Sawinkow - zwolennik polsko-rosyjskiego porozumienia

Obrazek użytkownika Godziemba
Historia

Po zamachu bolszewickim premier Rządu Tymczasowego Aleksander Kiereński opuścił Piotrogród i udał się do Pskowa. Dowódca frontu północnego, generał Czeremisow, na którego liczył premier, nie zamierzał walczyć. Przyłączył się natomiast do Kiereńskiego z resztami swych wojsk gen. Krasnow, dowódca 3 korpusu kawaleryjskiego, który wziął udział w puczu Korniłowa. Kiereński planował odbicie stolicy, ale rozpoczęte 28 października natarcie kozaków dotarło zaledwie do Carskiego Sioła.

 
W tym samym czasie do Kiereńskiego przybył na czele XVII korpusu Karol Wędziagolski. Spotkał się z Borysem Sawinkowem, (jednym z przywódców Organizacji Bojowej Partii Socjalistów Rewolucjonistów, organizatorem zamachów terrorystycznych na urzędników carskich w latach 1904-1905, wicemistrzem spraw wewnętrznych w Rządzie Tymczasowym), który postanowił usunąć Kiereńskiego i utworzyć wojskowy rząd, który podjąłby zdecydowane kroki przeciw bolszewikom. Próba pozyskania Krasnowa nie udała się i plan spalił na panewce. Obaj niedoszli spiskowcy udali się do Piotrogrodu, gdzie Sawinkow prowadził rozmowy, nie niepokojony przez bolszewików. W te burzliwe listopadowe (1917 roku) dni Piotrogród był bardziej bezpieczny, niż przez następne trzy czwarte wieku.
 
Następnie Sawinkow z Wędziagolskim poprzez Moskwę, Kijów i Rostów przybyli do Nowoczerkaska, gdzie Korniłow formował Armię Ochotniczą. Generał przyjął ich chłodno, czemu nie można się dziwić mając w pamięci stosunek Sawinkowa do puczu z lata 1917 roku. Sawinkow starał się odwoływać do wspólnych wartości, przestrzegał Generała przed sojuszem ze skrajną prawicą, uważał, iż jedyną szansą jest pozyskanie demokratów, którzy dawali gwarancję, że do antyboszewickich formacji przystąpią rosyjscy żołnierze. Słowa Sawinkowa odniosły ten skutek, że Korniłow  zgodził się wprowadzić obu do Rady Politycznej przy Armii Ochotniczej. W Radzie Sawinkow objął kierownictwo propagandy, Wędziagolski sprawy mniejszości narodowych. Wkrótce jednak Sawinkow został emisariuszem i pełnomocnikiem Korniłowa w Moskwie, a Wędziagolski przedstawicielem Armii Ochotniczej przy Centralnej Radzie Ukraińskiej w Kijowie.
 
Po przybyciu w styczniu 1918 roku do Moskwy Sawinkow założył tajną organizację pod nazwą Związek Obrony Ojczyzny i Wolności. Jego program nawiązywał do demokratycznych haseł partii antybolszewickich: żądanie nowych wyborów do Konstytuanty, oddanie ziemi chłopom, respektowanie praw mniejszości narodowych. Sawinkow był przekonany, iż jedynie na drodze przemocy można było obalić rządy bolszewików, jednak nie chciał rezygnować – w odróżnieniu od „białych” generałów – z haseł republikańskich. Budowa nowej organizacji postępowała wolno – brakowało ciągle pieniędzy, które otrzymywał od zagranicznych dyplomatów. Mimo tego na wiosnę organizacja liczyła w Moskwie i okolicach prawie 5 tysięcy członków. Sawinkow zorganizował kilka powstań w miastach ryglujących od wschodu dostęp do Moskwy: Murom, Jarosławiu, Rybińsku i Kostrowie. Z wyjątkiem trwającego kilkanaście dni (lipiec 1918 r.) powstania w Jarosławiu, wszystkie szybko zostały zdławione przez bolszewików. Po próbie zamachu na Lenina, dokonanej w końcu sierpnia 1918 roku przez Fanny Kapłan, w którym uczestniczyła organizacja Sawinkowa, Dzierżyński rozpoczął czerwony terror, który objął wielu „sawinkowców”. Za jego głowę bolszewicy wyznaczyli wysoką nagrodę, musiał więc w przebraniu opuścić miasto. Przedostał się na Syberię, gdzie wszedł w skąd utworzonego przez eserowców Dyrektoriatu Syberyjskiego. W końcu 1918 roku Sawinkow wyjeżdża jako wysłannik Dyrektoriatu do Paryża. W tym czasie Kołczak likwiduje Dyrektoriat, ustanawiając swoją dyktaturę.
 
