O bezpieczeństwie osób zajmujących się sprawą smoleńską

Obrazek użytkownika CyprianPolak
Kraj

1.  Marta Kochanowska . Córka rzecznika praw obywatelskich.   Nikomu nie
jest tajno że swego czasu były prezydent Litwy powiedział w Parlamencie
Europejskim do córki śp. rzecznika praw obywatelskich (cytuję z pamięci) „Żeby
uważała szczególnie podczas jazdy samochodem gdyż grozi jej śmiertelne
niebezpieczeństwo”.

 

 

Jak wiemy wyplątała się z tego afera, która swój finał miała
w Polsce z pytaniu skierowanym do premiera: „Czy grozi nam niebezpieczeństwo” a
które zostało z oburzeniem potraktowane przez tegoż.

 

Mało kto jednak roztrząsał dlaczego były prezydent Litwy
Landsbergis nie powiedział  tego na
ucho  Kochanowskiej, tylko zdawałoby się
jak kto niewprawny wywołał aferę.

 

Otóż proszę państwa w
ten sposób być może pan Lansbergis wprost uratował życie  p. Kochanowskiej a przynajmniej poważnie ją
ochronił.
Poważniej niż gdyby ktoś jej przydzielił dwóch strażników. Bowiem
po tej aferze prawdopodobieństwo zamachu na Kochanowską znika niemal zupełnie.
Gdyby nie wywołanie przez byłego prezydenta z przemyślanym skutkiem tej afery
gdyby doszło na ten przykład do wypadku samochodowego p. Kochanowskiej rzecz
nie wywołałaby reperkusji można by to zamieść pod dywan, a tak byłaby druga
afera i to międzynarodowa.

 

Teraz nieznani sprawcy, ściślej ich mocodawcy nie odważą się
na żadne działania wobec pani Kochanowskiej.

 

2. Eugeniusz Wróbel. Zamordowany
skrytobójczo w co wrobiono syna. Gdyby rzeczywiście syn był sprawcą śledztwo
byłoby czyste jak łza, tymczasem ani śledztwo nie jest czyste, ani rzekome
fakty kupy się nie trzymają, ani procedury prawne nie zostały zachowane Wedle
krążących informacji (ale nie anonimowo przecież mówiła o tym na przykład pani
Merta) w prywatnych rozmowach miał mówić iż wrak przy Siewiernym to nie jest
wrak naszego tupolewa. Popełnił więc błąd polegający na tym że albo należało na
ten temat milczeć całkowicie, bądź sprawę nagłośnić.  Gdyby nagłośnił zapewniłby sobie o wiele
większe bezpieczeństwo do tego gdyby było podkreślone że obawia się o swoje
życie bezpieczeństwo jeszcze zostałoby zwiększone.

 

3.Przykład sprzed
kilku lat
. Niejeden zapewne, który interesuje się sferą publiczna pamięta
jak jakiś czas temu Oleksy w przypływie szczerości wychlapał brzydkie rzeczy o
innych komuchach. Zrobiła się wśród kolesiostwa afera. Oleksy zapraszany
zresztą, pytany chętnie przez dziennikarzy mówił że obawia się o swoje życie.
Gdy się tak to obserwowało i patrzyło na Oleksego wydawało się to z lekka
histerią. Jednak Oleksy w ten sposób
zapewnił sobie bezpieczeństwo bo
jego śmierć po tych jego wypowiedziach i szumie medialnym byłaby niepożądana.
Mimo że kolesie wypowiadali się że to bzdury że nie grozi mu żadne
niebezpieczeństwo, że to histeria (wypowiadali się w tym sensie bo nie pamiętam
dokładnie określeń).

