Druga wojna gruzińska.

Obrazek użytkownika Gadający Grzyb
Świat

W spodziewanej konfrontacji z Gruzją, Rosja ma sytuację jeszcze korzystniejszą, niż rok temu.

Co robi Rosja, gdy sytuacja wewnętrzna jest niewesoła? Gdy gospodarka w rozsypce, ceny surowców dołują, lud poczyna się burzyć zaś propagandowe przeczołgiwanie oligarchów i ustalanie cen w sklepach przez cara nie przynosi spodziewanych efektów? Taak, zgadliście, odpowiedzmy więc chóralnie, jak dzieci w klasie: - gdy sytuacja wewnętrzna jest niewesoła, Rosja wywołuje „małą, zwycięską wojenkę.”

Od dłuższego czasu na gruzińskim pograniczu mnożą się incydenty i prowokacje. Obserwatorzy międzynarodowi są wydalani z Abchazji i Osetii Płd. Niedawno odbyły się manewry Kaukaz 2009 pod dowództwem generała Nikołaja Makarowa, który w zeszłym roku dowodził agresją na Gruzję. Słowem, powtarza się scenariusz z roku ubiegłego, gdy właśnie po takich manewrach doszło do wybuchu wojny.

Atuty Rosji:

– słabość Gruzji, która nie zdołała jeszcze odbudować potencjału militarnego po zeszłorocznej klęsce;

- niepokoje wewnętrzne w tym kraju (na mój nos, umiejętnie rozdmuchiwane przez rosyjskie służby);

- tchórzliwa bierność tzw. opinii światowej, ze szczególnym uwzględnieniem organizacji międzynarodowych.

Opinie ekspertów, twierdzących, że Rosji na wojnę nie stać, skwitować można pustym śmiechem – kto jak kto, ale Rosja na wojnę zawsze ma pieniądze. Cały kraj może przymierać głodem, ale tanki i rakiety muszą być, by dać po nosie buntowszczykom, którzy zza płotu obszczekują matuszkę Rossiję. Półprzytomny od wszechobecnej propagandy, dziesiątkowany alkoholizmem i pandemią AIDS naród o poziomie i długości życia krajów Trzeciego Świata temu przyklaśnie. Nic, że bieda, w Rosji nigdy nie było bogato, ale grunt, że jesteśmy mocarstwem, który przygnie kark krnąbrnej byłej republice, zaś Zapad’ ani kwiknie, tylko po staremu będzie się łasił, bo potrzebuje ropy, gazu i, generalnie, „owocnej współpracy”.

Cele spodziewanej agresji.

Nie sądzę, by Rosja chciała inkorporować Gruzję, w każdym razie jeszcze nie teraz. Zadowoli się obaleniem „amerykańskiego pachołka” Saakaszwilego, osadzeniem w Tibilisi jakiegoś posłusznego reżimu i przejęciem rurociągu Baku - Tbilisi – Ceyhan, jedyną w regionie drogą przesyłu ropy nie pozostającą jeszcze pod moskiewską kontrolą. Słowem, celem agresji będzie wasalizacja krnąbrnego sąsiada.

Problemem może być pretekst do rozpętania nowej wojny – Saakaszwili raczej nie da już się podpuścić, jak rok temu. Może zatem urządzi się coś w rodzaju „prowokacji gliwickiej”, albo gruzińska opozycja poprosi w odpowiednim momencie o interwencję… Albo wkroczy się, od tak, bez pretekstu. Zachód to przełknie, tak jak mimo bezsilnych wrzasków przełyka kolejne rosyjskie działania w posowieckiej strefie wpływów.

Europa, Świat.

No właśnie – Zachód. Ostoja lipnych deklaracji, gromkich oświadczeń, demokratycznych frazesów bez pokrycia, z establishmentem przeżartym przez postsowiecką agenturę, pożytecznych idiotów lub cynicznych „pragmatyków” (http://www.niepoprawni.pl/blog/287/pokolenie-gownojadow%E2%80%A6). Trudno dziś nie śmiać się z Sarkozy’ego, którego „plan pokojowy” z zeszłego roku Rosja zaczęła otwarcie torpedować niemal nazajutrz po jego podpisaniu.( http://www.niepoprawni.pl/blog/287/podzwonne-dla-blazna-na-tronie) . Zresztą, jakoś nie widać, by „Sarko” cierpiał z tego powodu.

