"Bóg istnieje, zaufaj Mu"

Obrazek użytkownika gw1990
Blog

W Hiszpanii, a konkretniej w Madrycie, rozpoczęła się "autobusowa" walka o wiarę. Ateiści z Madryckiego Związku Ateistów i Wolnomyślicieli przekonywali, że Boga nie ma i należy cieszyć się życiem, co obwieszczali na autobusach. Pomysł podchwycili katolicy z Alternatywy Hiszpańskiej i postanowili odpowiedzieć niewierzącym. Sytuacja wydaje się być zabawna, może śmieszna, ale ma ukryty sens. Warto czasami zastanowić się nad wiarą i jej istotą w życiu. Od lat trwa bezpośrednia wojna ideologiczna pomiędzy ateistami, a katolikami - jak widać, nie tylko w Polsce.

Zawsze mnie intrygowało, co człowieka skłania do żywej wiary, bądź ateizmu. Bo, na ludzki rozum, przecież każdy coś wyznaje, ufa pewnym ideom, zjawiskom, w spełnienie marzeń. Człowiek, który z góry twierdzi, że w nic nie wierzy, tak naprawdę sam siebie oszukuje. Bez jakiejkolwiek wiary nasze życie straciłoby sens. Wyobraźmy sobie istotę bez marzeń, bez wiary w miłość, przyjaźń, w swoje umiejętności, szczęśliwe życie. Czy znamy takową wśród osób, które deklarują się jako "niewierzący"?

Zastanawiając się nad tą trudną kwestią, zadaję sobie pytanie - kto stworzył świat i co nim kieruje? Co dało pierwiastek istnienia, przypieczętowało tak doskonały harmonicznie akt stworzenia? Ufam, że Bóg, który jest wszechmocny i istnieje ponad wszystko, co nas otacza. Ateista chyba nie potrafi sobie z tym pytaniem do końca poradzić, skoro w nic nie wierzy. Być może jego odpowiedź to los, nieznane siły nadprzyrodzone. Czyli w czymś pokłada nadzieje.

Wiara nie jest jednak cechą i wartością wrodzoną. Wielu ludzi twierdzi, że katolicy chodzą do Kościoła i deklarują się jako wierzący, bo tak zostali wychowani, wręcz z tym urodzeni. Po części prawda, ale nie do końca. Ufności w Bogu stale się uczę i pielęgnuję, jeśli nie chcę jej stracić. Upadam w tej wierze, ale poszukuję pierwiastka, który podnosi i wskazuje drogę. Trudna to szkoła życia, ale przy jej pomocy możemy realizować swoje idee i być szczęśliwi. Czasami nam jest ciężko i mamy mnóstwo problemów, lecz w momentach kryzysowych możemy zwrócić się do Najwyższego. Tego niezwykle intymnego czynnika pozbawieni są niewierzący. I zastanawiam się - czy człowiek wówczas jest prawdziwie szczęśliwy? W kim ma pokładać on nadzieje, jeśli wszyscy ludzie zawiedli?

Ateiści mają ponoć poważny argument, że Boga nie ma, ponieważ się nie objawia, a trudno wierzyć w coś, czego nie widać. W ten sposób negować możemy wiele zjawisk fizycznych i chemicznych, których gołym okiem nie zaobserwujemy. Przykładowo taki prąd - nie możemy go dostrzec, ale jak kopnie, to sprawia poważny ból. Z drugiej strony daje niezwykle cenne światło i jest niezbędny do normalnego funkcjonowania. Podobnie, w mojej ocenie, ma się sprawa ze Stwórcą. Nie widzimy Go, ale czujemy obecność. Może nam sprawić popularnego kopa i dać do zrozumienia, że błądzimy. Objawia się w szczerym ludzkim uśmiechu, geście i dobrym słowie. Czasami jest tak blisko, że nie odczuwamy Jego obecności.

Nie podoba mi się prymitywny sposób zaprzeczenia boskiego istnienia plakatami na autobusach. Oczywiście - każdy ma prawo do swojego wyznania, nie musi też w nic wierzyć, choć to paradoksalne. Odpowiedź madryckich katolików pokazuje, jak mocno jest zakorzeniony model zaufania Stwórcy w umysłach ludzkich. A hasło "Bóg istnieje, zaufaj Mu" skłania do refleksji.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

nachalny i bluznierczy poziom z czasów "republiki*"!
pzdr
*...republika!!! z z politrukami z kominternu w tle!!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

antysalon

#13019

bez wiary,że Bog jest?pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#13042

 historia uczy,ateizm,ma krótkie nóżki.Nie wytrzymuje próby czasu. To światopogląd dla ubogich duchem.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#40830

Jestem ateistą ponieważ istotnie - nie ma dowodów na istnienie Boga. Nie chodzi tu jednak tylko i wyłącznie o zobaczenie. Nie bądźmy dziecinni, umysł ma więcej instrumentów poznawczych niż tylko oczy. Kiedy jest mi ciężko bynajmniej nie zwracam się do Boga i jakoś mi to nie przeszkadza. "Los" czy w co tam jeszcze rzekomo wierzymy to w żadnym wypadku nie siła nadprzyrodzona. Siły nadprzyrodzone posiadają świadomość, a "los" bynajmniej go nie posiada. Dziękuje za łagodny wydźwięk Pańskiej wypowiedzi i pozdrawiam, lucek.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#54434