Czy dokarmimy Rosję?

Obrazek użytkownika Gadający Grzyb
Gospodarka

Wychodzi na to, że dla Rosji nawet kryzys i zapaść w finansach publicznych jest dobrą okazją, by poszerzać swoje wpływy.

Oczywiście, używa do tego celu najgroźniejszej broni, jaką dysponuje, czyli surowców, a w naszym przypadku – gazu. Temu mają posłużyć trwające od marca gazowe negocjacje, które po mału wchodzą w decydującą fazę.

I. Rosyjskie finanse - garść danych.

Na dzień dzisiejszy sytuacja w rosyjskich finansach jest następująca:

- prognozowany deficyt budżetowy na poziomie 10 % PKB;

- inflacja jak do tej pory wynosi 8,9 %, a to nie koniec;

- bezrobocie na poziomie 10% osób w wieku produkcyjnym i rośnie;

- planowane pożyczki Rosji: w 2010 - 17,8 mld $, w 2011 r. - 20,7 mld $, w 2012 r. 20 mld $;

- eksport gazu zmniejszył się od stycznia b.r. o 36,9%;

- dochód, który miała odprowadzić Federalna Służba Celna będzie mniejszy o 400 – 500 mld rubli, niż zakładało Ministerstwo Finansów (miało być 3,47 bln rubli (110 mld $), będzie 3-3,1 bln rubli (95,1-98,2 mld $);

- Fundusz Rezerwowy, z którego Rosja chce pokryć straty skurczy się z 3,1 biliona rubli (czerwiec) do 1,6 bln rubli (50,7 mld $) – październik.

Jak łatwo zauważyć, w tym tempie Rosja pozbędzie się bardzo szybko rezerw odłożonych w czasach prosperity i to nawet biorąc pod uwagę dodatkowe pieniądze zgromadzone na Funduszu Dobrobytu Narodowego (90 mld $.). Do końca 2012 r. Rosja ma wykorzystać 60 mld $, czyli 2/3 tej kwoty.

Co więcej, rząd rosyjski planował, iż do 2012 roku dochody płynące z podatków ściąganych od Gazpromu będą wynosiły co rok od 1,5 do 2 mld $. Na skutek wymienionych wyżej czynników (spadek eksportu i zysków - 15,9 mld $, z eksportu do Europy Zachodniej w pierwszym półroczu 2009 przy 33,8 mld $ w analogicznym okresie 2008 r.), Gazprom musi na gwałt znaleźć brakującą kasę, tym bardziej, że Kreml nie zwiększył koncernowi podatków, by te nie odbiły się na cenach akcji.

II. Dywersyfikacyjne szanse.

Polska buduje gazoport w Świnoujściu, który ma być oddany do użytku ok. 2014 r. Początkowa przepustowość – 2,5 mld m3 rocznie. Po rozbudowie – nawet 7.5 mld m3. Przy rocznym zużyciu gazu na poziomie ok. 14,5 mld m3 i wydobyciu własnym oscylującym w okolicach 4,6 mld m3 (z szansami do nawet 6 mld m3 rocznie), tudzież planowanym imporcie z Kataru 1,5 mld m3 od 2014 przez 20 lat (dostawca – spółka Quatargas), mamy szansę na realną dywersyfikację. Planowana przepustowość otwiera możliwości bądź to zwiększenia importu z Kataru, bądź szukania innych źródeł zaopatrzenia.

Nadmieńmy jeszcze, iż po kryzysie gazowym Rosja - Ukraina z początku tego roku, pośrednik - spółka RosUkrEnergo (RUE) została wyeliminowana i przestała dostarczać gaz do Polski (miało to być 2,3 mld m3 rocznie)

III. Imperium kontratakuje czyli trzy uderzenia.

Sytuacja jest zatem następująca: Rosja ze swym budżetem stoi pod ścianą, my zaś pracujemy nad dywersyfikacją i w naszym interesie leży co najwyżej zawarcie krótkoterminowej umowy, która pokryłaby niedobór gazu powstały po odpadnięciu z gry RosUkrEnergo, do czasu, aż wybudujemy terminal LNG.

Interes Rosji jest przeciwstawny – zablokowanie gazoportu, lub uczynienie go nieopłacalnym i zrobienie z nas priwislańskich dojnych krówek, zawsze gotowych sfinansować naszym słowiańskim braciom w jakimś stopniu ich deficyt budżetowy. W imię „partnerstwa i dobrosąsiedzkich stosunków”, oczywiście.