Sawinkow zakłada w Paryżu agencję L’Union, która informuje o sytuacji w Rosji, zbiera środki na walkę z bolszewikami, organizuje dostawy broni. Po klęsce Kołczaka, a potem Denikina ośrodek paryski poszukuje nowych sprzymierzeńców. W połowie stycznia 1920 roku Sawinkow i Mikołaj Czajkowski przybywają do Warszawy i prowadzą rozmowy z Naczelnikiem Państwa Józefem Piłsudskim i jego najbliższymi współpracownikami. Obaj rozmówców – Piłsudskiego i Sawinkowa, łączyła walka z caratem, obaj zostali zesłani na Syberię, obaj otarłszy się o ideologię socjalistyczną, poszli inną drogą – Piłsudski ku walce nieodległość, Sawinkow został demokratą-narodnikiem i patriotą upatrującym w samodzierżawiu największe zło. Gdy Piłsudski wychowywał kadry przyszłego wojska polskiego, Sawinkow zabijał carskich dostojników, chcąc zmusić władze do liberalizacji systemu.
 
            Rozmowy styczniowe Sawinkowa i Czajkowskiego miały swój precedens – w końcu 1918 roku Wędziagolski zorganizował w Kijowie spotkanie przedstawicieli Polskiej Organizacji Wojskowej (m.in. Miedziński, Sokolnicki, Wieniawa-Długoszowski) z członkami założonego przez Czajkowskiego Związku Odrodzenia Rosji (m.in. Milukow, ks. Trubeckoj, Demidow). ZOR był organizacją o charakterze demokratyczno-liberalnym, która pragnęła porozumienia z Polakami.
 
Piłsudski przyjął Sawinkowa i Czajkowskiego bardzo przyjaźnie jako „starych towarzyszy pracy rewolucyjnej z okresu caratu” Ustalono m.in. zasady porozumienia: Polska wyrzeka się granic z 1772 roku, a Rosja z 1914. Losy Litwy i Białorusi zostaną rozstrzygnięte na drodze plebiscytu, Ukraina zostanie niezawisłym państwem. Piłsudski składa zapewnienie, że Polska nie prowadzi wojny z narodem rosyjskim, lecz z bolszewikami. W Polsce zostaną utworzone oddziały rosyjskie, które wezmą udział w walce z armią czerwoną. W memoriale szefa II Oddziału Sztabu Generalnego WP ppłk. Ignacego Matuszewskiego podkreślono, iż „dla celów polskich” najważniejszy jest fakt, że grupa Sawinkowa wyrzekła się „idei wielkomocarstwowej Rosji”. Istotna jest więc „destrukcyjna ideowo praca tejże grupy”.
 
Warunki porozumienia nie wywołały entuzjazmu wśród emigracji rosyjskiej w Paryżu. Wędziagolski wspominał, że dominowało w tych kręgach uczucie nienawiści do wszystkiego, co związane z „kiereńszczyzną”, do umiarkowanych demokratów i liberalnych myślicieli. Wobec nieustannych kłótni pomiędzy dwudziestoma rosyjskimi stronnictwami, Sawinkow zdecydował się utworzyć w Warszawie rosyjski komitet, który weźmie odpowiedzialność za zawarcie sojuszu z Polską.
 
