2,5 ROKU PROPAGANDY NIE WYSTARCZYŁO?

Obrazek użytkownika Martynka
Kraj

„Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz” – te słowa Gandhiego towarzyszą mi nieustannie, odkąd usłyszałam o pomyśle Macieja Laska powołania komisji, mającej zająć się "kłamstwami" Zespołu Parlamentarnego na temat katastrofy smoleńskiej. W pierwszych miesiącach pracom ZP towarzyszyła całkowita ignorancja ze strony mediów, ludzi komisji Millera oraz polityków obozu rządzącego. Każde słowo szefa ZP było od razu brane pod lupę, wykrzywiane do groteskowych kształtów i kwitowane wzruszeniem ramion. Od czasu do czasu dochodziły salwy szyderczego śmiechu, podsycanego helem, ale jeszcze wówczas żaden z prześmiewców nie podejrzewał, że wokół Antoniego Macierewicza zgromadzi się wybitne grono ludzi, którzy wbrew sile propagandy i dezinformacji podawanej na ciepło w dużych ilościach od rana do nocy, zdecydują się podejść do tematu stricte naukowo, bez politycznej poprawności i bez stresu, że użycie słowa zamach wykluczy ich z cuchnącego salonu III RP. Wydaje się, że teraz wchodzimy w etap walki, walki wbrew faktom, logice i liczbom, a to oznacza, że jest to już ostatnia prosta przed metą z napisem „upadek kłamstwa smoleńskiego”.

