Debeściaki z Czerskiej czyli pomnik Lecha Kaczyńskiego

Obrazek użytkownika rosemann
Kraj

Jak wiadomo było do wczoraj samolot TU 154 numer boczny 101 rozwalił się w Smoleńsku bo piloci na przemian mieli problemy z brawurą („tak lądują debeściaki”) i z presją, która wywierał na nich „pierwszy pasażer”. Dziś zaś wiadomo już, że prawdziwym dramatem kapitana Protasiuka było to, że „pierwszy pasażer” nie tylko nie raczył „wywierać presji” ale wręcz nie interesował się tym, co robi czy powinien zrobić dowódca statku powietrznego. Jednym słowem „przewrót kopernikański” w kwestii przyczyn katastrofy.

Skąd to wiemy? Stąd co zawsze czyli od chłopaków i dziewczyn z Czerskiej oraz  ze stacji, co podaje „cała prawdę całą dobę”.

Mam w zwyczaju, mijając w drodze do pracy taki schludny salonik prasowy, zerkać co też mają własnie Urbi et Orbi do powiedzenia giganci wolnego słowa spod znaku "GW".

Dziś przez chwilę, czytając z czarnego, ponurego tła zajawkę materiału zatytułowaną „Dramat Pilotów…” pomyślałem, że tak naprawdę prawdziwy dramat to pewnie przeżywa ekipa „Wyborczej” próbując jakoś pozbierać do kupy swoją dotychczasową wersję, która posypała się w drzazgi. Tę swoją dotychczasową wersję o Prezydencie, który tak cisnął załogę, że aż ich, siebie i setkę ludzi wcisnął na zawsze w ziemię. Ale szybko przyszło mi do głowy, że martwię się niepotrzebnie. Myślę, że w tej fabryce różnych jastruno, kuczyńsko i żakowsko podobnych nikt się nie martwi tym „co sobie ludzie pomyślą”. Ludzie sobie albo nic nie pomyślą a w każdym razie nic, co by się na Czerskiej mogło nie spodobać. Nie po to przecież od lat myślą tam za owych ludzi w nakładzie kilkuset tysięcy egzemplarzy.

Tak więc Czerska od tego dzisiejszego „salto mortale” bez wątpienia się nie przewróci. Co więcej w ogólnym zarysie, mimo diametralnej zmiany kluczowych momentów, pozostają przy swoim. Przeczytajmy stosowny fragment:

Być może - w protokole tego wprost nie znajdziemy(podkr. moje)- obu pilotom przypomniał się tzw. incydent gruziński z 2008 r. Pilot 36 pułku odmówił wówczas prezydentowi Kaczyńskiemu lądowania na objętym konfliktem zbrojnym lotnisku w Tbilisi. Skończyło się to dla niego m.in. postępowaniem karnym.” *

Przez chwilę pomyślałem sobie coś drastycznego. Pomyślałem, że wobec tej konsekwencji państwa redaktorów co to od miesięcy opisują nam dramat „debeściaka” Protasiuka pełen gwałtownych zwrotów akcji godnych najlepszych amerykańskich oper mydlanych klasy D, najlepszym wyjściem byłoby nagłe zmartwychwstanie Prezydenta Kaczyńskiego, który udałby się następnie do redaktorów – „debeściaków” i zapytał: „O co wam w końcu goście chodzi?”. Ale tylko na chwilę tak pomyślałem. Bo przecież zaraz by się tam krzyk na Polskę i resztę świata że znów ten Kaczyński presję wywiera. I to jaki krzyk!

Zresztą niech tam sobie dokonują kolejnych „przewrotów kopernikańskich” kombinując i kompilując oraz epatując tymi nawiasami ze znakiem zapytania, w których cytowaniu tak się lubują**. Ja myślę, że póki co, póki zawartość przyzwoitości w nieprzyzwoitości jest jeszcze zbyt mała, najbardziej imponującym pomnikiem Lecha Kaczyńskiego są  własnie szpalty dziennika rządzonego przez Michnika i jego ideowe dzieci oraz stan ich umysłów. Z radością oglądam tę cała gimnastykę „czerskiej kamandy”, która mogłaby sobie już odpuścić, pojechać na narty czy tam na surfing, ale nie, nie odpuszcza budząc się co dnia z równym zapałem do tego by swe coraz mniejsze przecież z każdym dniem siły  poświęcać na kolejne podejścia do rozkopania wawelskiej mogiły.

