawie, robi z prezydenta chłopca, który co by nie zrobił i tak będzie ukarany. Szkoda, spodziewałem się czegoś więcej po Komorowskim.

Także stosunki z ikoną “Solidarności” nie należą do najlepszych. Czego media nie mówią, że nie każdy musi się lubić? Przecież Kaczyński, jako współpracownik Wałęsy zna go lepiej niż ktokolwiek inny, i o ile Wałęsa jako związkowiec ma należny szacunek, o tyle jako prezydenta wolno go krytykować. Czyżbyśmy zapomnieli wariactwa Wałęsy, z podawaniem nogi? Kaczyńskiego błędy są przecież wypowiadane głośno…
Także walka wewnętrzna w kancelarii prezydenta utrudnia funkcjonowanie, jest za późno na wewnętrzne walki, ale o tym sztab prezydenta powinien wiedzieć.

Trzeba robić wszystko, aby ocieplić wizerunek prezydenta, i to szybko. Kolejna rzecz to częściowe odcięcie od PiSu. Prezydent nie może w ten sposób działać. W wypadku wetowania ustaw, wiemy że nie wetuje jak popadnie, jednak powinien mieć jakies alternatywne rozwiązania, bądź zaprosić do siebie osoby związane i wypracować kompromis: usunąć sporne punkty i zgłosić inicjatywę ustawodawczą do sejmu. Samo wetowanie to dopiero połowa drogi.

Prezydent powinien nieco wygładzić swoje poglądy, bynajmniej w postrzeganiu przez społeczeństwo. Musi wykoszystać swoją żonę to poprawy wizerunku, a także “otworzyć się” na rząd i zaproponować Donaldowi, więcej spotkań, bo jest zainteresowany dobrą współpracą z KPRM.

Kolejna rzecz, to jako że Prezydent ma pewne prerogatywy do polityki zagranicznej, powinien w jakiś sposób poprawić swoje stosunki także z szefem MSZ, na czym napewno zyska. Może wspólne spotkanie z żonami? Nieważne co, ale to ważne.

Jeśli chodzi o ostatnią wizytę w Azji, to należy stwierdzić, że można ją porównać do Słońca Peru, choć z drugiej strony, właśnie takie wizyty są bardziej sprawą prezydenta, tj. reprezentacja. Jednak po prostu nie miał szczęścia.

Konieczne będzie spotkanie Prezydenta w sprawie rozważenia zakupu samolotów dla polskich władz, bo nie wypada latać takimi gratami. Tutaj powinien być konsens.

Prezydent jest często bardzo negatywnie przedstawiany, czasami wręcz jest sam sobie winien, ponieważ niedokładnie formułuje swoje wypowiedzi. Czasami lepiej żeby przemilczał, aniżeli mówił rzeczy z których media będą miały pożywkę. Potrzeba więcej aktywności, samokontroli, nowej wizji prezydentury i wrócić do obietnic wyborczych, do których przecież mogą zajrzeć przeciwnicy i w najmniej oczekiwanym momencie uderzyć.

Z pewnością obecny prezydent ma trudną pozycję wyjściową, częściowo nie ze swojej winy. Przecież to nie jego wina że ma brata bliźniaka i nie wierzę, że zawsze w 100% się zgadzają. Musi pokazać się, pokazać swoją indywidualność. I czasem musi iść na kompromisy zamiast iść w zaparte.

Ostatnią wycieczką nauczył Tuska pokory, jednak nie może spocząć na laurach, trzeba teraz więcej konstruktywizmu. Dialog z rządem kluczem do sukcesu.

Sprawy Palikota, tymbardziej pokazują zdeterminowanie PO co do chęci zdobycia prezydentury, boję się że to może być sam cel w sobie. Także wzajemna walka obozów prezydenckiego i rządowego raczej nie jest postrzegana jako walka o Polskę a raczej jako kłótnia, z której nikt nie wynika dla Polski i Polaków. Tylko nas ośmiesza przed Ewropą.

Swoją drogą ciekawym zagraniem byłoby puszczenie plotki że bracia K. się pokłócili, i że Prezydent w danym wypadku popiera działania Tuska a rząd nie. Ale raczej się tego niedoczekamy.

Będzie trudno, dlatego wymieniłem wcześniej ewentualnych zapasowych kandydatów, których start w wyborach może być ostatnim ratunkiem, dla utrzymania prezydentury przy konserwatystach. W chwili obecnej raczej daję większe szanse Tuskowi, jednak w polityce szybko się rzeczy zmieniają i dopiero czas pokaże.

Ocena wpisu: 
Brak głosów