Brygada Świętokrzyska w PRL (2)

Obrazek użytkownika Godziemba
Historia

Brygada Świętokrzyska znalazła się także w peerelowskiej literaturze popularnej. 

W 1965 roku Henryk Kawka i Marian Strużyński wydali w popularnej serii „z tygrysem” książeczkę „Tropem jaszczurki”, w której opisali „zbrodniczą” działalność „faszystów” z Brygady. Autorzy nie zawahali się nawet cytować odpowiednio wybrane fragmenty, wydanych na emigracji, wspomnień żołnierza Brygady „Żbika”. Po zacytowaniu akapitu, w którym „Żbik” opisywał otoczenie oddziału AL. i uwolnienie z jego rąk 7 granatowych policjantów, którzy mieli zostać rozstrzelani, autorzy skomentowali to następująco: „Wyjątkowy doprawdy powód do satysfakcji! Otoczeni pogardą społeczeństwa granatowi policjanci, gorliwie wysługujący się okupantowi, znajdują opiekę wśród NSZ-owców. Ten drobny przykład mówi wiele”. Komunistyczni propagandziści zapomnieli, iż wielu granatowych policjantów współpracowało z AK oraz strukturami cywilnymi Polskiego Państwa Podziemnego.
 
W wyjątkowo cyniczny sposób autorzy opisuję sąd nad schwytanymi alowcami i partyzantami sowieckimi. Zza suto zastawionego stołu trzech oficerów Brygady, dobrze się przy tym bawiąc, niemalże taśmowo wydawało wyroki śmieci na „bohaterskich” alowcach i sowieckich partyzantach. „Pytamy o nazwisko i … wyrok śmierci. To wystarczy: nazwisko i wyrok śmierci”.
 
Żołnierze Brygady znęcali się rzekomo ”nieludzko” nad złapanymi żołnierzami komunistycznej partyzantki, po szybkim śledztwie rozstrzeliwali „pod płotem”, a „mieszkania aresztowanych zrabowali doszczętnie”. Działalność Brygady to jedno pasmo zbrodni: „Potem przeprowadzili na sposób niemiecki pacyfikację wsi Radków. Na drugi dzień otoczono wieś Budki, gdzie aresztowano Brzozę, którego po złamaniu rąk, rozstrzelano. We wsi Dąbie aresztowali około 400 osób. We wsi Chlewiska Wola aresztowano porucznika Stefana i jego brata. Znęcano się nad nimi. We wsi Chycza aresztowano Kamienia, którego zabito kijami”. Autorzy stawiają Brygadę na równi z aparatem represji hitlerowskiego okupanta, którego celem było sterroryzowanie polskiego społeczeństwa oraz wytępienie bohaterskich komunistów.
 
Kawka i Strużyński dużo miejsca poświęcili także opisowi grup b. żołnierzy Brygady przerzucanych wiosną 1945 roku do okupowanej przez Sowietów Polski. Odbywało się to oczywiście przy pomocy Niemców, którzy rzekomo nakazywali członkom tych grup podejmowanie ścisłej współpracy z oddziałami Wehrwolfu. Świętokrzyscy dywersanci mieli odbierać rozkazy od Niemców i działać na szkodę Armii Czerwonej (zgroza!) oraz Ludowego Wojska Polskiego. „Każdy wysadzony w powietrze pociąg – napisali autorzy – czy most to ulga dla frontu i wykrwawionych dywizji Wehrmachtu”. Po zakończeniu wojny „bandy” żołnierzy Brygady przeszły „na amerykański żołd” i nadal realizowały swą zbrodniczą działalność.
 