O takim OeNZecie w ogóle szkoda gadać – doprawdy nie mam pojęcia, komu i do czego ta instytucja jest potrzebna, poza międzynarodówką bandytów z Rosją i Chinami na czele, które używają Rady Bezpieczeństwa do paraliżowania potencjalnej reakcji USA (bo przecież nie Europy) na co bardziej zbrodnicze poczynania. Dodajmy do tego Unię Europejską, która po tyleż gromkich deklaracjach co skromnych obostrzeniach po ostatniej wojnie gruzińskiej, z ulgą, po cichu wycofała się ze wszelkich antyrosyjskich kroków.

Zaprawdę, kremlowscy mordercy muszą się doskonale bawić i śmiać w kułak poklepując po plecach sterroryzowanych pacyfizmem i polityką „świętego spokoju” Berlusconich, Sarkozych, Merkelów i Tusków tego świata pielgrzymujących do Moskwy po kilka zapewnień o „woli współpracy”, czy czymś takim.

NATO i fircyk Obama.

Ostatnio dodatkowych powodów do chichotania dostarczył im fircykowaty „przywódca wolnego świata”, Barrack Obama, ze swą infantylną „polityką uśmiechów”, którą można streścić w przesłaniu: „jeśli my będziemy mili dla was, to wy będziecie mili dla nas, prawda?”. Putin z Miedwiediewem musieli dusić się ze śmiechu wysłuchując demokratyczno – postępowego bełkotu płynącego tyleż gładką, co nieprzerwaną struga z ust pana Obamy.

Jeżeli kiedykolwiek wątpili w „europeizację” polityki zagranicznej nowej administracji USA, to niedawna wizyta prezydenta Stanów Zjednoczonych musiała pozbawić ich wątpliwości: Ameryka w obronie Gruzji nie kiwnie palcem, tak samo, jak przetestowana rok temu na podobną okoliczność Europa.

Postawa USA ma oczywiście kluczowe znaczenie dla postępującej impotencji NATO, zamieniającego się na naszych oczach w kolejny międzynarodowy klub dyskusyjny. (http://www.niepoprawni.pl/blog/287/rosja-czyli-ober-szef-nato)

NATO nie ruszy Gruzji na pomoc, majowe manewry, to pic na wodę, nie zaryzykuje stanowczej postawy wobec Rosji. Już nie. Rosja to teraz „partner”, któremu należy okazywać „dobrą wolę” i „nie drażnić”, bo to zaszkodziłoby rozwojowi „wzajemnych stosunków” i „dialogowi”.

Zła to wiadomość dla nas i innych krajów regionu, które wstępowały do Sojuszu w nadziei na obronę przed Rosją właśnie (bo przecież nie przed Marsjanami). Ta iluzja rozwiewa się na naszych oczach. Zrozumiały to już Łotwa i Estonia, rezygnując z udziału w manewrach w Gruzji, pytanie, czy rozumieją nasze władze, szukające oszczędności przede wszystkim w sferze obronności i rozbrajające systematycznie armię…

Podsumowując, Rosja w konfrontacji z Gruzją ma sytuację jeszcze korzystniejszą, niż rok temu. Osłabiona Gruzja, sparaliżowane struktury międzynarodowe, bezwolny i szamoczący się z kryzysem Zachód… Rosja nie zwykła przepuszczać takich okazji.

Gadający Grzyb

P.S. O, widzę, że MarkD też zamieścił posta "w tym samym temacie"

http://www.niepoprawni.pl/blog/54/kalendarium-nowej-wojny

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Krzysztof J. Wojtas
A ja mam do Pana pytanie:
Jak tłumaczy Pan zestrzelenie bezzałogowego samolotu gruzińskiego w Abchazji?
mam Pana za osobe poważną, a Pana wpisy i komentarze, które czytałe , były rzeczowe. Zatem jaki jest sens tej notki?

Podam Panu zupełnie inne tłumaczenie zagadki.
jeśli Rosjanie wejdą do Gruzji i usuną Saakaszwilego to przyczynią się do zachowania pokoju, a to z racji tego, że atak Izraela na Iran będzie mniej prawdopodobny.
Akcja Izraela może przy tym wciągnąć również nas w konflikt z racji kontyngentu w Afganistanie. To będzie kosztowało.
Czy takie rozwiązanie jest Pana celem?
Czy udział w zawierusze, a Iran to nie Irak - może nastapić rozszerzenie konfliktu, uważa Pan za korzystny dla Polski?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Krzysztof J. Wojtas

#25574

Jak tłumaczy Pan zestrzelenie bezzałogowego samolotu gruzińskiego w Abchazji?

