Dramat Ryszarda Kapuścińskiego

Obrazek użytkownika coryllus
Kultura

W całej książce Domosłąwskiego, pełnej ściem i blagi, pełnej usprawiedliwień i tłumaczeń, w książce która nie jest żadnym rozliczeniem, żadnym spojrzeniem na drugie oblicze pisarza, jest tylko jeden naprawdę dramatyczny moment. Jest on oczywiście wyeksponowany słabo i ginie pod stertą banałów na temat zaangażowania Kapuścińskiego w walkę z biedą, na temat jego wiary w socjalizm, a pod koniec życia w Boga (jakie to zaskakujące, prawda?) . Wątek ten dotyczy pieniędzy i jest moim zdaniem wprost rozdzierający. Oto chory na zwyrodnienie biodra Kapuściński dowożony jest przez żonę na rehabilitację na Bielany samochodem marki…uwaga….Tico! Kiedy zaś okazuje się, że pisarz nie może znieść tej jazdy, że boli go kiedy ta cholerna skorupa podskakuje na tramwajowych szynach i wybojach, jego żona kupuje….uwaga….Nissana Micrę!

Napiszę teraz coś o samochodach, a potem o wdzięczności. Zdarzyło się kiedyś, że wychodziłem z redakcji Gazety Wyborczej. Zjadłem coś w tamtejszej kantynie, gdzie jedzenie jest bardzo smaczne i tanie – wszystkim polecam – i spacerkiem ruszyłem w stronę ulicy Gagarina. Naprzeciwko wjazdu do redakcji, na Czerskiej, zauważyłem zaparkowany samochód. Był to Citroen Sara Picasso koloru żółty metalik. W środku siedział Jacek Żakowski, pożerał coś z zapałem, aż kapało mu z wąsów i czytał gazetę. Fotel, który w Xsarze jest spory i dość wygodny odsunął sobie do tyłu i rozparł się wygodnie. Myślę, że gdyby miał ochotę położyć się na wznak w tym samochodzie i poczytać sobie tę gazetę to także by się to udało. Pamiętam też taki program Wojewódzkiego - Wojewódzki opieprzał tam Machalicę za to, że na pytanie – jakie jest jego największe marzenie? – odpowiedział – przejechać się terenową beemwicą. Wojewódzkiemu nie mieściło się w tym skudlonym łbie, że ktoś taki, jak Machalica może zwyczajnie nie mieć pieniędzy na beemwicę i już. Według Wojewódzkiego każdy, ale to każdy, robiący z siebie głupka w telewizji koleś kupuje sobie beemwicę, albo co tam chce, bez żadnych komplikacji finansowych.

Teraz o wdzięczności; kiedy Henryk Sienkiewicz stał się pisarzem światowej sławy naród, który wielbił go więcej niż wszystkich wodzów i królów w całej historii zakupił pisarzowi dworek w Oblęgorku. Tak to już kochani jest w życiu, że wdzięczność lub uwielbienie najlepiej wyrażać poprzez rzeczy materialne. No zgoda, jestem małostkowy, lubię rzeczy i dobra. Więcej – ja uwielbiam rzeczy i dobra. Dobrze wykonane narzędzia, na przykład, takie które spełniają perfekcyjnie swoją funkcję. Nie szanuję ich i niszczę je poprzez nadmierną eksploatację, ale je lubię. Uważam więc, że jeśli ktoś chce wyrazić dla kogoś podziw może – jeśli ma oczywiście ochotę i środki – podarować temu komuś jakiś prezent. Jeśli zaś ów wielbiony człowiek jest akurat chory i potrzebuje czegoś w chorobie niezbędnego, to wielbiciel tym bardziej powinien pospieszyć z pomocą.

W książce Domosławskiego mnóstwo jest nazwisk ludzi wielkich, znanych, bogatych i wpływowych, którzy deklarują uwielbienie dla twórczości Ryszarda Kapuścińskiego. Wszyscy ci ludzie, jak przypuszczam zdawali sobie sprawę, że pisarz jest chory, że ma zwyrodnienie biodra i jeździ na rehabilitację samochodem Tico. Nie zdawali sobie sprawy? To może aż tak bardzo nie interesował ich los Kapuścińskiego? A może nie mieli czasu, by się nim zainteresować? W akurat najtrudniej mi uwierzyć, bo Domosławski kreśli obraz mistrza otoczonego, jeśli nie gromadą wpatrzonych weń studentów, to gronem zatroskanych przyjaciół, którzy pytają i zgadują na przemian, jakie jest jego samopoczucie i stan zdrowia w dniu dzisiejszym. Mimo tego barwnego i jakże ciepłego obrazu Ryszard Kapuściński jeździ na rehabilitację samochodem Tico, a potem małym Nissanem.

