"nie po dyletancku zadania swoje wykonywać"

Obrazek użytkownika Szeremietiew
Kraj

Ministra Władysława Stasiaka zastąpił w BBN Aleksander Szczygło, były minister obrony w rządzie premiera Jarosława Kaczyńskiego. Negatywną opinię o tej nominacji wygłosił obecny minister obrony Bogdan Klich. Komentatorzy zgodnie podkreślali, że ta zmiana zaostrzy relacje prezydenta (tzw. ośrodek prezydencki) z rządem premiera Tuska. Rozważano też, na ile będą dominować kwestie merytoryczne nad emocjonalnymi. Zastanawiano się czy nowy szef BBN posiada przygotowanie do „recenzowania” poczynań szefa MON.

Rzeczywiście warto rozważać kim obsadza się ważne stanowiska  w obronności. I nie tylko w BBN, ale zwłaszcza ministra Obrony Narodowej, stanowisko kluczowe dla wojska. Fachowość polityka zajmującego gabinet w MON na ul. Klonowej 1 w Warszawie ma wielkie znaczenie dla przyszłości sił zbrojnych RP. A trzeba pamiętać, że jest to nie tyle minister „spraw wojskowych”, co OBRONY NARDOWEJ.

Czym powinna być fachowość, kogo możemy nazwać fachowcem mówią słowniki. „Inny Słownik Języka Polskiego”, (Warszawa 2000) podaje, że:

„FACHOWIEC (...) to ktoś, kto bardzo dobrze zna się na pracy, którą wykonuje, ma odpowiednią wiedzę i doświadczenie.”

Brzmi też sensownie - mimo upływu dziesiątków lat - taki opis:  

„FACH – zawód uprawiany po specjalnym przygotowaniu się i odpowiednich studjach. Fachowy agronom – rolnik przygotowany do pracy na roli drogą ukończonych studjów agronomicznych i odpowiedniej praktyki. Fachowy dyplomata – ten, który trudni się dyplomacją po uzyskaniu należytej wiedzy politycznej i stosowania sztuki dyplomatycznej. Zadaniem każdego państwa jest przygotować sobie należytą ilość ludzi fachowych, którzyby, czy to na stanowisku państwowem, czy na innych polach działalności, mogli sprawnie i nie po dyletancku zadania swoje wykonywać.” („Podręczny Słownik Polityczny do Użytku Posłów, Urzędników Państwowych, Członków Ciał Samorządowych i Wyborców”,  Warszawa 1922).

 

Idąc tym śladem spójrzmy jakich „ludzi fachowych”, którzy powinni „sprawnie i nie po dyletancku” kierować obroną narodową miały kolejne rządy III RP.

Pierwszym rządem III RP był utworzony w sierpniu 1989 r. gabinet Tadeusza Mazowieckiego Ministrem ON został w nim komunistyczny generał Florian Siwicki. Siwicki był żołnierzem „ludowego” WP od 1943 r. Ukończył szkołę oficerską w Riazaniu, a w 1956 r. sowiecką Akademię Sztabu Generalnego.  W 1968 r. jako dowódca 2 armii LWP uczestniczył w napaści na Czechosłowację. Brał udział w przygotowaniu i wprowadzeniu stanu wojennego – członek WRON. Ministrem obrony został w październiku 1985 r. i trwał na stanowisku do lipca 1990. Wg prof. Mariusza Jędrzejki, Siwicki to: „Wybitny dowódca, oficer o ogromnej wiedzy wojskowej.” Wagę tej opinii podważa fakt, że Jędrzejko, dziś pracownik naukowy uczelni w Pułtusku, jest byłym oficerem politycznym i może nie być w pełni obiektywny w ocenie kadr dowódczych  LWP

Drugim wojskowo wykwalifikowanym i do tego „cywilnym” ministrem był wiceadmirał Piotr Kołodziejczyk. Poza Wyższą Szkoła Marynarki Wojennej w Gdyni zdobywał wiedze na sowieckich akademiach morskich w Baku i Leningradzie oraz na „woroszyłówce” - Akademii Sztabu Generalnego im. Marszałka Klimenta Woroszyłowa w Moskwie. Kołodziejczyk był ministrem ON dwa razy w kilku rządach. On z kolei wg wspomnianego Jędrzejki to: „Wybitny dowódca sił morskich”.

Trzecim ministrem, uwzględniając kryterium zdobytej wiedzy w dziedzinie wojskowej może być Radosław Sikorski. Nie ma za sobą żadnej służby wojskowej, ale przez dwa lata jako korespondent wojenny prasy brytyjskiej oglądał wojnę, m.in. w Afganistanie. Ponadto kiedy został wiceministrem spraw zagranicznych w rządzie AWS zaliczył tzw. wyższy kurs obronny w Akademii Obrony Narodowej. Na tym kursie urzędnicy państwowi zapoznają się z podstawami polityki obronnej, zarządzania kryzysowego, ratownictwa, pożarnictwa i mogą postrzelać z pistoletu.

