Możemy być dumni z przeszłości?

Obrazek użytkownika tonymld
Blog

Czy tego chcemy czy nie, żyliśmy w PRLu. Udawanie, że tego okresu nie było, to tak jakby Niemcy uznali, że okres nazizmu to tylko zły sen i go nie było w rzeczywistości. Ja osobiście, urodziłem się pod koniec tej epoki i niewiele z tego czasu pamiętam - no może poza zabawą…

Wracając do meritum tego wywodu, Polska tak jak każdy kraj ma swojej przeszłości lepsze okresy. Najlepsza sprawa, jeśli umie się z poszczególnych czasów wyciągnąć odpowiednie wnioski, aby “zła” historia się nie powtórzyła. Jednakże to właśnie poprzez wszystkie te wydarzenia z przeszłości jesteśmy jacy jesteśmy, nasi rodzice czy dziadkowie stali się tacy a nie inni.

Przeszłości nie odwrócimy, jednak moim zdaniem nie musimy. Powinniśmy mimo wszystko być dumni ze swojego kraju i jego historii. W tej wypowiedzi w żadnym wypadku nie chodzi mi o wychwalanie tego systemu, że był najlepszy itp.

Moim zdaniem często zapominamy o kilku ważnych rzeczach. Po II. wojnie światowej, niektóre kraje straciły całkowicie niepodległość (Litwa) a my Polacy, mimo wszystko mieliśmy własny kraj, choć socjalistyczny, to zawsze nasz kraj!

Ponadto co każdy znawca stosunków międzynarodowych podkreśla: okres Zimnej wojny, był na swój sposób gwarantem porządku światowego, mieliśmy dwa jasno określone bloki: Wschód i Zachód. Ważni gracze tych bloków: USA, Wielka Brytania, Francja (nie widzę tej ważności), Rosja (wcześniej ZSRR), Chiny (od 1971 r., wcześniej Tajwan). Oczywiście chodzi mi o tzw. “zardzewiały rower” jakim jest obecnie ONZ. Jednak na czasy tamtego konfliktu i zagrożenia, był bardzo ważną instytucją, umożliwiającą komunikację i kontrolę światowych mocarstw.

Ponadto polski socjalizm, nie był aż tak wynaturzony jak sowiecki. Nasi komuniści jacy byli to byli, ale nie pozwolili całkowicie skolektywizować rolnictwa, jak to było przewidziane w socjalistycznej myśli o gospodarce. Dodatkowo nasze nowe położenie stało się bardziej europejskie (poprzez przesunięcie granic na zachód) i dało nam perspektywy na przyszłość, które po transformacji stosunkowo dobrze wykorzystaliśmy.

Kolejny aspekt to społeczeństwo, które było wyjątkowo jednolite, z bardzo niewielkim odsetkiem jakichkolwiek mniejszości. Następnie chyba nie mielibyśmy powodu do dumy, że to właśnie dzięki nam, dzięki naszym strajkom przyczyniliśmy się w znacznym stopniu do obalenia komunizmu na naszym kontynencie.

Pozatym PRL był pewnego rodzaju parasolem, dla wszechogarniającego kapitalizmu. Jak dzisiejszy kryzys pokazuje, państwo które uwarza, że liberalizm to jedyna słuszna droga, może się bardzo pomylić. Z drugiej strony komunizm, który chce narzucić zbyt wiele swoim współobywatelom. Ja ze swoimi poglądami jestem gdzieś pośrodku - chcę, aby ludziom żyło się lepiej i dostatniej, ale uważam, że nie wszędzie prywatyzacja i niewidzialna ręka rynku to złoty środek na bolączki współczesnych państw.

W żadnym wypadku nie usprawiedliwiam wypaczeń i zbrodni poprzedniego systemu. Jednak najłatwiej chyba powiedzieć, był taki system etc. Znów wracam do niemieckiego przykładu, Hitlera nie poparł system czy jakieś bezosobowe stworzenie, lecz ludzie i to oni współtworzyli tą rzeczywistość i na nich ciąży także odpowiedzialność.

Ocena wpisu: 
Brak głosów