 

 

4. Dziennikarze :
Julia Jaskólska i Piotr Jakucki.
W niedawnym programie Radia Maryja z cyklu
„rozmowy niedokończone” pierwszy raz została poruszona na tak dużym forum
kwestia inscenizacji przy Siewiernym czyli faktu iż nie było katastrofy ( i
związane z tym potrzebne do wyjaśnienia kwestie) oraz braku zapisów wylotu
tupolewa z Okęcia, skasowania (pardon zepsucia się) monitoringu na Okęciu oraz
braku jakiegokolwiek zdjęcia i filmu z Okęcia. 
Zaproszonymi gośćmi to relacjonującymi byli zaproszeni dziennikarze:
Julia Jaskólska i Piotr Jakucki.  Dwa dni
wcześniej w Aktualnościach Dnia Julia Jaskólska zasygnalizowała problem.
Sądziłem że Julia Jaskólska wystąpiła jako redaktor „Naszego dziennika” i byłem
zaskoczony, ale i ucieszony że ND zmienia front. Tym bardziej później byłem
niemal w euforii jak dziennikarze zaczęli mówić. Sądziłem bowiem, że
reprezentują „Nasz dziennik”.  Okazuje się jednak że nie tylko ja tak
myślałem, tak myślał także ojciec prowadzący.
  W trakcie jednak już programu przedstawili
się jako dziennikarze niezależni. Ani „ND”, ani „Gazeta Polska” jak próbował
dociekać ojciec prowadzący.

 

Jak poinformowali dziennikarze we wrześniu ma ukazać się ich
książka o „katastrofie” smoleńskiej. Taki więc program jest naturalnym
zapromowaniem  swojej publikacji. Poza
tym informowanie jak najszersze jest obowiązkiem dziennikarzy ich misją. Więc
wydawać by się mogło że to tylko tyle.  Jednak przede wszystkim dziennikarze
zapewnili sobie bezpieczeństwo.
 
dziennikarzami niezależnymi, nie mają parasola w postaci redakcji dziennika.
Nie mają ochrony, do tego wydadzą książkę w której jest mowa o rzeczach,  które nie były w ogóle do tej pory tematem
debaty publicznej. Minister Wróbel zaś jak wiemy miał tylko mówić o jednym
aspekcie sprawy. Oczywiście zasada jest taka że dziennikarzy się nie rusza to
jednak jak wiemy tylko zasada.

Trzeba stwierdzić też ze nie mieli cyklu materiałów na ten
temat w „Naszym dzienniku” bo takowych rzeczy tenże nie publikował. Za
publikacje dziennikarza odpowiada gazeta. Odium spada na gazetę.  Więc jest to ochrona.

Gdyby im się coś stało po programie w Radio Maryja będzie to
o wiele bardziej zauważalne niż gdyby tego programu nie było. Zatem
niepożądane.

 

Sądzę że p.  Jaskólska
i P. Jakucki uciekli się do małego podstępu nie wyjawiając przed programem że
nie reprezentują już „Naszego dziennika” i usilnie dążyli do emisji tego
programu. Że to była ich inicjatywa. 
Przy okazji dodam że widać że jest to Radio Maryi. Ona nie pozwoli żeby
Radio stało się jakimś medium, które zamknie się na najważniejsze informacje
dotyczące Polski w tym tragedii smoleńskiej. 
I nie pozwoliła.  Jest to Osoba,
która zawsze za życia była odważna i brzydziła się manipulacją i kłamstwem. Te
cechy wynikały z Jej osobistego charakteru, jako człowieka, niewiasty z
charakterem (kobiety z charakterem jakbyśmy dziś powiedzieli) choć też były
uzupełniane przeczuwanym już od wczesnego dzieciństwa Niepokalaniem (czyli
zwolnieniem od grzechu pierworodnego).

 

Uzupełniając jeszcze kwestię zawodowych dziennikarzy
piszących o Smoleńsku. Zagrożenie dotyczy tylko dziennikarzy informujących,
uznających mistyfikację smoleńską i czarną dziurę na Okęciu. Jednak tych
dziennikarzy jest w Polsce .. aż dwoje. Inni w tym dotychczasowi autorzy
książek piszą o bezpiecznych kwestiach. Bezpieczna dotyczy także zamachu, w tym
bomby na pokładzie, uderzenia tzw. „trzmielem”, teorii „15 metrów” także,
wszystkich jednak które pokazują że tam ten samolot uległ unicestwieniu.