Aby to osiągnąć, Rosja wyprowadza trzy, potencjalnie mordercze, uderzenia:

Uderzenie pierwsze - zadławienie gazem.

Przypomnijmy, że Państwo – Gazprom, w formalnej szacie spółki Gazprom–Export negocjuje z nami od marca aneks do umowy „jamalskiej” z 1993r. Czego pragnie Rosja? Niewiele. Tylko tyle, byśmy zawarli długoterminowy kontrakt do 2035r. (dotychczasowy obowiązuje do 2022r.) ze zobowiązaniem do kupna 10 mld m3 gazu (do tej pory od Gazpromu kupowaliśmy niespełna 7,0 mld m3 gazu rocznie). Oczywiście, na zasadzie „bierz lub płać” (czyli, bez możliwości dalszej odsprzedaży ewentualnych nadwyżek).

Innymi słowy, Rosja chce zadławić nas swoim gazem, tym bardziej, iż Gazprom musi zrealizować swoje cele sprzedażowe, by wspomóc walący się z kwartału na kwartał (a nawet z miesiąca na miesiąc) rosyjski budżet, tak by dywersyfikacja okazała się nieopłacalna.

Negocjacje trwają. Formalnie prowadzi je resort gospodarki z wicepremierem Pawlakiem na czele. Kolejna runda zakończyła się niedawno. Ponoć bez rozstrzygnięcia. Nie znam szczegółów, niemniej, jeżeli podżyrujemy żądania Rosji, staniemy się na długi czas „skarbonką” wspomagającą jej budżet kolejnymi transzami opłat za gaz i to bez ekwiwalentu w postaci rozsądnych opłat tranzytowych.

Uderzenie drugie – przejąć tranzyt.

Ano, właśnie - tranzyt. Następnym postulatem Rosji jest gruntowna przebudowa struktury podejmowania decyzji w EuRoPolGazie zawiadującym polskim odcinkiem gazociągu jamalskiego. Do tej pory, gdy nie udawało się podjąć decyzji zwykłą większością głosów, rozstrzygało zdanie prezesa nominowanego przez PGNiG. Teraz wymagana ma być jednomyślność, która sparaliżowałaby procedury decyzyjne i blokowała możliwość zapadnięcia niekorzystnych dla Rosji rozstrzygnięć. Chodzi tu, między innymi, o opłaty tranzytowe, które ustala Urząd Regulacji Energetyki, a które od czterech lat Gazprom płaci „po uważaniu”, nie uiszczając ich w pełnej wysokości. Na dzień dzisiejszy po 48% udziałów mają PGNiG oraz Gazprom. 4% prawem kaduka przypadło Gas-Tradingowi – zadziwiającej strukturze podzielonej między PGNiG, Gazprom i Bartimpex.

Uderzenie trzecie – zablokować gazoport.

Kolejnym uderzeniem Imperium jest Nord Stream, a konkretnie – głębokość ułożenia rury, która ma przecinać tor wodny portów w Świnoujściu i Szczecinie. Obecnie tor ma głębokość 14,3 m. Na naszym, newralgicznym odcinku, rura ma być położona na dnie, a nie zakopana pod dnem. Przy średnicy rury 1,4 m. tor wodny ulegnie spłyceniu do 12,9 m. W efekcie, uniemożliwi statkom z Kataru dotarcie do świnoujskiego gazoportu, gdyż zanurzenie gazowców Q-Flex, które mają obsługiwać terminal przy pełnym obciążeniu wynosi 12,5 m., zaś wymagany dla nich bezpieczny tor wynosi 14,3 m. głębokości.

Dodajmy, że nasze zastrzeżenia są permanentnie ignorowane przez konsorcjum Nord Stream. Rura na tym odcinku ma bowiem pobiec poza obszarem naszej jurysdykcji.

