Tęsknota za Republiką.

Obrazek użytkownika Gadający Grzyb
Kraj

Obrazek z hradczańskiego zamku pokazuje jak pod lupą, gdzie mamy autentyczny republikanizm, a gdzie panuje demokracja fasadowa.

I. Dwa obrazki.

1) Obrazek z Hradczan.

Niedawno byłem na wycieczce w Pradze i podczas zwiedzania Hradczan natrafiłem na taki obrazek:

Wewnętrzny dziedziniec zamku, będącego zarazem siedzibą Prezydenta Republiki Czeskiej (jedno skrzydło). Czas – wkrótce po codziennej, uroczystej zmianie warty, odbywającej się o godzinie 12:00. Tłum turystów, przez plac przewijają się pędzące za swymi przewodnikami różnojęzyczne wycieczki... I nagle ktoś woła: „-Patrzcie, prezydent!”. Faktycznie, środkiem dziedzińca, jak gdyby nigdy nic, przechodzi dziarsko w towarzystwie kilku osób Vaclav Klaus, dyskutując, jak można przypuszczać, z którymś ze swych współpracowników. Zero dającej się zauważyć ochrony, zresztą to nieistotne, bowiem do Klausa podchodzi, dosłownie na wyciągnięcie ręki, jakaś turystka i prosi o zdjęcie. Prezydent zatrzymuje się na kilka sekund, turystka pstryka fotkę, Vaclav Klaus na pożegnanie kiwa jej uprzejmie głową i odchodzi. Jego kilkuosobowa świta najwyraźniej nie widzi w całym zdarzeniu nic nadzwyczajnego, trzymając się dyskretnie z boku, po czym podąża za swym pryncypałem.

2) Obrazek z Krakowskiego Przedmieścia.

A teraz inny obrazek: Warszawa, Krakowskie Przedmieście. Czas – tuż po uroczystej zmianie warty pod pomnikiem ofiar katastrofy smoleńskiej. Przez dziedziniec Pałacu Prezydenckiego przelewają się tłumy różnojęzycznych wycieczek. Pałac jest ogólnie dostępny dla zwiedzających za wyjątkiem jednego skrzydła, zajmowanego przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Nagle, wśród zwiedzających pojawia się wraz z kilkuosobową asystą prezydent Bronisław Komorowski. Podchodzi do niego jakiś turysta z aparatem fotograficznym, dając do zrozumienia, że chciałby zrobić zdjęcie...

II. Republikanizm a demokracja fasadowa.

No dobrze. Nie będę dłużej katował wyobraźni Czytelników tą przebitką z jakiejś alternatywnej rzeczywistości. Każdy z poddanych naszej (nie)miłościwie panującej klasy politycznej zna jej fiksację na punkcie bizantyjskiej celebry mającej podkreślać nadzwyczajny, dygnitarski status i zabraniającej fraternizowania się z tubylczym motłochem. Oczywiście, za wyjątkiem krótkich chwil kampanii wyborczej, kiedy to głosy owego pogardzanego motłochu (zarówno jego części z dyplomami, jak i tej bez) są niezbędne by dalej cieszyć się wschodnimi ceremoniałami, kawalkadami limuzyn dla byle ministra, tłumem goryli i resztą entourage’u mającego pokazać kto tu jest „waadza” i że trzeba się nieźle zasłużyć, by dostąpić zaszczytu dopuszczenia przed dostojne oblicze.

Trudno nie oprzeć się banalnej skądinąd refleksji, że im mniej wewnętrznej klasy w człowieku, tym większa potrzeba sztucznego wywyższenia ponad pospólstwo. Że im większa niepewność co do własnej wartości, tym bardziej niezbędne stają się krzykliwe błyskotki. Znamy ten schemat – skromnie noszący się dyktator otoczony wyorderowanymi, z przeproszeniem, przydupasami. Tyle, że w naszym przypadku, owi „dyktatorzy” wolą rolę szarych eminencji, wystawiając do rządzenia kolejne zmiany wyfiokowanych piarowsko marionetek.

Przedstawiony na wstępie obrazek z hradczańskiego zamku pokazuje jak pod lupą, gdzie mamy autentyczny republikanizm, gdy prezydent mimo że z parlamentarnego wyboru i mający opinię „kontrowersyjnego”, nie musi obawiać się ludzi, a gdzie panuje demokracja fasadowa w której prezydent wybrany w wyborach powszechnych chroni się w murach pałacu z których przesiada się do limuzyny w asyście tłumu „borowików”. Na zdrowy rozum powinno być przecież odwrotnie.