W końcu maja 1920 roku Sawinkow przyjeżdża do Warszawy i organizuje Rosyjski Komitet Polityczny. W jego skład wchodzą m.in.: Dymitr Fiłosofow jako wiceprzewodniczą, Aleksander Dickhof-Drerenthal, Dymitr Mereżkowski i jego żona Zinaida Gippius. Ograniczonego poparcia Sawinowowi udzielili niektórzy jego dawni towarzysze z Partii Socjalistów-Rewolucjonistów. Autorytet Komitetu opierał się na osobistej popularności Borysa Wiktorowicza. Pełnomocnikiem Piłsudskiego przy Komitecie został Bogusław Miedziński, który tak sportretował Borysa Wiktorowicza: „ człowiek wybitnej inteligencji, wykształcony i oczytany. Łączył niewątpliwie talent polityczny wysokiej klasy na poziomie męża stanu z odwagą i gotowością do największego ryzyka osobistego. Mówił rzeczowo i oryginalnie, sięgając zawsze do najtrudniejszej strony tematu. Poza tym był świetnym causeurem. Budził zaciekawienie i sympatię. Gdy jednak patrzyłem w jego twarz, w której rysach wyraźne były ślady krwi tatarskiej, uderzała mnie jedna cecha, wykluczająca bezwzględne zaufanie: jego oczy były nieprzejrzyste, nigdy nie można było w nich nic odczytać i nigdy się nie miało pewności, czy naprawdę można polegać na jego oświadczeniach. Sadziłem zawsze, że jeśliby chodziło o rację stanu i narodowy interes, zawsze gotów byłby znaleźć obejście dla najszczerszych pozornie swych zobowiązań”.
 
            W końcu czerwca zaczęła wychodzić w Warszawie gazeta Komitetu „Swoboda”, zawierająca bieżący serwon informacyjny, komunikaty wojenne oraz polityczne artykuły Sawinkowa, Fiłosofowa. Mereżkow zamieszczał w niej fragmenty swego dziennika petersburskiego z lat 1918-1919, a Sawinkow wspomnienia z walk z bolszewikami. Rosjanie byli pod urokiem Naczelnika Państwa, dał tego wyraz Mereżkowski w artykule, napisanym pod wrażeniem spotkania z Komendantem, w którym zobaczył „wybrańca Boga”, który ma zbawić Polskę i świat.
 
W lipcu Sawinkow przystępuje do formowania rosyjskich oddziałów pod dowództwem gen. Glazenappa, którego później zastąpi gen. Peremykin. Wkrótce do Komitetu dołączył gen. Stanisław Bułak-Bałachowicz, legendarny kresowy partyzant, którego oddział wchodził dotychczas w skład Wojska Polskiego. Prowadzono też werbunek wśród internowanych żołnierzy rosyjskich oraz jeńców z Armii Czerwonej.    
 
Tymczasem wojna na wschodzie z antybolszewickiej krucjaty – jak chciał ją widzieć Sawinkow – przemieniła się w obronę „jednej i niepodzielnej Czerwonej Rosji”, a bolszewicy zaczęli się odwoływać do „zdrowych instynktów patriotycznych mas”. Wojna z Polską pogodziła z nowym reżymem wielu carskich oficerów, w tym gen. Brusiłowa, który wezwał do szeregów byłych oficerów.
 
W czasie bitwy warszawskiej oddziały Rosyjskiego Komitetu Politycznego nie były jeszcze dostatecznie zorganizowane. W walkach wzięły udział jedynie dywizja gen. Bułak-Bałachowicza oraz kozacka brygada kawalerii esauła Jakowlewa. Rosyjską piechotą dowodził gen. Peremykin, który stanowił przeciwieństwo dawnych „nadętych” carskich generałów. Do jego licznych zalet należała również szczerość. Jak bowiem wspomina Miedziński : „nigdy nie potrafił on ukryć nieufności i niechęci do Polaków”.
 
Gdy w połowie października 1920 roku doszło do zawarcia zawieszania broni na froncie polsko-bolszewickim, oddziały Rosyjskiego Komitetu Politycznego nie zaniechały walki. Wespół z formacjami atamana Pelury opracowano plan przebicia się w głąb Ukrainy, na wybrzeże Morza Czarnego, by tam połączyć się z wojskami gen. Wrangla. Ukraińcy podeszli pod Bracław, ale musiały zawrócić i 20 listopada przekroczyły granicę Polski. Rosjanie walczyli w okolicy Mozyrza i Homla. Jedynym politycznym efektem tych działań była odpisana 18 listopada w Warszawie, konwencja wojskowa między rządem Pelury a Rosyjskim Komitetem Politycznym, na mocy którego Rosjanie uznali suwerenność przyszłego ukraińskiego zgromadzenia ustawodawczego, które miało określić wzajemne stosunki Ukrainy i Rosji.  
 
