"Brazylijskie wykłady gen. Sosnkowskiego (3)

Obrazek użytkownika Godziemba
Historia

Zaprezentowana w trakcie wykładów „brazylijskich” analiza sytuacji była więc wynikiem wieloletnich przemyśleń b. Wodza Naczelnego.

 „Świat wolny – dowodził Generał - niechętnie wyzbywa się marzeń o pokoju i chętnie do nich powraca wbrew faktom bijącym w oczy. A przecież jedna z głównych tez Lenina, powtarzana i potwierdzana niejednokrotnie przez obecnego dyktatora Rosji, opiewa, że na dłuższą metę istnienie republik sowieckich obok państw kapitalistycznych jest nie do pomyślenia; że jedna z tych stron musi wcześniej czy później być pokonana i zniknąć z powierzchni ziemi, lecz zanim to nastąpi nieunikniony jest szereg straszliwych starć pomiędzy obozem komunistycznym i blokiem państw burżuazyjnych”.
 
Świat zachodni winien zaprzestać wypatrywać objawów pojednawczości ze strony Stalina, musi bowiem pamiętać, iż obliczone są one „na wywołanie waśni w obozie przeciwnym, a przede wszystkim na wbicie klina pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i demokracjami Europy Zachodniej. I dlatego trzeba powtarzać aż do znudzenia rzecz, która powinna być dobrze znana nawet recydywistom <appeasement> w Azji i w Europie, mianowicie, że teza o nieuniknionej rozprawie wojennej z zachodem należy do tych dogmatów strategii czerwonej, od których odchylenie się choćby w stopniu najlżejszym jest w świecie komunistycznym niedopuszczalne. Jedynie taktyka sowiecka jest giętka i zmieniana zależnie od okoliczności i potrzeb chwili; w kodeksie komunistycznym dopuszczalne są czasowo kompromisy, nawet przemijające współdziałanie z państwami burżuazyjnymi , o ile stąd płyną korzyści dla podstawowych celów strategii sowieckiej; co więcej kodeks ów zaleca w tych wypadkach świadome wprowadzanie w błąd, okłamywanie strony przeciwnej. Nic więc dziwnego, że Stalin od czasu do czasu w wywiadach udzielanych dziennikarzom i politykom Zachodu głosi obłudnie o możliwości pokojowego współistnienia systemu komunistycznego z kapitalistycznymi ustrojami. Jest to oczywiście kłamstwo, obliczone na krótką pamięć ludzką i stosowane w celach czysto taktycznych.”
 
Nie można też zapominać, iż rozstrzygające uderzenie w świat zachodni ma być wymierzone dopiero wtedy, gdy poprzez działania poprzedzające będzie on osłabiony w dostatecznej mierze, aby zapewnić generalnej ofensywie komunistycznej maksymalne szanse powodzenia w ramach minimalnego ryzyka. „. Byłoby przeto omyłką – przekonywał Generał -  interpretować niewątpliwą cierpliwość i obliczającą ostrożność strategów sowieckich jako bierne oczekiwanie, aż warunki dojrzeją same przez się, czy to na drodze niszczących wojen pomiędzy państwami burżuazyjnymi, czy też na drodze procesów naturalnych, a więc na przykład na skutek załamania się gospodarki kapitalistycznej, rzekomo zdegenerowanej i niezdolnej do rozwiązania zagadnień współczesnych. Niewątpliwie, komunizm wojujący bierze w rachubę obydwa powyższe czynniki, ale ze swej strony czyni wszelkie wysiłki, aby procesy kryzysowe na Zachodzie przyśpieszyć, a nawet wywoływać, jeśli się da i gdzie się da.”
 
Stalin doskonale wiedział – wedle opinii b. Naczelnego Wodza – że „w systemach demokratycznych, gdzie elementem głównym jest żywy, wolny człowiek, gdzie istnieją takie „burżuazyjne przesądy”, jak prawa jednostki i potrzeby konsumpcyjne ludności, wyścig zbrojeń ma swoje granice, podczas gdy może być kontynuowany ad libitum w gospodarce totalistycznej, opartej o nowoczesne niewolnictwo, gdzie człowiek jako jednostka stał się niczym, a martwa cyfra jest czczonym fetyszem”.
 
