Nowoczesny patriotyzm

Obrazek użytkownika tonymld
Idee

Niedawno jak co roku świętowaliśmy 3. Maja – Święto Konstytucji. Dzień wcześniej był dzień Flagi Rzeczpospolitej. W tym kontekście warto sobie zadać pytanie: Po co to wszystko? Czy żyjąc w czasach „końca historii” (vide Fukuyama) potrzebujemy jeszcze takich rzeczy? A może w ogólnie pojętej nowoczesności nie ma miejsca na tak archaiczne rzeczy jak patriotyzm? Czy też są to resztki ancien regime, które kultywujemy bez głębszej refleksji?

Nie ma łatwych odpowiedzi, bo i pytania które stawiam są trudne. Jednak czy nie jest to obowiązek każdej społeczności (narodu) czy pojedynczej jednostki (obywatela), aby te kwestie podejmować? A może w czasach ogólnie przyjętego dobrobytu, nikt takimi rzeczami się ani nie przejmuje, ani również przejmować nie musi? Jak na razie zgłębiamy temat kolejnymi pytaniami. Może najpierw first things come firtst.

Zatem, aby chociaż móc prawidłowo podjąć temat, należy w jakiś sposób ująć w ramach pojęcie nowoczesności. Nie zgłębiając się głęboko w meandry filozofii czy socjologii, wydaje się racjonalne przyjęcie definicji czy też ram tego pojęcia ujęte przez Anthony’ego Giddensa. Według niego ‚nowoczesność’ oznacza skrótowo okres z nowoczesnym społeczeństwem czy cywilizację przemysłową, która jest kształtowana przez ludzkie działanie. Istotnym elementem systemu są instytucje gospodarcze jak produkcja przemysłowa oraz gospodarka rynkowa. System cechuje istnienie instytucji politycznych, państwa narodowego oraz demokracja masowa jako zorganizowana forma organizacji tegoż systemu.

W tej definicji ‚nowoczesność’ w żaden sposób nie przekreśla roli państwa [narodowego], wręcz przeciwnie jest ono jednym z centralnych elementów kształtujących społeczeństwa. Niemniej jednak problematyczny wydaje się ‚postmodernizm’ czy też ‚późna nowoczesność’, która dostarcza nam bardziej skomplikowany model, w którym owo państwo ściera się z nowymi zagrożeniami. W tym kontekście wręcz logiczne wydaje się przywołanie argumentów U. Becka, iż obecne społeczeństwa znajdują się w stanie ciągłego (i masowego) ryzyka, globalizacja i technokratyzm rzutują na różne dziedziny [i na różnych płaszczyznach] życia społeczności. W ten sposób dotychczasowe stosunki panujące w państwie ulegają zmianie, jednak ono samo trwa dalej, choć nieco w zmienionej formie, co w żaden sposób podmiotowości państwa przekreślać nie musi. Jedynie [ta zmiana] oznacza rodzaj systemowej ewolucji, jako adaptacja do zmieniających się czynników (zarówno zewnętrznych jak i wewnętrznych). Idealnym przykładem wydaje się równość społeczna, zrealizowana poprzez wprowadzenie powszechnego prawa wyborczego, czy systemów ubezpieczenia zdrowotnego, które były niejako odpowiedzią na industrializację oraz przejście z feudalizmu do kapitalizmu (w takiej czy innej formie). A zalążkiem tego wszystkiego było oświecenie, które dało impuls, aby ówczesne twory państwowe przeszły na wyższy poziom rozwoju, jednocześnie czerpiąc z dotychczasowych fundamentów z własnej historii i kultury.

Teraz należy zająć się pojęciem patriotyzmu. W kręgach kosmopolitycznych oznacza on pewien rodzaj narodowego szowinizmu, który poprzez ww. nowoczesność nie powinien mieć miejsca w obecnej rzeczywistości. Jest to moim zdaniem mimo wszystko zbyt powierzchowne jeśli nie zwyczajnie głupie potraktowanie tematu. Tego wszystkiego nie da się tak zwyczajnie przekreślić, jak postulował to chociażby komunizm. Ważny aspekt stanowi fakt, że patriotyzm nie jest cechą tylko i wyłącznie ‚etnicznych’ narodów – ma on także swoje miejsce w państwach, które są [a w zasadzie kiedyś były] zlepkiem różnych grup, klanów czy rodów. Można tutaj dokonać zasadniczego rozgraniczenia pomiędzy nacjonalizmem a patriotyzmem: patriotyzm wydaje się być otwartą formą współżycia i współprzeżywania [określonych symboli] przez określoną grupę ludzi. Owa grupa ma charakter inkluzywny, a nie zamknięty. Idealnym przykładem wydaje się być USA, będące niejednokrotnie idealnym poletkiem do studiów o różnych społecznościach czy grupach [etnicznych, rasowych]. Zatem chociażby koncept ‚multi-kulti’ nie jest nowym zjawiskiem, jednak jego adaptacja funkcjonuje w określony sposób: w stanach język jak i amerykańska filozofia [american way of life] stanowią spajający element, pomimo występujących różnych. W obecnej zachodniej Europie, takim wspólnym mianownikiem wydaje się być wzajemny katalog wartości, który jednak nie wymusza na uczestnikach [w sposób otwarty lub symboliczny] akceptacji istniejącego sytemu. Stąd mamy enklawy np. w Wiedniu, gdzie ciężko jest dogadać się po niemiecku!

