Nasz przyjaciel Piotr Bielawski nie żyje.

Obrazek użytkownika Jadwiga Chmielowska
Ogłoszenie

Piotr Bielawski urodził się 8 września 1951 we Wrocławiu. Jego Ojciec jest znanym profesorem ortopedą. W latach 1969-1973 Piotr studiował filologię polską na Uniwersytecie Wrocławskim a od 1973 do 1977 ekonomię na Wydz. Gospodarki Narodowej Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu.

Po studiach był dziennikarzem radia i telewizji, aktywnie wspierającym Solidarność.

W sierpniu 1980 kolportował ulotki wzywające do poparcia protestu robotników na Wybrzeżu. Po wybuchu strajku we Wrocławiu, od 26 sierpnia 1980 był doradcą Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego we Wrocławiu a później też doradcą Komitetów Założycielskich NSZZ „Solidarność”. Od jesieni 1980 sprawował też funkcję doradcy Krajowej Komisji Koordynacyjnej Kolejarzy „S”. Od października 1980 był członkiem redakcji niezależnego pisma „Solidarność Dolnośląska”, a od 1981r. w Zarządzie Regionu Dolny Śląsk.

13 grudnia 1981r. został internowany w Ośrodku Odosobnienia we Wrocławiu. W wigilię, 24 grudnia 1981r. osadzono go w Grodkowie, następnie od 25 stycznia 1982r. był więziony w Strzelcach Opolskich, od marca 1982 przebywał w Nowym Łupkowie, a od maja 1982 trzymano go w Załężu k. Rzeszowa.

Grupa Internowanych, w której był Piotr Bielawski, powzięła decyzję o zorganizowaniu ucieczki. Rozpoczęli głodówkę, w której uczestniczył też Piotr. Po 21 dniach głodówki został z kolegami przewieziony do szpitala, skąd

8 lipca 1982r uciekli we trójkę. Piotr opowiadał po latach o stanie emocjonalnym po tak długiej głodówce. Jest pełna euforia, ale z "decyzyjnością" pewne kłopoty. Nie wiedzieli, dokąd się w Rzeszowie udać. Wsiedli do autobusu miejskiego, który zawiózł ich do pobliskiej wioski. Tam bez pieniędzy i dokumentów skierowali się do jedynego miejsca, gdzie mogli być bezpieczni. Poszli do księdza proboszcza szukać ratunku. Gdy usłyszał o co chodzi, przyjął ich chłodno, ale zaprosił na herbatę i grysik. W tym czasie wikary sprawdził, czy rzeczywiście była w Rzeszowie ucieczka. Gdy wszedł do pokoju, w którym ks. proboszcz z wielką rezerwą rozmawiał z gośćmi, kiwnął głową i uśmiechnął się znacząco. Proboszcz uściskał uciekinierów, gosposia ugotowała chudy rosół. Kilka dni przechodzili na plebanii rekonwalescencję. Kupiono im bilet do Krakowa, a ksiądz dał jeszcze pieniądze na ewentualną dalszą podróż. Dostali też potrzebną odzież. W Krakowie zatrzymali się u przyjaciół. Tak Piotr Bielawski i Jan Seń trafili do rodziny Tarnawskich. Ukrywali się też u małżeństwa Łazarów. Od razu Bielawski związał się z podziemną strukturą w Nowej Hucie. Latem 1982 współorganizował z Marianem Stachniukiem Porozumienie Prasowe „Solidarność Zwycięży” (PP”SZ”). Nawiązał współpracę PP”SZ” z tworzącą się we Wrocławiu „Solidarnością Walczącą”. Był dziennikarzem pism podziemnych. Później z Krakowa wyjechał do Wrocławia i tam, nadal ukrywając się, kontynuował walkę o wolną Polskę. Pisał między innymi teksty do „Solidarności Dolnośląskiej”. Najbliższymi jego współpracownikami byli Jan Morawiecki i Romuald Lazarowicz. W trójkę redagowali przegląd wiadomości dla sieci redakcji pism „Solidarności Walczącej”. Była to podziemna niezależna agencja prasowa. W 1988 współtworzył a następnie, do 1990 - był szefem „Serwisu Informacyjnego Solidarności Walczącej” (pierwsze podziemne wydawnictwo kolportowane na nośnikach elektronicznych). W 1988 r. przestał się ukrywać.

