NAUKA HISTORII A.D 2012, CZYLI ŻOŁNIERZE WYKLĘCI ZNÓW WYMAZANI

Obrazek użytkownika Martynka
Kraj

Zupełnie przypadkiem wpadł w moje ręce podręcznik do historii, napisany zgodnie z nową podstawą programową, który ma obowiązywać od września bieżącego roku w szkołach ponadgimnazjalnych.
„Ku współczesności. Dzieje najnowsze 1918-2006” Andrzeja Brzozowskiego i Grzegorza Szczepańskiego, wydany przez wydawnictwo Stentor, wywołał we mnie niemały szok i niedowierzanie. Podtytuł głosi , że jest to publikacja przeznaczona dla klasy pierwszej liceum oraz technikum i jak można się domyślać, będzie to jedyne, podręcznikowe źródło wiedzy dla ludzi posiadających ogólne wykształcenie, którzy wybrali inny, niż humanistyczny profil nauki. Na tym podręczniku zakończą swoją przygodę z historią w ogóle, a wiedza uzyskana ze studiowania tej publikacji stanie się dla nich wykładnią dziejów najnowszych Polski i świata.

Co bulwersuje w tej publikacji? Szokuje nie tylko niezwykle skrótowa forma podania wiedzy o dziejach najnowszych, która bardziej przypomina naprędce zrobioną ściągę, niż pracę naukową, ale przede wszystkim treść i sposób przekazania owej treści młodym ludziom. Wiele wydarzeń, jak choćby zagadnienie konspiracji Polaków w czasie drugiej wojny światowej, Polskiego Państwa Podziemnego, czy konspiracji niepodległościowej po wojnie, została potraktowana po macoszemu, inne, jak działalność Żołnierzy Wyklętych , została całkowicie pominięta.

Młodzi Polacy nie dowiedzą się o takich postaciach, jak Łukasz Ciepliński, Danuta Siedzikówna, czy Zygmunt Szendzielarz, bo takiego terminu, jak bohaterscy Żołnierze Wyklęci w tym podręczniku zwyczajnie nie ma. Jedyne, co napisano to krótkie zdanie:

„Propaganda Polski Ludowej przedstawiała działaczy niepodległościowych jako reakcjonistów i agentów imperializmu lub wręcz faszystów. Zbrojne oddziały AK, NSZ i innych organizacji przedstawiano jako „bandy”, trudniące się rozbojem i sabotujące odbudowę Polski”.

Nie wiem, czy podstawa programowa MEN nie przewidziała takiego tematu w nauczaniu historii, czy to tylko samowolka autorów?
Nie było miejsca dla Żołnierzy Wyklętych, gdyż poświęcono je na umieszczenie przedruków artykułów z Gazety Wyborczej, poczynając od 1990 roku, które pojawiają się, jako materiał źródłowy do analizy dla uczniów przy niemal każdym, współczesnym zagadnieniu. Gazeta Wyborcza jawi się na łamach tego podręcznika, jako jedyna, opiniotwórcza gazeta polskiej inteligencji.

Ciekawy też jest rozdział dotyczący sytuacji Kościoła w Polsce w okresie PRL. Poświęcono temu zagadnieniu jedynie króciutki rozdzialik, w którym wytłuszczono trzy pojęcia: porozumienie, non possumus i kardynał Stefan Wyszyński. Interesująca też jest koncepcja ramek zatytułowanych „bohater chwili”, w których umieszczono informacje o różnych postaciach z historii. I tak, bohaterem chwili według autorów książki jest Karol Wojtyła, którego wybór na Stolicę Piotrową wzbudził gniew komunistów, gdyż „nowy zwierzchnik Kościoła katolickiego był znany z powiązań z opozycją komunistyczną”(!). A zatem Jan Paweł II był w istocie produktem opozycji antykomunistycznej, sam nic specjalnie nie znaczył dla władz PRL – u. W sąsiedniej ramce „bohaterem chwili” jest także Stanisław Tymiński, najwyraźniej wielkością dorównywał nie tylko Popiełuszce, ale też i Wojtyle.