Jeśli wolno mi pójść w rozważaniach nieco dalej, ośmielę się przypuścić, że nasza, tfu, „klasa polityczna” doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że w ogromnej większości pozycję swą zawdzięcza podżyrowaniu porządku zadekretowanego dwadzieścia lat temu i nie tykaniu z góry wyznaczonych beneficjentów „przemian”, którzy usadawiając swych protegowanych na krzesełkach politycznej karuzeli pozwalają im się do woli puszyć i nadymać na scenie medialnego teatrzyku dla gawiedzi, gdyż dzięki temu mniej widać, co dzieje się za kulisami... Krótko mówiąc – że całe to nasze okadzane „demokratyczne państwo prawne” (Art.2 Konstytucji R.P.) to pic i fotomontaż, co wychodzi wyraźnie na jaw w rzadkich chwilach „wypadków przy pracy”, gdy jakimś cudem do władzy dochodzą nie ci co trzeba, jak Jan Olszewski czy niedawno PiS i bracia Kaczyńscy.

Oni to wiedzą, a spora część Narodu instynktownie wyczuwa. I dlatego wolą raczej nie narażać się na przypadkowe interakcje ze swym konstytucyjnym suwerenem (Art. 4 Konstytucji RP). Nawet im się nie dziwię.

***

A nieszczęsny turysta - fotoamator z naszkicowanego powyżej obrazka numer dwa? Nawet gdyby udało mu się dostać na wyciągnięcie ręki do wybrańca Narodu, nie zdążyłby kwiknąć przygnieciony ciałami pretorianów.

Aparat też by mu zabrali.

Gadający Grzyb

Konstytucja R.P.: www.sejm.gov.pl/prawo/konst/polski/kon1.htm

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (1 głos)

Komentarze

Wrzuci to Pan na salon? Dodałbym do swojego prywatnego lubczasopisma, żeby mi się nie zawieruszyło :-)

kto zrozumie, ten zrozumie, a kto nie, trudno:

Uczciwy człowiek po to żyje, aby mieć wrogów.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Balansujcie dopóki się da, a gdy się już nie da, podpalcie świat!

#84530

Wolałbym wpierw wiedzieć o czym mówią i śpiewają. Czeski, wbrew pozorom, nie jest zbyt podobny do polskiego (już bardziej podobny jest jeż. słowacki). Wyłapałem coś o Havlu, Goebbelsie, ale w jakim to jest kontekście?

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#84533

Słowakach, Wietnamczykach i Romach ale nie rozumiem kontekstu... ten wykonawca to prawicowiec czy wprost przeciwnie? Zachowanie publiczności też niejasne - raz gwiżdżą, raz klaszczą...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#84539

Landa to oczywiście prawicowiec. Kiedyś skin zwalczający nazistów - kielichowiec, nawiązujący do husytów :-)

 

Dzisiaj katolik walczący o zachowanie czeskich tradycji.

Status popularności? Jak Kazik :-) W tekście przed piosenką idzie o wolność słowa, o nie narzucanie i nie potępianie... W tekście piosenki chodzi o republikę dla wszystkich (poza zdrajcami rzecz jasna :-). 

 

Ludzie gwiżdżą na Havla, jak u nas na Wałęsę :-)

Porównanie dokonań muzycznych w takich Czechach, czy w Chorwacji lub Bułgarii, ukazuje jak słabym narodem jesteśmy :-(

A propos - w Bułgarii do budynku parlamentu wchodzisz z ulicy - żadnych bramek, strażników na zewnątrz :-)

Pozdrawiam. 

Ps. Prosiłbym, aby Pan wrzucił swój tekst na salon24. Brakuje tam roważań o republice. Co raz to więcej za to bizantyńsko-turańskich hołdów względem Tuska i Bronka.

 

Uczciwy człowiek po to żyje, aby mieć wrogów.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Balansujcie dopóki się da, a gdy się już nie da, podpalcie świat!

#84543

Popularny jak Kazik, a do tego człowiek instytucja. Między innymi - kierowca rajdowy.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#84570

 To prawda u  nas bronek ma pretorian ktorzy go chronia przed narodem a w Czeskiej Republice Vaclav Klaus ma ochrone ktora chroni go nie przed zwyklymi ludzmi tylko przed niebezpieczenstwem...mozna na to spojzec jeszcze inaczej ze P.Klaus ma czyste sumienie i nie musi sie niczego bac...a bronek chyba nie ma czystego sumienia no bo skoro ma taka obstawe to sie czegos boi....

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#84534

Ano, jak mawiają Czesi. Nasi wybrańcy wiedzą, że są nie w porządku wobec wyborców, a zarazem czują głęboką potrzebę podkreślania swego statusu, stąd wolą się izolować.
Jako rzekłem w notce - nawet im się nie dziwię. Gdybym miał tyle za uszami, sam wolałbym nie narażać się na kontakt z "elektoratem".

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#84537

 bo przyjdzie czas że i tak go powiesimy.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#84614