W porządku – bali się, że prezentu nie przyjmie, bo drogi – ale w książce Domosławskiego pełnej szczegółów i drobiazgów mniejszego kalibru nie ma słowa o tym, by ktoś kiedykolwiek taką propozycję pisarzowi złożył. No dobrze, to wszystko są ludzie o wyjątkowej wrażliwości i bali się, że znany z wybuchowego temperamentu Kapuściński opieprzy ich i wyrzuci za drzwi. Ale jeśli ktoś nazywa się Kapuściński i ma przyjaciół w Gazecie Wyborczej to może przecież na nich liczyć, a przyjaciele ci na pewno znaleźliby sposób by podarować mu porządne auto, którym mógłby jeździć na tę cholerna rehabilitację. Ot, choćby namówić któregoś z dealerów na sprezentowanie Kapuścińskiemu auta i opisanie tego potem w charakterze kryptoreklamy. Że co, że nieuczciwe? Że sprzeniewierzenie się zasadom dziennikarstwa? Toż cała ta książka jest o tym, że w pewnych szczególnych przypadkach reporter ma prawo, a nawet obowiązek odstąpić od zasad. Tak to wszystko tam tłumaczy Domosławski wychwalając Ryszarda Kapuścińskiego.

Nie mam do tych rozważań dobrej pointy, mogę tylko powiedzieć tyle, gdybym ja – coryllus – mienił się pańskim wielbicielem szanowny panie Kapuściński i opowiadał publicznie ilu wzruszeń dostarczyła mi pańska proza, wtedy osobiście – własnym samochodem lub wielką taksówką podjeżdżałbym pod pański dom i zawoziłbym pana na rehabilitację. Po to, by pańska żona mogła w tym czasie iść na pocztę i do banku i pozałatwiać tam różne sprawy. Ja jednak jestem ostrożniejszy w rozdzielaniu komplementów. Nie to, co ci pańscy apologeci.

Na koniec warto zastanowić się dlaczego Ryszard Kapuściński nie kupił sobie sam lepszego samochodu, przecież lubił jeździć i miał smykałkę do aut. Otóż Ryszard Kapuściński nie miał pieniędzy. Domosławski nie pisze tego wprost, prawdopodobnie dlatego, że go takie rzeczy krępują lub może uważa je za nieistotne. Wszystko jednak wyjaśnione jest w fragmentach tekstu dotyczącego córki pisarza. Otóż Zoja Kapuścińska miała wieczne pretensje do ojca, że nie było go przy niej kiedy dorastała. To nie jest ani oryginalne ani odosobnione zjawisko, ale cechy te nie ujmują mu tragizmu. Relacje pomiędzy córką a ojcem były bardziej niż pogmatwane. Ona uciekła z domu, miała za sobą dwa nieudane małżeństwa. W końcu postanowiła zostać artystką. Maluje dziś i fotografuje. Jeszcze gdy miała 45 lat ojciec posyłał jej pieniądze na utrzymanie, naukę, na wszystko. Ładował też forsę w swojego wnuka, który – wychowany przez matkę jedynie – nie miał – z tego co znajduję w książce Domosławskiego- pojęcia kim jest jego dziadek, ani dlaczego nie mówi on normalnie po angielsku tylko z takim dziwnym akcentem. Nie wiem czy Kapuściński sponsorował swoją starzejącą się córkę do końca życia, być może nie. Wiem tylko, że na rehabilitację biodra jeździł samochodem Tico na Bielany. Na litość – Tico na Bielany! Kiedy pod nosem jest Konstancin, znakomity szpital w Otwocku i sanatorium także, a także kilka pomniejszych klinik. Ludzie o mniejszej sławie i zasobach leczą się z hipochondrii w porządnych zachodnich klinikach, a on jeździł Tico na Bielany. Domosławski zaś pisze o tym tak, jakby była to najnaturalniejsza rzecz na świecie. I ja to rozumiem aż za dobrze.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