W dzisiejszym programie Polsat News doktor Lasek zapowiedział utworzenie zespołu, który będzie na bieżąco reagował na tezy stawiane przez ekspertów ZP. Wtórował mu profesor „debeściak” Artymowicz, który jak się okazuje, będzie jednym z ekspertów nowopowstającego ciała. Pozostaje tylko pogratulować doboru ekspertów, choć wygrana z ludźmi jego pokroju nie przyniesie żadnemu poważnemu naukowcowi należytej satysfakcji. Pan Lasek wyraził opinię, że ZP przyjął błędną metodologię prac, która polega na wyciąganiu pojedynczych parametrów, czy faktów i budowanie na nich całej konstrukcji. Niestety, doktor Lasek bardzo się myli, albo niezbyt dokładnie śledził postępy prac ekspertów ZP. Może warto w tym miejscu przypomnieć w dużym skrócie, jak wyglądało dochodzenie do hipotezy eksplozji przez ekspertów ZP. Jako pierwsze pojawiły się analizy profesora Nowaczyka, który postawił tezę, że zgodnie z zapisanymi w komputerze pokładowym danymi, a odczytanymi przez Universal Avionics System, samolot przeleciał kilkanaście metrów nad brzozą. Jednocześnie wykazał, że maszyna nie mogła zachować się tak, jak chciała tego Anodina, a za nią Miller i obrócić się za brzozą, gdyż samolot po jej minięciu leciał niezmienionym kursem jeszcze 140 metrów, a dopiero w punkcie określonym jako TAWS#38 ( w okolicach autokomisu), gwałtownie zmienił kurs. Stało się to w wyniku wstrząsu nieznanego pochodzenia, który sprawił, iż komputer w tym punkcie zanotował kilkanaście awarii, których wystąpienia nie można tłumaczyć zetknięciem się skrzydła z drzewem. Chodzi tu między innymi o awarie w postaci brak kontroli sztucznych horyzontów, usterka pionu żyroskopowego MGW nr 1, pożar w przedziale silnika rozruchowego WSU/ wysoka temperatura w tylnym przedziale technicznym (przedział obudowany tytanowymi ściankami przeciwpożarowymi), awarie radiowysokościomierzy RW1 i RW2 (SPRRW5NR1, SPRRW5NR2), przestawienie się zegara ATM na godz. 23:04:11. Rejestratory zapisały też sygnał uruchomienia silnika rozruchowego/ przepełnienie zbiornika przedniej toalety). Równocześnie, choć niezależnie od badań profesora Nowaczyka, swoje badania i analizy prowadził profesor Wiesław Binienda, który postawił sobie pytanie: czy jest możliwe, aby skrzydło TU 154 M mogło odpaść w kontakcie z 30-40 cm drzewem? Aby znaleźć na nie odpowiedź przeprowadził w swoich laboratoriach i na swoich komputerach, korzystając ze specjalistycznych programów (LS Dyna 3 D) szereg symulacji, obliczeń, a także wykonał za pomocą MES model matematyczny skrzydła i brzozy. Chcąc mieć absolutną pewność, co do prawidłowości wyników badań, brzozę wzmocnił o 10% w stosunku do parametrów drzewa, jakie podano w raporcie MAK i Millera, zaś skrzydło osłabił. Okazało się, że niezależnie od konfiguracji i kąta natarcia skrzydła, brzoza w każdym przypadku zostaje złamana, jednak skrzydło nie zostaje urwane, a jedynie nieznacznie zniszczone, co nie upośledza jego funkcji i samolot może bezpiecznie kontynuować lot. Warto w tym miejscu nadmienić, iż w żadnym z analizowanych przypadków drzewo nie upadło, tak jak to miało w miejsce Smoleńsku, czyli prostopadle do kierunku lotu. W tym momencie stało się oczywiste, że to nie brzoza stała za tragedią naszego samolotu, a skrzydło zostało zniszczone przez nieznane siły. Pozostało zatem odpowiedzieć na pytanie: jaka siła spowodowała destrukcję skrzydła oraz kadłuba. W sukurs zespołowi przyszedł doktor Grzegorz Szuladziński, ekspert w dziedzinie dynamiki konstrukcji, procesów rozpadu, odkształceń konstrukcji w wyniku eksplozji, wibracjach w inżynierii lądowej, transporcie i technice wojskowej. Po miesiącach analiz doszedł do wniosku, że TU 154 M został rozerwany przez dwa wybuchy, których ślady zachowały się w skrzynce parametrów lotu, w postaci dwóch wstrząsów. O wybuchu, jako przyczynie katastrofy, świadczą nie tylko tysiące odłamków, stanowiących niejako corpus delicti, ale także specyficzne odkształcenia, którym został poddany kadłub samolotu, niemożliwe do wytworzenia w wyniku zetknięcia samolotu z ziemią, niezależnie od jego konfiguracji. Według Szuladzińskiego pierwszy wybuch miał miejsce na lewym skrzydle, powodując jego wielkie