 

Pozostali ministrowie obrony w dziedzinie przygotowania fachowego prezentują się następująco: było trzech doktorów -  fizyki - Jerzy Milewski, matematyki - Janusz Onyszkiewicz i socjologii - Jan Parys. Ponadto – inżynier rybołówstwa morskiego Wojciech Okoński, bibliotekarz Stanisław Dobrzański, nauczyciel szkoły średniej Bronisław Komorowski, urzędnik państwowy Aleksander Szczygło. Należy też wymienić zawodowego działacza ZMS i PZPR Jerzego Szmajdzińskiego. Obecny minister Klich jest nie praktykującym zawodowo lekarzem psychiatrą i byłym działaczem pacyfistycznej organizacji „Wolność i Pokój”.

 

Spójrzmy na opcję polityczną poszczególnych ministrów. Pomijając Okońskiego i Milewskiego powiązanych personalnie z prezydentem Wałęsą mieliśmy głównie ministrów lewicowych (PZPR, SLD) – Siwicki, Kołodziejczyk, Szamjdziński i w pewnym sensie Dobrzański (PSL) oraz różowych (środowisko Unii Wolności) – Onyszkiewicz, Komorowski, Klich. Na prawicy można by umieścić Parysa i Szczygłę. Tam też wypada chyba lokować Sikorskiego, najpierw przeciwnika Wałesy, później ministra obrony z PiS, a teraz szefa MSZ w rządzie PO-PSL. Na koniec jeszcze o innych kwestiach „politycznych”. W mediach można znaleźć wiadomości o materiach IPN z danymi wskazującymi, iż współpracownikami SB w przeszłości byli ministrowie ON Milewski (TW „Franciszek”) i Dobrzański (KO „Równy”).

 

Wśród wymienionych wyżej cywilnych ministrów obrony nie ma (poza Kolodziejczykiem) takiego, który ma w swej biografii służbę w wojsku. Min. Onyszkiewicz twierdził jednak, że skoro w wojsku nie służył, to dlatego właśnie może być bardzo dobrym cywilnym ministrem ON.

 

Realizacja programów reform w siłach zbrojnych wymaga czasu. Okres wykonywania pracy na stanowisku ministra ma istotne znaczenie dla ich realizacji. Rekordzistą w zajmowaniu stanowiska w MON był gen. Siwicki – 57 miesięcy, w tym 11 jako minister w III RP. Drugie miejsce zajmuje Szmajdziński – przez 48 miesięcy kierował resortem. Ostatnim na tzw. pudle, trzecim, jest Onyszkiewicz, który był dwa razy ministrem, łącznie przez 46 miesięcy. A za nim drugi podwójny minister Kolodziejczyk- 31 miesięcy. Następnie odnotujemy Dobrzańskiego - 22 miesiące ministrowania, Komorowskiego i Sikorskiego – każdy po 15 miesięcy. Przez 9 miesięcy resortem obrony kierowali Okoński i Szczygło. Stawkę zamykają Parys -  6 miesięcy na stanowisku i Milewski - 4 miesiące, jako kierownik resortu (pełniący obowiązki ministra). Kadencja ministra Klicha zaczęła się 18 listopada 2007 więc jeszcze nie wiadomo ile miesięcy będzie on kierował resortem.

Sumując cały okres funkcjonowania MON po 1989 r. należy stwierdzić, że w minionych prawie 20 latach istnienia III RP politycy lewicowi i post-peerelowscy kierowali resortem obrony przez 49 % tego okresu. Przez 38 % MON-em zarządzali ludzie Unii Wolności i środowisk pokrewnych (Wałęsa).  Prawica, przy całej umowności tego określenie w polskiej rzeczywistości, władała resortem obrony przez 13% minionego czasu.

 

PS. W encyklopediach zdarza się, że i moje nazwisko jest wymianę w gronie ministrów obrony (p.o. ministra, kierownik resortu).  Dla porządku podam więc, że odbyłem służbę wojskową (szkoła podoficerska 1965-67), zdałem egzamin oficerski,  jestem por. rez. WP, zdobyłem stopień doktora habilitowanego nauk wojskowych w AON i uczestniczyłem w kursie Podyplomowego Studium Strategiczno – Obronnego dla dowódców związków taktycznych.

Zastałem mianowany szefem MON 24 maja 1992  i 5 czerwca 1992 odwołany – w zasadzie urlopowany wobec niemożności powołania rządu przez premiera Pawlaka. Na stanowisku szefa MON byłem więc dwa tygodnie – 14 dni!

 

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (1 głos)

Komentarze

Klich jest wystrugany przez Olechowskiego i w 100% od niego zależny.
Pozdrawiam,

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#11113

Ale o Jędrzejce nie zmienił pan zdania? Vide http://prawica.net/node/3972

Pozdrawiam,

TS

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#11114

Musimy się chyba zgodzić, że nie było niczego co wymagało czasu:
"Realizacja programów reform w siłach zbrojnych wymaga czasu."

 

Pozdrawiam

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#11119

No nie, programy różne jednak były, czym innym jest jednak sensowność takiego programu - z tym rzeczywiście było i jest marnie, a czym innym czas niezbędny na jego realizację. Zwykle było tak, że jeden minister coś zaczynał, odchodził, a następca zaczynał coś od nowa. W ostatnich latach jednak, mimo tych zmian kolejni ministrowie mniej lub bardziej kontynuowali plany poprzedników, tak od Komorowskiego do dziś. W tym parcie na zawodową armię, czyli tzw. profesjonalizację, operacje zagraniczne (misje) jako zad. nr 1, inwestycje w drogie uzbrojenie...
RSz

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

RSz

#12201