 

5. Rodziny
smoleńskie.

Aktywnie wobec tragedii smoleńskiej są niektóre rodziny.
Mniejszość. Rodziny te nie poruszają tematów które nie są przedmiotem debaty
publicznej. Nie są przedmiotem tej debaty inscenizacja przy Siewiernym i okęcka
„mgła” jak i tajemnicze śmierci po 10 kwietnia 2010 i jedna śmierć przed 10
kwietnia, rzekome samobójstwo w grudniu 2009 Grzegorza Michniewicza szefa
kancelarii premiera. ( O tych śmierciach w) http://cyprianpolak.salon24.pl/298497,siedem-tajemniczych-smierci

Teraz śmierci ma być już zresztą więcej; w czerwcu b.r.
powieszenie się oficera wywiadu w Gdańsku, ale to na pewno nie wszystkie.

Wyjątkiem który poruszył raz problem tajemniczych śmierci po
10 kwietnia  w „Aktualnościach Dnia”
Radia Maryja był Andrzej Melak. To jednak było tylko wzmiankowanie.

 

Rodziny te najaktywniejsze mówią na przykład że są pod duża
presją. Nie mówią jednak na czym ta presja polega. Oprócz innych kwestii wydaje
się że gdyby mówiły dokładniej kto, jak wywiera presję i kto za tym stoi zmniejszałoby
to ich bezpieczeństwo.

 

Rodziny jeśli wspominają o tematach nie będących kwestią
debaty publicznej  czynią to w sposób
tylko sygnalizujący temat. Nie rozwijają tego nie wchodzą w krąg dociekań
przynajmniej publicznie, (publicznie mam na myśli także na swoim blogu).

 

Oto znamienny przykład świadomości zagrożenia gdyby
poruszało się niewygodne, niedopuszczalne 
„tematy” (temat zamachu na delegację odbywający się nad Smoleńskiem jest
niewygodny, ale dopuszczalny) : Aktualności Dnia Radia Maryja (sprzed mniej
więcej pół roku. Cytuję z pamięci) : O. Prowadzący: Czy ten samolot się
rzeczywiście tam rozbił? (pauza) M. Merta (powoli z namysłem) No ja uważam że
się tam rozbił (innym tonem) minister Wróbel miał na ten temat inne zdanie
(jeszcze innym tonem, ciszej) i on nie żyje”.

 

Inny przykład:  Też M.
Merta (jak pamiętam) opowiada o śnie 
który miała jej 9-letnia córeczka, która powiedziała iż śnił się jej
ojciec i powiedział: „ A skąd ty wiesz że ja nie żyję”. M. Merta uzupełnia w
tym sensie a jaką ja mam pewność kogo pochowałam. Takie wypowiedzi winny być
nagłaśniane, rozwijane przez dziennikarzy. Ale nie są. Robią to tylko blogerzy
i komentatorzy w internecie. O blogerach jednak później.

 

Inny przykład. Zaraz po 10 kwietnia Marta Kaczyńska będąca w
centrum zainteresowania mówi że ostatni raz ojca widziała dwa dni temu. Ot,
taka na pozór zwykła informacja w ramach wspominania. I taka mogłaby być,
aczkolwiek dociekający dziennikarze winni się dziwić iż takie unikanie siebie
ojca i córki pod jednym dachem było, a wrogowie wykorzystać później gdy już
wypłakali się przed kamerami (na przykład Olejnik, Lis). Informacja ta nabiera
nowego znaczenia gdy dowiedzieliśmy się iż Marta Kaczyńska domagała się usilnie
sekcji zwłok, a potem ekshumacji nie mając żadnej pomocy w tym względzie ze
strony PiS i A. Macierewicza i nagłośnienia problemu z ich strony.  Nabiera też nowego znaczenia wobec trudnego
do uwierzenia braku jakichkolwiek udokumentowanych informacji (i śladowych
nieudokumentowanych) o prezydencie w dniach 8 kwietnia od zakończenia wizyty na
Litwie do czasu oficjalnego wylotu tupolewa 10 kwietnia.