Rosyjskie i ukraińskie oddziały zostały internowane. Sawinkow przypomina w broszurze „Russkaja Narodnaja Dobrowolczeskaja Armia w pochodzie”, że Polacy wspaniałomyślnie udzielili Rosjanom gościny: „żebrak pomógł rozbitkowi, nędzarz oddał koszulę nagiemu. O tym zapominamy: tak jak zapominamy, że Rosjanie w Londynie, Paryżu, w Nowym Jorku odwrócili się od nas i jak Piłat umywają ręce”.
 
W połowie 1921 roku Sawinkow reaktywował w Warszawie Narodowy Związek Obrony Wolności i Ojczyzny, przy którym utworzono agencję wywiadowczą o nazwie „Wilk”. We wrześniu 1921 roku w zamian za realizację postanowień traktatu ryskiego, dotyczących wypłaty odszkodowań, zwrotu mienia, strona polska zobowiązała się położyć kres wypadom Rosjan i Ukraińców na Białoruś i Ukrainę oraz skłonić członków NZOWiO do opuszczenia Polski. Decyzja wydalenia rosyjskich i ukraińskich emigrantów wywołała protesty posłów PPS w Sejmie. Jedynym ich następstwem byłą rezygnacja niepopularnego wiceministra spraw zagranicznych Jana Dąbskiego. Na prośbę rządu polskiego Rosjan zgodziła się przyjąć Czechosłowacja. 30 października 1921 roku Sawinkow ze swoimi współpracownikami wyjechali do Pragi.. Ich wyjazd nie oznaczał likwidacji warszawskiej placówki NZOWiO, gazeta „Swoboda” zmieniał nazwę na „Za Swobodu”. Sawinkow nadal pisywał z Paryża do niej swoje komentarze i utrzymywał stały kontakt z Fiłosofowem, który pozostał w Warszawie. Miedziński nazywał Fiłosofowa zapadnikiem „dążącym do najściślejszego związania Rosji z Zachodem. Na jego lojalność, na jego słowie można było na pewno polegać”.
 
Sawinkow był w Paryżu osamotniony, pozostali emigranci mieli mu za złe – jedni zamachy na Romanowych, ini porozumienie z Piłsudskim w zamian za ustępstwa terytorialne. W grudniu 1921 roku spotkał się w Londynie z Leonidem Krasinem, bliskim współpracownikiem Lenina, który przekonał go o istnieniu zasadniczej różnicy zdań w bolszewickim kierownictwie. Borysowi Wiktorowiczowi wydawało się, że to początek gry politycznej, a w rzeczywistości była to uwertura prowokacji Czeka. W rezultacie Sawinkow w sierpniu 1924 roku został zbawiony do Rosji, gdzie natychmiast stanął przez Kolegium Wojskowym Sądu Najwyższego ZSRS, które skazało go na pięciokrotną karę śmierci za szpiegostwo i działalność kontrrewolucyjną, którą Kalinin zamienił na dziesięć lat więzienia. 7 maja 1925 roku Sawinkow rzekomo wyskoczył z okna na Łubiance.
 
Tak zakończył żywot wielki rewolucjonista, zwolennik porozumienia polsko-rosyjskiego.
 
Wybrana literatura:
 
B. Sawinkow – Wspomnienia terrorysty
K. Wędziagolski – Pamiętniki
A. Juzwenko - Polska a „biała” Rosja (od listopada 1918 do kwietnia 1920 r.)
A. Nowak – Polska i trzy Rosje. Studium polityki wschodniej Józefa Piłsudskiego(do kwietnia 1920 roku)
A. Kowalczyk – Sawinkow
 

 

Tekst opublikowany na życzenie tł.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

"Na życzenie"... a zadedykować to nie łaska? :-)))

Pozdrawiam

PS. Proszę poprawić literówki, choć "...został zbawiony do Rosji..." brzmi uroczo. ;-)

PPS. Skomentuję po południu. ;-)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1
#273965

Muszę się łaskawemu Darczyńcy wytłumaczyć, o co chodzi z tym Sawinkowem... ;-)

Otóż zamierzałem napisać o nim notkę. Nie tyle historyczną, co raczej "psychologiczną"... Takie tam rozważania o "rosyjskiej duszy", a raczej o "duszy rosyjskiego inteligenta-rewolucjonisty". :-))). Na marginesie dawnej lektury "Konia wronego", który to książka wywarła na mnie ogromne wrażenie.

