I kto tu wierzy w demokrację?

Obrazek użytkownika Dariusz Zalewski
Blog

    Demokracja liberalna uchodzi za najbardziej sprawiedliwy i wolnościowy system polityczny. Nie tylko w kontekście sposobu wyłaniania władzy, ale także liderów społecznych, finansowych, artystycznych czy intelektualnych. W systemie tym ponoć zawsze wygrywa pracowitszy, lepszy i mądrzejszy. Przynajmniej tak to się oficjalnie przedstawia.

    Wydaje się, że w te iluzje najmocniej wierzą przedstawiciele tzw. "inteligencji", z uśmiechem politowania i wyższości przyjmujący opowieści  o “teoriach spiskowych”. Dla nich nie ma żadnych spisków, a wszystko wyłania się spontanicznie z demokratycznej gry. Jeśli na przykład Donald Tusk wychwalany jest w TVN-ie, to nie dlatego, że taka jest polityka redakcyjna czy sympatie ideologiczne redaktorów, ale dlatego, że po prostu jest dobry i zasługuje na pieśni pochwalne! Słowem - jest demokratycznym zwycięzco!

    Co ciekawe, często ludzie mniej wykształceni wykazują daleko posuniętą nieufność w stosunku do demokracji. Można to zaobserwować rozmawiając na przykład z rolnikami, którzy niemal wprost mówią, że demokracja jest parawanem, za którym rozgrywa się rzeczywista gra interesów. Zawsze pojawiają się tajemniczy ,,oni”,  którzy chcą coś ugrać na rolnictwie.

    Również dla młodego biznesmena dosyć szybko dociera, że pomysłowość i pracowitość to nie wszystko. Trzeba mieć jeszcze dojścia i znajomości, bez których ciężko ruszyć sprawy do przodu. Ambitny, młody pisarz, drepcząc od wydawnictwa do wydawnictwa, też w końcu zrozumie, że wydawcy biorą książki poprawne ideologiczne oraz dobrze sprzedające się czytadła w modnych konwencjach literackich. A że duże wydawnictwa są generalnie jednorodne pod względem ideowym (wyłonione oczywiście w ,,czystej grze rynkowej”), więc młodym pisarzom, niepoprawnym ideologicznie ciężko się przebić.   

     Podobnie jeśli chodzi o profesję dziennikarską. Kto uwierzy, że elity żurnalistów wyłanione są w wyniku sprawiedliwej, demokratycznej selekcji? Wystarczy poczytać blogi polityczne by uświadomić sobie, ile osób potrafi świetnie pisać na tematy polityczne, a którym nie jest dane pisać dla większej liczby czytelników (brak znajomości czy np. podobnych ideowo gazet o większych nakładach). Oczywiście nie wszyscy dziennikarze robią kariery przy pomocy znajomości. Istnieją szczególnie przebojowe jednostki czy wyjątki od reguły. Ale generalnie system ma swoją specyfikę, także ideologiczną, i nie pozwala sporej grupie osób naturalnie awansować.

      W efekcie cała ta demokratyczna otoczka, to taki karciany blef (że sprawiedliwość, miłość, zwycięstwo najlepszych w różnych dziedzinach życia itp). Ci co są na górze bardzo dobrze wiedzą, że muszą stać te demokratyczne dekoracje, a pod powierzchnią pokazywanych oficjalnie zjawisk toczy się odwieczna walka ludzkich wad i słabości, brutalna, nieczysta i bynajmniej niedemokratyczna: o wpływy w mediach, o prokuraturę, sądy, finanse itp., a demokracja tak naprawdę niczego nie zmieniła, wręcz przeciwnie – mydlenie oczu o najdoskonalszym systemie stwarza pewne status quo, które utrudnia przeprowadzenie autentycznych zmian. 

      Paradoksalnie im szybciej człowiek zrozumie, że demokracja liberalna to tylko propagandowa iluzja, tym właściwie ustawi się do gry i nie będzie liczył naiwnie, że skoro jest dobry, to wcześniej czy później najsprawiedliwszy z ustojów wyniesie go na powierzchnię. 

Ocena wpisu: 
Brak głosów