Sprawa Wolszczana czy Piwowskiego jest w dużej mierze oczywista, jak jednak oceniać po latach wybryki Jerzego Pomianowskiego?

Obrazek użytkownika Tomasz Węgielnik
Kraj

Blokowana od 1992 roku lustracja w 2008 roku ma formę, w której zwykły obywatel nie ma swobodnego dostępu do akt i musi się zdać na światłych pośredników Dziennikarzy i Naukowców. Oni decydują jakimi torami idzie lustracja.

Chciałbym przedstawić Państwu bardzo niejednoznaczną recenzję, której "zlustrowanie" wydaje mi się o wiele ważniejsze, w kontekście wiedzy na temat "antropologii" ujarzmienia narodu polskiego przez ZSRR, niż tytułowe dwa przypadki.Autorem recenzji jest twórca Nowej Polszy, tłumacz Archipelagu Gułag człowiek mający ogromne zasługi w dialogu polsko - rosyjskim. Jerzy Pomianowski we wstępie do polskiego wydania z 1961 roku, ocenzurowanej "Armii Konnej", Izaaka Babla pisze "Babel czuł znaczenie słowa internacjonalizm. W przeraźliwym i wspaniałym opowiadaniu Iwan pisze jak zobaczył brata w polskim żołnierzu, walającym się na miedzy wśród stratowanych pól".

A teraz przytoczą fragment tej "internacjonalistycznej" sytuacji z omawianego opowiadania.

"Objuczony siodłem, szedłem wijącą się ścieżka i zatrzymałem się na zakręcie dla załatwienia potrzeby fizjologicznej. Kiedy skończyłem i zapinałem rozporek, poczułem że cos mi pryska na rekę. Zapaliłem latarke kieszonkową, odwróciłem się i ujrzałem na ziemi, martwego żołnierza polskiego, oblanego moim moczem. Uryna wytryskała mu z ust, przeciekając miedzy zebami i zbierając się w pustych oczodołach. Obok trupa leżał zeszyt z zapisakmi i plik ulotek z odezwą Piłsudskiego. Odezwą marszałka Piłsudkiego otarłem śmierdzącą ciecz z czaszki mojego nieznajomego brata i ruszyłem dalej , zgarbiony pod ciężarem siodła"

Zaiste specyficzny to "internacjonalizm", zastanawiam się kiedy w naszej epopei lustracyjnej dojdziemy do oceny tego typu zachowań, bezapelacyjnych dzisiejszych autorytetów.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Podobnie jak oslawiony cytat z Lenina ( czy tez powolanie sie na Lenina) w pracy doktorskiej Kaczynskiego.
Swoja droga, opierajac sie na podanych fragmentach, to wydaje mi sie, ze Pomianowski, zrobil sobie czyste kpiony z internacjonalizmu, a cenzor byl za glupi, aby to wyczuc.
Internacjonalizm, Lenina, Marksa i inne takie wciagano na sile do tekstow, albo na skutek naciskow z jakiejs gory, albo wlasnie, aby w ogole mozna bylo cos opublikowac. Inteligentny tworca potrafil to tak zrobic, ze stawaly sie parodia samych siebie. Tak rozumiem "pochwale internacjonalizmu" w omawianym tekscie.

Pozostaje sprawa "braterstwa". Zwrocimy uwage, ze "bratem" dla Rosjanina stal sie Polak....martwy.

Inna sprawa, ze kto na takie daniny sie nie zgadzal, nie mial szans na publikacje. Ten system byl na tyle wredny, ze nie wystarczylo go ignorowac, trzeba bylo koniecznie go c h w a l i c! Ci, ktorzy nie chcieli, nie zostawali profesorami, krytykami literackimi, uznanymi i popularyzowanymi tworcami. Zwlaszcza w zawodach humanistycznych nie mieli szans na kariere.

Wiem cos o tym;)

Kaska

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#4941