E-Voting

Obrazek użytkownika tonymld
Blog

Po co tracić cenny czas, gdy można wiele spraw załatwić przebywając w domowym zaciszu i miłej atmosferze, spijając soki życia? E-Demokracja, e-voting czy też e-governance - pod tymi ciekawie brzmiącymi nazwami kryje się nic innego, jak wybory i załatwianie spraw urzędowych przez internet.

W ostatnim tygodniu miałem okazję głosować w wyborach do austriackiego związku studenckiego (OEH). Było to dla mnie bardzo ciekawe doświadczenie, którym chcę się podzielić z Państwem, biorąc pod uwagę także ewentualną perspektywę takiego rozwiązania w naszej Bananowej Republice.

Najpierw pragnę nadmienić, iż przez internet w Austrii, można głosować w wyborach do OEH, składać zeznanie podatkowe, wniosek o stypendium. Jak więc widzimy, nie jest to tak zaawansowane jak np. w Estonii, gdzie można głosować w wyborach do parlamentu za pośrednictwem sieci.

Z pewnością możliwość załatwienia niektórych spraw to wielka dogodność, jednak kupić coś w sieci, czy wysłać maila a brać udział w głosowaniu to chyba jednak jest różnica. Wobec czego technologia musi zapewnić nie tylko większe bezpieczeństwo ale także swoistą anonimowość (pięcio - przymiotnikowe wybory: tajne).

Aby całość działała potrzeba jest odpowienia karta - w austriackim wypadku jest to tzw. e-card (odpowiednik naszej EKUZ, potwierdzający fakt posiadania ubezpieczenia społecznego - wraz ze swoistym peselem), karta chipowa, taka zielona:

 

 

Na co dzień, karty używa się w wizytach u lekarza, w krankenkasie. Numer ubezpieczenia (pierwsze cztery cyfry + data urodzenia) jest bardzo istotny i prawie wszędzie używany. Aby jednak móc głosować, należy kartę “odblokować” i nadać jej dwa PINy, jednen 4-ro cyfrowy, drugi 6-cio. Do tego potrzebny jest czytnik tych kart - w ramach promowania wyborów przez internet, otrzymałem takowy za darmo, możliwy koszt ok. 20 euro.

Po wgraniu oprogramowania, podłączeniu czytnika etc. można wypróbować sprzęt. Mi się owo rozwiązanie bardzo spodobało, ponieważ jestem przyzwyczajony do “załatwiania” wielu spraw za pośrednictwem sieci.
Jak to się ma do Bananowej Republiki? Po pierwsze u nas pewnie też wejdzie e-voting, jednak obawiam się, że nie będzie tak dobrze pomyślany jak tutaj. U nas zrobiono wielkie halo z wymianą dowodów osobistych, a teraz nagle okaże się, że znów trzeba będzie wymieniać na “chipowe”. Kolejna sprawa to co z tymi, którzy nie mają polskich dowodów osobistych, a ze względu na zameldowanie, będą mieli prawo do głosowania lub załatwiania spraw przez internet? Oparcie tego na e-card wydaje się dobrym i rozsądnym rozwiązaniem.

Ponadto należy pamiętać, że nastawienie się tylko i wyłącznie na e-wybory nie jest możliwe, wszak istnieje pojęcie “digital divide” - cyfrowe wykluczenie, które dotyczy osób niemających dostępu do internetu. Dalej należy pamiętać, że w polskim porządku prawnym nie ma jak do tej pory skutecznego wyboru listownego, który mógłby w wielu kwestiach sprawę głosowania ułatwić.Idąc dalej, budowa infrastruktury jest droga, jednak wykorzystując środki z euro - kołchozu, można te wydatki zminimalizować.

Także nie ma się co łudzić, że frekwencja skoczy nam do góry - właśnie przykład Estonii pokazuje to najlepiej: jedynie 2% uprawnionych do głosowania wzięło udział w wyborach za pośrednictwem internetu. Istnieją również możliwości manipulacji jak i kwestie związane z bezpieczeństwem - nie ma przecież zabezpieczeń nie do złamania. Należy pamiętać, iż każdy komputer, z którego można głosować, jest potencjalnym ogniwem - zagrożeniem.

Moim zdaniem należało by się zastanowić nad praktycznym wykorzystaniem e-governance, tj. do spraw związanych z rozliczeniem podatku, wnioskiem o stypendium etc. Natomiast wybory ogólnokrajowe jak na razie powinny pozostać w obecnej formie, uzupełnione o wybory listowne.

Aby jednak przyzwyczajać społeczeństwo, warto by lokalne referenda, czy wybory samorządowe były realizowane przez internet - moglibyśmy wtedy wyłapać ew. błędy i na podstawie empirycznych doświadczeń, a nie nieograniczonej fascynacji technologią i postępem (vide faszyzm, komunizm), ocenić w dalszej przyszłości, czy faktycznie tego potrzebujemy.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

E-voting, to taka demokracja dla idiotów, która ostatecznie pogrzebie cywilizację białego człowieka. Coś przed czym przestrzegali pisarze political sci-fi.
Ziszczają się najbardziej ponure przepowiednie.
Czym jest E-voting?
To przyszłe rządy speców od informatyki i skorumpowanych, bezwzględnych post-polityków. E-totalitaryzm.
Pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

#21211

Przypominam sobie, jak grupa hakerów udowodniła w USA jak łatwo można włamać się do terminala głosującego...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#21222

ja pamiętam felieton Łysiaka na ten temat, tylko że on sugerował głosowanie za pomocą SMS-ów. Pointa była taka, że na pewno PO miałoby 99,99% poparcia przy takim układzie.

pozdrawiam

Kirker prawicowy ekstremista

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Kirker prawicowy ekstremista

#21226

Tak będzie wyglądał ten przyszły świat, E-dyktatury, co do tego nie mam wątpliwości.
Pozdrawiam.
p.s.
Napisz ciekawego posta na ten temat. Chętnie przeczytam i skomentuje.
Pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

#21232

osobiście to do ustroju demokratycznego mam szereg zastrzeżeń. Dopuściłbym demokrację na poziomu gminy, na poziomie województwa już stanowiska mianowane i system arystokratyczny, a na poziomie państwa już autorytaryzm - dyktatorski albo monarchistyczny.

Odnośnie e-dyktatur. Ja myślę, że baranina będzie myślała, iż wszystko odbywa się demokratycznie, a oni będą ustawiać karty. Nie zdziwiłbym się, gdyby takie przetasowania istniały już obecnie - za pomocą na przykład zakulisowych ustaleń liderów głównych ugrupowań. A gdy przejdzie e-voting, takie rzeczy okażą się jeszcze prostsze do przeprowadzenia.

pozdrawiam

Kirker prawicowy ekstremista

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Kirker prawicowy ekstremista

#21286

Czyzby demokracja ludowa byla lepsza forma demokracji niz e-demokracja?

Za komuny to chociaz efekt byl widoczny - wysoka frekwencja etc...

Dzis najpierw manipuluja sondazami, a wkrotce kto wie...

Jednak warto sprawe sledzic na biezaca. Ja jednak w wypadku Bananowej republiki bede pesymista: wszedzie umia to zrobic dobrze a u nas, wezmie ktos kase i tak nikt z tego nie bedzie korzystal. Buduje sie boiska dla ludu, a drog jak nie bylo tak nie ma, i nawet nie chodzi o autostrady, tylko zwykle lokalne... Na kij mi taka demokracja.

Ale znajac naszych milosciwie panujacych, kazdy dowod wymienic bedzie musial...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#21255