Stan wojenny - nie zapominajmy !

Obrazek użytkownika gw1990
Historia

Dokładnie w nocy z 12 na 13 XII 1981r. został wprowadzony przez gen. Wojciecha Jaruzelskiego, a potwierdzony nielegalnie dekretem Rady Państwa, stan wojenny. Ów rozporządzenie było niezgodne z tamtejszą konstytucją, zabraniającą wprowadzania dekretów w czasie trwania sesji sejmu.

Ale w PRL-u i w czasie stanu wojennego mało co było normalne i zgodne z prawem. Odpowiedzialni za jego wprowadzenie nigdy nie zostali osądzeni.

Śmieszny wydaje się być argument ówczesnych komunistów, iż władze PRL bały się przewrotu i objęcia władzy przez "Solidarność". W 1981r. był to jeszcze związek zbyt słaby, by móc zrobić jakąkolwiek rewolucje w państwie, który miał rozbudowany aparat terroru - MO, czy SB. Poza tym znane władzom PRL-u były animozje pomiędzy grupą "liberalną" - na której czele stał Lech Wałęsa i "radykalną" - Andrzeja Gwiazdy i Anny Walentynowicz. Spory to efekt walki o władzę w związku. Oczywiście - popularność "Solidarności" rosła, co na pewno spędzało sen z powiek władzom. Innym argumentem za wprowadzeniem stanu wojennego było załamanie gospodarki. Warto jednak zwrócić uwagę, że pogorszenie zaopatrzenia w żywność, opał, benzynę czy środki czystości wynikały przede wszystkim z wizji gospodarki centralnie sterowanej, która doprowadziła nasz kraj do ruiny. Skutki sprawowania władzy przez bolszewików odczuwamy nieraz nawet do tej pory. Wzrastała rola również Wojciecha Jaruzelskiego, który 18 X 1980r. został I sekretarzem partii, czyli de facto głową państwa.

Ostateczna decyzja wprowadzenia stanu wojennego zapadła 11 XII. Dzień później, gen. Kiszczak spotyka się z płk Kuklińskim, o czym wspomina:

"Spotkaliśmy się we czterech (Jaruzelski, Siwicki, Janiszewski i ja) rano, około godziny 9., w gabinecie generała Jaruzelskiego w Alejach Ujazdowskich, tam gdzie znajdował się gabinet prezesa Rady Ministrów (...) uzgodniliśmy, że już więcej nie będziemy się zbierać, że wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Gen. Jaruzelski powiedział, że w zależności od rozwoju sytuacji na posiedzeniu KK (Komisji Krajowej Solidarności) w Gdańsku przekaże mnie oraz gen. Siwickiemu sygnał. Postawiłem tylko warunek, że potrzebuję 8 godzin na doprowadzenie rozkazów na sam dół. Dla mnie zatem ostateczny termin mijał około 13.00-14.00, żeby spokojnie można było wszystko przygotować".

Jaruzelski zadzwonił do Kiszczaka o godzinie 14. Dwie godziny później rozpoczęła się akcja "Synchronizacja". Rozkazy zostały wydane. Rozpoczęły się internowania, zamykania w aresztach. Tylko w trakcie pierwszej nocy ostrożne szacunki mówią o 2874 zatrzymanych osób, a w tym np. Andrzeja Gwiazdę, Jacka Kuronia, Karola Modzelewskiego czy Tadeusza Mazowieckiego, Lecha Wałęsę. W całym kraju wkroczyły oddziały, składające się z 700 funkcjonariuszy SB i MO, 300 żołnierzy Wojsk Ochrony Pogranicza i 1200 żołnierzy. Władza ludowa represjonowała naród: wprowadzono godzinę milicyjną, militaryzacją zakładów pracy, blokadą łączności, zakazem opuszczania granic bez przepustki, czy ulicznych demonstracji. 15 XII ZOMO otworzyła ogień do robotników w Rybnickim Okręgu Węglowym. Spowodowało to sprzeciw górników kopalni "Wujek". Do 3500 górników wysłano kilka czołgów, 6 kompanii ZOMO, 8 oddziałów ROMO. Podczas starcia z robotnikami, milicjanci rozpoczęli strzelaninę. Zmarło ich łącznie 9. W ciągu kilkunastu minut zmarło "tylko" 9 górników za nas, za nasz wolny kraj, za zaledwie sprzeciw wobec władzy. Władza ludowa nie potrzebowała sowietów, by poradzić sobie z utrzymaniem się na piedestale.