Na początku lat 1990-tych był między innymi rzecznikiem prasowym KGHM Polska Miedź i Telefonii "Dialog”. W 1994 został absolwentem Polsko-Amerykańskiego Studium Komunikacji Społecznej w Organizacji i Zarządzaniu. Wybitny znawca teorii i praktyki public relations. Jako doktor nauk ekonomicznych od 2000 był adiunktem i kierownikiem Katedry Public Relations w Dolnośląskiej Szkole Wyższej, a także wykładowcą Uczelni Zawodowej Zagłębia Miedziowego. Od 2008r. pełnił funkcję Przewodniczącego Rady Programowej TVP Wrocław. Nie dawno zakończył prace nad swoja rozprawą habilitacyjną. Był członkiem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

Zawsze żył na serio. Nie szedł na łatwiznę. Nie godził się na bycie figurantem. Miał z tego powodu wiele problemów. Zwalniano go z pracy, gdyż nie w cenie są ludzie niezależni - mający własne zdanie. Niestety nie udało się przyjaciołom znaleźć pracy dla Piotra Bielawskiego. Okazało się, że w III RP tacy ludzie są niepotrzebni. To był na prawdę twardy facet. Nie dał się komunie, wykończyła go III RP.

Cześć Jego Pamięci!

Jadwiga Chmielowska

Oryginalna data 2/10/12 dp@danz.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Amen. [*]

______________________________________________

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

 
______________________________________________
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

#294771

gość z drogi

wyrazy współczucia dla Rodziny i Przyjaciół

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

gość z drogi

#294788

O takich ludziach nie powinno się zapominać.

Wieczne odpoczywanie racz Mu dać Panie, a Światłość Wiekuista niechaj mu świeci na wieki wieków...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Zapraszam do odwiedzania autorskiego bloga http://wojnaznarodem.blogspot.com/

#294794

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

mukuzani

#294795

RIP.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#294798

.........

contessa
_______________
... Tak trudno iść się wyspowiadać mając świadomość, że spowiednik... dopiero co wyszedł z burdelu !
_________________
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten aldd meg a Magyart

"Urodziłem się w Polsce" - Złe Psy :
http://www.y

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

contessa

___________

"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być". L.Kaczyński

 

 

#294801

 [*] [*] [*]

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pobudka!

#294805

Panie Świeć nad jego Duszą.
Ci którzy pozostali nieugięci do końca dziś mają najwięcej problemów.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#294845

Odszedł wspaniały człowiek, który nie sprzedał swoich ideałów. Prawdziwy patriota, człowiek w wielu wymiarach...
W III-ej RP tacy ludzie nie mają swojego miejsca, tak jak i stoczniowcy, którzy dogorywają za marne 1.5 tysiąca złotych w blokowiskach w Gdańsku. Nie będę pisał o "bolku" bo mnie krew zalewa.
Smutno mi dzisiaj.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

#294852

+ + +

Niech odpoczywa w pokoju wiecznym.
Amen.

Jakub Wołyński

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Jakub Wołyński

#294867

to bezwzględnie wykańczają nas zdrajcy i zaprzańcy z III RP.

 

Obibok na własny koszt

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Obibok na własny koszt

#294876

Proponuję dać sobie na wstrzymanie z postami tej treści. Skala plotek które się pojawiają od kilku dni jest zbyt duża. I pozwólmy wszystkim o skrajnie różnych poglądach przeżywać rozstanie bez rozpoczynania dyskusji politycznych.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#295949

A zostają tutaj szuje, w rodzaju wolski
Widać Bogu najlepsi są bardziej teraz potrzebni
Z góry będą mieli większe działanie podniebni
Bóg takich przyjmuje zawsze z otwartymi rękami
Choć na ziemi są dla krętaczy ,odmieńcami
Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#294923

Zmarłego przyjaciela wspomina dyrektor Radia Plus Legnica Stanisław Obertaniec.