IV. Wyścig z czasem.

Zatem, mamy wyścig z czasem. Jeżeli uskutecznimy dostawy do terminalu LNG przed Rosją i Niemcami, wówczas albo Nord Stream zakopie rurę pod dnem, albo poprowadzi ją na dnie, spłycając tor wodny i wywołując międzynarodowy skandal. Jeżeli nie zdążymy przed Nord Streamem – wówczas nasz gazoport stanie się mocno problematyczną inwestycją zaopatrywaną przez statki o mniejszym tonażu. Jeżeli zaś zaakceptujemy warunki Gazpromu w sprawie renegocjacji umowy jamalskiej, wówczas:

- zostaniemy naładowani rosyjskim gazem po gardło;

- kontrakt z Katarem pójdzie do kosza, tak jak kontrakt z 2001 z Norwegami (lub, co najwyżej, ocaleje w formie szczątkowej, by nie zagrażał rosyjskiej surowcowej supremacji na naszym rynku);

- dostawy LNG z innych źródeł niż Katar również staną się problemem (zmniejszona drożność portu);

- Rosja przejmie kontrolę nad EuRoPol Gazem, czyli tranzytem gazu przez Polskę;

- pogłębimy uzależnienie surowcowe (a więc i polityczne) od Rosji;

- jako importer gazu, uzależniony od jednego kierunku dostaw, będziemy w większej części niż dotychczas partycypować w „dokarmieniu” budżetu Rosji, która dodatkowo będzie mogła bez ryzyka szantażować nas zakręceniem kurka.

V. Refleksje końcowe.

1) Gazoport z niezakłóconą drożnością toru wodnego i stabilnym zaopatrzeniem w LNG, to na dzień dzisiejszy jedyna realna możliwość uzyskania solidnej karty przetargowej w stosunkach z Rosją. Rosja zresztą doskonale o tym wie, dlatego też licytuje wysoko i z pełną determinacją.

2) Celowo abstrahowałem od kwestii agenturalnych, o których wszyscy wiemy, a których nie sposób udowodnić w sensie procesowym. Zobaczymy, jaki będzie finał. Jeżeli zakończymy negocjacje po myśli Gazpromu – trzeba będzie ustalić, „jacy szatani byli tam czynni” (negocjatorzy, osoby towarzyszące itp.).

3). Do podpisania umowy polsko – rosyjskiej w sprawie gazu ma ponoć dojść 1 września, w ramach obchodów na Westerplatte, podczas których nie będzie co prawda za bardzo wiadomo kto na kogo napadł i kto z kim zawarł pakt wzmiankowaną napaść umożliwiający, jednak wiadomo będzie bezspornie, iż druga wojna światowa była „wielkim nieszczęściem” dla wszystkich, bez względu na zbędne szczegóły kto tam kogo napadał i w jakiej kolejności. Podpisanie nowego kontraktu gazowego świetnie wpisze się w ahistoryczne świętowanie historycznej rocznicy.

Jeżeli do 1 września negocjacje się nie dopną, nic straconego - polecam następną datę – 17 września. Będzie jak ulał.

Gadający Grzyb

P.S. W powyższej notce nie wspomniałem o South Stream, rosyjskich problemach z eksploatacją własnych złóż, przejmowaniu złóż kaspijskich, tudzież Nabucco i dziwnej opieszałości UE „w tym temacie”, mitycznej wspólnej strategii energetycznej i tak dalej. Celowo skoncentrowałem się na rosyjskich roszczeniach i na tym, co nasz rząd z nimi (nie) robi.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Przerażające....

...Obnoszę po ludziach mój śmiech i bukiety
Rozdaję wokoło i jestem radosną
Wichurą zachwytu i szczęścia poety,
Co zamiast człowiekiem, powinien być wiosną. K.Wierzyński

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

...Obnoszę po ludziach mój śmiech i bukiety
Rozdaję wokoło i jestem radosną
Wichurą zachwytu i szczęścia poety,
Co zamiast człowiekiem, powinien być wiosną. K.Wierzyński

#28081

Ad.V 2)Cały Gazprom jest wypełniony agenturą z przyczyn systemowych - Rosja w ten sposób budowała kapitalizm, państwowe spółki częściowo oddawała w ręce agentów, dla utrzymania ich lojalności oraz podtrzymania kontroli nad spółkami jednocześnie zapewniając im automatyczną ochronę kontrwywiadowczą. W ten sposób stworzono legalne słupy dzięki którym rosyjski wywiad ma szerokie pole do popisu bo np. negocjator Gazpromu siłą rzeczy będzie miał powiązania ze służbami, ale nikt mu nie może tego zarzucić bo to przecież jego firma i jedyne źródło dochodu - co z tego, że jednocześnie profiluje swoich rozmówców np. z RP, wyciąga na nich haki i negocjuje w oparciu o dane zdobyte drogą służbową.