W najnowszym podręczniku do historii nie znajdziemy też informacji o niejasnościach związanych z postawą Lecha Wałęsy w latach 70 – tych wobec SB, nie pojawia się też nigdzie pseudonim „Bolek”. Jest to ewidentne manipulowanie historią, bo niezależnie od poglądów na temat współpracy Lecha Wałęsy z SB, niezależnie od wrażeń i odczuć w tym względzie, to dyskusja na ten temat w dużej mierze zdeterminowała życie polityczne III RP. Nie wolno było tego pominąć milczeniem, gdyż to wypacza i zafałszowuje obraz dziejów najnowszych. Jedyny kontekst, w którym pojawia się sprawa nie tyle współpracy Wałęsy z SB, co posądzenia go o tą współpracę, to sprawa lustracji. Tu też warto sie na chwilę zatrzymać. Autorzy podręcznika podjęli temat lustracji – niezwykle ważnego procesu dla kraju z totalitarnym bagażem - pod wdzięcznym, skądinąd znanym tytułem „ Wojna na teczki”. Sam tytuł rozdziału już na wstępie ustawia odpowiednio czytelnika do tematu lustracji, sprytnie przemycając negatywne skojarzenia. Możemy w nim przeczytać miedzy innymi:

„Pierwszy raz lustrację próbowano przeprowadzić w 1992 roku, kiedy to Antoni Macierewicz, minister spraw wewnętrznych w rządzie Jana Olszewskiego, zaprezentował w sejmie listę kilkudziesięciu polityków, których oskarżył o współpracę z SB”.

Jak na standardy podręcznika jest to wprost niebywała manipulacja: po pierwsze szef MSW, jako przedstawiciel władzy wykonawczej, jedynie realizował uchwałę sejmu z 28 maja 1992 roku, a po drugie nie zaprezentował w sejmie listy współpracowników SB, a jedynie przekazał szefom klubów w zalakowanych kopertach nazwiska osób podejrzanych o współpracę z SB. Jaką wiedzę na temat czerwcowej nocy będzie miał młody Polak? Ten zły, szalony Macierewicz….
I chyba o to chodziło autorom, bo innego powodu tej manipulacji nie znajduję.

Aby nie zanudzić czytelnika zbyt długą recenzją, pozwolę sobie na koniec przywołać kilka cytatów z ostatnich stron publikacji. Rozdział „Wojny czeczeńskie”:

„Czeczeni prowadzili działania partyzanckie, posuwając się także do aktów terrorystycznych, również poza terytorium Czeczeni (min. zamachy w Moskwie), których celem stawali się też cywile”.

Rozumiem, że autorom podręcznika obce są takie publikacje, jak „Wysadzić Rosję” J. Felsztińskiego i A. Litwinienki, którzy wskazują jako autorów tej zbrodni FSB? Ktoś powie, że przecież historyk nie może bazować na spekulacjach, czy domniemaniach, czy nawet rewelacjach jakiegoś agenta, musi opisywać fakty. Zgoda, jednak kilka stron dalej przyjdzie nam zweryfikować ten pogląd na specyficzną metodologię pracy autorów. Choć przy okazji zamachów w Moskwie w 1999 roku autorzy starają się trzymać kurczowo oficjalnych faktów, podawanych przez władze Rosji, to w innym miejscu nie mają żadnych oporów, by całkiem swobodnie spekulować na temat więzień CIA w Polsce (rozdział: „Polowanie na terrorystów i tajne więzienia CIA”):

„W sprawie tajnych więzień CIA istnieje także wątek polski. Przypuszcza się, że na terenie naszego kraju organizowano tymczasowe miejsca izolacji więźniów z Bliskiego Wschodu. Prawdopodobnie przez Polskę organizowano tranzyt podejrzanych o udział w światowym terroryzmie”.

Jaki związek z nauką historii ma podawanie spekulacji prasowych, które ewidentnie szkodzą polskiej racji stanu? Warto jeszcze dodać, że z podręcznika historii „Ku współczesności” uczniowie szkół średnich nie dowiedzą się kim był i co robił pułkownik Ryszard Kukliński, który najwyraźniej został uznany za „persona non grata” polskiej historii. Jedyne, co pociesza to fakt, że pułkownik Kukliński znalazł się w doborowym gronie, gronie skazanych na zapomnienie Żołnierzy Wyklętych.
Czy tak ma wyglądać nauka historii od września 2012?
Stare się przypudrowało i wraca …

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

wielkie dzięki za tę analizę.
pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#244000

i bardzo niepokojąca.
Pozdrawiam
Martynka

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Martynka

#244001

 W artykule wspomniałaś o naszej dzielnej patriotce o pseudonimie "Inka".Pamięć o niej nigdy nie zaginie. Przypomnijmy ją sobie.Załączam linki.