Odszedł nagle. Nie wytrzymał trudu podróży przez życie. Ekonomista, filolog polski.
Dla mnie to „nasz człowiek”, twórca pierwszej Solidarności - gotowy zawsze pomóc i doradzić. Zaczął od rozdawania ulotek, potem ich redagowania. Internowany, odsiedział swoje w różnych więzieniach. Uciekł i ukrywał się walcząc z komuną do 1988 r. Ostatnimi laty „zasiadaliśmy” raze
m w Radzie Programowej TVP Wrocław. Osaczyły Go kłopoty. Moment przed habilitacją Dolnośląska Szkoła Wyższa – jemu, adiunktowi i kierownikowi Katedry Public Relations –daje propozycję „nie do odrzucenia” - przejście na pół etatu…. Był dumny, odszedł. Choć był najlepszy (a może dlatego?), pracy nie znalazł. Od roku bezrobotny, bez środków do życia, kończy ostatnią książkę „Media publiczne w Polsce: ochrona środowiska społecznego – pytania i dezyderaty”. „Stasiu - mówił - na doktorów z habilitacją „jest jeszcze branie". Po habilitacji znajdę pracę."
Zdawało się, że wszystko idzie dobrze, że zdąży. Na październik Uniwersytet Warszawski wyznaczył mu kolokwium habilitacyjne, kończył się druk ostatniej książki, choć publikacji miał już na dwie habilitacje i profesurę…
W tym biegu z przeszkodami tą najtrudniejszą okazała się bariera finansowa. Kolokwium habilitacyjne to koszt kilkunastu tysięcy złotych. Wśród przyjaciół zebraliśmy blisko połowę. Jednak w międzyczasie cena wzrosła. Gdybyśmy wiedzieli… Jego ostatni telefon, tydzień temu: „Stasiu wpadnij do mnie, bo jeszcze coś wyszło, nie chcę tak przez telefon.” Cóż miałem tak ważnego, że nie pojechałem od razu?!!
Piotrze, praca z Tobą i Twoja przyjaźń, to był zaszczyt. Burzy się coś we mnie i wstydzę się, że Ty, który należysz do Panteonu tych, którzy wywalczyli Wolną Polskę, byłeś bez pracy, przymierałeś głodem, podczas gdy sfory przemalowanych, komunistycznych lisów, „marcowych profesorów” opływają w dobrach, zaszczytach i okupują dożywotnie synekury na wielu uczelniach.
Piotrze, Ty straciłeś nadzieję. My ją jeszcze mamy.
Wieczne odpoczywanie racz Ci dać Panie….
Staszek Obertaniec

http://www.legnica.fm/index.php/fakty/11231-piotr-bielawski-nie-zyje

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

#294986

Wyć się chce z żalu i bezradności!
Wierzę, że wreszcie jest doceniony, że wreszcie odpoczywa po trudach życia na tym padole, wszak nasze życie tu, w tej rzeczywistości, jest tylko chwilą.

germario

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

germario

POLSKOŚĆ to NORMALNOŚĆ !!!

#294989

To był na prawdę twardy facet. Nie dał się komunie, wykończyła go III RP.

Cześć Jego Pamięci!

Daj Mu, Boże, wieczny pokój.

Ursa Minor

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Ursa Minor

#294993

Poprawna[*]

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Poprawna

#295279

Spoczywaj w Pokoju!!!!
Na ostatnie pożegnanie:
http://www.youtube.com/watch?v=rECSJFeLL_U&feature=related

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#295015

Odpoczywaj w Pokoju, Wielki Polaku.

krisp

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#295018

Do Tej Listy dołączył Piotr!
Pisałam to rok temu. Nie wiedziałam, że lista się powiększy!

http://j.chmielowska.salon24.pl/

Apel poległych samobójców

Pierwszą ze znanych mi osób, które targnęły się na swoje życie, była działaczka „Solidarności” i podziemia z czasu stanu wojennego Danuta Loret z Gliwic. Podczas aresztowania ojciec jej dostał zawału. Zmarł. Danuty nie puszczono na pogrzeb ojca. Prześladowania wobec Danuty po 1989r. się nie skończyły. Po chorobie matki na początku lat 90-tych i jej śmierci, powiesiła się w swoim mieszkaniu.