Abchazja wciąż oficjalnie pozostaje częścią Gruzji. Gruzini byliby głupcami, gdyby nie monitorowali sytuacji na terytorium z którego moze wyjść kolejne uderzenie. NA podobnej zasadzie uwazam, iż Polska powinna patrolować w analogiczny sposób np. Obwód Kaliningradzki.

jeśli Rosjanie wejdą do Gruzji i usuną Saakaszwilego to przyczynią się do zachowania pokoju, a to z racji tego, że atak Izraela na Iran będzie mniej prawdopodobny.

Noo, pokój będzie wtedy jak ta lala. Mam wrażenie, że podobne "utrwalanie pokoju" przerobiły już Węgry w '56 i czechosłowacja w '68. Potem zaś Afganistan i Czeczenia. Można by rzec, iż po kolejnej wojnie, na Kaukazie zapanuje wręcz śmiertelny spokój. Poza tym, to nie Gruzja jest tu agresorem, lecz Rosja, zaś każde ograniczanie odbudowy strefy wpływów przez Rosję, jest również w naszym interesie.

Co do Izraela - póki co, nie zanosi się na bombardowanie Irańskich instalacji jądrowych, gdyby jednak nastąpiło - jestem za! Atom w rękach irańskich szaleńców to bomba podłozona pod cały swiat. Poza tym, aktualny irański reżim to patologiczny wróg Zachodu w ogóle, zaś USA w szczególności - z tego tytułu wspierany jest przez Rosję, wspomagającą irański program nuklearny. Rosję należy powstrzymywac na odcinku irańskim, tak samo jak na każdym innym.

Akcja Izraela może przy tym wciągnąć również nas w konflikt z racji kontyngentu w Afganistanie. To będzie kosztowało.
Czy takie rozwiązanie jest Pana celem?
Czy udział w zawierusze, a Iran to nie Irak - może nastapić rozszerzenie konfliktu, uważa Pan za korzystny dla Polski?

Wojna w Afganistanie jest akcją NATO, NATO zaś nie zaatakuje Iranu, dopóki nie uporządkuje  sytuacji w Afganistanie (czyli trochę to potrwa).Zresztą, nawet jeżeli uda się wygrać z Talibami (a sytuacja jest ciężka), to NATO długo będzie zbierać siły przed następną, równie poważną akcją, jeżeli w ogóle ją podejmie. Osobiście jestem zdania, ze obserwujemy kres NATO jako efektywnego sojuszu militarnego. Ewentualny przyszły konflikt z Iranem będzie indywidualną inicjatywą USA (jak Irak). I wtedy tylko od nas będzie zależało, czy weźmiemy w tym udział.

Iran też nie zaatakuje kontyngentu NATO w Afganistanie, nawet gdyby Izrael rzeczywiście dokonał jakiegoś prewencyjnego bombardowania. Co innego wygrazać Małemu i Wielkiemu Szatanowi na wiecach, a co innego wejść w regularną wojnę. Do tego Iran potrzebuje atomówki - i dlatego nad nią pracuje. 

W każdym razie, dzięki za uwagi. Nawet jeżeli się z nimi nie zgadzam, to przynajmniej skłaniają do myślenia.

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#25579

... to nie widzę żadnego związku między faktem aneksji Gruzji przez Rosję a atakowaniem bądź nie atakowaniem Iranu przez Izrael. Co więcej, śmiem twierdzić że atak Izraela na Iran jest jak najbardziej na rękę Rosji, i że chętnie ona (Rosja) ten atak dodatkowo sprowokuje.

Dlaczego?

Bo to wpłynie na natychmiastową zwyżkę cen ropy, a to być albo nie być Rosji.

Czyli dla Rosjan idealna sytuacja to:
- atak na Gruzję (destabilizacja sytuacji na Kaukazie, skok cen ropy w górę)
- atak Izreala na Iran (destabilizacja sytuacji w Zatoce, skok cen ropy w górę)

Czyli dwie pieczenie przy jednym ogniu. A jeszcze na dodatek Rosjanie przetestują swoje najnowsze wynalazki z dziedziny obrony przeciwlotniczej (S300).

Ja tylko zwracam uwagę, że zaraz po Gruzji Rosjanie wezmą się za znienawidzoną Estonię - zajmą ją przy pomocy jednej dywizji jeśli Zachód nie zrobi nic w sprawie Gruzji. To będzie test - czy Zachód zrobi cokolwiek w razie aneksji członka NATO i UE. Ja od razu podpowiem, że zachód NIC nie zrobi. A wtedy jest gorzej, bo następna na liście celów jest... Polska :)

Co więcej Rosjanie już powolutku się do przejęcia Polski przygotowują, na razie ostro pogrywają z Łukaszenką i chcą go zmusić do pełnego posłuszeństwa. No bo Łukaszenka ma granicę z Polską. Potem już będzie łatwiej. Co więcej, wobec nas wcale nie muszą używać siły militarnej - wystarczą nasi właśni przekupni politycy. Przecież chodzi "tylko" o nasz sektor paliwowo-energetyczny i gazociągi.

