Kłamstwa Aleksandra Miedwiediewa

Obrazek użytkownika Gadający Grzyb
Kraj

...czyli „Hodowla agentury wpływu III”.

I. Pan prezes polemizuje.

Na stronach „Rzeczpospolitej” ukazał się artykuł Aleksandra Miedwiediewa, wiceprezesa Gazpromu i dyrektora generalnego przedsiębiorstwa Gazprom Export, które wspólnie z Europol Gazem (gdzie Miedwiediew jest z kolei przewodniczącym Rady Nadzorczej) są fundatorami programu stypendialnego dla doktorantów z Uniwersytetu Warszawskiego. Tekst ten, pod znamiennym tytułem „Nie szkolimy rosyjskich agentów” jest polemiką z wcześniejszym artykułem Artura Bazaka „Doktoranci pułkownika Putina”, w którym autor przeanalizował najróżniejsze aspekty umowy stypendialnej podpisanej przez warszawską uczelnię.

Przypomnę, że umowa ta przewiduje „finansowanie badań naukowych dotyczących zagadnień stosunków międzynarodowych, w szczególności współpracy polsko-rosyjskiej w dziedzinie biznesu, zarządzania, ochrony środowiska i gospodarki energetycznej itp.” (§ 1 p.3 Regulaminu programu). Ponieważ i ja zajmowałem się wzmiankowanym stypendium w dwóch tekstach cyklu „Hodowla agentury wpływu” (szczegóły – TU i TU), pozwolę sobie odnieść się do polemiki rosyjskiego dostojnika, jest ona bowiem dość charakterystyczną ściemą, rojącą się od kłamstw, półprawd, przemilczeń i manipulacji.

II. Niedźwiedzia propaganda.

a) Reductio ad absurdum.

Już na początku Miedwiediew (albo pijarowiec, który mu tekst napisał) stosuje mało wyszukany chwyt erystyczny, nazwijmy go „reductio ad Bondum”, mający ośmieszyć wątpiących w szczerość intencji Gazpromu („Uważam za stosowne wyjaśnić sprawę tak, aby czytelnicy omyłkowo nie utożsamili uniwersyteckiego kampusu z planem nowego filmu o Jamesie Bondzie.”) W ten sposób absurdalizuje fundamentalny zarzut, że stypendium będzie służyć werbowaniu agentury wpływu i więcej już do tej niewygodnej sprawy nie wraca. Tak na marginesie – pobrzmiewa tu ton typowy dla naszych „elit”, które przez 20 lat III RP w podobnym stylu, bez próby merytorycznej polemiki wyśmiewały „oszołomów i „spiskomaniaków”. Widać piętno tej samej sowieckiej szkoły.

b) Wolność badań po rosyjsku.

Dalej pan Aleksander zapewnia gorliwie o niezależności programu stypendialnego. Nie wspomina jednak, że UW będzie składał fundatorom raport z dokonań doktorantów na gazpromowym wikcie, oraz że Gazprom kusi stypendystów możliwością praktyk i zatrudnienia. Czyli – pisz co chcesz, ale jeśli chcesz mieć widoki na posadę i karierę... Dodatkowo, warto przypomnieć, że Gazprom oferował stypendia kilku polskim uczelniom. Odmówiły m.in. Uniwersytet Jagielloński i Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu. Zgodził się tylko „carski” Uniwersytet Warszawski.

c) Gazowe dobrodziejstwa.

Szczytem bezczelności jest przedstawianie jako dowodu na dążenie do poprawy relacji polsko-rosyjskich... ubiegłorocznego kontraktu gazowego, który ma być „korzystny dla obu stron”. Przypomnę, że do negocjacji w trybie awaryjnym wmieszała się Komisja Europejska obawiając się totalnej dominacji Rosji na naszym rynku, a i tak zostaliśmy zapchani po gardło rosyjskim gazem (maks. 11 mld m3 rocznie) sprzedawanym Polsce w wymiarze rocznym o ok. pół miliarda dolarów drożej niż przeciętnie krajom zachodnim. To już nie jest półprawda – to ordynarne kłamstwo obliczone na niewiedzę czytelników.

d) Apolityczna polityczność.