Już widać, że im się to nie uda ale co tam, niech dalej pozostają w tym swoim zafiksowaniu.Wszak  także dzieki nim  ów kaczmarski "Mandelsztam żyje". Wcielony w Lecha Kaczyńskiego.

Ktoś pewnie zapyta po ki ch*** w ogóle zaglądam w te bardzo chore na parę spraw umysły różnych Wrońskich, Czuchnowskich, Kublików. Przecież powinienem postąpić z godnie z radą komisarza Gondora, który wyjaśnił niegdyś (jakże słusznie) Wilq’owi by ten nie czytał na ten przykład „Przekroju” gdyż to nie jest gazeta, na która Gondorowi chciałoby się choćby odlać. Też tak myślałem w odniesieniu do „Wyborczej”. Ale przypomniałem sobie anegdotkę o Szpicbródce, kasiarzu warszawskim i równocześnie właścicielu i mecenasie warszawskich teatrów (głownie sztuki nieco podkasanej). Ten, zapytany przez jednego z aktorów o jego ciemną profesję, której mógłby spokojnie poniechać jako ów właściciel i mecenas, odpowiedział: „Pan jest sławny, o panu mówią. A ja? Ja sobie po każdym skoku biorę gazetę i czytam, że to i tamto i że policja jest już na tropie, ryce (miał ów Szpicbródka kłopoty z dykcją podobno) na całe gardło i myślę sobie „A g**no!”

Tak więc ze mną jest podobnie. Zaglądam sobie od czasu do czasu w „Wyborczą”, podziwiam „podkasane” wygibasy tej menażerii „profesjonalnych żurnalistów”, ryce na całe gardło i… i myślę to samo co Szpicbródka.


* http://wyborcza.pl/1,75248,10234622,Dramat_pilotow__Protasiuk__Ja_sie_tylko_martwie_tym_.html#ixzz1X9HKmt3s

 

** W tekscie „Wyborczej” kluczową rolę odgrywaja te fragmenty stenogramu, które są treściami domyślnymi, nie odczytanymi przez specjalistów.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Problem dotyczy aż 165 mln osób, czyli 38 proc. populacji.
http://wpolityce.pl/wydarzenia/14186-plaga-zaburzen-psychicznych-wsrod-e...
38% to akurat elektorat P.O.
Świry mają swoją gazetę, radio i telewizornię.
Żyją wśród Nas ale nie powinniśmy pozwalać im na zbyt wiele,
bo to się tragicznie skończy.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#180976

jak finezyjnie szyją... grubymi nićmi:
Pilot 36 pułku odmówił wówczas prezydentowi Kaczyńskiemu lądowania na objętym konfliktem zbrojnym lotnisku w Tbilisi. Skończyło się to dla niego m.in. postępowaniem karnym.

przecież tylko pisiory wiedzą jak było.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#180977

Żołądek musisz mieć jak struś.
Ja już od dawna nie jestem w stanie przeczytać tych gównianych bredni, bo mi od razu rzygać się chce. Ale też przyjąłem zasadę, że grosza na mnie nie zarobią. Nie kupuję, nie wchodzę na stronę, nie mam konta na gazeta.pl

GW działa zgodnie z założeniem, że większość czyta tylko tytuły i ew. lidy. Mam ich zajawki wciąż jeszcze na swojej stronie w googlu. Wczoraj była sensacja "Prezydent chciałby porozmawiać przez telefon". I co? Leming przeczyta tytuł i będzie wiedział, że Jarosław naciskał na brata. Nie doczyta, że rozmowa odbyła się PRZED poinformowaniem Prezydenta o kłopotach z lądowaniem.
Podobnie z tym "incydentem gruzińskim". Jedyne co spotkało pilota, to zakaz lotów z Prezydentem. No straszna kara! Jak ten facet się z tego pozbierał? Nie mówiąc już o tym, że w ogóle nie ma żadnego porównania między lotem do Tbilisi i do Smoleńska.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

___________________________________

Pozdrawiam każdym słowem

#180978

... nie poniósł żadnej odpowiedzialności karnej, ale został n a g r o d z o n y. Tak zwana polska armia to żenada. W większości skłąda się z grubodupych post-PRL-owskich oficerów najwyższych stopni, patrzących tylko na miskę i awanse, a te zdobywa się służąc na dwóch łapkach władzy.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#181015

on dostał medal za to, że nie wystartował. jak wiemy bez startu nie może być mowy o lądowaniu. ta chamska zagrywka jest wbijana w zakute łby zwolenników teorii spiskowych przez zaprzyjaźnione media.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#181114