Marta Kaczyńska jednak nie rozwija tego.  Zaraz po 10 kwietnia była jednak w centrum
uwagi i była stąd w naturalny sposób szczególnie chroniona. Wątpię iżby teraz
powiedziała(gdyby tej informacji nie było wcześniej) iż ojca nie widziała od
dwóch dni. Zwróćmy uwagę że nie rozwijała i nie rozwija tego tematu.

 

Nie wiem jakby było w przypadku niektórych rodzin katyńskich
sygnalizujących pewne „dziwne” rzeczy gdyby dziennikarz ciągnął za język.
Faktem jest iż same nie rozwijają tematu.

 

Jeszcze Inny przykład . Jedna z nielicznych osób, która była
w moskiewskiej kostnicy i rozpoznała męża opowiadała iż wzięła jego rękę i ręka
była ciepła i wyglądał jakby spał. Można przyjąć to” tak sobie”.  Ale gdy wiemy że rodziny identyfikowały
zwłoki chyba najszybciej następnego dnia, więc po upływie najmniej doby, mamy
oczy jak spodki i nawet trudno zapytać się nam jak to możliwe? Zwłoki trzymane
w kostnicy dobę po śmierci ciepłe?!! Oczywiście jest to powiedziane celowo czy
przypadkowo jako takie autentyczne zdziwienie, ot jakby jedna z tajemnic
śmierci,  niewinna uwaga. Wrażenie żony
przecież nie sprawdzane i nie weryfikowane nie połączone z kontekstem że stało
się coś strasznego.  Żaden
dziennikarz  jednak ani poseł PiS tego
nie analizował, nie roztrząsał nie wykazywał niemożliwości.

 

Inny przykład. Jarosław Kaczyński. Zaskoczyło go że od brata
bił dziwny chłód. Oczywiście uwaga rzucona bez dociekania, nie rozwijana przez
PiS, ani przez dziennikarzy.

 

Tam zwłoki nienaturalnie ciepłe, tu nienaturalnie zimne.
Oczywiście może to być tylko wrażenie. Wypowiedzi bez rozwiania tematu nie
grożące śmiertelnym niebezpieczeństwem.

 

6. Prawo i
Sprawiedliwość.

 

Prawo i sprawiedliwość nie zwiększyło bezpieczeństwa osób
zamieszanych w tragedię smoleńską nie podniosło poziomu ich bezpieczeństwa bądź
nawet nie uratowało życia ze względu na to iż nie nagłośniło tajemniczych
śmierci po 10 kwietnia.  O ile pierwsza
śmierć biskupa Mieczysława Cieślara następcy duszpasterza protestantów
poległego „ w katastrofie” mogą być dla PiS zaskoczeniem to następne śmierci
winny być już przez PiS monitorowane i nagłaśniane. Nadto jeszcze sprawcy
ułatwiali sprawę celowo ordynarnie zostawiając swój „podpis” vide szyfrant
Zielonka –zwłoki w stanie rozkładu i włożone nienaruszone dokumenty. Nie mówiąc
o wiceministrze Wróblu, który był członkiem Zespołu Parlamentarnego
(smoleńskiego) nie mówiąc o tym że ich najlepszym ekspertem. Zresztą podobno
najlepszym w Polsce.

 

Nie będę tu roztrząsał przyczyn dla których PiS tak
postępuje. (Moje wcześniejsze refleksje na ten temat i związane z nim na końcu
– link).  Wydaje się jednak oczywiste że
nagłaśnianie pierwszej, drugiej tajemniczej śmierci zwiększyłoby bezpieczeństwo
pozostałych lub nawet uratowało im życie. A także zwiększyło bezpieczeństwo
nieznanych, być może nie żyjących i znanej osoby z czerwca tego roku
wspomnianego oficera wywiadu.

 

Oczywiście że zwiększanie bezpieczeństwa tych osób
ściągnęłoby niebezpieczeństwo na pojedynczych członków PiS. Jednak gdyby robili
to zbiorowo byłoby inaczej. Wypowiadając się na ten temat solidarnie jako
formacja na przykład na konferencjach prasowych, wysyłając oświadczenia do
prasy czy zamieszczając je także w internecie na jako wspólne oświadczenie PiS,
czy  przynajmniej  zawsze opinie wielu osób minimalizowaliby
niebezpieczeństwo lub nie byłoby go wcale.