No dobra, nie psuję sobie i Wam więcej humoru.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#25604

Tyle, że:
Prędzej Rosja Sowiecka właduje pieniędzy i broni w Al-Qaidę w Iraku i różne bojówy w Afganie. Wywołanie wojny persko-izraelskiej to raczej nie rzecz na teraz.

Zresztą - wielokrotnie na tym Forum pisałem, że islamski fanatyzm to od zarodka dzieło komunistów.

http://www.abcnet.com.pl

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#25609

 O ile trafnie rekonstruuję myślenie Krzysztofa J. Wojtasa:

jeśli Rosjanie wejdą do Gruzji i usuną Saakaszwilego to przyczynią się
do zachowania pokoju, a to z racji tego, że atak Izraela na Iran będzie
mniej prawdopodobny.

 to uważa on, iż Gruzja - Izrael - USA funkcjonują w swoistym geopolitycznym systemie "naczyń połaczonych" (poniekąd tak jest, ale nie do końca). Dlatego też osłabienie jednego z sojuszników USA, czyli Gruzji, miałoby poskutkować osłabieniem Izraela i wzmocnieniem pozycji Iranu wspomaganego "po cichu" przez Rosję.I stąd ten "pokój".

A tak poza tym, uważam iż Twoje uwagi są słuszne, może poza zbombardowaniem Iranu przez Izrael. Do tego nie dojdzie, gdyż Izrael ma dość własnych kłopotów.

Ale co do wojny na Kaukazie i zwyzki cen surowców - pełna zgoda. Państwo którego gospodarka uzależniona jest od cen ropy i gazu musi zrobić coś, by te poszły w górę. 

Następnym etapem, będzie podporządkowanie Białorusi, później Ukrainy. Dopiero wtedy Rosja zabierze się za pozostające już w euro-atlantyckich strukturach Pribałtikę. W następnej kolejności zabierze się za nas (oczywiscie, po uprzednim zduszeniu wszelkich "dywersyfikacyjnych" inicjatyw). Formalnie będziemy w UE i NATO, faktycznie zaś - w Rosji.

Dobra, kończę, bo ogarnia mnie czarnowidztwo.

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#25613

Krzysztof J. Wojtas
Bzdety.
Izrael podobno (byla na ten temat notka prasowa) dostał wolną rękę odnośnie Iranu (od USA). Aby zaatakować instalacje irańskie konieczne jest tankowanie samolotów - jako miejsce tankowania mogły być lotniska Gruzji. Jeszcze wisi chyba tekst Wołejki o rozważaniu ataku poprzez Arabię Saudyjską - terytorium arabskie - to już mieszanie w sprawach wszystkich struktur muzułmańskich.
Dla Izraela ważniejsze jest pozbawienie możliwości ataku nuklearnego przez państwo muzułmańskie niż względy międzynarodowe.
Nie chcę kontynuować myśli, bo i tak zostanie zrozumiana opacznie, lub wcale.
Jak widzę jest Pan zaślepiony nienawiścią do Rosji i poprzez to gotów szafować bezpieczeństwem Polski. Oby tacy jak Pan nie decydowali o polityce - niestety, ci którzy decydują mają wsparcie takich jak Pan.
To prosta droga do utraty resztek niepodległości.
Bo zagrożenie jest dużo większe i nie pochodzi z tego regionu.
Smutne dla mnie, że ten rodzaj myślenia ma tak duże poparcie - jak widać lemingowatość ma różną postać.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Krzysztof J. Wojtas

#25614

To co Pan proponuje, żeby powstrzymać (moim zdaniem nieuchronny) atak nuklearny Iranu na Izrael? Kto lub co miałoby wywrzeć presję na Iran, aby zaprzestał prób pozyskania odpowiedniej technologii, a jak ją już będzie miał - żeby jej nie użył? Jakie ciało międzynarodowe, jaki kraj?

Czy uznaje Pan atak nuklearny przez Iran (np zniszczenie bronią jądrową centrum Tel-awiwu) za zdarzenie korzystniejsze dla Polski niż atak Izraela na reaktory jądrowe i zakłady wzbogacania uranu w Iranie?