My, jako obywatele, nie mamy jednak żadnej możliwości aby zbadać te powiązania i ustalić odpowiedzialność poszczególnych funkcjonariuszy za działania wokół kwestii gazu we wrześniu. To zadanie dla służb które mają odpowiednie możliwości oraz uprawnienia - ciekawe tylko, czy ABW pod rządami Bondaryka i SKW Reszki wywiążą się ze swoich obowiązków.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#28082

... wiadomo, że ci "my", to "oni". Robi to po cichu, ale wcale nie znaczy, że nie załatwia bezwstydnie interesów własnych kumpli partyjnych i partyjnego interesu. Warto pamiętać też, że to PSL najbardziej boi się zamknięcia Rosyjskich rynków zbytu na produkty rolne, a rolnicy i tak dostana jak nie tania ropę, to nowe dopłaty.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#28085

PSL to kolejny słup, tyle, że na polskiej ziemi. Relacje tej partii z Moskwą są wielopłaszczyznowe co świadczy o bardzo bliskich kontaktach ciągnących się jeszcze od czasów ZSL.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#28087

... choć trudno to sobie wyobrazić. Możemy sobie pospekulować, ale skoro istniał zakaz werbowania przez UB członków PZPR, to nie dotyczył on ZSL, a na dodatek werbowanie bezpośrednio przez sowiecki wywiad w tym właśnie środowisku tez było mniej kłopotliwe. Zresztą nawet teraz pewne sprawy czasem wypływają na wierzch, na przykład aferka z asystentem posła Gruszki (który nagle, jak na zamówienie, dostał wylewu).

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#28089

Nie tylko w Rosji ludzie przypadkowo wylatują przez okna albo duszą się zupą - patrz sprawa Olewnika.

Werbunek przez służby w moim przekonaniu nie był realnie limitowany przez prawo PRL które było przecież jedynie narzędziem. Wystarczy jednak popatrzeć na całościową politykę PSL by stwierdzić, komu ta partia sprzyja.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#28097

Jeśli istniały całkiem wiarygodne podejrzenia wobec liderów PZPR (a wiem też, że są dowody współpracy niektórych ze Stasi), to tym bardziej SLD było ich hodowlą.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#28103

Budowa gazoportu to wyrzucanie pieniędzy z prostego powodu: gaz katarski będzie droższy od rosyjskiego.

Jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest:
1. zawiązanie koalicji odbiorców gazu
pisałem o tym: http://niepoprawni.pl/blog/404/bezpieczenstwo-gazowe-polski
2. przyjęcie właściwej strategii negocjacyjnej:
http://niepoprawni.pl/content/pawlak-potrzebne-sa-alternatywne-scenarius...

Bacz

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam. Bacz

#28091

Przeczytałem uważnie oba teksty. Niestety, nie podzielam Twojego sceptycyzmu co do gazoportu - wciąż uważam, ze jest to dla nas szansa i karta przetargowa w kontaktach z Rosją (podobnie jak wcześniej był nim kontrakt norweski). Rosjanie doskonale o tym wiedzą i starają się projekt ukatrupić.

Owszem, szacuje się, że gaz z Kataru będzie droższy o ok. 1/5 od rosyjskiego, ale gaz to nie tylko rachunek ekonomiczny - to również kwestia bezpieczeństwa, swoista polisa ubezpieczeniowa. Zawsze będziemy mogli powiedzieć Rosji - albo przedstawicie nam rozsądną ofertę, albo sięgniemy po surowiec z innych źródeł (zwłaszcza jeżeli rozbudujemy przepustowość terminalu). Ma to kapitalne znaczenie, w przypadku, gdyby Rosja i Niemcy wybudowały Nord Stream (a Rosja przymierza się również do South Stream). Gdyby Rosja dopieła swego, mogłaby nas bezkarnie szantażować zakręceniem kurka (gaz na Zachód i tak by płynął innymi rurami). Trzeba temu przeciwdziałać.

Postulat sojuszu energetycznego - jak najbardziej, pełna zgoda. Od siebie dodałbym jeszcze inwestycje w gazyfikację węgla.

