Twórca Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego był sowieckim szpiegiem.

Obrazek użytkownika Jadwiga Chmielowska
Świat

Polecam tekst Jacka Dziedziny z Gościa Niedzielnego:

Biało-czerwony

Twórca Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego był sowieckim szpiegiem. Do tego żarliwie wierzącym w komunizm.

Nazywam się White. Harry Dexter White. I oświadczam pod przysięgą, że nie prowadzę działalności szpiegowskiej na rzecz Związku Radzieckiego.

Realny socjalizm działa

Taką deklarację przed amerykańskim Kongresem złożył ten wysoki urzędnik Departamentu Stanu USA i autor globalnego systemu finansowego 13 sierpnia 1948 roku. W jego niewinność do końca wierzył prezydent Harry Truman, który dwa lata wcześniej mianował go na pierwszego szefa Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Skończyło się jednak tylko na nominacji, bo pod naciskiem tych, którzy przekonywali Trumana, że związki White’a z Sowietami są co najmniej podejrzane, prezydent zmienił decyzję i jego pupil został tylko dyrektorem wykonawczym. Sam White nie przeżył stresu wywołanego oskarżeniami i dwa dni po wystąpieniu w Kongresie zmarł na zawał serca.

Jednak już wtedy dowody na podwójne życie pana Białego (ang. White) były dość mocne. Sprawa jego szpiegowskiej działalności wracała do publicznego obiegu co jakiś czas po jego śmierci. Ale dopiero niedawne odkrycie nieznanego wcześniej eseju White’a dało pełniejszą wiedzę na temat powodów jego współpracy z Sowietami. Okazuje się bowiem, że twórca globalnego liberalnego ładu finansowego był… wierzącym komunistą. „Rosja to pierwszy przykład socjalistycznej gospodarki w akcji. I to działa!”, pisał White w odnalezionym w jego rodzinnym archiwum eseju napisanym w 1944 roku. Dotarł do niego Ben Steil, dyrektor ds. gospodarki międzynarodowej w amerykańskiej Radzie Stosunków Międzynarodowych (CFR). O swoich odkryciach napisał w ostatnim numerze pisma „Foreign Affairs” oraz w wydanej niedawno książce „The Battle of Bretton Woods”.
Jacek Dziedzina
http://gosc.pl/doc/1530654.Bialoczerwony

Ocena wpisu: 
Brak głosów