Dlaczego używa Pan argumentu "nienawiści do Rosji"? Przecież nienawiść Rosjan do Polaków i dążenie do przejęcia polskiego sektora paliwowo-energetycznego jest po prostu faktem (vide modyfikacje historii Rosji, ich strategia w zakresie wykorzystania surowców energetycznych jako broni). A sektor paliwowo-energetyczny to tylko wstęp do pełnej zależności Polski od Rosji. Dlaczego postawę obrony przed tym zjawiskiem nazywa Pan "nienawiścią"?

Nie rozumiem Pana trybu myślenia. Jeśli chodzi o możliwe trasy lotu do Iranu, to Gruzja jest ZUPEŁNIE nieistotna, wystarczy spojrzeć na mapę. Nie wiem skąd taki argument. Czy ma Pan jakieś źródła, gdzie tego typu informacje były zamieszczone?

Pozdrawiam,

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#25616

Krzysztof J. Wojtas
Zadziwiające myślenie. Czy naprawdę umie Pan tylko rozważać na zasadzie "kto komu pierwszy w mordę da"?
Jam mam zastrzeżenia do takiego właśnie myślenia - to nie jest myślenie w duchu polskości.

jeśli już rozważać - tamte tereny nie są istotne (na tym etapie) z p. widzenia polskiej racji stanu. (pisałem o tym we wrześniu ub. roku - wydaje się, że to była notka pobudzajaca myślenie o strategii dla Polski).

Jeśli już porównywać i rozważać zasady kierowania się nienawiścią to proszę zauważyć jedno: zawsze będzie antagonizm między nami i Moskwą (nie piszę Rosją , bo to dla mnie trochę, co innego), z racji różnic cywilizacyjnych.
My chcemy z nich robić ludzi, a oni z nas niewolników. To trwa setki lat. Ale odbywa się w pewnej konwencji. Nie piszę o nas - oni cały czas, metodą knuta, chcą nas pozbawić "pańskości". Był Sybir, ale nie było totalnego likwidowania (poza zdarzeniami jak choćby rzeź Pragi).
Fizyczne likwidowanie elit - to nie pomysł moskiewski a konglomeratu moskiewsko-żydowskiego.
To stąd Katyń, a później działania SB.

Teraz i Pan i GG próbujecie wmówić, że naszą racją stanu jest wspierać izraelski punkt widzenia realizowany przez USA.
Mnie to zdecydowanie nie odpowiada, gdyż Żydzi, a mamy aktualne potwierdzenie z hucpą o odszkodowania, nie chcą i nie zamierzają traktować innych nacji jako partnerów.
Zatem nie jest naszą racją stanu wspierać tych, którzy z zasady wszystkich traktują jako bydło robocze.
Przykład z Gruzją jest symptomatyczny. Kaczyński chciał wesprzeć Saakaszwilego, a ten potraktował go jak śmiecia.To, że Kaczyński wchodzi w d... USA i tym samym wskazanej opcji - jego sprawa. Tu jednak narażony został Majestat Rzeczypospolitej w osobie głowy państwa.

Jeśli boi się Pan zniewolenia moskiewskiego, to czemu nadstawia d... Żydom?

Moją zasadą, a chyba jest to kwintesencja polskości, jest "żyj i daj żyć innym".

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Krzysztof J. Wojtas

#25621

Już rozumiem skąd bierze się nasze nieporozumienie :)

Panie Krzysztofie, Pan przypisuje mi myślenie "komu dać w mordę". Stanowczo wypieram się takiego trybu myślenia! Jestem pokojowo nastawionym człowiekiem. Pisząc to co piszę, staram się raczej ekstrapolować sposób myślenia innych (i to raczej nie osób tylko narodów, czy też państw lub rządów), posługując się po prostu logiczną interpretacją faktów.

Solennie przyrzekam, że nie jestem semitofilem ani amerykanofilem. Jestem zdecydowanym polonofilem, lub raczej patriotą z przekonania.

Kiedy piszę o tym kto kogo i dlaczego może zaatakować, to nie znaczy, że ja sobie tego ataku życzę, tylko to znaczy, że wydaje mi się, że obecna sytuacja nieuchronnie do tego prowadzi (lub też że ryzyko takiego zdarzenia jest duże). Zastanawiam się także, które z tych zdarzeń są dla nas (Polaków i Polski) korzystne a które nie. A raczej: racja której ze stron konfliktu jest bardziej zbieżna z naszym, polskim interesem.

Tylko tyle i aż tyle. Proszę mnie nie posądzać o popieranie Rosji jeśli chodzi o atak na Gruzję. Nie popieram także Izraela, jeśli chodzi o atak na Iran. Nie podejrzewam także Pana o sprzyjanie któremukolwiek z tych krajów.