A argument rzekomej interwencji armii radzieckiej jak mantrę powtarza czołowa postać PRL-u - Wojciech Jaruzelski. Okazuje się jednak, że ma to coraz mniej wspólnego z rzeczywistością. Amerykańska Centralna Agencja Wywiadowcza odtajniła ponad tysiąc stron dokumentów o przygotowaniach do stanu wojennego w Polsce. Raporty przekazał Stanom Zjednoczonym pułkownik Ryszard Kukliński. Historycy amerykańscy twierdzą, że ewentualna inwazja wojsk radzieckich kosztowałaby życie 200 tys. Polaków. Problem jest jeden, bo jak zauważa Zbigniew Brzeziński, były doradca do spraw bezpieczeństwa prezydenta Cartera:

"Kukliński przekazał również Stanom Zjednoczonym informacje o kluczowych planach strategicznych Układu Warszawskiego. Z dokumentów dowiadujemy się między innymi, że w grudniu 1981 roku Polsce nie groziła inwazja wojsk Układu. Takie zagrożenie pojawiło się rok wcześniej. Podejrzewam, że strona amerykańska obawiała się, że ogłoszenie tych danych może spowodować bezpośredni konflikt zbrojny w Polsce".

Antoni Dudek, historyk z IPN, również odniósł się do raportów CIA i utwierdził w przekonaniu, że to kolejny dowód na to, że w grudniu 1981 roku Polsce nie groziła interwencja wojsk sowieckich. Ewentualne wprowadzenie tych dokumentów do akt procesu może być gwoździem do trumny generałów, odpowiedzialnych za stan wojenny.

Jak widać praktycznie nic nie usprawiedliwia komunistów. Co ciekawe, zaintrygowało mnie (trochę wychodząc poza temat) dlaczego w polskim prawie nielegalne jest propagowanie faszyzmu, czy nazizmu, a równie zbrodniczego komunizmu - już nie? Odpowiedź wydaje się prosta: III RP był to system w Polsce, który chronił pełną parą komunizm. Przez ostatnie prawie 20 lat rządzili politycy, wspierani przez media, którzy w dupie mieli los przeciętnego obywatela, który przeżywał tamte czasy. Polityka "grubej kreski" dotyczyła przede wszystkim Jaruzelskiego i Kiszczaka. Nie można doszukiwać się prawdy, domagać się rozliczenia komunistycznych zbrodni, agentury, bo jest się oszołomem, zwykłym dziwakiem, który burzy spokój familii. Stan wojenny, jak i cała agentura i terror bolszewicki powinien zostać, a wręcz musi zostać, osądzony. To jedyna pociecha dla tych, którzy stracili męża, dziecko, wnuka, dziewczynę, czy kogokolwiek z rodziny nie tylko w czasie stanu wojennego, ale i całego okresu PRL. Pociecha marna, ale największą karą dla oprawców komunistycznych jest pamięć. Nie zapominajmy nigdy o 13 XII 1981r. Nie zapominajmy o zbrodniach PRL-u, ale i też wręcz tolerowania ich w czasie III RP. Pamięć i prawda to dwie rzeczy, które najbardziej dotykają oprawców "pod grubą kreską".

Esej napisałem dla wszystkich poległych i walczących za Polskę w czasie PRL-u i stanu wojennego. Jestem im wdzięczny za to, że mogę swobodnie choćby wypowiadać swoje myśli i poglądy na tym blogu, oraz poznawać historię, którą tworzyli.

Dane oraz cytat z wspomnień gen. Kiszczaka posiadam z książki Ryszarda Terleckiego "Miecz i tarcza komunizmu - historia aparatu bezpieczeństwa w Polsce 1944-1990". Publikację gorąco polecam.

 

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

My stoimy tam gdzie wtedy, oni tam gdzie stało ZOMO.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#9138