Następnym punktem na mapie manipulacji Miedwiediewa jest przedstawienie Gazpromu jako normalnej giełdowej firmy, której charakter (w tym udział państwa) nie różni się od charakteru analogicznych przedsiębiorstw państw zachodnich. Niedowiarkom (konkretnie – Bazakowi) autor zarzuca „utrwalanie zimnowojennych stereotypów”. I znów – ani słowa o opanowaniu Gazpromu przez towarzyszy „siłowików” z Łubianki; ani słowa o tym, że gra surowcami wpisana jest jako immanentny i główny składnik w strategię Rosji dążącej do odzyskania postsowieckiej strefy wpływów i „przywiązania” do siebie państw Zachodu (pisałem o tym w notce „Nowa Zimna Wojna”). Wreszcie, Aleksander Miedwiediew milczy o „autorze” surowcowej strategii – czyli samym Władimirze Putinie, który napisał (najprawdopodobniej zresztą splagiatowany) doktorat w którym postulował wzmocnienie pozycji Rosji dzięki częściowej nacjonalizacji branży surowcowo-energetycznej i użyciu jej w charakterze narzędzia neoimperialnej polityki Kremla.

Co ciekawe, Miedwiediew jednym tchem zapewnia nas o apolitycznym i czysto biznesowym charakterze Gazpromu, podczas gdy w tym samym tekście pisze wprost o wkładzie firmy w poprawę polsko-rosyjskich relacji i przełamanie zimnowojennych stereotypów, a więc o stricte politycznej roli zarządzanego przez siebie przedsiębiorstwa. Już tylko ta fundamentalna sprzeczność w krótkim przecież tekście obnaża kruchutkie podstawy „niedźwiedziej” propagandy, którą rosyjski dostojnik raczy publiczność.

e) Korupcja? U nas?? Tylko szeroka współpraca...

No nic, jedźmy dalej. W ostatniej części artykułu zostają wymienione firmy partycypujące w projekcie Nord Stream, jednak szef Gazprom Eksport skromnie przemilcza, że to Rosja i Gazprom były i są spiritus movens całego przedsięwzięcia, z małpią złośliwością spłycając gazociągiem północny tor podejściowy do Świnoujścia (gdzie powstaje gazoport) i blokując tym samym możliwość zawijania do portu największych statków.

Casus Schroedera, jego posadki w Nord Stream’ie i zarzut korumpowania zachodnich polityków Miedwiediew „zbija” przykładem Joschki Fischera zaangażowanego przy Nabucco, a poza tym, przecież na całym świecie byli politycy angażują się w biznesowe doradztwo... Tradycyjnie – prawda, ale nie cala. Po pierwsze – Nabucco to póki co projekt mocno wirtualny zaś rura bałtycka finiszuje z realizacją; po drugie – Nabucco jest europejską inwestycją, więc Joschka Fischer działa niejako na rzecz europejskiego bezpieczeństwa energetycznego (a nie, jak Schroeder, na korzyść rywala); po trzecie – tak ostentacyjne wynagrodzenie niemieckiego eks-kanclerza za „przychylność” jest jednak czymś niebywałym w naszym kręgu cywilizacyjnym.

f) O dalsze umacnianie sojuszu...

No i na koniec pada deklaracja, że „Gazprom nadal będzie współpracował z tymi, którzy są gotowi odrzucić przestarzały paradygmat zimnej wojny”. Dalej zaś czytamy, iż „pierwsi polscy doktoranci wniosą cenny wkład w pogłębianie stosunków między Rosją a Polską w najbliższych miesiącach”. Czyli, mamy wyłożone już wprost, bez owijania w bawełnę polityczne intencje przyświecające programowi stypendialnemu, podjeżdżające retoryką z czasów umacniania sojuszu z bratnim Związkiem Radzieckim. Powyższy cytat jest niemal otwartą deklaracją, że Gazprom i Rosja pragną wyhodować sobie nad Wisłą grono przyjaznych ekspertów młodego pokolenia, czyli kogo? Ano, agentów wpływu właśnie, inaczej nazwać tego nie sposób. Szczerość zapewne mimowolna, ale jakże cenna...

III. Do kogo ta mowa, czyli podręczny zestaw agitatora.

Podsumowując, warto zadać sobie pytanie jaki cel przyświecał Aleksandrowi Miedwiediewowi, czyli innymi słowy – do kogo ta mowa? Owszem, artykuł Bazaka odbił się pewnym echem na rosyjskich portalach, ale w Polsce – znacznie mniejszym, nie wywołał medialnej zawieruchy a stypendiami dla warszawskich doktorantów mało kto się interesuje. Dlatego sformułuję tu hipotezę, że tekst Miedwiediewa jest tak naprawdę nie tyle polemiką, ile przesłaniem do partii Gazpromu w Polsce. Podany w nim został zestaw pro-gazpromowskich „argumentów”, którymi mają się posługiwać zapraszani do mediodajni rzecznicy „ocieplenia” i „otwarcia” na gospodarcze relacje z Rosją - zarówno ci uchodzący za ekspertów w typie np. Tadeusza Iwińskiego, jak i „pożyteczni idioci” - różni "olbrychscy" tego świata.

