PROMYK W TUNELU

Obrazek użytkownika Szeremietiew
Blog

Niezwyciężony obóz pokoju i socjalizmu miał swoje „słoneczko” – tak nazywano generalissimusa Soso Dżugaszwilego, znanego jako Józef Stalin. Wczoraj dowiedziałem się, że „chłopcy ze spalonych WSI” mają ... nie tyle słoneczko, co promyk – okazał się nim były szef WSI gen. Tadeusz Rusak. Wypowiedział się on na stronie internetowej Stowarzyszenia SOWA, które jak wiemy ma zadbać o dobre imię WSI. Pan Rusak chwali się: „To ja zniszczyłem karierę Szeremietiewa” i daje odpór w związku z moim wywiadem udzielonym gazecie „Polska, The Times”. Wg niego „niejaki Szeremietiew” oszkalował jego wspaniałego przełożonego Bronisława Komorowskiego. I zapewnia, że to nie Bronek, ale on sam, Tadeusz Rusak, zrobił wszystko, co trzeba było w mojej sprawie zrobić. Do tego Komorowski wg Rusaka nie był i potrzebny, chociaż był o działaniach WSI informowany. A w końcu 2001 r. ten sam Rusak mówił mojemu znajomemu, że z akcją przeciwko mnie nie miał nic wspólnego. Coś się zmieniło!
Sowi moderator o pseudonimie „Krzych” dodał do tego komentarz: „Jak widzicie Panowie można zabrać pozytywny głos, pomimo wczesniejszych animozji.” (Rusak jak szef tępił oficerów z poprzedniego kierownictwa WSI i był przez nich znienawidzony.) Ale to nie ma znaczenia bo: „Walczymy wspólnie o nasze dobre imię i w takiej jedności siła.” Dodaje, że w dziele obrony tej czci : „powyższy przykład gen. Rusaka, jest tym promykiem w tunelu”.

Generał „Promyk” pisze (wszystko dużymi literami): „JUŻ W 1999 r. OTRZYMAŁEM MELDUNEK, ŻE W OTOCZENIU WICEMINISTRA FUNKCJONUJĄ OSOBY, KTÓRE, MIMO BRAKU DOPUSZCZENIA, DYSPONUJĄ DOKUMENTAMI Z KLAUZULĄ NIEJAWNOŚCI.” Następnie opowiada jak to kilka razy informował mnie o powyższym. Niestety okazałem „brak zrozumienia” i naganny proceder łamania ustawy o ochronie tajemnicy trwał. Biedny Rusak „nie miał wyboru” i musiał donieść na mnie do prokuratury. No i sprawą zajął się UOP i sam sobie jestem winien. W końcu Rusak podkreśla tryumfalnie, że skoro dostałem 3 tys. zł grzywny: „A WIĘC JEST WINA I JEST WYROK W PROCESIE KARNYM”..

Rusak może opowiadać, że informował mnie o uchybieniach. Czemu jednak wszystko było tak na gębę. Wystarczyło przecież skierować do mnie jeden meldunek na piśmie i byłoby dowiedzione, że ostrzeżenie WSI „olałem” – jak obrazowo pisze pan Rusak. Takiego meldunku śledczy nie znaleźli. Dlaczego podległy mu kontrwywiad stale badając obieg tajnych dokumentów nie stwierdził żadnych nieprawidłowości?

Rusak twierdzi, że prosił mnie o usunięcie „podejrzanych”, czyli zapewne Farmusa, z mojego otoczenia. A ja odmówiłem. Farmus do dnia jego zatrzymania na promie był w radzie nadzorczej spółki obrotu specjalnego „Cenrex”. Zasiadał tam wraz z szefem kontrwywiadu WSI płk. Kazimierzem Mocholem zastępcą Ruska. Stanowiska te były obsadzane na wniosek ministra obrony. Komorowski też nie chciał Farmusa usunąć?