Ogólnym celem strategii sowieckiej we wstępnej fazie wojny miało więc być – zdaniem Generała - doprowadzenie państw Zachodu do takiego stanu dezorientacji i osłabienia, aby druga faza, obejmująca okres decydujących działań wojennych, przebiegała w warunkach najpomyślniejszych dla strony sowieckiej. We wstępnej fazie stosowane będą wszystkie środki i metody strategii komunistycznej, aż do operacji zbrojnych włącznie, z tym jednak, że operacje te będą przeprowadzane przez „awangardy strategiczne, złożone z piątych kolumn i armii satelickich, wspomaganych przez Rosję Sowiecką, organizacyjnie i materiałowo, podczas gdy nienaruszone jej siły zbrojne stałyby w odwodzie generalnych frontów czerwonych aż do czasu przejścia do fazy decydującej”. Przywódcy sowieccy byli prawdopodobnie pewni, że inicjatywa pozostanie całkowicie w ich ręku. W podobnym przeświadczeniu muszą ich utwierdzać – wedle Sosnkowskiego – „różne fakty, a więc kategoryczne odrzucanie przez demokracje wszelkiej myśli o działaniach prewencyjnych, liczne oświadczenia zachodnich mężów stanu, że państwa demokratyczne nigdy pierwsze nie rozpoczną działań zaczepnych, wreszcie przemożne na Zachodzie pragnienie uniknięcia wojny i związana z tym konfuzja pojęć, na skutek której przestaje się w końcu rozumieć, co jest wojną , a co nią nie jest.”
 
Równocześnie Sosnkowski bardzo zdecydowanie przeciwstawiał się remilitaryzacji Niemiec, twierdząc, że jest zupełnie niepojęte „ dlaczego demokracje, zawierając pod naciskiem smutnej potrzeby koalicje z imperializmem tym lub owym, dopuszczają, a nawet doprowadzają do tego, by na klęsce jednego żywił się i rozrastał drugi”.  I ostrzegał, ze poparcie dla rewizjonistycznych dążeń niemieckich przekreśla nadzieję, na to, że w trakcie wojny, żołnierze polscy, przeszliby na stronę Zachodu. „Co najmniej więc w kalkulacji wojskowej państw zachodnich wartość bojową dwunastu dywizji niemieckich trzeba pomniejszyć w tej chwili o wartość dwudziestu dywizji polskich. (...) Co więcej jednak, decyzja odtwarzania sił zbrojnych Niemiec zachodnich wywołać musi i już wywołała analogiczna akcję sowiecką z tą jedynie różnicą, że najprawdopodobniej dywizje wschodnio-niemieckie powstaną o wiele szybciej”. Wyrażał obawy przed odrodzeniem się imperializmu niemieckiego, który tylko czekał, aby zająć swe miejsce po pokonaniu imperializmu komunistycznego.
 
Jedynym więc rozwiązaniem dla Zachodu było – wedle Sosnkowskiego – porzucenie czysto obronnej strategii, która nie jest w stanie przynieść zwycięstwa i przejście do ofensywy na „odcinku politycznym i ideowym”. „Dopiero ścisłe powiązanie w jedną całość – apelował „Szef” -  elementów politycznych z elementami wojskowymi daje to, co nazywamy strategią – przy czym wedle wciąż ważnych zasad, sformułowanych przez Clausewitza, polityka powinna przodować i przewodzić sprawom wojskowym. Wielki już czas, by Zachód uprzątnął gruzy Jałty, określił swe cele polityczne, ogłosił wyraźny program organizacji politycznej świata po zgnieceniu imperializmu komunistycznego”. Niezmiernie istotne jest także jasne potwierdzenie przez przywódców Zachodu, że celem tej walki jest „przywrócenie wolności i całości krajom zaprzedanym oraz poparcie dążeń niepodległościowych ludów i narodów podbitych”. Narody te liczące w sumie prawie 75 milionów ludzi mogą stać się czynnikiem osłabiającym Rosję Sowiecką od środka oraz naturalnym sprzymierzeńcem Zachodu.
 
W konkluzji stwierdzał: „Pozostaje więc jedyna droga: uznać fakty, które mówią niedwuznacznie, że znajdujemy się we wstępnym okresie III wojny światowej; podjąć i wygrać całkowicie i na wszystkich polach walkę, narzuconą wolnemu światu przez stronę czerwoną. Na tej drodze istnieje przynajmniej jakaś szansa zmuszenia Rosji do przyjęcia warunków Zachodu, zanim jeszcze obecna, wstępna faza wojny rozwinie się w fazę drugą, totalną”.
 
Ostatni z tych wykładów powtórzył 15 grudnia 1952 roku podczas spotkania zorganizowanego przez Instytut Józefa Piłsudskiego, w trakcie swej pierwszej powojennej wizyty w Londynie. Sala Instytutu nie była w stanie pomieścić wszystkich chętnych, dla tych którzy nie znaleźli miejsca, rozmieszczono na klatce schodowej dodatkowe głośniki, aby umożliwić wysłuchanie referatu Sosnkowskiego.
 