Niezależnie jednak od tych dwóch typów, zasadnicza właśnie wydaje się być inkluzywność (obydwu systemów), czyli otwartość na inne grupy. Ważne też w patriotyzmie jest kultywowanie określnych wartości, reguł czy tradycji. Niewątpliwie tradycja sama w sobie to rzecz ‚wynaleziona’ [invented tradition - B. Anderson] a każdy naród ma w swoim zasobie szereg tradycji czy mitów, które pozwalają go odróżnić od innych. Sedno stanowi jednak umiłowanie do ojczyzny, niczym do matki. Poszanowanie tradycji, kultury czy szacunek do poprzednich pokoleń stanowią o patriotyzmie. Wszelkie społeczności, poprzez zawiązanie określonego kontekstu historyczno – geograficznego, definiują siebie nie tylko na podstawie ww. pojęć ale także poprzez określone terytorium, które w sposób wręcz wyjątkowy odróżnia się od reszty. Poczucie patriotyzmu sprawia, iż los państwa (wspólnoty obywateli) staje się rzeczą nadrzędną i wartą obrony, zarówno siłowej jak i w formie dbania o dotychczasowy dorobek ojczyzny.

Jak zatem powinna wyglądać owa miłość do ojczyzny w nowoczesnym wydaniu?
Niewątpliwie inne są sposoby walki o ojczyznę niż jeszcze 25. czy 70. lat temu. Jak wykazałem powyżej, nowoczesność nie stoi w sprzeczności z patriotyzmem. Należy dodać, iż w polskim wydaniu do patriotyzmu nieco automatycznie przyklejana jest cała martyrologia narodu polskiego, która w efekcie nadaje negatywny wydźwięk w postrzeganiu patriotyzmu. Nie dzieje się to bez powodu. Nasz naród, nasza Ojczyzna wiele wycierpiała. Dużo w naszej historii jest momentów trudnych, które zahartowały nas i naszą miłość do Polski w sposób specyficzny. Zatem sam 3. maj stanowi dla nas nie lada wyzwanie: to w pewnym sensie uroczysta stypa tuż przed początkiem agonii… Zdaję sobie sprawę z ciężaru tych słów, jednak ówczesną rzeczywistość należy tak pojmować, gdyż działania wtedy podjęte były opóźnione i z tego powodu nie mogły przynieść rozwiązania dla nas korzystnego.

Jednak to właśnie dzięki temu, że pamiętaliśmy o naszych ‚dniach chwały’ a także nie zapomnieliśmy o tym, kim jesteśmy, potrafiliśmy na nowo odnaleźć na bazie historii, kultury, tradycji czy języka naszą państwowość, co było właśnie przejawem patriotyzmu. Nie upłynęło już dużo czasu a musieliśmy walczyć znowu o Polskę w 1920 roku.

Moim zdaniem poprzez opóźnione w czasie powstanie państwa narodowego (1918) a także przez różnice wynikające z zaborów, polski patriotyzm formował się nieco wolniej od tych na zachodzie, co nie przekreśla czy też nie wartościuje go jako lepszy czy gorszy. II wojna światowa okazała się dla Polaków bolesnym katalizatorem: ukazaliśmy, że Nasze Ojczyzna ma wartość absolutną, która warta jest każdej krwi. Co więcej w okresie socjalizmu można stwierdzić wystąpienie tzw. ‚zamrożenia’ patriotyzmu, które przejawiało się w fałszowaniu historii czy przemilczeniu istotnych faktów. Działo się tak dlatego, iż mieliśmy własną podmiotowość jako społeczność. Choć Polska była totalitarnym reżimem (na wzór sowiecki), to podobnie jak w okresie zaborów, nośnikiem „polskości” byli ludzie [wraz z 'zakodowaną' kulturą, historią, tradycją], w których idea wolnej, niezależnej i dumnej (w pozytywnym znaczeniu) Polski nie umarła.