 

Teoretycznie możliwa jest taka opcja: „My wam pozwalamy żyć
a wy nam wbrew!?” i delegalizacja PiS pod pozorem na przykład destabilizacji
państwa i siania niepokoju w społeczeństwie, ale to już inna sprawa. Taka opcja
byłaby jednak zminimalizowana lub wykluczona gdyby PIS a przynajmniej niektórzy
ludzie w nim wtedy i dzisiaj zapewne jeszcze będący nie wygaszali tego ruchu
społecznego, który chciał się zorganizować wokół PiS.

 

7. Blogerzy

 

Od początku czyli zaraz po 10 kwietnia blogerzy i
komentatorzy poruszali kwestię bezpieczeństwa. Było dla wielu oczywista świadomość
namierzania, zbierania danych najaktywniejszych. Były zachęty do ukrywania IP
do ostrożności przy wchodzeniu na rosyjskie fora itd. Można rzec że była ona
nawet silniejsza niż dzisiaj, bo też rzeczywiście na początku nie było wiadomo
jak będzie najbliższa przyszłość i jaka sytuacja przed Polską.

 

Jednakże niektóre media, przede wszystkim gazety „Nasz
dziennik” i „Gazeta Polska” ale także „Rzeczpospolita” , która pisała
także  o meaconingu  podjęły temat smoleński także w  kontekście zamachu. Chociaż ze strony
„Rzeczpospolitej” to było raczej takie uwiarygodnienie się bo potem
odpuściła.  Długo potem pojawiły się i
książki poruszające kwestię zamachu. Odpowiedzialność więc rozkładała się.
Niebezpieczeństwo wydaje się małe.

 

Uważam że blogerzy i komentatorzy jakichkolwiek by nie
stawiali przyczyn katastrofy o ile tylko uważają że „katastrofa” TAM miała
miejsce, przy Siewiernym nie są na celowniku.

 

Inaczej rzecz już się ma gdy idzie o podstawę innego
spojrzenia czyli mistyfikację przy Siewiernym. Żadna opcja klasy politycznej
ani nawet partie będące poza parlamentem nie odważają się tego ruszyć.

 

Blogerów piszących o inscenizacji nie jest zbyt wielu.
Pierwsza, jak się wydaje była strona „zamach eu”. Potem artykuły będace jej
kontynuacją sygnowane przez Krzysztofa Cierpisza przedstawiającego się jako
inżynier mieszkający w Lundt w Szwecji. O długiego czasu głównym (to znaczy
najpopularniejszym i najdokładniej rozstrząsającym aspekty sprawy)  blogerem badającym inscenizację przy
Siewiernym jest bloger o nicku Free Your Mind ( w skrócie FYM). Dla porządku
muszę dodać że są głosy ze względu na bardzo dużą liczbę czasochłonnych notek
iż nie jest to jedna osoba.   Bloger ten
był jeszcze znany i popularny nim przyszedł 10 kwietnia i należał do tak zwanej
pierwszej blogerskiej ligi. Toteż tym łatwiej było mu uzyskać najwyższą
poczytność wśród piszących o Smoleńsku  i
skupić przy sobie grupę blogerów  i
komentatorów którzy często wymieniając się uwagami i przesyłając materiały,
wspólnie dociekając  posuwali dzieło do
przodu.

 

Największa poczytność i odkrywanie niewygodnych prawd wiąże
się oczywiście z zagrożeniem, choć równocześnie im większa popularność,
poczytność tym zagrożenie mniejsze

FYM jak podaje mieszka w Anglii, informuje też na przykład
przy okazji wymiany zdań że dba o swoje bezpieczeństwo i nie odbiera na
przykład telefonów osób których nie zna.

 

Inaczej wygląda więc bezpieczeństwo blogerów mieszkających
na Zachodzie, a inaczej mieszkających w Polsce.