Natomiast projekt redukcji zużycia przez podniesienie akcyzy uważam za księżycowy. Walnęłoby to w całą naszą gospodarkę i miliony gospodarstw domowych. Już lepiej inwestować w energooszczędne technologie i zapewniać dostawy (nawet jeśli są nieco drozsze) z innych kierunków niż Rosja.

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#28128

Marnujesz czas na dyskusje z "ekspierdem" :):):):)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#28133

Polemika, to jeden z najlepszych sposobów marnowania czasu :):):)

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#28161

Nie wiem skąd się bierze powszechne przekonanie że Rosjanie są jakoś do nas specjalnie uprzedzeni, że zdecydują się na utratę zysków aby tylko nam zaszkodzić. Gdyby tak było to Rosjanie już na ten rok nie zawarli by kontraktu na dodatkowy gaz albo by sobie za niego zażyczyli np. 50% lub 100% większą cenę. Oni po prostu chcą możliwie dużo zarobić więc trzeba im pokazać, że nie opłaca się im podnosić cen bo każde podniesienie cen mocno obniży sprzedaż i więcej zarobią jak się nie będą drożyć.
Jeśli jednak Rosjanie okazali się złośliwi dla nas (i dla siebie) i by nie chcieli obniżyć cen lub nie chcieli sprzedać tyle gazu ile chcemy to trzeba wprowadzić akcyzę, bo lepiej niech z powodu wysokich cen zajdzie równowaga popytu z podażą niż mamy to równoważyć metodą reglamentacji czyli wyłączania gazu niektórym odbiorcom - ten sposób równoważenia powoduje większe straty gospodarcze.
Pieniądze z akcyzy trzeba przeznaczyć na budowę biogazowni, instalacji do gazyfikacji węgla, przerabiania pieców i kuchni na biomasę, olej lub LPG.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam. Bacz

#28143

Nie wiem skąd się bierze powszechne przekonanie że Rosjanie są jakoś do nas specjalnie uprzedzeni, że zdecydują się na utratę zysków aby tylko nam zaszkodzić.

Przekonanie bierze się stąd, ze Rosja wpisała do swojej neoimperialnej doktryny wykorzystywanie kwestii surowcowych w polityce zagranicznej. Dla Rosjan gaz to nie jest zwykły biznes, tylko m.in. narzędzie odbudowywania swojej strefy wpływów. Dlatego gotowi są "zapomnieć" o rachunku ekonomicznym, gdy w grę wchodzi mozliwość zwasalizowania kolejnego kraju.

W tej chwili jednak Rosja i Gazprom są pod ścianą. Budżet się sypie, eksport gazu maleje. Rosja to wie i próbuje zakamuflowac tę sytuację, prężąc gazowe muskuły i licząc na naszą uległość (i agenturę). Stąd obłędne żądania Gazpromu. Pytanie, czy "nasi" negocjatorzy są zdolni do kierowania się polską racją stanu...

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#28153

Świetna analiza, a wnioski zatrważające.
Gdzie jest polska myśl polityczna, gdzie jest polski "think tank", czy wszyscy już zaprzedali się Moskwie i Berlinowi?
Oto pytanie, które trzeba postawić.
Pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

#28109

czy wszyscy już zaprzedali się Moskwie i Berlinowi?

Ano właśnie. Odpowiedź będziemy mieli już niedługo - po zakończeniu negocjacji.

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#28131

... namawiam Ciebie do poczytania sobie blogu... Aleksandra Gudzowatego. Przeczytałem wczoraj cały. Bardzo ciekawy, daje zupełnie inne spojrzenie na sprawę obecnej "wojny gazowej". Generalnie to co pisze Gudzowaty niemal w całości pokrywa się z Twoimi wnioskami. No i Gudzowaty także podnosi - chociaż nieśmiało - temat agenturalności polskich władz. On raczej uważa, że mamy do czynienia z lokalną polską strukturą mafijną. Ale w kilku miejscach daje znać, że być może powiązaną w jakiś sposób z decydentami w Rosji.

Zdaniem Gudzowatego inwestycja w Gazoport nie jest optymalna. Kolejną sprawą którą podnosi Gudzowaty jest połączenie polskiego systemu gazociągów z sytemem europejskim - czyli kupowanie gazu rosyjskiego od Niemców, którzy mają prawo go odsprzedawać. Zdaniem Gudzowatego - zapewnienie sobie takiej możliwości jest proste i tanie, a niemal zupełnie znosi naszą zależność od Rosjan.