zniszczenie, czego efektem było rozdzielenie skrzydła na dwie części. Drugi wybuch, wewnątrz samolotu, dopełnił tragedii, powodując całkowite rozerwanie kadłuba na tysiące niewielkich fragmentów, zwanych odłamkami. Ekspert dowiódł, iż nie było możliwe tak duże rozczłonkowanie samolotu w terenie zalesionym, niezależnie od konfiguracji w chwili rozbicia, bez użycia ładunku wybuchowego. Stanu samolotu nie tłumaczy też pożar, który był niewielki, co jest również kolejnym, mocnym dowodem na wybuch. Tezy naukowca z Australii potwierdził z kolei inny ekspert, wieloletni główny inżynier Boeinga, doktor Wacław Berczyński. On również zwrócił uwagę na tysiące odłamków oraz na szczególne odkształcenia fragmentów kadłuba, a zwłaszcza wyrwane z dużą siłą, działającą od środka kadłuba, nity spajające konstrukcję samolotu. Ponadto Berczyński zwrócił uwagę, iż na korzyść hipotezy o eksplozji wewnątrz skrzydła przemawiają oderwane poszycia (górne i dolne) skrzydła, które wedle oficjalnych raportów miało zetknąć się z pancerną brzozą. Ekspert stwierdził kategorycznie, że sposób zniszczenia skrzydła, którego konstrukcję stanowią trzy dźwigary, żebra i wzdłużnice, jest możliwy do uzyskania tylko i wyłącznie w wyniku eksplozji wewnętrznej, powstałej na skutek choćby iskrzenia przy zbiornikach paliwa. Trafności hipotez postawionych przez ekspertów ZP dowiedli również naukowcy zgromadzeni na konferencji smoleńskiej, która odbyła się 22 października ubiegłego roku w Warszawie, a swoistą kropką nad i było wykrycie na wraku tupolewa przez biegłych powołanych przez prokuraturę wojskową materiałów wybuchowych. Ważne okazały się również badania fragmentu brzozy pancernej, które dostarczył badaczom z USA jeden z dziennikarzy będących w Smoleńsku, o czym w szczegółach mówił podczas październikowej konferencji profesor Chris Cieszewski, pracownik naukowy w Warnell School of Forestry and Natural Resources. Wykonano 10 500 najróżniejszych pomiarów próbek drzewa, między innymi pomiar wielkości włókna w przekroju poprzecznym i gęstości drewna. Okazało się, że pancerna brzoza wcale pancerną nie jest, a co gorsza jest nawet słabsza niż porównywane z nią próbki innych brzózek. Wpływ na osłabienie drzewa miał według specjalistów fakt, iż liczne i rosłe gałęzie nadwątliły strukturę pnia, a otwarta więźba wzrostu gwarantowała maksimum produkcji drewna wczesnego, bardziej miękkiego, niż drewno późne. W związku z tym można przyjąć, iż smoleńska brzoza mogła zostać złamana w wyniku silnego wiatru, czy podmuchu z silników przelatującego samolotu. Eksperci związani z ZP z niezwykłą starannością i dbałością o każdy szczegół, w oparciu o szereg różnych badań, analiz i symulacji, z wielkim mozołem starali się odtworzyć przebieg wydarzeń, do jakich doszło rankiem 10 kwietnia 2010 roku. Z wielkim pietyzmem i kompleksowo podeszli do tematu, nie zakładając niczego z góry, nie uprzedzając wyników badań, czym nie może pochwalić się pan Lasek i jego świta. Naukowcy ZP nie pracowali ani pod presją czasu, ani pod presją polityków, a eksperci komisji Millera owszem, co zresztą sami często przyznawali. Dodatkowym czynnikiem, który sprawia, że eksperci rządowi z panem Laskiem na czele zamiast powoływać groteskową komisję powinni raczej skulić głowy w geście kajania się za swoje winy, jest fakt, iż mając niepowtarzalną możliwość zbadania wraku pod każdym możliwym kątem, ograniczyli się do spóźnionych oględzin i to pod dozorem rosyjskich funkcjonariuszy. Pracowali, jak sami przyznali, dopiero w chwili, kiedy pierwotne miejsce katastrofy zostało zmienione przez Rosjan, fragmenty wraku wywiezione, a na miejscu pracował ciężki sprzęt. Nie pobrali próbek, nie zbadali miejsca katastrofy, nie mieli dostępu do wyników sekcji ofiar, które mogły wiele powiedzieć o mechanizmach katastrofy, a czarne skrzynki wraz z innymi dowodami dostały się w ręce rosyjskie. Pan Lasek, a za nim pan Artymowicz opowiadał o smoleńskiej botanice, jako o najważniejszym dowodzie na „zwykłość” katastrofy. Szkoda tylko, że nawet tej kluczowej botaniki eksperci rządowi nie byli w stanie dokładnie zmierzyć i zbadać, a wymiary słynnej brzozy określili na oko.

