Św. Andrzej Bobola i prawosławny episkopat

Obrazek użytkownika coryllus
Kraj

Swego czasu, z racji kolegowania się z chłopakami z Podlasia, którzy urodzili się i wychowali w obrządku prawosławnym, nasłuchałem się wiele przykrych rzeczy o poziomie edukacji w tamecznych seminariach. Posłuchałem, wleciało mi to jednym uchem, a wyleciało drugim. Co mnie w końcu obchodzi czy jakiś prawosławny ksiądz lubi się uczyć czy nie, czy jest bystry czy tępy jak przecinak i myśli tylko o tym, żeby siedzieć i zajadać jak panowie. Z katolickimi księżmi jest wystarczająco dużo kłopotu i jak czasem któryś coś powie to nie wiadomo gdzie oczy podziać. Nie ma sensu dokładać sobie zmartwień. Tak sobie myślałem, w czasach, kiedy głównym celem mojego istnienia było towarzyskie realizowanie się na różnych imprezach zwanych dziś domówkami.
Lata jednak mijają i przychodzi refleksja. Najpierw wolno, po cichutku i tak jakoś nonszalancko. Dopiero jak ta refleksja jest całkiem blisko widzimy, że trzyma w rękach tłuczek do rozbijania kotletów i zaraz – jeśli czegoś nie wymyślimy – przygrzmoci nam tym tłuczkiem w sam środek głowy. I ja się wczoraj nieźle musiałem napocić kochani, żeby od refleksji w łeb nie dostać. Zacznijmy jednak od początku. Napisał do mnie ksiądz Tomasz Jegierski, który przedstawił się jako jeden z dystrybutorów filmu „Cristiada”. Realizuje on właśnie duży projekt filmów animowanych, których bohaterami są święci i błogosławieni Kościoła Katolickiego. Pierwszy film dotyczył będzie św. Maksymiliana Kolbe. Do mnie zaś ksiądz Jegierski zwrócił się z pytaniem, czy nie mógłbym napisać dobrych, dynamicznych i mocnych opowieści o św. Stanisławie ze Szczepanowa i św. Andrzeju Boboli. Takich opowieści, co mogłyby od razu posłużyć za kanwę scenariusza. I ja się oczywiście zgodziłem. O św. Stanisławie i tak miałem pisać, więc co za kłopot, a św Andrzeja wziąłem w pakiecie. Ja się nigdy nie interesowałem życiem i okolicznościami śmierci Andrzeja Boboli, więc jak tylko skończyłem Baśń amerykańską i poukładałem w jakim takim porządku teksty do kwartalnika, zacząłem coś tam podczytywać. Na pierwszy ogień poszła wikipedia, bo zaczynać należy od początku, od rzeczy najbardziej oczywistych i najłatwiej dostępnych. I od razu wyobraźcie sobie wylazła z tej wikipedii wspomniana refleksja z młotkiem. Było dziwnie, mówię wam.
Czytamy tam bowiem, w biografii Andrzeja Boboli, że episkopat prawosławny nie uważa go za postać godną uwagi, a to z tego względu iż św. Andrzej Bobola nawracał ludność prawosławną na katolicyzm. Jego działalność zaś – tak pisze według wiki prawosławny teolog Michał Klinger – nosiła cechy prozelityzmu. Ja bym się może tak nie zdenerwował i nie kopnął tej refleksji z młotkiem w goleń prawą, ale przeczytałem, że teolog prawosławny Michał Klinger urodził się w Lesznie i związany jest z Wielkopolską. Św. Andrzej zaś został zamordowany w rzeźni w Janowie Poleskim. Zanim przejdę do dalszych rozważań chciałbym zacytować tu w całości umieszczony w wiki tekst dotyczący stanowiska prawosławnego episkopatu Polski wobec kanonizacji św. Andrzeja Boboli. Oto on:

Działalność Andrzeja Boboli jest odbierana bardzo negatywnie przez Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny, dla którego jest on symbolem prześladowań i represji wobec tych wyznawców prawosławia, którzy po wprowadzaniu w życie postanowień unii brzeskiej odmawiali przejścia na katolicyzm[4].
Według określenia teologa prawosławnego Michała Klingera, „jego praca apostolska miała znamiona prozelityzmu i sprowadzała się do przeciągania prawosławnych na katolicyzm”[4].
Z tego względu środowiska związane z Polskim Autokefalicznym Kościołem Prawosławnym sceptycznie odniosły się do decyzji polskiego Kościoła katolickiego, uznającego Andrzeja Bobolę patronem Polski, twierdząc że próby skatolicyzowania prawosławnej ludności Rzeczypospolitej, które podejmował usilnie Andrzej Bobola, zrodziły tendencje odśrodkowe w postaci m.in. powstań kozackich, przyczyniając się w rezultacie do upadku państw
Sami rozumiecie, że po przeczytaniu powyższego musiałem wrócić pamięcią do tych dawnych rozmów z kolegami, którzy mi klarowali, że nie jest dobrze z tymi prawosławnymi księżmi, oj nie jest. Jak można, będąc w pełni władz umysłowych napisać zdanie: jest on symbolem prześladowań i represji wobec tych wyznawców prawosławia, którzy po zawarciu unii brzeskiej odmawiali przejścia na katolicyzm. Unia brzeska podpisana została w roku 1596, św. Andrzej Bobola zabity został w roku 1657. Pomiędzy tymi datami wydarzyło się wiele, była wojna ze Szwecją, potem z Moskwą, potem z Turkiem, potem znowu ze Szwecją. Kraj był w ciągłym zagrożeniu zewnętrznym i wewnętrznym. Zagrożenia to stanowili między innymi wyznawcy kościołów reformowanych, którzy chcieli przenicować trochę strukturę własności w Rzeczpospolitej i nazwać to jakoś ładnie, na przykład wzmocnieniem władzy królewskiej, albo zwiększeniem roli miast. Pod koniec tego trudnego okresu w mieście Janów Poleski, które – jeśli spojrzymy na mapę ilustrującą rozmieszczenie poszczególnych wyznań w Rzeczpospolitej leży na Litwie, w części zamieszkałej przez katolików, Kozacy mordują księdza Andrzeja Bobolę. Nie mordują go tak po prostu, ale jak rasowa mafia robią pokazówkę. Na postrach, żeby się innym odechciało. W roku 1657 wojska Rakoczego są jeszcze w granicach Polski, wszędzie pełno Szwedów, Moskwa się szykuje, a Kozacy przychodzą na Litwę i zabijają tam księdza. Rozumiem, że nie tylko jego, ale jeszcze parę osób? Ja jeszcze nie wiem co to byli za Kozacy i kto ich tam przysłał, ale jak się dowiem i napiszę ten tekst, to poziom edukacji w seminariach prawosławnych skoczy do góry od razu, sami zobaczycie. To są bowiem niepojęte rzeczy. Wiki powołując się na artykuł w „Przeglądzie prawosławnym”, podaje, że państwo polsko-litewskie rozpadło się przez działalność Boboli, bo zmuszał prawosławnych do wyznawania katolicyzmu. I co? Dlatego właśnie trzeba było go zamordować? W rzeźni? I jeszcze wieść o tym mordzie rozpuścić po całym kraju?
Ja myślę, że powinniśmy skończyć z różnymi niewczesnymi sentymentami, bo one służą temu jedynie, by nawijać nam ten zatruty makaron na uszy. To jest skandal po prostu. To jest myślenie ahistoryczne, podobne do tego, którym popisują się autorzy eksploatujący temat Katarów i średniowiecznej Okcytanii. Nie wiem co oni tam piją w tych seminariach, ale wino mszalne to z pewnością nie jest.
Spróbujmy teraz dowiedzieć się co się kryje za tym dziwnym i oszukańczym sformułowaniem:

jest on symbolem prześladowań i represji wobec tych wyznawców prawosławia, którzy po wprowadzaniu w życie postanowień unii brzeskiej odmawiali przejścia na katolicyzm[

Według mnie za tym niezręcznym i fałszywym zdaniem kryje się prosta rzecz, kryje się deal, realizowany w myśl zasady: wasze dotąd, nasze odtąd. I jeśli weźmiemy wszystkie dziejowe wypadki które nastąpiły od śmierci św. Andrzeja do dziś, możemy się na to zgodzić. Tak właśnie: możemy się zgodzić z episkopatem prawosławnym - wasze dotąd, nasze odtąd. Nie wiem tylko co zrobić z tą wielką cerkwią w Szczecinie, która została niedawno zbudowana. - A to dla przesiedlonych w Akcji Wisła – powie ktoś. Jasne w porządku, ale oni próbują nam powiedzieć: wasze dotąd, nasze odtąd. To gdzie jest w końcu to nasze? Na Litwie nie, na Białorusi nie, na Warmii i w Szczecinie też nie. No to gdzie ono jest, w myśl dyrektyw episkopatu prawosławnego? I jeszcze ten urodzony w Lesznie teolog prawosławny Michał Klinger. Ja sięgnąłem do jego życiorysu, zrobionego w wiki na bogato i do życiorysu jego taty i dziadka. Otóż ksiądz Michał Klinger jest nie tylko teologiem, ale także dyplomatą i startował w wyborach do PE z ramienia Unii Wolności. Jest także rzecznikiem dialogu Kościołów i inicjatorem dialogu z Żydami. Nie wiedzieć tylko dlaczego ma jakieś uwagi do św. Andrzeja Boboli. Jednym słowem dialog tak, ale bez Boboli, bo on wszedł na nie swój teren. Co innego ksiądz Klinger, on zawsze jest na swoim terenie i nie ma w ogóle o czym mówić. O tacie zaś księdza Michała, Jerzym Klingerze wiki pisze coś takiego:

 Święcenia kapłańskie otrzymał w 1952, po czym prowadził działalność duszpasterską w Kętrzynie i w latach 1955-1968 w Warszawie. Od 1968 pełnił obowiązki duszpasterskie w parafii prawosławnej w Poznaniu. Był członkiem Rady Metropolitalnej oraz przewodniczącym Komisji Kształcenia i Wychowania Kadr Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego.
Równolegle z pracą duszpasterską prowadził działalność naukowo-dydaktyczną. Napisał szereg artykułów o filozofii rosyjskiej oraz przetłumaczył na język polski Prawosławie Paula Evdokimova i jako pierwszy przywiózł z Paryża książki ważnych myślicieli rosyjskich.
Prowadził działalność duszpasterską w Kętrzynie i Poznaniu? A jego syn pisze, że Andrzej Bobola doprowadził do rozpadu Rzeczpospolitej, bo nawracał na katolicyzm? Czy ktoś może w czasie prowadzenia działalności duszpasterskiej prześladował Jerzego Klingera? A może go czymś straszył? Czy w drodze na uczelnię przechodził on może koło jakiejś rzeźni? Przypuszczam, że nie. Jestem wręcz pewien, że jego życie od czasu zakończenia niemieckiej okupacji przebiegało spokojnie i bez zakłóceń, mimo iż nie znajdował się on – ciągle muszę korzystać z tych denerwujących ustaleń prawosławnego episkopatu – na swoim terenie. Ciekawe są według wiki okoliczności śmierci Jerzego Klingera. Otóż zaziębił się on w Nairobi i zmarł po powrocie do kraju. Rozumiem, że zawiniła klimatyzacja nastawiona jak to się nieładnie mówi na cały zycher, bo nie mogę sobie jakoś wyobrazić się ktoś się przeziębia w Nairobi.
Przejdźmy do dziadka, Witolda Klinegra. Był on – podaję za wiki – znawcą folkloru starożytnego i obrońcą swojego przyjaciela Stanisława Brzozowskiego. Zmarł w roku 1962.
Cała ta rodzina, jak piszą w wiki, przesiąknięta była duchem ekumenizmu i tolerancji. Tylko czego w takim razie ludzie ci chcieli od św. Andrzeja Boboli, bo ja nie potrafię tego pojąć. Może Wy mi pomożecie? Dodam tylko jeszcze na koniec, że Jerzy Klinegr był także przyjacielem niejakiego Bąka, Wojciecha Bąka, poety. Kiedy przeczytałem jego biogram w wiki doszedłem do wniosku, że trzeba było mieć w sobie pokłady tolerancji o niezwykłej wprost miąższości, żeby się z tym facetem kolegować. Sami zobaczcie http://pl.wikipedia.org/wiki/Wojciech_B%C4%85k .
Wróćmy do początku. Św. Andrzej Bobola, zamordowany na Litwie przez Kozaków, którzy byli nie wiadomo kim, nie wiemy czy byli to prawosławni, lutry czy katolicy, byli to ludzie, występujący w imieniu jakiejś politycznej siły, która postanowiła przestrzec Polskę, Kościół i Jezuitów przed zbyt intensywnymi działaniami misyjnymi. I dziś w obronie tych ludzi występuje prawosławny episkopat Polski. To są rzeczy nie do pojęcia.

W niedzielę 17 listopada Fundacja Aktywności Obywatelskiej zorganizowała mi prelekcję w Lublinie przy ul. Willowej 15. Moje wystąpienie zaplanowano niestety tylko na 45 minut plus pytania z sali. Ci, którzy bywają na tych spotkaniach widzą, że to jest trochę krótko. No, ale będą jeszcze inni prelegenci, więc impreza ma swoje ograniczenia. Książki będę miał ze sobą rzecz jasna. Zapraszam. 21 listopada zaś mamy kolejny wieczorek z Grzegorzem Braunem, tym razem w Poznaniu, ale nie wiem jeszcze nic o miejscu.

Od niedawna sprzedajemy książkę Toyaha o zespołach, póki co jest ona dostępna jedynie na stronie www.coryllus.pl, w księgarni Tarabuk przy Browarnej 6 i w Sklepie FOTO MAG przy metrze Stokłosy oraz w księgarni Latarnik przy Łódzkiej 8/12 w Częstochowie, nie mam jej jeszcze, ale niedługo mam nadzieję będzie. Są tam za to wszystkie inne nasze książki. Zapraszam.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (1 głos)

Komentarze

Rozmyśliłem się, nie chcę komentować na tym blogu.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#388730