Ja tylko konstatuję fakty i wyciągam wnioski.

I tak, w punktach:
1. Jeśli ważne dla nas samych jest nasze bezpieczeństwo energetyczne, to ważna jest dla nas niezależna od Rosji Gruzja. Chodzi o dostęp Polski i reszty Europy do gazu i ropy z regionu morza Kaspijskiego bez pośrednictwa Rosji lub nieobliczalnego Iranu. Czyli atak Rosji na Gruzję jest dla nas niekorzystny.
2. Każda destabilizacja w rejonie Zatoki Perskiej jest dla nas niekorzystna podwójnie - oznacza wzrost ceny paliwa na stacjach benzynowych i dodatkowe wpływy do budżetu Rosji - państwa, które ma apetyt na naszą niezależność. W związku z tym ani atak Izraela na Iran ani vice-versa nie jest dla nas korzystny. Moim zdaniem sytuacja Gruzji nie ma wpływu na decyzję obu tych państw (Izraela i Iranu) o wzajemnym konflikcie.

I na tym mogę przerwać całą moją argumentację. Czy z tymi tezami Pan się zgodzi? Jeśli tak, to naszą sprzeczkę (czy też różnicę zdań) można uznać za rozwiązaną i zakończoną.

Pozdrawiam serdecznie,

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#25680

Krzysztof J. Wojtas
Zgadzam się z takim rozumowaniem traktując je jako płytkie.
Przede wszystkim traktuję cywilizację łacińską jako najwyższe stadium (dotychczas) rozwoju regulacji życia społecznego - przewyższającą pozostałe cywilizacje.
Polska jest (jeszcze) najbardziej jednoznacznym przedstawicielem tej cywilizacji. Tzw. Zachód to już przewaga cywilizacji żydowskiej.
Dlatego z zasady uważam, że rozważania należy snuć na bazie mozliwości tej cywilizacji(ł), a nie dostosowywać się do innych.
W tym sensie rozważania o dostepie do źródeł ropy itd są już formą uległości.
Należy dążyć do rozwiązań dających perspektywy rozwojowe.
Zachód "skręcił" w cywilizację techniczną - to błędny kierunek o czym świadczy rozpoczynający się kryzys.
Techniczne podejście kończy się symbolicznym "kto komu pierwszy w mordę da". Pana rozważania, niezależnie od zastrzeżeń, i tak w końcu do tego prowadzą.
Jeszcze w XIX w. mozna było mówić, że technika służyła (także wojenna) rozszerzaniu idei cywilizacji łacińskiej. Obecnie cywilizacja Zachodu nastawiona jest na podtrzymanie rozwoju techniki kosztem ludzi.
To musi być zmienione.
Kto pierwszy zrozumie - uzyska bonus. Dlatego nie wolno poddawać sie myśleniu narzuconemu przez ideologów Zachodu.
Zaprezentowany przez GG pogląd jest zaś oddaniem im pola. Nisko oceniam ten typ myślenia
Stąd moje uwagi.
Prezentuję tu pewną ideę. Zdaję sobie sprawę, że jest ona trudna do akceptacji na tym etapie rozumienia. Ale im wcześniej i pełniej zostanie przedstawiona i zrozumiana, tym lepiej dla nas wszystkich.
PS. Oś Moskwa-Pekin-Teheran ; to niezbyt mocna nić, ale prawdopodobna. Lepiej byłoby, gdyby wycofano militarne zaangażowanie z Afganistanu i krajów tamtego rejonu, a zaczęto współpracę partnerską, bez wykorzystywania i okradania.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Krzysztof J. Wojtas

#25691

Pana myślenie biegnie zupełnie innym torem. Wydaje mi się, że rozumiem ogólną ideę, ale potrzebuję dużo dłuższej rozmowy/wymiany opinii, żeby dokładnie pojąć Pana rozumowanie.

Tak czy siak nie ma między nami sprzeczności co do samej zasady logicznego wyciągania wniosków, różnimy się podstawami. Moją uznaję Pan za płytką, a ja deklaruję chęć "pogłębienia".

Bardzo chętnie poznam Pana sposób myślenia. Czy może mi Pan zaproponować jakiś rodzaj lektury na ten temat? Ja ze swojej strony, aby lepiej być zrozumianym mogę polecić dość łatwo dostępne źródło mojej wiedzy o kształcie ustroju i polityce Rosji (na pewno jest to wiedza dość jednostronna), czyli książkę Edwarda Lucasa "Nowa Zimna Wojna. Jak Kreml zagraża Rosji i Zachodowi".