Panowie, nie wystarczyło wam 2,5 roku nachalnej propagandy? Nie wystarczyła cała armia medialnych klakierów, wspomaganych przez braci Moskali? Jak to się stało, że Polacy zaczęli skłaniać się ku wersji podanej przez ekspertów ZP, którzy o czym warto pamiętać, byli niezwykle rzadkimi gośćmi zaprzyjaźnionych stacji? Może jednak instynkt narodowy jeszcze całkiem nie zanikł w Polakach i czują podświadomie, ze ktoś się nimi brzydko zabawia?

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

" Inteligentni Polacy nad tym się jakoś nie zastanawiali. Przeszli nad wszelkimi zagadkowymi szczegółami związanymi z 10.04. do porządku dziennego." -

- ja mysle, ze akurat ci inteligentni Polacy kojarzyli, ze cos tu, z 10.04 nie pasi i ze to nie jest tak, ze "jak walnelo to i urwalo" ( IQ, jakby nie bylo zobowiazuje ) ... ale to nie Oni nadawali ton smolenskiej narracji.

HERBIS 0192 | 03.01.2013 12:58

 

 

 
  • Inteligentne widzenie sprawy ? :

    "Przy okazji przypomnę ci, że to śledztwo jest prowadzone poniżej standardów hitlerowskich. Hitler, do Katynia (przecież wiedział, że to nie jego robota) wysłał międzynarodowe komisje, czerwone krzyże itp. Sam nie był sędzią we własnej sprawie. Putin z Tuskiem zrobili nam śledztwo poniżej standardu ustanowionego przez Adolfa Hitlera. W takiej sytuacji ktoś, kto nie jest debilem, po prostu musi założyć, że tam doszło do zbrodni. I lepiej założyć tak i się pomylić, niż założyć, że wszystko było przypadkowo i się pomylić."

    http://www.salon24.pl/user/63046,artur-nicpon

    HERBIS 0192 | 03.01.2013 14:23

     
     
  • @herbis

    "śledztwo poniżej standardu ustanowionego przez Adolfa Hitlera", to jedno, dezinformowanie i manipulowanie opinią publiczną na niewyobrażalną wcześniej skalę - drugie, skanalizowanie społecznego wzburzenia, m.in. przez promowanie dwóch hipotez oficjalnych, kompletnie pozbawionych dowodów, niby przeciwstawnych, niby skłóconych - "dwuwybuchowej" i "brzozowej" - trzecie.

    Oto historia dezinformacji posmoleńskiej. W jednym zdaniu, w zaledwie trzech punktach.

    pozdrawiam

  • Jak sie odnies do tych uwag ?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

veri

#318824

" Inteligentni Polacy nad tym się jakoś nie zastanawiali. Przeszli nad wszelkimi zagadkowymi szczegółami związanymi z 10.04. do porządku dziennego." -

- ja mysle, ze akurat ci inteligentni Polacy kojarzyli, ze cos tu, z 10.04 nie pasi i ze to nie jest tak, ze "jak walnelo to i urwalo" ( IQ, jakby nie bylo zobowiazuje ) ... ale to nie Oni nadawali ton smolenskiej narracji.

HERBIS 0192 | 03.01.2013 12:58

 

 

 
  • Inteligentne widzenie sprawy ? :

    "Przy okazji przypomnę ci, że to śledztwo jest prowadzone poniżej standardów hitlerowskich. Hitler, do Katynia (przecież wiedział, że to nie jego robota) wysłał międzynarodowe komisje, czerwone krzyże itp. Sam nie był sędzią we własnej sprawie. Putin z Tuskiem zrobili nam śledztwo poniżej standardu ustanowionego przez Adolfa Hitlera. W takiej sytuacji ktoś, kto nie jest debilem, po prostu musi założyć, że tam doszło do zbrodni. I lepiej założyć tak i się pomylić, niż założyć, że wszystko było przypadkowo i się pomylić."

    http://www.salon24.pl/user/63046,artur-nicpon

    HERBIS 0192 | 03.01.2013 14:23

     
     
  • @herbis

    "śledztwo poniżej standardu ustanowionego przez Adolfa Hitlera", to jedno, dezinformowanie i manipulowanie opinią publiczną na niewyobrażalną wcześniej skalę - drugie, skanalizowanie społecznego wzburzenia, m.in. przez promowanie dwóch hipotez oficjalnych, kompletnie pozbawionych dowodów, niby przeciwstawnych, niby skłóconych - "dwuwybuchowej" i "brzozowej" - trzecie.

    Oto historia dezinformacji posmoleńskiej. W jednym zdaniu, w zaledwie trzech punktach.

    pozdrawiam

  • Jak sie odniesc do tych uwag ?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

veri

#318826

" O wybuchu, jako przyczynie katastrofy, świadczą nie tylko tysiące odłamków, stanowiących niejako corpus delicti, ale także specyficzne odkształcenia, którym został poddany kadłub samolotu, niemożliwe do wytworzenia w wyniku zetknięcia samolotu z ziemią, niezależnie od jego konfiguracji."  -

- na pokazywanych nam publicznie fotkach ( dokumentujacych katastrofe *)  widac smietnik, zlomowisko jakis samolotowych czesci a nie miejsce katastrofy.

Lipne zdjecia czy lipny ich opis ?

* - takie zalozenie macherow ?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

veri

#318829

TIGER65 1601 | 22.12.2012 02:26

Tak wyglada miejsce katastrofy ?!