No to poguglałem i Godziembę wyguglałem. :-))) Po co poprawiać lub uzupełniać dobre? :-)))

A poza tym odnoszę wrażenie, że Sawinkow - przez krótką chwilę - był człowiekiem, który mógł zmienić bieg historii, mógł zapobiec "dziesięciu dniom, które wstrząsnęły światem"... mógł "dzieckiem w kołysce urwać łeb hydrze..." :-)))

Ech ta historia. Alternatywna. :-)))

Dziękuję i pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#273992

Prawie 30 lat temu - dzięki dziadkowi, przedwojennemu oficerowi, przeczytałem pamiętniki Wędziagolskiego, a potem wyszperałem sporo ciekawych archiwaliów dotyczących "Sawinkowców" z 1920 roku w aktach NDWP w Centralnym Archiwum Wojskowym (a był to okres komuny, ale w CAW teczki były nieuporządkowane i sami nie wiedzieli co w nich się znajduje).
Gdyby posłuchano Sawinkowa, wojna domowa w Rosji mogłaby skończyć się klęską czerwonych.
Noszę się od pewnego czasu z myślą napisania eseju o szansach na pokonanie bolszewików w Rosji w 1919 roku.
Oczywiście o zupełnie innym wydźwięku niż "książka" Engelgarda, wedle której Polacy zdradzili w 1919 Rosjan.

Pozdrawiam

Godziemba

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Godziemba

#274011

Ja z kolei po raz pierwszy usłyszałem o Sawinkowie gdzieś w pierwszej połowie lat `60. Przeczytałem jakąś sowiecką powieść o złych interwentach. Rzecz działa się w Odessie. Jego nazwisko występowało tam tak często, że mimo zrozumiale negatywnego kontekstu wyjątkowo go polubiłem... :-)))

Jeśli ów esej napiszesz, to mam nadzieję być jednym z pierwszych Czytelników. ;-)

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#274012

Z kolei mnie z komunistyczje propagandy utkwiły dwa nazwiska "białych ludożerców" Kołczak i Denikin:))

Notabene W. Maksimow napisał świetną o Kołczaku książkę "Spojrzenie w otchłań".

Pozdrawiam

Godziemba

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Godziemba

#274064

Najpiękniejszą lekturą - choć stosunkowo pożną, bo czytaną dopiero w latach `70 - pozostanie dla mnie jednak "Krótki kurs historii WKP(b)". Tak wiele mu zawdzięczam... :-))). W latach `60 człowiek musiał czytać jakiegoś Namiotkiewicza, żeby się dowiedzieć o renegacie Kautskym. A tu "krótki kurs", i wszystko jasne! :-)))

Pozdrawiam serdecznie

PS. "Najazd jaśniepanów polskich"... bezcenne!!! :-)))

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#274068

Pamiętam, że jako licealista oglądałem w TVP jakiś film sowiecki, w którym pokazano sprawność czekistów w rozprawieniu się z Sawinkowem.Ale to nieważne.

Ważne jest, że wynika z Pana badań, iż Piłsudski nie był wrogiem Rosjan i to należałoby upowszechnić, żeby przeciwstawiać się obecnej propagandzie ruskiej.

Po drugie, że wśród samych Rosjan byli tacy, którzy w Polsce szukali oparcia w walce z ludobójczym reżimem. I że epizod ten miał motyw podobny do zaproszenia Polaków na Kreml w XVII w.

Po trzecie, że to jest dobra wskazówka na przyszłość - zarówno my Polacy, jak i rozumni Rosjanie, mamy wspólny interes w tym, by czekistowski reżim w Moskwie i wasalny w Warszawie, odeszły do lamusa historii.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#274100

Mam nawet od dawna swojego kandydata na prezydenta Rosji - W. Bukowskiego:))

Pozdrawiam

Godziemba

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Godziemba

#274973