Nasz patriotyzm siłą rzeczy staje się skonfrontowany ze starymi jak i dzisiejszymi wyzwaniami. Z jednej strony bagaż negatywnych doświadczeń zwyczajnie sprawia, że łatwiej by się żyło zapominając o nieudanych powstaniach czy o fatalizmie losów Polski po 1945 roku. Z drugiej strony, poprzez ‚zamrożenie’ brak u nas rozwiniętego, racjonalnego i w pełni wykształconego patriotyzmu, stąd trochę ciężko niektórym się do niego przyzwyczaić. Dodać należy, iż poprzez działania pewnych skrajnych grup, które przecież także są obecne w innych narodach, jednak tam oni mają za sobą doświadczenia, dzięki którym działania tych [skrajnych] grup, nie przekreślają w żaden sposób sensu czy też potrzeby wyrażania swojego patriotyzmu. Nikt nie powinien mieć monopolu na patriotyzm, jednak należy używać tego dobrodziejstwa w sposób odpowiedzialny. Wiadomo, że istnieją różnice ideologiczne, w kwestii postrzegania bieżącej historii (rok 1989 i mechanizmy go determinujące) jednak to nie czyni nas [i nie powinno] podzielonym narodem. Właśnie na tym powinna polegać nasza ‚nowoczesność’, aby móc nabrać dystansu do aktualnych wydarzeń i umieć godnie świętować w nasze narodowe rocznice.

Z racji naszego członkostwa w UE należy dodać, że europejska tożsamość w żaden sposób nie zastąpi tej narodowej. Wszak nie możemy licytować się kto jest większym Europejczykiem. Wszyscy nimi są, uznając pewne podstawowe wartości i kultywując własną tradycję. To wcale nie musi stać w sprzeczności. Lewacka idea stworzenia jednowymiarowego człowieka, obecnie mocno promowana przez przedstawicieli UE jak i w wielu wypadkach rządów narodowych jest chorym pomysłem. Nawet nieformalny ‚ojciec’ nowej lewicy 1968 – Marcuse twierdził, że prowadzi to do wyalienowania jednostki a kontrola wszelkich aspektów życia jednostki, jej duchowego i materialnego życia jest zwykłym przejawem totalitaryzmu, opakowanym w formie postępowego i nowoczesnego konsumpcjonizmu, który tworzy sztucznie szczęśliwą świadomość. Owa świadomość jest wolna od krytycznej refleksji nad systemem, staje się uwikłana w zależność od systemu i jego indoktrynację, ponieważ z zafałszowanego racjonalnego punktu widzenia potrzeby jednostki czy narodu zdają się być zaspokojone. Dochodzi jednak do zjawiska niebezpiecznej redukcji: naród staje się jedynie zwykłą masą, oderwaną od swojego kontekstu historycznego, kształtowaną poprzez zabiegi socjotechniczne. Należy pamiętać, że rozwój narodów to nie zwykły przyrost linearny, gdzie z upływem czasu „wskakujemy” na wyższy poziom.

Dlatego też jestem przekonany, że ludzie nie mogą bezrefleksyjnie poddawać się indoktrynacji medialnej. Każdy z nas musi sam sobie odpowiedzieć, co znaczy dla niego patriotyzm i w jaki sposób zamierza go kultywować. Drogi dla każdego są różne i niemal każda jest właściwa. Nakreśliwszy kontekst naszej postmodernistycznej nowoczesności, napotykamy pewne trudności. Jednak również nasi przodkowie je miewali. Oni chociaż mieli jednak jaśniejszą sytuację. My trafiamy na pewnego rodzaju labirynt. Każą nam założyć różowe okulary i podążać ich, jedyną, właściwą europejską drogą.

Mając takie okulary na nosie, nie widzimy, że chociażby w Święto Flagi, ciężko było ją dostrzec. My jeszcze trochę pamiętamy o tym a co z następnymi pokoleniami? Czy złudna wizja „świadomości szczęśliwej”, której ucieleśnieniem zdaje się być nowa religia – lewacki europeizm nie sprawia, że w podstępny sposób tracimy coś, co dla nas jest najważniejsze?

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Cała nadzieja w naszych dzieciach, bo to oni przejmują tę swoistą sztafetę narodową. Czasem warto jest wypuścić młodzież w świat, by dostrzegła, że narodowe wartości są skarbem.A ich zagraniczni rówieśnicy też sobie z tego zdają sprawę.

 To zdjęcie pochodzi z Belgii, z Neerpelt - miasteczka, które w ostatnich dniach gościło muzyczną młodzież z różnych krajów świata. Organizatorzy corocznie organizują też uroczysty przemarsz gości przez miasteczko.

Wszyscy śpiewają na narodową nutę i tu dylemat: co zaśpiewać? Okazuje się, ze to stare ludowe "przeboje" wychodzą najlepiej:))

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#356494

Zatem jeszcze Polska nie zginęła ;)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#356513