Farmus miał dopuszczenie do tajemnicy udzielone przez WSI w kwietniu 1998 r., gdy został zatrudniony w MON. W lutym 1999 r. sejm uchwalił nową ustawę o ochronie tajemnicy. Na tej podstawie wszystkim uprawnionym w różnych terminach dopuszczenia wygasały. Farmus był oddelegowany do pracy w moim pionie z gabinetu politycznego ministra ON. W okresie, gdy wygasło mu dopuszczenie jego służbowym przełożonym był Komorowski. I on odpowiadał za dopilnowanie związanych z tą kwestią wymogów. Kiedy w lutym 2001 r. Komorowski przeniósł Farmusa formalnie do mojego sekretariatu i wówczas jako służbowy przełożony kazałem mu złożyć ankietę bezpieczeństwa w WSI. Wcześniej, w grudniu 2000 r., dowiedziałem się od oficera z mojego sekretariatu, a nie od WSI, że Farmusowi prawdopodobnie skończyło się dopuszczenie do tajemnicy. Zakazałem kierowania do niego dokumentów z klauzulami. Sąd ustalił, że w okresie wrzesień – grudzień 2000 r., gdy przełożonym Farmusa był Komorowski, miał on dostęp do 4 niejawnych dokumentów. Nie sądzę, aby to mnie obciążało. Dlatego odwołałem się od grzywny i tę sprawę sąd będzie ponownie rozpatrywał.

Jednak w tej aferze nie chodziło przecież o jakąś tajemnicę, ale o KORUPCJĘ. Minister Komorowski zapewniał posłów i dziennikarzy, że to na ten temat „ma wiedzę, nie ma dowodów”. Cóż to była za wiedza i kto ją mu dostarczył – zdaje się generał Rusak. I w oparciu o tą „wiedzę” prokuratura miała znaleźć obciążające mnie dowody procesowe. Trafiła też ona dziwnym trafem do dziennikarzy „Rzeczpospolitej”. A po siedmiu latach śledztw i procesów okazało się co to było - zbiór plotek i pomówień. A dzięki tym śmieciom mnie skasowano skutecznie.

Z wyznania byłego szefa WSI wynika, że broniąc Komorowskiego odegrał rolę z dowcipu - na balu u cara generał zawołał: stop orkiestra, cisza, informuję, że pani baronowa puściła bąka, ale ja jestem dżentelmenem i biorę to na siebie.

Generał Rusak bierze więc wszystko na siebie jednak przy okazji – jak mawia Janusz Korwin-Mikke – „rżnie głupa” udając, że nie wie co zrobił.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

nic dodać,nic ując

mozna natomiast posumowac

stwierdzeniem Korwina-Mikke

"rżną głupa" jak zawsze..........

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

gość z drogi

#52280

Pomimo formalnego rozwiązania ta mafia cały czas działa w ukryciu a lemingi udają że tego nie widzą. Podobnie rozwiązana SB działa i wspólnie z WSIokami nadal mordują patriotów i ew. świadków znających prawdę o tej zarazie trawiącej naszą ojczyznę.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#52287

W 1997 r. drogą zabiegów tzw. środowiska krakowskiego AWS (Jan Rokita) doszło do obsady szefostwa WSI dwoma funkcjonariuszami z krakowskiej Delegatury UOP. Byli to Tadeusz Rusak i jego zaufany Kazimierz Mochol (obaj w 1990 r. przeszli z wojska do UOP). Obaj są związani z Komorowskim: "... szef WSI gen. Tadeusz Rusak i jego zastępca płk Kazimierz Mochol są kojarzeni z Janem Rokitą i Bronisławem Komorowskim - twierdzi nasz informator." (Gazeta Wyborcza, 2006-08-12,). Kiedy więc Komorowski został ministrem ON w 2000 r. to były podstawy do "harmonijnej współpracy". Na tzw. moim odcinku szczególnie zasłużył się Mochol: "Płk. Mochol nadzorował z ramienia WSI m.in. aresztowanie Zbigniewa Farmusa, asystenta wiceministra obrony Romualda Szeremietiewa" - ta sama GW. Za to Komorowski chciał Mochola awansować na generała. Miał on zostać szefem WSI pod rządami SLD. Kwaśniewski chicał jednak WSI dla Dukaczewskiego. Mochol awansu nie dostał. Dziś: "Pułkownik Kazimierz Mochol przeszedł do pracy w prywatnym biznesie i zajął się indywidualną działalnością gospodarczą, głównie o charakterze doradczym. Od 2008 roku pełnił już funkcję wiceprezesa spółek Energoinvest Sp. z o.o. oraz Poprad Sp. z o.o."
http://wadowice24.pl/pieniadze/58-biznes/282-byy-zastpca-szefa-wsi-w-pon...
RSz

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

RSz

#52523