Gudzowaty twierdzi, że z obecną ekipą Gazpromu nie da się prowadzić negocjacji - trzeba działać metodą faktów i siłą, bo ci ludzie są nie od negocjowania, tylko ostrego wymuszania zapisów korzystnych dla Gazpromu i Rosji. Tak jak Ty podkreśla, że są to ludzie służb.

Jeszcze jedna ciekawa informacja od Gudzowatego (z wywiadu telewizyjnego). Otóż Gudzowaty twierdzi, że dla Rosjan nie jesteśmy żadnym tam poważnym klientem. Nasze zakupy gazu są śmiesznie małe, w porównaniu z tym co kupują w Rosji duże kraje europejskie.

Na razie staram się uporządkować sobie wszystkie te fakty. Ale obraz jaki mi się z tego wszystkiego układa jest mniejwięcej taki:

- nie wolno zmieniać struktury właścicielskiej Europolgazu, bo mamy (jako Polacy) 52% głosów wprost i pośrednio, a Rosjanie proponują fifty-fifty (czyli o 2% mniej niż mamy teraz)

- nie wolno zgodzić się na większe dostawy gazu i dłuższą umowę, bo to śmierć dywersyfikacji i pełne uzależnienie od Rosji

- trzeba kontynuować inwestycję w Gazoport

- trzeba zbudować łącznik do Niemiec

- trzeba dynamicznie rozbudowywać magazyny gazu.

I tyle wniosków na teraz.

Link do blogu Gudzowatego: http://gudzowaty.blog.onet.pl/

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#28138

Ja tam słyszałem z jego ust, z dziesięć lat temu, że "mój interes nie musi się zgadzać z interesem Polski". Ktoś go wymanewrował i nagle zrobił się patriotą, a nawet antykomunistą??? A, pardon, skąd się ten spasiony kasą chuj wziął???!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#28140

Aczkolwiek agent to w tym wypadku niewłaściwie użyte określenie. Gudzowaty to funkcjonariusz struktur określanych mianem "postkomunistycznych".  

Próbował się on uwiarygodnić, publikując tzw. "Taśmy Oleksego" oraz dopowiadając ich egzegezę. Nie można też - roztrząsając sprawę Gudzowatego - pominąć Marcina Kosska (w mianowniku: Kossek) - szefa ochrony u AG, który rozmowy: m.in. z Oleksym, Michnikiem nagrywał, w każdym razie nadzorował operację nagrywania. Facet szkolił rosyjskich żołnierzy Alfy i Specnazu. 

Drugie dno sprawy taśm to wyeliminowanie, spalenie funkcjonariuszy, którzy w mniemaniu naczialstwa  się nie sprawdzili (SLD) tak, by było więcej miejsca dla PO.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#28147

Blog Gudzowatego czytnę w wolnej chwili. Teraz sprawa na szybko: Gudzowaty lobbuje za za nitką Bernau - Szczecin od lat, gdyż miał partycypowac w tym przedsięwzięciu - jego Bartimpex miał budować i zawiadywać tym rurociągiem. Ot, taki "gudzowaty" kawałek gazowego tortu. To facet nomenklatury i służb, a na obecny zarząd Gazpromu pomstuje z prostego powodu - wypadł z łask i nie ma już u nich dojść, by kręcić odpowiednie gazowe lody - nie to, co w złotych (dla Gudzowatego) czasach Rema Wichariewa... 

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#28151

Przede wszystkim - czy podłączenie do infrastruktur niemieckich będzie gwarantować dywersyfikację, gdy ta będzie zależna od dostaw z sowietów ???
Jeżeli Polska zaczęłaby kiedykolwiek "fikać" (w polskim, nie niemieckim znaczeniu tego słowa...), to dyscyplinować będzie nas nie Moskwa, a Berlin.

Pełna zgoda z odpowiedzią Gadającego Grzyba.

http://www.abcnet.com.pl

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#28152

... żebyście najpierw poczytali ten blog. Zgadzam się, że Gudzowaty to dziwny koleś, ale fajnie jest sobie poczytać, jaką historię ma za sobą. Dla mnie największe zdziwienie wynika z tego w jaki sposób gość zarabiał pieniądze. Podpowiem, że wcale nie handlowal gazem (o dziwo).