A że argumenty cieniutkie i łatwe do obalenia? Że ocierają się o toporną propagandę? Nieważne, monopol opinii, szczególnie w dominujących mediach, sprawi że szerokiej rzeszy odbiorców wydadzą się słuszne i bezalternatywne. Dlatego artykuł Miedwiediewa warto sobie zachować choćby po to, by sprawdzać kto z publicystów, ekspertów i polityków będzie w najbliższym czasie posługiwał się zasuflowanym w omówionej publikacji podręcznym „zestawem agitatora”.

Gadający Grzyb

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Sprawa jest bardzo skoplikowana, niepotrzebnie??? Potrzebna jest ustawa, zakazująca sponsorowania w polskich uczelniach przez zagraniczne podmioty, koniec kropka??? Podmiot zagraniczny, móglby zabiegać o badania naukowe, ale za pośrednictwem Ministerstwa??? Poza tym w pańswowych uczelniach umowy sponsorskie, powinny być zatwierdzane poprzez MSWiA??? Bardzo proste i klarowne, po co komplikować i dawać agenturaom atuty??? Wiemy, że już istniejąca agentura wplywu, robi w Polsce wszystko, by komplikować doslownie każdą najprostrzą czynność??? Pzdr.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#146134

Ba - odróżnij dziś polski podmiot od zagranicznego...
W notce chodziło o coś innego - o nerwową, zakłamaną i nieskładną reakcję Miedwiediewa na krytyczny artykuł Bazaka. Zupełnie, jakby trafiono w czuły punkt, a szef-Miedwiediew podawał na tacy przedstawicielom "partii Gazpromu w Polsce" propagandowe "kontrargumenty".

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#146138

Ależ w Polsce, nikt z wyjatkiem członków promoskiewskiej partii - czytaj agentów wpływu, nie miał najmniejszych watpliwości, że chodzi o werbunek młodych ludzi na polskich uczelniach. Ciekawe czy zbadano przeszłość tych co ten projekt w UW zatwierdzali. Lustracji w Szkołach Wyższych nie przeprowadzono. Są tego opłakane skutki.

KAŻDY MŁODY CZŁOWIEK MUSI WIEDZIEĆ, ŻE JAKO STYPENDYSTA KREMLA JUŻ DO KOŃCA ŻYCIA BĘDZIE CZŁOWIEKIEM MOSKWY.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

#146151

Dziękuję za ten komentarz. Obawiam się jednak, że owo "nikt (..) nie miał najmniejszych watpliwości, że chodzi o werbunek młodych ludzi na polskich uczelniach" dotyczy jedynie nielicznych osób, które interesują się problematyką energetycznego zabezpieczenia Polski. Dlatego właśnie napisałem ten tekst - może parę osób więcej przeczyta...

Co do osób zatwierdzających stypendium - kłania się wspomniany przez Panią brak lustracji na wyższych uczelniach, lub też "lemingoza" każąca profesurze iść na pasku posmoleńskiego "ocieplenia" (umowę stypendialną zawarto 19.05.2010 - miesiąc po katastrofie!).

Napisała Pani: "KAŻDY MŁODY CZŁOWIEK MUSI WIEDZIEĆ, ŻE JAKO STYPENDYSTA KREMLA JUŻ DO KOŃCA ŻYCIA BĘDZIE CZŁOWIEKIEM MOSKWY." Otóż, obawiam się, że przynajmniej niektórzy zdają sobie z tego sprawę - i  że wcale im to nie przeszkadza...

Niedługo minie termin rozpatrywania wniosków. UW ponoć poda nazwiska stypendystów do wiadomości publicznej. Trzeba będzie zapamiętać...

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#146174

jest najlepszym gwarantem, że rurociąg ten nigdy nie powstanie. Jako młody, kontestujący działacz - lewak Fischer nie mógł nie być agentem/człowiekiem prowadzonym przez ruskie służby. Czy istnieje szansa, że już u nich nie pracuje?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Leopold

#146177

A wiesz, że to samo przyszło mi do głowy? Taka "refleksja na schodach" już po opublikowaniu tekstu ;) Tylko czekałem aż ktoś to zauważy.

Rosja gra na wielu fortepianach i najprawdopodobniej Fischer (i pewnie nie tylko on) ma grać tak, by oficjalnie być "za", a de facto zakulisowo sabotować i piętrzyć "nieprzezwyciężalne trudności".

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#146188

Tylko po co nożyce się odzywają ?
Odruch warunkowy ?

Też się zastanawiałem po co wiceprezes firmy, której roczne obroty to circa 1/3 wpływów naszego budżetu, zawraca sobie, pardon le mot - dupę, publikowaniem takich bzdur.
Trzeba być kompletnym idiotą aby tak bezceremonialnie udawać, że nie widzi się różnicy między agenturą wpływu, a agentem 007.