Stanisław Mika z Katowic pracownik Zakładów Cynkowych „Silesia” przez całe podziemie lat 1981-89 był łącznikiem i wywiadowcą struktur walczących o niepodległość - „Solidarności” i „Solidarności Walczącej”. Zawsze mówił, że „komuna zejdzie jak gówno z łopaty”. Po 1989r. był już na emeryturze. Nie miał problemów bytowych. Nie wytrzymał jednak rzeczywistości III RP. Całej tej agentury, która doszła do władzy. Nie mógł się pogodzić z systematyczną destrukcją państwa. Jego stryj ps. „Biały” lub „Leszek” był jednym z bohaterów Żołnierzy Wyklętych. W rejonach Brzesko – Tarnów likwidował posterunki MBP. Stanisław Mika uważał, że w 1988-89 roku była szansa na budowę niepodległej Polski. Wszystko zostało zmarnowane. To nie my rozliczaliśmy SB-eków i partyjnych funków – tylko oni nas dalej gnębili. Żadna z komunistycznych kanalii nie straciła pracy w trakcie restrukturyzacji i nie została na tzw. lodzie. Niszczeni byli tylko ludzie „Solidarności”. Dawni funkcjonariusze Milicji Obywatelskiej zaczynali wygrywać wybory w NSZZ „S”. Tego Stasiu Mika już nie wytrzymał. W październiku 1996r. wypił kwas solny.

Krystian Konik– pracownik Centralnego Ośrodka Informatyki Górnictwa (COIG). Po 13 grudnia 1981, gdy upadł strajk w macierzystym zakładzie przeszedł na pobliską kopalnię „Wujek”. Wraz z Leszkiem Frączkiem i Jerzym Siennickim pomagał górnikom w przygotowaniach do obrony kopalni i jej zabezpieczeniu. Był aresztowany i internowany. Jako członek "Solidarności Walczącej", współpracował z ukrywającym się po pacyfikacji Kopalni "Wujek", Lesławem Frączkiem. Krystian Konik został przywrócony do pracy w COIG-u w 1990r., W 2009r. zwolniony z pracy, nie mógł znaleźć nowego zatrudnienia. Opiekował się ciężko chorą żoną. Był bez środków do życia. Popełnił samobójstwo 2 maja 2011r.

Jerzy Ciepiela - wiceprzewodniczący Zarządu Regionu Śląsko –Dąbrowskiego NSZZ „Solidarność” , internowany 13 grudnia 1981r. Szef KPN w Tarnowskich Górach. Junta Jaruzelskiego uniemożliwiła mu życie w kraju. Przebywał na emigracji we Francji. Żył bardzo skromnie i bardzo biednie a jedynymi jego przyjaciółmi w samotności był mały piesek i kotek. Pomagali mu tak, jak tylko mogli najbliżej mieszkający Francuzi oraz młoda Polka pani Aleksandra Joly i jej francuski mąż. Jurek nie sprawiał nikomu żadnego kłopotu i nikt z okolicy nie miał o nim złego zdania. Widać było, że go nawet bardzo polubili w małej miejscowości VERNIE. Nie wziął odszkodowania za pobyt w PRL-owskim więzieniu. III RP nie była tym o co walczył. Odebrał sobie życie w czerwcu 2011r.

Piotr Skórzyński - publicysta, poeta, krytyk i eseista, działacz opozycji politycznej w PRL z Warszawy. Publikował też pod pseudonimem Krzysztof Raszyński. W latach 70. pracował w Redakcji Literackiej Polskiego Radia, w której tworzył audycje literacko-artystyczne. Był autorem kilku scenariuszy do filmów krótkometrażowych. Po 13 grudnia był internowany w więzieniu w Białołęce. W stanie wojennym był działaczem w Regionie Mazowsze „Solidarności”. Współtworzył podziemne Radio „Solidarność”, pisał w podziemnej prasie. W podziemiu opublikował też pod nazwiskiem swoją powieść Jeśli będziesz ptakiem (1988). Autor kilkuset tekstów zamieszczonych m.in. w paryskiej „Kulturze”. Po 1989r. współpracował m.in. z „Tygodnikiem Solidarność”, „Naszą Polską”, „Głosem”, „Gazetą Polską” „Rzeczpospolitej”, miesięcznikami i kwartalnikami „Arcanami”, „Opcją na prawo” „Fronda”. Nie godził się na wejście w jakiekolwiek tzw. układy. Brak stałej pracy i skrajna nędza sprawiły, że popełnił samobójstwo w czerwcu 2008r. w Warszawie. Jego zwłoki odnaleziono dwa dni później nad Zalewem Zegrzyńskim, u wylotu Kanału Żerańskiego. W pozostawionym liście, adresowanym do żony, napisał, że "nie godzi się na nikczemnienie świata. I już tylko tyle może zrobić, żeby w nim nie być".