 

Wracając do inscenizacji przy Siewiernym. Z faktu (dla mnie
to już jest fakt, ale jak ktoś woli niech będzie hipoteza) iż szczątki wraku
leżące przy Siewiernym  to nie są
szczątki rozbitego samolotu z pasażerami delegacji lecącej do Katynia wynikają
pewne konsekwencje. Wynika z tego bowiem pytanie co się stało z Delegacją? Czy
raczej w jaki sposób zginęła. Wyżej wymieniony uważał iż Delegacja wyleciała
dwoma samolotami i zostały skierowane na jakie lotniska w Rosji gdzie została
przejęta, najprawdopodobniej zlikwidowana.

 

To jest droga, która stwarza zagrożenie wydaje mi się jednak
że większe jeszcze niebezpieczeństwo stanowi dociekanie co stało się 10
kwietnia na Okęciu. Jeszcze większe tropienie losów osób przed oficjalnym
wylotem tupolewa, ale nie tylko ich porannych chwil , ale ostatnich 48 godzin. FYM
pisze iż skasowanie monitoringu na Okęciu, brak zdjęć itd. służył ukryciu
wylotu dwóch delegacji.

O ile w komentarzach pojawiały się już wcześniej pytania o
niestosownie wczesne wyjazdy na lotnisko osób z delegacji w stosunku do odlotu
i wiele innych zagadek o tyle notek na ten temat prawie nie było. Ostatnio
nieco się to zmieniło, ale notki na ten temat nadal nie są głównym nurtem pytań
o „tragedię smoleńską”. Na temat ostatnich chwil delegacji przed oficjalnym
wylotem, ale także 48 godzin. W tym kontekście przede wszystkim prezydenta
który zniknął z przestrzeni publicznej po zakończeniu wizyty na Litwie.

 

Nie są na przykład prawie poświęcane notki temu jak
wyglądało ostanie 48 godzin prezydenta. Oczywiście pisanie jest o tyle trudne
że nie ma tu żadnych materiałów. Właściwie można zadawać tylko pytania. Inaczej
jest na przykład z zeznaniami osób kancelarii prezydenta w Smoleńsku. Jest
materiał do którego można się odnieść, są zeznania przed Komisją Smoleńską.

 

Wydaje się więc że największe zagrożenie dotyczy blogerów,
którzy będą tropić ostatnie 48 godzin Delegacji w tym szczególnie prezydenta,
zagrożenie tym większe mi mniejsza będzie ich liczba i im mniej będą popularni,
temat będzie popularny.

 

8. Na koniec podam
przykład świeży przykład polityka, który sprytnie zabezpieczył się wobec
możliwości zabójstwa upozorowanego na samobójstwo). Julia Timoszenko.
Powiedziała że nie ma zamiaru i na pewno nie popełni samobójstwa (chodzi tu o
pobyt w więzieniu). Takiego sprytu i zdrowego prostego myślenia, które ma bardziej
prosty lud ukraiński naszym politykom i nie tylko politykom brakuje.

 

………………………………………………………………………………………

Na temat Okęcia i warszawskiej strony zamachu pisałem w :

http://niepoprawni.pl/blog/3509/iluminacja-palacu-spoznienie-na-samolot-chyba-rozumiem

http://niepoprawni.pl/blog/3509/wspominanie-delegacji-tu-154-ostatnie-chwile-godziny-dni

http://niepoprawni.pl/blog/3509/pytania-o-prezydenta-i-delegacje-8-10-iv-2010-biala-ksiega

http://niepoprawni.pl/blog/3509/chce-zdjecie-z-okecia-z-delegacja-do-katynia

http://niepoprawni.pl/blog/3509/aaaaaaaaaaby-wyeliminowac-teorie-spiskowe

http://niepoprawni.pl/blog/3509/odlot-delegacji-z-okecia-i-andrzej-klarkowski

i w innych notkach w części temu poświęconych, oraz w
komentarzach na innych blogach, na przykład obszerny wpis w

http://freeyourmind.salon24.pl/302549,blitzkrieg-z-10-04-2010
– jeden z ostatnich wpisów od końca, bodaj piąty

 

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Pozdrawiam komentujących

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#178678

No a co niby zdaniem kolegi blogera stało się z członkami delegacji? Zabito ich w Warszawie, czy może rąbią drzewo na Syberii?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#178718