Z punktu widzenia Gazpromu, taki artykuł Bazaka to jest co ?

To jest nic.

Przewlekłe rozwolnienie prezesa Gazpromu być może wzruszy cenę akcji - artykuł w Rzepie, raczej niekoniecznie.

No więc po co ?

Instrukcja dla agentury ?

Chyba niekoniecznie - zastępy pożytecznych idiotów różnego szczebla tresuje się:
- szeregową agenturę na łamach Kommiersanta, który zawsze usłużnie przedrukuje, któraś z ruskich wtyczek na rynku prasy,
- agenturę wyżej ulokowaną na imprezkach w ciepłych kurortach typu "klub wałdajski" czy inny łajdacki spęd KIK (Klub Inteligencji Kremlowskiej).

Niemniej nie sposób oprzeć się wrażeniu, że Miedwiediew zafundował nam felieton z kluczem. Myślę, że ma on zadanie zostania podręcznym zestawem prokuratora. Czas leci, niebawem z taśmy zaczną schodzić pierwsze roczniki gazprompolaków i w zależności kto obejmie władzę mogą mieć lekkie albo ciężkie życie. Trzeba zawczasu rozwijać kryszę, która stworzy ramy czy kontekst funkcjonowania takich specjalistów.

W przeciągu najbliższych miesięcy spodziewam się kolejnych wrzutek tego typu.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

#146180

"Felieton z kluczem" - no właśnie... Ciekawa ta Twoja hipoteza. Zobaczymy jak będzie rozwijać się "krysza" nad "gazpromopolakami" (świetne określenie, swoją drogą).
W każdym razie już niedługo poznamy nazwiska pierwszej tury stypendystów - zapisać, zapamiętać.

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#146191

Przypominam sobie jak pracowałam w instytucie i miałam dwóch kolegów po studiach w Związku Sowieckim. Jeden je skończył a drugi udał chorobę psychiczną i bodajze na II roku przeniósł się na polskę uczelnię. Wlaśnie on opowiadał jak był werbowany w Moskwie przez KGB. Przyjechał na jakieś święta do domu i opowiedział rodzicom. Załatwili z lekarzem i przeszedł kurację psychiatryczą. Tak wyrwał się ze szpon KGB. Ostrzegał mnie przed wszystkimi, którzy skończyli studia w ZSRR. Podobną historię opowiadał mi człowiek, który chciał robić habilitację w Moskwie. Uciekał gdzie pieprz rośnie.
Od dysydentów rosyjskich wiem, że w 80-tych latach wielu Rosjan dostawało paszporty Izraela i emigrowało. Przed wyjazdem odbywali stosowne rozmowy na Łubiance. W ten sposób kgbowska zaraza rozlazła sie po całym świecie.
Demokratycznemu światu nie może się w łepetynach pomieścić, że to tak działa.
Każdy więc innostraniec - absolwent czy stypendysta Moskiewski ma pietno. Nic tego nie zmieni. W wolnej Polsce ich miejsce będzie jedno - ROSJA matiuszka.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

#146199

Sz.P, ja się spotkałem z podobnymi relacjami z pierwszej ręki, ale jestem przekonany iż nie wszyscy którzy studiowali w ZSRR zostali zwerbowani. Bardzo łatwo jest skrzywdzić niewinnego człowieka i łatwo też wprowadzić psychozę.

Mój komentarz tyczy sie takich właśnie pojedyńczych sytuacji co niestety nie zmienia kwestii trendu, który Pani słusznie podkreśliła.

Natomiast sama notka Gadającego Grzyba jest strzałem w dziesiątkę i o żadnej przesadnej podejrzliwości mowy tu nie ma w moim przekonaniu.

pozdrawiam serdecznie

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#146209

Ale do tej listy warto też dodać artystów i inne profesje. Po latach tacy zindoktrynowali przedstawiciele (oprócz tego, że indoktrynowali przez te  lata swoje otoczenie) świata kultury zadziwiają świat wystąpieniami w stylu Olbrychskiego, Wajdy, Kuca ...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

  Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart
----------------------------------
Naród dumny ginie od kuli , naród nikczemny ginie od podatków

#146244

UW opublikowało pierwszą dwójkę doktorantów-stypendystów:

Wioletta Mela (Wydział Lingwistyki Stosowanej)

Konrad Dynkiewicz (Wydział Dziennikarstwa i Nauk Politycznych)

http://www.studiadoktoranckie.uw.edu.pl/files/clips/138.pdf?1300713153

pozdrawiam

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#146457