Patrioci są w III RP skazani na życie w skrajnej biedzie i ciągłym stresie. To skraca im życie. Nie koniecznie muszą popełniać samobójstwa. Chorują i przedwcześnie umierają Ostatnio zmarł red. Tadeusz Wrona przez lata wspierany finansowo przez przyjaciół, nie dożył wieku emerytalnego. Osoby niewygodne, myślące po polsku usuwane są z pracy bez względu na wykształcenie, płeć, wiek itp. Dotyczy to osób niepokornych nawet tuż przed ochroną emerytalną (kilka tygodni). W tym roku tak zwolnieni z pracy zostali między innymi dr inż. Andrzej Jarczewski z Gliwic i dr Piotr Bielawski z Wrocławia. Obydwaj działacze struktur podziemnych „Solidarności”, więźniowie polityczni stanu wojennego. Kryzys cywilizacyjny, wyśmiewanie wartości podstawowych sprawiły, że Polski, w której BOG, HONOR i OJCZYZNA były najdroższe dla kolejnych pokoleń Polaków, już prawie nie ma.

Bezkrytyczne przyjmowanie zachodnich wzorców kulturowych jest pułapką. Nam się za żelazną kurtyną jedynie wydawało, że tam na Zachodzie jest wolność, że brak jest wpływów komunistycznych. Powątpiewaliśmy, gdy Władimir Bukowskiprzestrzegał już na początku lat 90-tych, że „na Wschodzie zwyciężyli bolszewicy a na Zachodzie mieńszewicy – kajaka raznica?”.

Zniewalanie narodów przez komunistów pragnących rządzić światem realizowano metodycznie przez kulturę (literatura, film, muzyka, prasa).

To Marcel Reich – Ranicki, kierownik grupy operacyjnej katowickiego MBP(od 1945r.) był następnie (1948–1949) rezydentem UB w Londynie. Rozpracowywał emigrację i ściągał żołnierzy polskich sił zbrojnych na Zachodzie do kraju, gdzie czekało na nich więzienie i niejednokrotnie kara śmierci. Ten właśnie Reich - Ranicki przez dziesięciolecia na antenie telewizji niemieckiej (RFN) promował jedynie słusznych artystów. Kształtował w ten sposób nowe elity.

To Zygmunt Baumann, w latach 1945–1953 jako oficer (major) Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego (KBW), ścigał i mordował polskich patriotów z leśnych oddziałów poakowskiej partyzantki. Dzisiaj to znany socjolog, filozof, eseista, jeden z twórców koncepcji postmodernizmui ponowoczesności, który odrzuca istnienie prawdy na zasadzie, każdy ma swoją prawdę. Baumann był wykładowcą na uniwersytetach w wolnym świecie. Sączył jad w umysły młodej inteligencji. Dla niego moralność to relatywizm etyczny.

Elity polityczne od 20 lat myślą jedynie o ustawieniu się. Nie zadbano o to, by wzorem II RP bohaterowie walk o niepodległość stali się wzorcem dla młodzieży. Dziś jest dla niej idolem odrażający swą miałkością, głupotą i moralnym upadkiem celebryta, który zrobi wszystko by prasa się nim zainteresowała. Lans nade wszystko! „Patriota to idiota” - taki przekaz płynie do kolejnych pokoleń. Brak jest jasnej i przejrzystej wizji państwa.

Jeśli sami nie potrafimy jej stworzyć, to jedźmy na konsultacje do Budapesztu!

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

#295319

..Do Listy dolaczyl Piotr.

Jadziu bardzo dziekuje za ten wpis.Przypomnialas nam, ze Wspaniali Parioci odchodza od nas. Pare dni przed smiercia pisal do mnie.Martwil sie o Piotra Hl.

Niech Bog ma wszystkich wymienionych przez Ciebie w swej opiece.

Niech odpoczywaja w Pokoju a Pani Jasnogorska ma ich w swej opiece.

 Zza wody

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#296131

Załącznik do listy:

Bogdan Krasnopolski. Nie doczekał nawet III RP. Zwykły kierowca z jednego z warszawskich przedsiębiorstw transportowych. Zwykły członek pierwszej "S". Może nie taki zwykły, bo "zasłużył" sobie na ciężkie pobicie przez agentów SB w 1981 roku. Skutecznie ukrywał się w stanie wojennym. Popełnił samobójstwo w 1989 roku. Depresja. Pochowany na nowym cmentarzu służewieckim w Warszawie.