Poczytajcie, potem pogadamy. Broń boże nie traktujcie mojej wypowiedzi jako zauroczenie Gudzowatym - starałem się streścić Wam jego poglądy. A sam blog naprawdę ciekawy. Podobny przypadek jak z Romanem Kluską moim zdaniem. Przynajmniej w ogólnych zarysach.

Co do niktki do Bernau - ależ oczywiście, że nie jest to nic ciekawego z handlowego punktu widzenia i uzależnia nas od Niemców. Ale w jakiś sposób musimy się uniezależnić od Rosjan. Tak samo ciekawy moim zdaniemy byłby gazociąg do Norwegii. Ale kiedy pisałem o gazociągu do Norwegii, to Piotr Wołejko skomentował, że to nierealne z powodu braku zainteresowania Polskich władz. Tak samo jest z gazociągiem do Niemiec - brak zainteresowania.

Popatrzcie na to z drugiej strony - jeśli nasze władze naprawde siedzą w kieszeni Rosjan i torpedują każdą próbę budowy czegoś do Niemiec lub Norwegii, to... chyba jednak dobrze byłoby wybudować. Problem w tym, że budowa gazociągu to równoległe zobowiązanie do jego eksploatacji, czyli po ludzku do kupowania gazu pompowanego przez ten rurociąg. Tak samo jest z gazoportem. I tutaj jest pies pogrzebany. Żeby zdywersyfikować dostawy gazu MUSIMY podpisywać umowy na import gazu - czy to z Kataru, czy to z Niemiec. Ważne jest tylko to, żeby budowac możliwości przesyłowe dużo większe, od tego do czego zobowiązujemy się kontraktowo. Na tym polega zabezpieczenie naszych interesów.

Najfajniej byłoby zamienić długofalowe umowy z Rosjanami na 6 czy 8 mld m3 rocznie na kilka umów po 1-2 mld m3 rocznie z Niemcami, Katarem, Norwegią, Danią, Rosją i kimkolwiek, kto gotówbyłby ten gaz nam sprzedawać. To jest właśnie dywersyfikacja. Problem w tym, że obecnie NIE MAMY JAK kupować tego gazu. Nie ma nitki do Europy, nie ma Gazoportu. Trzeba to wszytko wybudować, zobowiązując się równolegle do zakupów. To wymaga naprawdę dużej odwagi.

Z pewnego punktu widzenia każdy z tych pomysłów - Gazoport, nitka do Niemiec, nitka do Norwegii - można skrytykować i zarzucić autorowi korupcję, siedzenie w kieszeni Niemców, Rosjan, Chińczyków, ochronę własnego interesu itp. Sensowne ruchy dzieją się wtedy, kiedy uzyskujemy synergię prywatnych interesów z ineresami narodowymi. I o takie postępowanie mi chodzi. Krytykowanie każdego rozwiązania skazuje nas na zależność od Rosjan, z tego prostego powodu, że tylko do nich mamy gotową, działającą rurę.

Może ktoś z Was napisałby jakąś sensowną wizję dla Polski w zakresie polityki gazowej lepszą od tego, co probowałem streścić w tym poście? Proszę o konstruktywną krytykę, a nie krytykę w pień wszystkiego, co nie Rosyjskie (czyli nieistniejące obecnie). W tej sytuacji, przy odrobinie złej woli mógłbym odczytać Wasze posty jako... sponsorowane przez Gazprom :)

Pozdrówka,

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#28162

Późne lata siedemdziesiąte. Sidzę sobie przed telewzorkiem i nudów oglądam jakąś tam dyskusję panelową o bogactwach naturalnych i raptownie dostaję dużych uszu. Któryś z uczonych dyskutantów zaczyna mówić o potężnych złożach ropy i gazu zalegających pod Polską, wprawdzie na duużej głębokości, ale jednak. I w tym czasie następuje koniec programu. Panowie umawiają się na nastęne spotkanie przed kamerami, aby temat rozwinąć. Dziennikarz prowadzący zapowiada spotkanie na przyszły tydzień o tej samej porze.

A więc za tydzień sadowię się przed telewizorkiem i co..... i nic! Programu nie ma. Zniknął! Powtarzam siadanie przez kilka kolejnych dni, może tygodni. I co? I nic!