środowisku panują obyczaje, że kiedy wyda się, że czyjeś akcje spadają (w tym wypadku R.K. z dwóch przyczyn - ujawnienia współpracy i wypadnięcia z "obiegu"), to wszyscy nagle przestają taką osobę znać, odwracają się na jego/jej widok, nagle zaczynają patrzeć w sufit, albo intensywnie dyskutować odwracając się bokiem czy też po prostu odwracają się w drugą stronę gdy "napiętnowany" otwiera usta, by powiedzieć "cześć". A może były inne powody, dla których on nie prosił o pomoc, albo nikt tej pomocy nie chciał mu udzielić? Wielu panów, którzy niegdyś bawili się w czasach komuny w Jamesów Bondów skończyło w podobnej sytuacji, zabawa się skończyła razem z kasą, teraz są emerytami, a lata kiedy mogli cieszyć się tym, co najważniejsze - rodziną - bezpowrotnie minęły. Ale czy jest nad czym rozdzierać szaty? Facet napisał kilka niezłych książek, wszystkie "po linii i na bazie", wydano mu je w nakładzie o jakim teraz pisarze mogą sobie tylko pomarzyć, a że postawił na złego konia i nie przewidział upadku Wielkiego Brata i nie zabezpieczył siebie i rodziny na starość to już jakby nie nasz problem.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Iranda

#132000

Ryszard podróżował Daewoo Tico i Nissanem Micrą nie znaczy, że nie byłby on centralną postacią w honorowym komitecie poparcia Bronisława pierdzącego; aby być punktualnym wyjeżdżałby do Łazienek po prostu nieco wcześniej niż np. Pan Jacek Żakowski swoim krążownikiem szos...  

____________________________________________________________________

Precz z polityczną poprawnością!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

________________________________________________________________ "Nie martwcie się, jeśli nie stanowimy większości. Wszystko czego potrzebujemy, to mniejszość zamiłowana w rozpalaniu ognia wolności w umysłach ludzi." - Samuel Adams

#132116

Jak mógł być w komitecie Komora, skoro umarł dokładnie dwa lata temu?
Ludzie, zastanawiajcie się albo zajrzyjcie chociaż do Wikipedii, zanim coś napiszecie!
Muldi

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Muldi

#132317

Muldi@

Koniecznie trzeba czytać ze zrozumieniem...

 

__________________________________________________

Precz z polityczną poprawnością!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

________________________________________________________________ "Nie martwcie się, jeśli nie stanowimy większości. Wszystko czego potrzebujemy, to mniejszość zamiłowana w rozpalaniu ognia wolności w umysłach ludzi." - Samuel Adams

#132331

Uważam. Grzebanie w sprawch prywatnych i intymnych jest poniżej godności .

Sprawa niemoralnego zachowania w stosunku do Narodu , ludzi -jest do zaakceptowania .
a co by było jakby - w/w postać "konia biła na widok - irenki dziewicy" też poszłoby w świat ?

Dla mnie "kapucha" to poszerzony horyzont w latach ciemnych.
Kirgiz - afryka- boliwia.
"Chrystus z karabinem na ramieniu"

nie czytałem - jak "jehowita" .

Mam pewne obawy - co będzie jak się "krytycy moraliści" zabiorą za Biblie-
Świat w 7 dni -
będzie jazda:)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#132126

... drzewo!

Powiedz jeszcze, że odbieranie emerytur ubekom to bolszewia, a wszystko będzie jasne.

Pzdrwm
triarius
-----------------------------------------------------
http://triarius.pl - mój prywatny blogasek
http://tygrys.niepoprawni.pl - Tygrysie Forum Młodych Spenglerystów

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pzdrwm

triarius

-----------------------------------------------------

http://bez-owijania.blogspot.com/ - mój prywatny blogasek

http://tygrys.niepoprawni.pl - Tygrysie Forum Młodych Spenglerystów

#132809

pzdr

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

antysalon

#132134

... sama myśl, że dla kogoś największe szczęście, to przejechanie się jakimś blaszanym gównem na kółkach, przyprawia mnie o mdłości...

Jacy ludzie potrafią być żałośnie mali i wulgarni!

Was to nie szokuje? Sami byście chcieli? Albo... ach, o szczęście niewypowiedziane! - Mieć takie coś na własność? ;-)

Pzdrwm
triarius
-----------------------------------------------------
http://triarius.pl - mój prywatny blogasek
http://tygrys.niepoprawni.pl - Tygrysie Forum Młodych Spenglerystów

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pzdrwm

triarius

-----------------------------------------------------

http://bez-owijania.blogspot.com/ - mój prywatny blogasek

http://tygrys.niepoprawni.pl - Tygrysie Forum Młodych Spenglerystów

#132263