Pamiętam o Tobie, przyjacielu.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#295332

gość z drogi

czytałam TĄ listę w innym miejscu w sieci,z wielkim smutkiem,lista stale będzie sie powiększać...niestety..

ale towarzysz generał jaruzelski ani kiszczak,nie popełniaja samobójstwa z rozpaczy,oni zyją w luksusie i bezpieczeństwie,otoczeni opieką "państwa"

i służby zdrowia za nasze PODATKI,za nasze pieniądze,gdy tamci umierali samotnie

bez wsparcia Państwa,o które tak rzetelnie walczyli...samotnie i w ubóstwie,a często jedyni,ktorzy ich nie zdradzili,to były

 ukochane pieski...

jak dziś pamiętam ten obraz:

pies pilnujący ubrania Swego Pana,ktory "poszedł ,by poszukać Wolności,w nurtach wiernej rzeki....

ukłony

i westchnienie za ICH Dusze i serca wierne do Konca

 

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

gość z drogi

#295334

Pozdrawiam z ukłonem i całuję dłoń staropolskim zwyczajem jakiem przywykł.

Papa.

------

Niech Bóg ma ich w swojej opiece.

------

Tylko życie poświęcone innym jest warte przeżycia.

 

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Tylko życie poświęcone innym jest warte przeżycia.

#295349

Pogrzeb Piotra Bielawskiego odbędzie się w sobotę 13 października o godz. 13 we Wrocławiu. Miejsce podamy później.

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

#295837

Niedawno zaprosili go na KUL !

Pozdrawiam

cui bono

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

cui bono

#295818

JWT

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#295689

O Piotrze wspomnienie osobiste

Bielawka, Nuter, doktor Bielawski. Dla grona znajomych i przyjaciół zawsze był tym samym niepokornym, niełatwym i błyskotliwie inteligentnym indywidualistą z ogromnym poczuciem humoru. Ta mieszanina cech nie zawsze ułatwiała mu życie. Swoje poglądy – polityczne czy obyczajowe – zawsze głosił z rodzajem wyniosłości, która wielu mogła drażnić, i najczęściej drażniła, ale i w tym był zawsze jakiś świadomy, autorski zamysł. Potrafił świetnie mówić i podkreślać logikę swego wywodu. W końcu nieprzypadkowo pełnił przez czas jakiś funkcję rzecznika prasowego KGHM-u i specjalizował się w zagadnieniach komunikacji społecznej i public relations. Na dziennikarstwie uniwersyteckim prowadził zajęcia ze studentami, później pracował w Dolnośląskiej Szkole Wyższej.

Lata temu, jeszcze na polonistycznych studiach zakładał razem z Aleksandrem Woźnym eksperymentalny teatr pod oryginalną nazwą „Siódma grupa profesora Steimetza”, później, niezbyt szybko i terminowo dążąc do zrobienia magisterium rozpoczął współpracę z wrocławską telewizją. W okresie „Solidarności” wsławił się aktywnym wspieraniem strajku głodowego kolejarzy w okresie ich walki o własne prawa, który rozpoczęli po nieskutecznych negocjacjach z rządem delegaci kolejowych okręgów z całej Polski na terenie wrocławskiej parowozowni. Pozostał z tego czasu zrealizowany wspólnie z Markiem Tumidajewiczem filmowy dokument. Pracował przy obsłudze dziennikarskiej pierwszego zjazdu „Solidarności”. A potem nastał stan wojenny…