(to na Pani, S24 blogu egzystuje)

 
Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

veri

#318836

To trzeba powtarzać i ciągle przypominać. Zaczęło też przynosić efekty, bo jednak nie da się już dłużej rżnąć głupa. Wszystkie dotychczasowe metody rządu nie odnoszą rezultatów. Pozostali jedynie ci, którzy uwierzyli, że dopuszczenie do ujawnienia prawdy może doprowadzić do wojny z Rosją. Ale to są kiepscy obrońcy wersji Millera, bo jednocześnie potwierdzają, że jest to kłamstwo ogłoszone dla utrzymania pokoju ("świętego spokoju"), a nie prawda. I tak koło sie zamknęło (a raczej pętla sie zacisnęła) i trzeba zaczynać od nowa. Czekam z ciekawością jakie teraz kłamstwa będą nam serwować, bo te co do tej pory już nie działają.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Anka1

 

#318839

gość z drogi

TU....

co zrobią > stan wyjątkowy ogłoszą,czy epidemię grypy nam POdrzucą....a moze jakąś tame otworzą i POtop zaserwują....?

bo kłamstw już więcej nie są w stanie wymyślić....

10 z pozdrowieniami

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

gość z drogi

#318850

Mnie zastanawia jakie kłamstwa wymyślą
Może jakiegoś moskiewskiego specjalistę przyślą?
Że będą mataczyć to gwarantuję
Spokojnie bandytów i krętaczy poobserwuję
Pozdrawiam cieplutko:))

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#318865

Brawo Pani Martynko - bardzo mądry artykuł , trafne spostrzeżenia.
Dodam do tego podsumowanie działań co niektórych osób biorących udział w tej propagandzie .

Ewa Kopacz - w każdym normalnie funkcjonującym kraju ta osoba już dawno zmuszona by została do podania się do dymisji . Ilość jej kłamstw przeszła chyba nawet jej wyobrażenia o swoich możliwościach .

Paweł Graś - przeprasza OMON , to nie oni okradli Polaków po katastrofie tylko żołnierze zabezpieczający miejsce katastrofy ( tfuu ... )

Kazimierz Kutz - wyśmiewanie żałoby , czerni ubioru tych co stracili tam bliskich , w końcu minęło ileś tam dni od katastrofy - to mówi Kutz , kwiaty znicze - to mu przeszkadza , no cóż jak się jest baranem na usługach trzeba ryczeć baranim głosem wg rozkazów ...
A Pana zachwyt nad genialnością Donalda Tuska co Pan często wyraża publicznie poddaje w wątpliwość Pana IQ.
Pan bronisz geniuszu niejakiego Palikota hihi , widocznie się Pan naćpałeś jakiejś trawki .

Niesiołowski - Stefan Myszkiewicz Niesiołowski , współpracował z SB, donosił na swojego brata , wszystkich członków organizacji RUCH , doniósł nawet na swoją byłą narzeczoną Panią Ewę Królikowską , którą później przepraszał i zobowiązał się więcej nie kłamać przynajmniej na temat jej osoby.
I taka oto persona potrafi atakować rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej , żądać przerwania dociekania prawdy ...
Wie Pan Panie Niesiołowski . W wojsku kiedyś byli oficerowie polityczni , w randze zastępcy dowódcy . Oni to na odprawach kadry oficerskiej często powtarzali takie słowa : gro oficerów jest jak rzodkiewka . Na zewnątrz czerwoni a w środku biali .
A trzeba być jak pomidor , na zewnątrz jak i wewnątrz czerwony .
A Pan , Panie Niesiołowski jesteś Pan ani rzodkiewka ani pomidor, Pan jesteś burak .
Wymaż Pan ze swojej pamięci słowa Bóg, Honor , Ojczyzna bo w Pana ustach to bluźnierstwo .

Rosyjska tv podaje że gen. Błasik miał alkohol we krwi .
MSZ nie reaguje, premier nie reaguje media powtarzają tą bzdurę . Jeśli ktoś tam miał alkohol we krwi to byli to wszyscy pracownicy wieży kontrolnej , cały ten ich OMON , żołnierze którzy wg Grasia okradali zwłoki Polaków na miejscu katastrofy .
Ja tej wiadomości nie kupiłem, ja w to nie wierzę żeby polski generał lecąc z Prezydentem kraju w tak ważnej chwili do takiego miejsca gdzie sowieci zamordowali tylu Polaków , miał alkohol we krwi .
Ale dyżurna Olejnik i jej koledzy na pewno wierzą .