Pozdrawiam,

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#25693

Krzysztof J. Wojtas
Jedyne, co mogę polecić to swoje notki na S24. Są tam cykle np. wojna cywilizacji, ale i inne.
Zaznaczam, że ja też ciągle sie uczę i "pogłębiam' myślenie; stąd coraz mniejsze zainteresowanie bieżącymi wydarzeniami.
Nie wykluczam obecności na spotkaniu 25 (imieniny). A wraz z ilością "wody rozmownej" można dojść do interesujacych konstatacji.
(np. plany trzeciego zdobycia Moskwy);-)
Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Krzysztof J. Wojtas

#25701

Grzybie, nie zgadzam się z Twoją tezą, że uderzenie Izraela na instalacje nuklearne w Irane jest nieprawdopodobne. Oto moja argumentacja:
- Izraelczycy doskonale wiedzą, że jeśli tylko Iran będzie miał odpowiednią rakietę i odpowiednią głowicę, to użyje broni nuklearnej przeciwko Izraelowi. To po prostu pewnik. Iran niczym nie ryzykuje i nic nie traci, i tak jest solidnie izolowany międzynarodowo. A może kompletnie obezwładnić swojego głównego rywala w regionie i wywołać wręcz euforię wśród wszystkich arabów, stając się na serio mocarstwem, zdolnym do wchłonięcia większości państw arabskich (luźniego wchłonięcia - przejęcia w swoją strefę wpływów)
- atak powietrzny Izraelczycy trenują już od kilku lat. Idą na te przygotowania ogromne fundusze. Nawet teraz trenują loty długodystansowe, dogadali się w tej sprawie z kilkoma państwami europejskimi. W takich manewrach uczestniczy naraz po 80-100 samolotów. Oni tego nie robią dla jaj. To są prawdziwe, wieloletnie przygotowania do zniszczenia Irańskiego programu nuklearnego. Jestem pewien, że Amerykanie pomagają im wywiadowczo i technicznie bardzo mocno.

Czyli reasumując: Izrael nie ma wyjścia i musi uderzyć, bo Iran mając za plecami Rosję i Chiny nie zgodzi się na żadne ustępstwa i dalej będzie próbował zdobyć broń nuklearną. Wtedy jej użycie to tylko kwestia czasu. Sytuacja sama zmusza Izrael do ataku. To jest być albo nie być dla nich. Twarda polityka.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#25615

Podoba mi się to rozumowanie i zgadzam się z nim. Realna polityka właśnie tak wygląda.

Ty również dostrzegasz rodzący się sojusz Moskwa-Pekin-Teheran. To niepopularna teza ale ma potwierdzenie w faktach.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#25682

...plus: Caracas, Havana, Phenian (jako straszak i nóż na gardło świata), Bruksela (czyt. Berlin, Paryż) jako przydupas i "dobry". Do tego komuszek Obama na stolcu prezydenta USA.

Komunizm się odradza, wchodzi w nową fazę. Tyle, że w dalece zmodyfikowanej formie, skuteczniej zakamuflowany.

http://www.abcnet.com.pl

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#25684

Caracas, Havana, Phenian - tutaj bym nie demonizował. Oczywiście, że Rosja (można też mówić Moskwa albo Kreml) pomaga wszędzie tam, gdzie może dokopać Stanom Zjednoczonym. To kwestia nie tyle pragmatyzmu, co swoiście pojmowanego honoru oraz... odziedziczonych po ZSRR MOŻLIWOŚCI działania.

Ale co do osi Moskwa-Pekin-Teheran to:

Chiny RAZEM z Rosją utworzyły organizację SCO (Shanghai Cooperation Organisation). I w ramach tej organizacji występują także byłe republiki środkowoazjatycke ZSRR. To porozumienie staje się powoli paktem militarnym - prowadzone są wspólne Rosyjsko - Chińskie ćwiczenia wojskowe. Serio.

I na zakończenie - Iran aspiruje do wejścia w struktury SCO. Złożył o to wniosek w 2008.

Jeśli połączysz:
-fakt stopniowego przekształcania SCO z organizacji bezpieczeństwa w typowo militarną ,
-fakt aspiracji Iranu uczestnictwa w tym bloku wojskowym,
to masz Twoją oś.

Czyli Jaszczurze, dokładnie to co piszesz.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#25688

Wystarczy jeszcze spojrzeć skąd Iran czerpie technologie wojskowe i uzbrojenie. Wynik będzie ten sam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#25712

Ano, Iran pozostaje pod "czuła opieką" naszego Wielkiego Niedźwiedzia od czasów sowieckich. Nic się tu nie zmienia.