W noc 13 grudnia o godzinie 3 nad ranem stałem na korytarzu komendy wojewódzkiej milicji pilnowany przez dwóch młodych esbeków. Dwie godziny wcześniej do mojego mieszkania wtargnęła uzbrojona i na wpół umundurowana grupa, która po drobiazgowej rewizji zawiozła mnie na Łąkową. Jakieś bredzenie szefa konwoju o stanie wojennym i internowaniu niewiele mi mówiła. Cała komenda o tej porze przypominała złowrogi, rozedrgany ul, w którym jak w labiryncie wodzono to tam, to siam, w różnych kierunkach i od drzwi do drzwi przestraszonych aresztantów. I nagle obraz jak z komedii. Oto idzie Nuter… ha, on nie idzie, a kroczy dumnie z uśmiechem na twarzy. Jest ubrany nieco dziwnie: jakaś marynarka czy sweter, nienagannie białe kalesony imitujące niegdysiejsze obcisłe spodnie z łosiowej skóry, na nogach wyglansowane do lustrzanego błysku czarne oficerki, a w prawej dłoni jego słynne futro, owa kreacja kuśnierska ponoć z futerek nutrii przefarbowanych na czerń wlokąca. się niczym diaboliczny tren. Obok dwóch, czy trzech esbeków jakby w cieniu, jakby pod nim. Pozdrowiliśmy się krótko i spotkaliśmy się ponownie w wigilię, kiedy z Kleczkowskiej przewieziono nas do Grodkowa. Wylądowaliśmy w jednej celi. Bielawka od razu ustalił ze strażnikami, że my śpimy aż się wyśpimy, o żadnej przymusowej pobudce nie może być mowy. Po kilku nocach spędzonych w „tygrysówie”, po wielu konfliktach z komendantem - Nuter został wywieziony do więzienia w Strzelcach Opolskich, a następnie wylądował w bieszczadzkich Uhercach. Pewnego dnia dostał się do szpitala w Rzeszowie, skąd uciekł. Ukrywał się do skutku podejmując współpracę z Solidarnością Walczącą.
Potem był doktorat, niełatwe życie rodzinne i praca naukowa sunąca po torze z przeszkodami. I co, to już koniec? Dlaczego?

Mam wrażenie, Piotrze, że Twoja śmierć to jeszcze jedna złośliwa prowokacja, w których się specjalizowałeś i na którą z bólem dajemy się nabrać. To wszystko jednak pozostaje poza strefą ziemskiego poczucia humoru, którego byłeś mistrzem. Wiem, że ostatnie czasy były dla Ciebie gorzkie, trudne, zaszargane. W ogóle o wszystko tu jest gorzkie, natarczywie bolesne, tragiczne. Mam jednak nadzieję, że zamieszkałeś z własnego wyboru w krainie uspokojenia. Żegnaj! Pewnie się jeszcze kiedyś spotkamy… Do zobaczenia…

Piotr Załuski

http://www.tvp.pl/wroclaw/aktualnosci/ludzie/piotr-bielawski-nie-zyje/86...

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

#296082

O Piotrze Bielawskim

Ostatni raz widzialem sie z Piotrem rok temu ; dokladnie w piatek, 28 pazdziernika w kawiarni « pod Gryfami » na wroclawskim rynku. Bylo to spotkanie grupowe; czterdziesci lat wczesniej rozpoczynalismy wspolnie studia polonistyczne. Pomysl wpadl mi do glowy; spotkac sie czterdziesci lat pozniej. Myslalem optymistycznie, ze bedzie nas z 50. Przybyli : Grazyna, Iwona, Lidka, ktora sie spoznila, Marta, Ela – nieco od nas starsza kolezanka z polonistyki, Zbyszek, ktory przyjechal z Poznania, Maciek, ktory nigdy polonistyki nie studiowal i Piotr. Mial na sobie ciemny garnitur, biala koszule i krawat. Jedyny w krawacie. Nigdy go takim nie widzialem. Byl elegancki, pogodny, usmiechniety, elokwentny…Monologami wzbudzal zaintresowanie i radosc. Mowil z werwa, slowami wywazonymi, z duzym poczuciem humoru. Opowiadal nam, miedzy innymi, jak to Knorr “polknal” Pudliszki. Sluchajac opowiesci Piotra mialem jego obraz sprzed lat czterdziestu; Aniol z kreconymi, opadajacymi na ramiona wlosami. Pamietam jego tance w Palacyku na Ofiar Oswiecimskich. Kiedy Piotr wchodzil na parkiet, ludzie odsuwali sie, robili mu miejsce i… zamierali z podziwu. Tanczyl sam. Przypominal w tancu dzika kobre. Odnosilo sie wrazenie, ze nie ma kregoslupa. Tanczyl calym soba.

Po studiach rozjechalismy sie po Polsce; do Poznania, do Zielonej Gory, do Opola…. a kilka lat pozniej, wielu z nas troche dalej: do Chicago, do Berlina, do Paryza…

Pytalem o Piotra przy okazji pobytow w Polsce, pod koniec lat 80-tych. Odpowiadano mi; -wiesz, on chyba sie ukrywa. Nie znalem wtedy zaangazowania Piotra w tworzenie Solidarnosci, nie wiedzialem gdzie i jaka role w strukturach “Solidarnosci” odgrywal. Juz w nowej Polsce, po 89-tym, pytam o Piotra wspolnego znajomego. –Chyba ciagle sie ukrywa – padla odpowiedz. Pomyslalem sobie wowczas o japonskich zolnierzach z czasow drugiej wojny swiatowej, zagubionych i zapomnianych na wyspach i atolach Pacyfiku, ktorzy juz po zakonczeniu wojny, kapitulacji, ciagle wygladali wroga, gotowi do ataku i obrony.