W porównaniu z tekstem wykładu „brazylijskiego” wprowadził jedną ważną zmianę – z dużo większą nadzieją patrzył na wynik konfrontacji z Rosją Sowiecką. Źródłem tego optymizmu był wynik wyborów w Stanach Zjednoczonych – prezydent-elekt gen. Dwight Eisenhower zapowiedział porzucenie postawy defensywnej i przejście do ofensywy politycznej w stosunku do Kremla, zaniechanie „polityki powstrzymania” na rzecz polityki wyzwolenia narodów spoza żelaznej kurtyny. W trakcie kampanii wyborczej gen. Sosnkowski na zaproszenie obu kandydatów udał się w końcu października 1952 roku do Stanów Zjednoczonych aby przeprowadzić rozmowy z gen. Eisenhowerem (kandydatem republikańskim) oraz gubernatorem Adai Stevensonem (demokratą). To zaproszenie Generała wskazywało, iż koła rządowe w Ameryce musiały zapoznać się z „brazylijskimi” wykładami Sosnkowskiego i uznały, iż go za właściwego przedstawiciela Polonii. Komunikat prasowy stwierdzał: „Generał Sosnkowski w rozmowach poruszył aktualne tematy przedwyborcze, a mianowicie zagadnienie przywrócenia wolności narodom podbitym Europy Wschodniej. Obaj kandydaci zgodzili się z Generałem, ze wszelka akcja zachęcająca zniewolone narody do nieprzemyślanych i przedwczesnych zrywów byłaby bezcelowa, doprowadzająca jedynie dom likwidacji najlepszych cementów tych krajów. Generał Eisenhower określił pakt jałtański jako haniebny i oświadczył, że będzie kontynuował swoje poglądy wyrażone w polityce wyzwolenia Polski i innych podbitych narodów. (...) Gubernator Stevenson powołał się na prezydenta Woodrow Wilsona, który pomógł w odzyskaniu niepodległości Polski i dodał, że byłby bardzo szczęśliwy i dumy zostać wykonawcą politycznego testamentu Wilsona”.
 
Z tego też powodu, w zakończeniu swego wykładu w Londynie wyraził nadzieję, że Ameryka jest zdolna do przewodnictwa w rozpoczętej straszliwej walce z czerwonym „molochem”. „Bez nadziei i wiary żyć nie jest w stanie ani jednostka, ani zbiorowisko ludzki, ani społeczeństwo, ani naród, ani koalicje ludów. (…) Duchowy niepokój, graniczący z rozpaczą jest klimatem komunizmu, to dopuszczenie do tego, aby wiara w Amerykę z jej własnej winy uległa załamaniu, doprowadziłoby niewątpliwie do pogłębienia i upowszechnienia tego klimatu. Wedle wszelkiego prawdopodobieństwa oznaczałoby to zgubę wolnego świata. (…) Olbrzymia większość ludzi na świecie chce jeszcze wierzyć i ufać, że „Pax Americana” zdolna jest zapewnić wolność powszechną, przywrócić prawa narodów, zapewnić jednostkom prawo do szczęścia osobistego”.
 
Nie można winić Generała, że ostatecznie wniosek nowego prezydenta Eisenhowera z lutego 1953 roku o odrzucenie umów, które spowodowały ujarzmienie wolnych narodów, nie został przez Kongres uchwalony i za milczącą zgodą administracji odesłany ad acta. Podobny los spotkał wniosek specjalnej komisji Kongresu powołanej do zbadania zbrodni katyńskiej, który zobowiązywał rząd amerykański do przedstawienia tej sprawy do orzeczenie Organizacji Narodów Zjednoczonych.
 
 
Wybrana literatura:
 
Kazimierz Sosnkowski – Materiały historyczne
Kazimierz Sosnkowski – myśl – praca – walka
Ireneusz Wojewódzki – Kazimierz Sosnkowski podczas II wojny światowej
Maria Pestkowska – Kazimierz Sosnkowski
Janusz Zuziak – Dzieje Instytutu Józefa Piłsudskiego w Londynie 1947-1997
 
 
Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Jan Bogatko

...cytat: „na wywołanie waśni w obozie przeciwnym, a przede wszystkim na wbicie klina pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i demokracjami Europy Zachodniej.

Sądząc po antyamerykanizmie licznych przedstawicieli "prawicy" komunistom się to w pełni udało,

pozdrawiam,

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Jan Bogatko

#148708

Ten antyamerykanizm europejskiej częsci prawicy jest z jednej strony wynikiem kompleksów niższości, pogardy dla "głupich" Jankesów, a z drugiej nadziei na upadek imperium amerykańskiego i powrotu do wielkości Europy, w rzeczywistości Europy niemiecko-postsowieckiej.

Pozdrawiam

Godziemba

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Godziemba

#148813