Autorzy barwnie opisali aresztowanie jednego z dowódców tych grup – „Sulimy”, który ukrywał się w kościele. „NSZ-owcy – oburzali się autorzy – postanowili wykorzystać do swych celów kościół. Nie przeszkadza im to, chociaż chętnie i przy każdej okazji stroją się w piórka „obrońców wiary”. Jednak szlachetny oficer UB zdecydowanie rozkazał: „Jeszcze raz kategorycznie zwracam uwagę, ze w kościele należy ograniczyć się wyłącznie do obserwacji . Zatrzymanie może nastąpić wyłącznie na ulicy. Jeżeli NSZ-owcy nie uszanowali świątyni, to nie dowód, abyśmy mieli również tak postępować. Trudno jednak dopuścić do tego, by miejsce otoczone kultem religijnym wykorzystywali oni swej bandyckiej roboty”. Czytając ten fragment nie wiadomo czy śmiać się czy płakać.     
 
Były wieloletni oficer UB, zasłużony w zwalczaniu „reakcyjnych band” Marian Reniak w swoich wspomnieniach wiele miejsca poświęcił opisowi zbrodni Brygady na partyzantach AL. „Rany Boskie! – opisuje pacyfikację jednej ze wsi – Niemcy! Mordują! Rozpaczliwe krzyki im krótkie serie z pistoletów maszynowych. Potworna noc. Pacyfikacja. W ciemności podeszli pod wieś. Otoczyli pierścieniem. Rewidowali dom po domu. Nie oszczędzali nikogo”. Opis ten niezwykle przypomina pacyfikacje wsi polskich dokonywane przez jednostki UB, w tym dowodzone przez Reniaka.
 
W styczniu 1945 roku „Bohun” na czele swojej Brygady – wedle Reniaka – tchórzliwie uciekł z Polski, gdyż „nad sztabem brygady zawisłą groźba nieuniknionej odpowiedzialności za pasmo popełnionych zbrodni. (…) Jak uniknąć spotkania z nadciągająca Armią Radziecką i Wojskiem Polskim? Paniczny strach. Liczył się teraz każdy dzień. Jedyny ratunek przed odpowiedzialnością to ucieczka. Wywiad NSZ w gorączkowym pośpiechu przystąpił do realizacji planu ewakuacji”.
 
Po ucieczce żołnierze Brygady nadal działali przeciwko władzy ludowej. „Na krakowskim rynku – rysuje Reniak sielankowy obraz powojennego Krakowa - życie tętniło jak przed wojną. Kwiaciarki za różnobarwnymi straganami zachwalały swój towar, młodzież odbywała codzienny spacer, a starzy bywalcy poszli na tradycyjnie „pół czarnej” pod arkady Sukiennic do kawiarni”. W cieniu zaś czaili się świętokrzyscy bandyci, by na rozkaz Niemców zniszczyć spokój i kontynuować wojnę z narodem. Na szczęście dzielni funkcjonariusze UB szybko rozprawili się z „faszystami” spod znaku jaszczurki.
 
W tym zestawie peerelowskich propagandzistów nie mogło zabraknąć Ryszarda Nazarewicza, który w książce „Nad górną Wartą i Pilicą” również zajął się dziejami Brygady Świętokrzyskiej.  Wedle osławionego komunistycznego historyka żołnierze „Bohuna” w porozumieniu z radomskim Sipo zwalczali komunistów oraz Żydów. „Wyczyny te wzmogły – twierdzi Nazarewicz - oburzenie ludności na NSZ, tym bardziej, ze wiadomo tam było od dawna o współpracy NSZ-owców, a zwłaszcza „Żbika” z hitlerowskimi władzami policyjnymi. Zorganizowany przez BCh w Dzierzgowie wspólny pogrzeb zamordowanych BCh-owców i AL.-owców stał się patriotyczną manifestacją społeczeństwa i zarazem protestem przeciwko reakcyjnym bratobójcom”.
 
