Sondażownie

Obrazek użytkownika MD
Kraj

Niezwykle ważnym narzędziem oddziałującym na opnie publiczną są wyniki badań sondażowych tejże opinii... Masło maślane? Niekoniecznie.
Na początek bardzo stary dowcip. Na odludziu miał swój warsztat zegarmistrz. Pewien kupiec odwiedził owego zegarmistrza i zapytał w jaki sposób reguluje zegary. Ten odpowiedział, iż dwie mile na południe jest mała twierdz i tam codziennie o godz. 12 w południe oddają jeden strzał z armaty. Według odgłosu wystrzału można punktualnie nastawić zegary. Kupiec ten udał się do tejże twierdzy z pytaniem jak oni radzą sobie z ustaleniem czasu salwy armatniej. Komendant tejże twierdzy odpowiedział dociekliwemu kupcowi, że dwie mile na północ jest zegarmistrz u którego można...
Niestety większość naszego społeczeństwa działa w podobny sposób. Kierujemy się wynikami sondaży przy decyzji na kogo oddamy głos. Stawiam tezę, iż wyniki sondaży sprawdzają się o tyle i ile zdołają owe "sondażownie" przekonać do swoich wyników wyborców. Nieuchronnie zbliżamy się do kolejnego rozstrzygnięcia wyborczego. Nie trzeba być żadnym socjologiem ani politologiem aby widzieć, kogo promuje się przy pomocy sondaży a kim się straszy. Bardzo to wygodne i jestem przekonany, że niedrogie. Tak się jakoś składa, że ugrupowanie pani Kluzik jest cały czas obecne w sondażach. Jego poparcie waha się w granicach błędu statystycznego a czasem jest zaskakująco wysokie i znów spada pod próg wyborczy. Ale stale jest obecne. Rozbieżności pomiaru różnych pracowni są ogromne. O kompromitacji "sondażowni" w czasie ostatnich wyborów prezydenckich już jakby wszyscy zapomnieli...
Oczywiście to co robią jeszcze usłużni "dziennikarze" z tymi "wynikami" to temat na osobny wpis. Niezwykle ważne, moim zdaniem jest uwiarygadnianie owych "wyników" przez publicystów niezależnych a nawet samych polityków opozycji przez ich komentowanie. Nawet przez zarzucanie, że nie doszacowują takiej, czy innej partii. A nawet słyszę wypowiedzi tłumaczące taki a nie inny wynik w sondażu.
Apeluję do publicystów niezależnych, którym leży na sercu dobro naszej Ojczyzny. Traktujmy te "wyniki" tak jak powinniśmy. Kłamstwo jest kłamstwem. Nie ma częściowej prawdy. Na tym nic nie zbudujemy. Nie komentujmy rzeczywistości, której nie ma. Którą dopiero takimi metodami tworzy się! Apel ten kieruję też do czołowych polityków Prawa i Sprawiedliwości. Nie dajmy wciągać się w grę PR! My walczymy o dobro Ojczyzny a nie o "plastikowe opakowanie"! Nawet jeżeli to "sztuczne tworzywo" okazało się dla kogoś skuteczne, to naszym zadaniem jest też dążenie do sytuacji, w której kolejny raz nikt w ten sposób społeczeństwa nie oszuka. Zbyt ambitny cel? Jeżeli nie będziemy sobie stawiać ambitnych celów i nie będziemy szczerze ich realizować to skończymy jak ferajna Tuska!

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Manipulacja powiedzie się wtedy, gdy brakuje wiedzy obiektowi manipulacji lub wiedza ta jest podawana w sposób, przygotowujący grunt pod manipulacje, jest niepełna, stronnicza, etc. Dopiero tak niedoinformowanych ludzi pyta się na kogo będą glosować. I tu, sondażownie, zbierają żniwo wcześniejszego zalewu medialnego szlamu. dziś ludzie w większości nie zagłębiają się w politykę, reagują, bo są tego nauczeni, na poszczególne "njusy". Odbierają przekaz na zasadzie, ten wróg, ten przyjaciel. Nie zadają sobie trudu weryfikowania uzyskanych informacji, bo "jak gość w TV mówi, to wie", takie to jest proste. To media stworzyły ludzkie wersje psów Pawłowa, by reagowały zgodnie z założeniem. Czasem może ulec komplikacji przekaz propagandowy (zobacz zmianę nastawienia części społeczeństwa do osoby Lecha Kaczyńskiego po Katastrofie), to wytrąca całą machinę z rytmu, czasem na dłużej.
Moją uwagę zwraca co innego. Mianowicie, częstotliwość prowadzenia tych "badań". Jaka jest potrzeba, poza utrzymaniem w ryzach elektoratu "słusznego", podawanie co tydzień przez trzy demoskopy, różnych wyników badań? Biorąc pod uwagę czas, jaki pozostał do wyborów, tak częste diagnozowanie gotowości bojowej wyborców, nie ma sensu, ani pożytku, jeżeli ludzie podejmują decyzje o poparciu kandydata nawet dopiero przy urnie wyborczej.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#135208

Na pewno wybory będę 23 października? Moim zdaniem to przygotowanie gruntu na wybory przed wakacjami.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#135389

Jest to dziecinnie prosty zabieg, przy pomocy którego cynicznie manipuluje się bądź co bądź dorosłymi ludźmi. Bardzo ciekawy wpis na ten temat na niepoprawni.pl poczynił nie tak dawno bloger Spitfire. Odsyłam wszystkich do tego tekstu. Sondaż w Polsce ma niewiele wspólnego z samą metotyką przeprowadzania takich badań. Przekonaliśmy się o tym w trakcie przebiegu ostatnich kampanii przed wyborami prezydenckimi i samorządowymi. Podstawowym celem sondażu praktycznie zawsze kontrolowanego przez ludzi starego systemu nie jest zatem pokazanie prawdziwych preferencji wyborczych, ale zniszczenie określonego polityka czy ugrupowania poprzez zaniżenie jego szansy i w sposób z kolei całkowicie tendencyjny "podbicie" nierzeczywistego wyniku dla pupila mediów, bądź partii korzystajacej z wyraźnych preferencji rynku medialnego. A w czyich  rękach ten rynek się znajduje, to ci bardziej politycznie wyrobieni Polacy wiedzą doskonale.

Wskazanie w takim sondażu prowadzącego praktycznie decyduje o jego zwycięstwie w wyborczej rywalizacji, ponieważ odbiorca identyfikuje się najczęściej ze zdaniem większości. Tym bardziej wyborca od przypadku do przypadku. Najogólniej sondaże to kreowanie rzeczywistości zastepczej i abslutnie jako taki właśnie zabieg socjotechniczny nie mogą nawet w najmniejszym stopniu być warygodne. Sondaż w warunkach psychologicznej propagandy jakiej celem jest wskazanie olbrzymiej przewagi PO w stosunku do opozycji jest tylko akcją reklamową, lub jak dzisiaj przyjęło się mówić pijar i nic więcej.

Jest to suma zabiegów czysto manipulacyjnych i nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Sondaż jest instrumentem propagandy. Najkrócej.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

miro

#135224

nie lubą przegrywać, więc głosują na partię/osobę, która prowadzi w sondażach. Z życia wzięte.

Oni po prostu nie potrafią myśleć - polityki nie rozumieją, żadnych argumentów nie przyjmują. Ot wartość sondaży. No może ew. jakiś wojewódzki czy inna "gwiazda" szycowska czy muchowata podsunie im, na kogo głosować...

Mam nadzieję, że jednak brać IV RP i Niepoprawnych na sondaże patrzą ZAWSZE z błędem +-20% :)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#135267