Pozdrawiam.

 

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#244101

Mnie szczególnie oburza to z Wyborczą, utrwalanie w głowach jej, pożal się Boze, wiarygdności. Jeśli do tego dodamy poziom nauczycieli - efekt takich lekcji historii moze być przygnębiający. Znam kilku nauczycieli, a raczej nauczycielek liceum - co prawda nie historii - ich świadomosć naszych realiów jest żadna. Elektorat PO, no w najlepszym razie "wszyscy politycy są tacy sami". Może z nauczycielami historii jest trochę lepiej. Oby.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#244013

Pisanie podręczników, a potem ich aktualizacja i wznowienia, to żyła złota dla autorów. Ci zaś doskonale wiedzą, że warunkiem akceptacji ich dzieł przez wydawców i MEN jest "odpowiednie" potraktowanie tzw. tematu. Czy przypominacie sobie Państwo, jak zawzięcie Agora walczyła o Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne? Cóż, takie Rzeczypospolite, jak ich młodzieży chowanie...

Jeszcze w latach 70, w podręczniku do historii autorstwa  Romana Wapińskiego - nawiasem mówiąc, promotora magisterium D. Tuska - stało jak byk, że konstytucja kwietniowa była faszystowska...

A przypomnijcie sobie jeszcze podręczniki historyczne autorstwa matki Adama, Heleny Michnik...

Pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#244033

nauczycielem i wiem,że wielu nauczycieli historii nie jest zainteresowanych dobrymi podręcznikami,mają to gdzieś.W mojej szkole nauczycielka historii oznajmiła,że wejście Polski do Unii Europejskiej jest na miarę chrztu Polski,a historyk przekonywał mnie,że Ogień to taka kontrowersyjna postać.Żadne z nich nie pomogło mi zorganizować Narodowego Dnia Żołnierzy Wyklętych.Moją satysfakcją były łzy uczniów po obejrzeniu uroczystości i słowa chłopaka:dlaczego nikt nam o tym nie mówił?
Podręczniki do języka polskiego wyglądają,jak tabloidy,cała masa kolorowych obrazków,a wpisy bez treści.Najbardziej groteskowi są kolporterzy podręczników,dziś jeden taki o wyglądzie żula chciał pomagać mi w wyborze.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#244076

Rok temu znajoma polonistka pokazała mi jeden z podręczników licealnych do jęz. polskiego. Niektóre miejsca są wrecz kuriozalne. Prosiłam nawet, zeby mi je zeskanowała i wysłała mailem - ale nie używa komputera. Komputera używają dzieci, ona nie. To też smutne. Skądinąd wrażliwa osoba, ucząca w dobrym liceum i rozumiejąca szkodliwość zmian programowych, ale nie rozumie, że chcąc być teraz autorytetem u młodzieży, trzeba znać komputer. Bo taka jest prawda. I ja z tym sie zgadzam. Bo jeśli ktoś, nie będąc zgrzybiałą staruszką, nie korzysta z komputera, to znaczy że nie ma ciekawosci poznawczej, nie jest otwarty na nowości. Ona nawet nie wiedziała, czy w domu ma skaner, tłumaczyłam jej, o co z tym chodzi. Za to ogląda telewizję i nie jest to Trwam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#244184

nie ma sensu się powielać, powtarzać klonować, jak wyglądaja zydowskie kłamstwa każdy wie,  więc:

1/ Polsko izraelska komisja podręcznikowa - zapoznać się z proponuję

2/ dysymulacja - cecha żydów - postawa zmierzająca do ukrycia rzeczy lub faktów, mogących zaszkodzić osiągnięciu założonych celów - stąd żaden zyd ci prawdy nie powie, nie przyzna się, zawsze idzie w zaparte

3/ do czego doprowadzi zydowska poprawnośc polityczna - Andrzej Ziemiański "Ciężka sprawa", wyd. Solaris, Olsztyn 2004, zbiór opowiadań - Wizje Alternatywne - poczytac proponuję

 

w/w przykładów mozna mnożyć jak kultury bakteri na pożywce jaka są dla żydów(wg. talmudu ludzie a nie żydzi to podludzie - bydło - A. Rohling, "Zgubne skutki talmudyzmu") wszyscy nieżydzi(podludzie)...czyli min. my Polacy...

 

 

;)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#244096

gość z drogi

czas pisać Historię Prawdziwą i z Inką i z śp płk Kuklińskim

10

pozdr

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

gość z drogi

#244188