Po przeniesieniu się Brygady do powiatu radomskiego „Bohun” kontynuował pacyfikacje wsi związanych z komunistyczną partyzantką oraz urządzał zasadzki na małe grupy komunistycznych partyzantów. „Ujętych ludzi trzymano w piwnicach, bito, torturowano. Podoficera AL. Bolesława Leszczyńskiego z Zakrzówka pod Radomskiem zabrano z mieszkania wraz z kilkoma innymi żołnierzami AL. na miejsce postoju sztabu NSZ, gdzie przy pomocy tortur oficerowie NSZ usiłowali od niego wydostać dane o ludziach, lokalach i uzbrojeniu AL. Nad aresztowanymi znęcano się w bestialski sposób: bito ich gumami, m.in. w stopy i organa płciowe, łamano palce, wkładano pod pachy jaja gotowane w rosole. (…) NSZ-owcy rozstrzelali i zamęczyli na śmierć około 30 osób, spalili szereg domów, należących do ludzi o poglądach demokratycznych, obrabowali kilkudziesięciu chłopów”. I znów – pomijając osławione jaja gotowane w rosole - opis tortur niezwykle przypomina sposoby katowania żołnierzy AK i NSZ w ubeckich kazamatach.
 
Brygada Świętokrzyska zajmowała w literaturze PRL szczególne miejsce. Niezależnie od okresu historycznego o żołnierzach „Bihuna” pisano zawsze z wielką nienawiścią, przypisując im największe zbrodnie, ze zdradą ojczyzny i współpracą z Niemcami na czele. Brygada miała powstać tylko po to, aby zwalczać PPR i AL. Brygada zamordowała wielu komunistów, ale także „zwykłych” mieszkańców rejonów w których stacjonowała. Epitety w rodzaju „faszyści”, „zdrajcy”, „bratobójcy” były na porządku dziennym w każdej peerelowskiej publikacji. Sam „Bohun” przedstawiany był niemalże jako „wcielenie zła” – bezwzględny faszysta, złakniony bratniej krwi, dążący wszelkimi sposobami do zniszczenia ruchu komunistycznego w Polsce. Jednocześnie był – wedle peerelowskiej literatury - tchórzem, który walczył tylko gdy miał zdecydowaną przewagę.
 
Wybrana literatura:
 
K. Komorowski – Polityka i walka., Konspiracja zbrojna Ruchu Narodowego 1939-1945
L. Żebrowski - Narodowe Siły Zbrojne. Dokumenty, struktury, personalia
S. Zbigniew - Narodowe Siły Zbrojne
A. Bohun-Dąbrowski - Byłem dowódcą Brygady Świętokrzyskiej Narodowych Sił Zbrojnych. Pamiętnik dowódcy, świadectwa żołnierzy, dokumenty
B. Hillebrand – Brygada Świętokrzyska Narodowych Sił Zbrojnych
M. Moczar – Barwy walki
 H. Kawka, M. Strużyński – Tropem jaszczurki
M. Reniak – Kryptonim „Wiesel”
R. Nazarewicz – Nad Górną Wartą i Pilicą. PPR, GL i AL. W okręgu piotrkowskim w walce z hitlerowskim okupantem (1942-1945)
 
Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Dziwne że moja mama przez ponad dwa lata ukrywała się przed Niemcami właśnie w leśnych oddziałach AK w Górach Świętokrzyskich które podobno współpracowały z hitlerowcami. Po "wyzwoleniu" nawet las nie był wystarczającą ochroną przed UBekami, gdy dowódca i jego zastępca wpadli w ich łapy mama schroniła się wśród repatriantów na ziemiach odzyskanych gdzie mieszkała aż do lat pięćdziesiątych.
Oddział AK mojej mamy musiał również bronić ludności przed komunistycznym oddziałem który nie mając poparcia ludności wiejskiej posuwał się do rabunków nawet wśród najbiedniejszego społeczeństwa.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#202511

Komunistyczni "historycy" zupełnie wypaczyli obraz NSZ. Niestety tamte oszczerstwa są nadal aktualne - wystarczy poczytać giewu, czy też artykuły udeckiego historyka - Friszke.

Pozdrawiam

Godziemba

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Godziemba

#202531