Refleksji kilka na temat święta Wałęsy

Obrazek użytkownika gw1990
Kraj

Skończył się weekend i na wieczór cisną się refleksje. Otóż wydarzeniem weekendu była gala z okazji 25-lecia otrzymania Nagrody Nobla przez Lecha Wałęsę. Po raz któryś tam z kolei, ale powtórzę, że nie jest to tylko i wyłącznie sukces tego pana. Na ten sukces zapracował cały naród, który sprzeciwiał się polityce tej sowieckiej zarazy, jaką była PZPR. Ot, choćby taki Kowalski. Gorzej, że pokonanie komunizmu (który tak naprawdę zlikwidowany nie został) przypisuje sobie tylko i wyłącznie Lech Wałęsa. 

Wczorajsza gala miała pokazać siłę lidera "Solidarności". To była swego rodzaju riposta na zarzuty Cenckiewicza i Gontarczyka o agenturalną działalność, po tym,  jak autobiografia zdecydowanie nie wypaliła. Problem w tym, że nie wierzę jako młody obserwator, jakoby uroczystości miały trafić do zwykłego Kowalskiego, aby miał być z czegoś dumny. Przede wszystkim odniosłem wrażenie, że "Solidarność" to tylko Wałęsa, ale to było tylko chwilowe. Zaraz spojrzałem w tv i odkryłem, iż wolność zawdzięczam TW ps. "Must", założycielowi PO, Andrzejowi Olechowskiemu. Moje zdziwienie było ogromne, ale to nic z tym, co mnie spotkało kilka sekund później. Gdy na ekranie pojawiła się facjata Jana Kulczyka, na usta cisnęły się słowa: wstyd, hucpa. Jakim prawem ten człowiek, zamieszany z mafią paliwową, z wszystkim co najgorsze w III RP zasiada na gali, która ma być okazem siły i sukcesu narodu? Szlag mnie trafił, kiedy usłyszałem słowa Gorbaczowa, czy Urbana. Rocznica otrzymania Nagrody Nobla była promotorem nie "Solidarności" i jej pięknych ideałów, ale agentury i komunistów. Bo ja nie rozumiem, jakim prawem taka hiena, jaką jest Urban ze swoją gazetą "Nie" może w komercyjnej telewizji stwierdzić, że Nobel należy się Kiszczakowi? Co to ma być do cholery? To jest święto "Solidarności"? Czy Ci panowie nie pomylili programów, czy jak w przypadku Kulczyka i Olechowskiego - gali?

Kolejnym skandalem była wypowiedź Sikorskiego. Od początku wiedziałem, że marny z niego dyplomata. Chcę pokazać, jak właśnie środowisko Wałęsy dzieli ludzi. Mówiąc o "karłach moralnych" miał na myśli oczywiście Kaczyńskich. Chyba sam nie pamięta, jak się wyrażał na temat bohatera kilka lat temu. Przypomnę mu zatem ( źródło: blog Kataryny - mam nadzieję, że się nie obrazisz. BTW - znakomity wpis, ukłony):

Określiłem go wtedy [w wypowiedzi dla The Spectator] jako człowieka "nieokrzesanego, nieobliczalnego, nieodpowiedzialnego, pustego w wypowiedziach, o zapędach dyktatorskich, skłonnego do manipulacji". Jednakże człowieka, którego po oswojeniu instytucyjnym uda się opracować jasny program i przystąpi do jego realizacji z właściwym mu uporem. Ale posiadanie moralnego autorytetu Prezydenta to dla niego za mało. Będąc w głębi duszy chłopem, Wałęsa chce fizycznego sprawowania władzy, chce wydawać dekrety, rządzić ludźmi, wyznaczać i obalać premierów według własnego upodobania. Zamiast czynić wysiłki w kierunku opracowania jasnego programu, Wałęsa dąży do uzyskania władzy dla samego siebie. Nikt lepiej nie rozumie tego, aniżeli komuniści i nikt nie jest lepiej od nich przygotowany do udzielania mu pomocy. (...) Wałęsa został pozbawiony swojej prywatnej sieci szpiegowskiej [WSI] i wściekł się

Czy słowa o "karłach moralnych" powinny paść? Dlaczego żaden duchowny - powtarzam, duchowny - nie potrafił za to zganić? Nie podoba mi się postawa arcybiskupa Gocłowskiego (Życińskiego też tam dostrzegłem), ale każdy ma swoje poczucie smaku - widocznie mu taka jatka pasuje. Mi nie i po tych uroczystościach tym bardziej nie odczuwam żadnej dumy w stosunku do środowiska Lecha Wałęsy. Ta nagroda należy się narodowi. Bez Kulczyków, Kwaśniewskich, Cimoszewiczów, Gorbaczowów, Olechowskich i Balcerowiczów, czy Wachowskich. 

Ocena wpisu: 
Brak głosów