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#25731

Tyle, że teraz pomaga oprócz niedźwiedzia Wielki Smok. Tak więc antyamerykańskość Al-Kaidy nabiera głębszego znaczenia.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#25733

Ja Rosję nazywam (za Rohnką) Rosją Sowiecką. Bo to nic innego, tylko odchudzone i zregrupowane sowiety - CCCP (Cep Cepem Cepa Pogania;) )
Ten "swoiście pojmowany honor" wyciągnąłeś mi z ust - pełna zgoda, acz to tego rodzaju "honor", co "honor" człowieków honoru: Jaruzela i Kiszczaka. Tyle, że większego kalibru i groźniejszy dla świata.

http://www.abcnet.com.pl

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#25807

Może faktycznie jest tak jak piszesz - nie będę się spierał. W każdym razie, gdyby Izrael uderzył na irańskie instalacje, tylko bym się ucieszył. Powtarzam - broń jądrowa w rękach islamistycznych szaleńców, to bomba podłożona pod świat.

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#25732

Większym zagrożeniem jest produktywność arabskiej alkowy. Choć nie tak samo nie życzyłbym światu Iranu tworzącego kalifat światowy w oparciu o broń atomową.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#25734

Donośnie Izraela i Arabii Saudyjskiej: mnie to nie dziwi, że Saudowie zezwalają Izraelowi na ewentualne działania, bo Arabowie-Sunnici są w taktycznym sojuszu z Izraelem przeciwko Persom-Szyitom. Rywalizacja między Persami i Arabami, Szyitami i Sunnitami to stary konflikt, sięgający wielu wieków wstecz, a jego odsłoną jest chociażby wojna Iracko-Irańska czy ostatnie zamachy bombowe w Iraku.

Iran od czasu rewolucji islamskiej chce się wypromować jako lider świata islamskiego, co stoi w sprzeczności z identycznymi ambicjami królestwa Saudów (gdzie znajduje się Mekka). Proste?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#25694

... za powyższe spostrzeżenie. Kurcze, mało wiem o islamie, jego historii i wewnętrznych konfliktach. A to najwyraźniej ważny czynnik w tym sporze.

Ale tym bardziej groźna jest broń nuklearna w rękach Iranu - atak nuklearny na Izrael to naprawdę rząd dusz w świecie arabskim.

Reasumując: konflikt szyicko-sunnicki jest kolejnym motywem dla którego Iran stara się pozyskać możliwośc skutecznego (czytaj: nuklearnego) ataku na Izrael. Parafrazując rosyjskie (nomen omen) przysłowie: i śmieszne i straszne.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#25695

Jest jeszcze jeden smaczek: w Arabii Saudyjskiej dominuje Wahabityzm; najbardziej ortodoksyjna sekta islamska. Saudowie fundują tu i ówdzie meczety, szkoły ośrodki kultury itp, co nie w smak jest Mahometanom np. ze szkoły sufickiej, popularnej np. w Indonezji, gdzie ostatnio nawet miały miejsce protesty przeciw "arabizacji"...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#25698

Saudowie są wyjątkowo perfidni - z jednej strony wysyłają uśmiechy do Amerykanów z drugiej finansują terrorystów i fundamentalizację krajów islamskich.

Polecam artykuł An analysis of Al Qa'ida's Worldwiew - Reciprocal Treatment or Religious Obligation? Raymonda Ibrahima. Zdawałem z tego test z angielskiego a przy okazji dowiedziałem się nieco o religii pokoju;)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#25735

[quote=Gadający Grzyb]

Podsumowując, Rosja w konfrontacji z Gruzją ma sytuację jeszcze korzystniejszą, niż rok temu. Osłabiona Gruzja, sparaliżowane struktury międzynarodowe, bezwolny i szamoczący się z kryzysem Zachód… Rosja nie zwykła przepuszczać takich okazji.

[/quote]

Całe te manewry sowieckie kojarzą mi się z "Sojuzem 81".
Ja myślę, że taki sygnał (o silnej pozycji) chce dać Rosja Sowiecka Gruzji, by wesprzeć prorosyjskie elementy w opozycji i odwieść ten kaukaski kraj od oporu.

http://www.abcnet.com.pl

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#25811

Przekonamy się najpóźniej pod koniec sierpnia. Jeżeli do tego momentu wojna nie wybuchnie, to do przyszłego lata Gruzja powinna mieć względny spokój.
pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#25814

Nader poważna analiza. Dałem ten wpis na Wykop.pl. Niech krąży po ludziach wszelkiej maści.

Piotr W.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#27378