Później nastąpiło Karlino i wszystko zostało sprowadzone do spółki niemiecko-polsko-rosyjskiej drążącej pod dnem Bałtyku, gdzie oczywiście nic nie znaleziono

Próbowałem czegoś się dowiedzić samodzielnie. Wszyscy dziwnie nie pamiętali lub nabierali wody w usta. Do dzisiaj nie daje mi to spokoju.
__________________________________________
"Strzeżcie się Wilki, strzeżcie się przynęty..."

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

"...dopomóż Boże i wytrwać daj..."

#28165

Ej, no nie jest tak że nic nie wiadamo. Polskie złoża cennych surowców obejmują:

- uran (południowy zachód Polski)

- żelazo i tytan (pod mazurami)

- gaz i ropę naftową (podobno dużo gazu w Wielkopolsce, i tradycyjnie duże złoża na południu Polski - w kolebce światowego przemysłu naftowego nomen omen).

Problem jest taki sam jak z budową nitek gazociągu w innym kierunku niż na wschód: "nie lzia!". Po prostu brak zainteresowania ze strony państwa i podcinanie wszelkich prywatnych inicjatyw w kierunku eksploatacji tych bogactw.

Prawdopodobna przyczyna - oczekiwanie na prywatyzację PGNiG, przejęcie spółki przez tych, którzy to zrobić powinni (czyli mafia wg Gudzowatego) i dopiero wtedy będzie bonanza.

Co do złóż na południu Polski. Ciekawe jest to, że "wyczerpywanie" się złóż, to taka trochę bajeczka, ropy i gazu jest mnóstwo i w miarę wyczerpywania się tych łatwo dostępnych zasobów, doskonali się techniki wydobycia i wydobywa te trudniej dostępne, głębsze i pod niższym ciśnieniem.

Przedstawię Wam taką historię z życia wziętą, żeby zilustrować powyższą tezę o niewyczerpalności złóż ropy i gazu.

Ostatnio interesowałem się amerykańskimi spółkami, wypłacającymi dywidendy co miesiąc. Otóż znalazłem dość ciekawą firmę tego typu. Nazywa się Sabine Royalty Trust. Symbol na giełdzie nowojorskiej to SBR. Firma ta, jak każda firma wypłacająca dywidendy co miesiąc, to stabilna spóła "bierna", o bardzo prostym modelu biznesu. Zajmuje się pobieraniem opłat za bieżącą eksploatację działek roponośnych gdzieś w stanach. Firma powstała bodajże w 1983 roku, została zasilona własnością działek roponośnych przez koncern naftowy Sabine. Podstawowym celem spółki było przynoszenie stabilnych comiesięcznych dochodów akcjonariuszom, poprzez pobieranie opłat od firm wydobywczych za korzystanie z działek. Kocernu Sabine dawno już nie ma, został kilka lat później wchłonięty przez większą firmę naftową. Ale SBR istnieje i ma się dobrze.

W roku 1983 zasoby tych działek SBR oceniono na około 10 lat eksploatacji. SBR miało zakończyć działalność w 1993 roku, wraz z wyczerpaniem złóż roponośnych. Obecnie firma SBR działa już prawie 30 lat. Zasoby tych samych działek ocenia się obecnie na... około 10 lat kolejnej eksploatacji. Po prostu technika wydobywcza idzie do przodu.

Życzę sobie i Wam dużej ilości gazu i ropy pod naszymi stopami :)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#28168

(PIG, stan na koniec 2007 r.):

  • Mamy w Polsce 263 złóż gazu i 84 złoża ropy

     

  • Zasoby wydobywalne gazu ziemnego (w przeliczeniu na gaz wysokomet.) wynoszą 138,8 mld m3

  • Zasoby wydobywalne ropy naftowej to 23,1 mln ton

     

  • Roczny import ropy naftowej - 20,7 mln ton, roczne wydobycie - 0,7 mln ton

     

  • Roczne zużycie gazu ziemnego (szacunkowe) - ok. 13 mld m3, roczne wydobycie - 5,2 mld m3

Jak wynika z zestawienia złóż naftowych mamy dużo, ale w większości są one albo niewielkie albo prawie zupełnie wyczerpane (Podkarpacie).
Własnej ropy, pomimo odkrycia w ostatnich latach nowych, zasobnych złóż wystarczy na pokrycie niecałych 4% zapotrzebowania.

Znacznie lepiej stoimy z gazem - mamy stosunkowo duże zasoby, a wydobycie pokrywa ok. 40% zapotrzebowania.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#28212