Winni piloci, winny ich dowódca , winny nawet Pan Prezydent bo wywierał presję na pilotów - co muszą czuć rodziny tych osób, nie dość że przeżywają stratę najbliższych muszą znosić obelgi kłamstwa oszczerstwa lejące się z każdej możliwej strony .

Pani Marta Kochanowska w Brukseli przemawiając do posłów europarlamentu wytknęła wiele błędów , wskazała na nieprawidłowości .
Europoseł , były Prezydent Litwy podsumował jej wypowiedź jednoznacznie . Musi się Pani teraz , po tym co Pani powiedziała tutaj obawiać wypadku samochodowego . I w europarlamencie zapadła CISZA ...
I ta osoba wiedziała co mówi , Pani Marcie Kochanowskiej grozi bowiem poważne niebezpieczeństwo .

Angielska tv miała w związku z katastrofą jedno zasadnicze pytanie . Dlaczego Polska nie wystąpiła o powołanie międzynarodowej komisji do NATO, skoro sama jest członkiem NATO , i samolot był samolotem wojskowym a nie cywilnym . Konwencja Chicagowska jest odpowiednia do katastrofy samolotu cywilnego .
Ten samolot był nie tylko samolotem wojskowym ale samolotem specjalnym , leciała nim głowa Państwa Polskiego .
To jest pytanie do Donalda Tuska .
Wątpię czy Polacy usłyszą odpowiedź , bo stwierdzenia że to była prywatna wycieczka, że to fanaberie Prezydenta Rzeczpospolitej Lecha Kaczyńskiego to jest śmianie się i drwina z Polaków.
Prawda buraku Niesiołowski ?

Wyśmiewanie się z Pana Antoniego Macierewicza i badań Zespołu Parlamentarnego . I co towarzysze , nici z tego wszystkiego co tak ładnie tkaliście za pomocą mediów .
Polacy nie kupili waszych bajek a teraz pomału wszystko się wam sypie , zresztą jak wszystko za co się bierzecie .
A Pan Macierewicz bez mediów , bez szyderstw i co najważniejsze bez kłamstw was obnażył i obnaża bezlitośnie .

No i na koniec Palikot . Widział na dworcu kolejowym w Polsce jednego z posłów PiS po katastrofie w Smoleńsku .
Stwierdził wszem i wobec że ten poseł żyje. Nie piszę nazwisko tego posła by nie zadawać ran jego rodzinie, córka tego posła słysząc bzdury Palikota pytała tylko rodziny czy to może być prawdą i dlaczego ktoś tak umie mówić .
Ano są i takie kreatury , widocznie się naćpał albo ma tak zawsze , diabli go wiedzą .
To jest NIKT .

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Polak nie pyta ilu jest wrogów, tylko gdzie oni są!

#318915

 tylko jeszcze bardziej się pogrążą. A Lasek niech rozejrzy się wokół i zastanowi, bo właśnie wlazł do cyrku, gdzie występują pawiany. I inne małpy. Ma teraz dwa wyjścia: wyjść, albo dać dupy tym pawianom. I innym małpom.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#318923

Taka synteza argumentów jest nam potrzebna po to, aby w nadal toczących sie jeszcze dyskusjach mieć więcej argumentów świadczących o tym, że był to jednak zamach!
A technik pokładowy chor. Muś z samolotu JAK-40? Co słyszał na Siewiernym? Dlaczego dosięgła go ręka seryjnego samobójcy?

Pozdrawiam z 10, Satyr   
________________________ 
"I złe to czasy, gdy prawda i sprawiedliwość nabiera wody w usta".  
(ks.J.Popiełuszko)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#318928

 

PRZEPIS  NA  NASZE  PRZETRWANIE  jest gotowy. Znajduje się on w 2 Krn 7:14: “jeśli upokorzy się mój lud, nad którym zostało wezwane moje Imię, i będą błagać, i będą szukać mego oblicza, a odwrócą się od swoich złych dróg, Ja z nieba wysłucham i przebaczę im grzechy, a KRAJ  ICH  OCALĘ“.
Od was zależy czy pozostaniemy wolni, czy staniemy się niewolnikami!
Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#318957