Odnalezlismy sie we Wroclawiu w 2004 roku. Zaprosil mnie na pierogi ruskie do siebie, na Fiolkowa. Pierogi ulepil osobiscie. Byly wysmienite. Nie podejrzewalem, ze lubi kuchnie i zna sie na niej. To byla jedna z jego pasji. Zakladal fartuszek, kroil, mieszal, przyprawial do smaku i wychodzilo mu cudo palce lizac. Dal mi kilka przepisow, ktore do dzis wydaja mi sie za bardzo skomplikowane. Jestem ciagle na poziomie: sol i pieprz. Po obiedzie opowiedzial mi swoje losy; Solidarnosc, stan wojenny, wiezienia, uczieczke, prace w podziemiu… Ja opowiedzialem mu moja historie; wspolprace z wydawnictwami podziemnyni z konca lat siedemdziesiatych i poczatku osiemdziesiatych, Solidarnosc w Zielonej Gorze, moje przygody teatralne, stan wojenny, internowanie, powrot do teatru, beznadzieje, brak wiary i… wyjazd z paszportem “one way”. (Za kilka dni minie trzydziesci lat jak wyladowalismy na Orly). Rozmawialismy o dzieciach naszych, o trudzie i odpowiedzialnosci wychowywania dziecka uposledzonego. Z nikim tak dobrze nie rozumialem sie w tej sprawie jak z Piotrem. Wspolne doswiadczenie ulatwia porozumienie.

Juz przy pozegnaniu zauwazylem lezaca na stoliku gruba ksiazke. “Ten dziwny rok 1989”, ktorej, jak sie okazalo, jest wspolautorem. Niestety, posiadal jedyny egzemplarz. Szukam tego tytulu do dzis. Moze kiedys trafie na ten “dziwny rok 1989” w “starych ksiazkach”, w antykwariacie?...

W sierpniu tego roku rozeslalem do grona przyjaciol i znajomych “apel w sprawie poezji”, w ktorym chodzilo o zbiorke pieniedzy na wydanie tomu poezji naszego przyjaciela-poety. Pierwszy odpowiedzial mailem Piotr: “usciskaj Czesia ode mnie”. Odpowiedzialem mu; -“latwiej Ci bedzie bez mojego posrednictwa bo Ty w Legnicy, on pod Zielona Gora, a ja w Bretanii”. Piotr myslal, ze mieszkam w Polsce, gdzies na Ziemi Lubuskiej. Tak mu ktos powiedzial. Zatelefonowalem do niego nazajutrz, w czwartek 13-tego sierpnia, po otrzymaniu maila. Rozmawialismy przez dwie godziny. Mowil mi o biedzie, o starych biednych ludziach w Legnicy, dla ktorych jedyna rozrywka jest wygladanie przez okno, o habilitacji, o bezrobociu, o Wroclawiu, ktory kochal, ktorego byl dzieckiem i obywatelem czul sie do konca. O Wroclawiu, ktorego na codzien, w Legnicy, bardzo bylo mu brak. Rozmawialismy o samotnosci, o bolu bycia samotnym. Zacytowalem mu zdanie Jamesa Joyce’a, ktore tak mocno zadzialalo swego czasu na mnie, ze nauczylem sie je na pamiec; “czlowiek moglby zyc samotnie przez cale zycie, ale chociaz sam moglby wykopac swoj grob to jednak musi miec kogos, kto go pochowa.” Rozmawialismy o naszych Babciach, ktore uczyly nas historii niezaklamanej, o geopolityce, o kryzysie, o Unii Europejskiej, o pokoju w Europie, o Afganistanie, o wiosnie arabskiej, o Syrii…. Dobrze nam sie rozmawialo. Rozumielismy sie bez dopowiadania do konca.

Umowilismy sie na kolejna rozmowe po moim powrocie z Bretanii do Paryza. Jak to po dlugich, trzymiesiecznych wakacjach, nawal zyciowych problemow (zalane mieszkanie) i zawodowych obowiazkow sprawil, ze odwlekalem z telefonem do Piotra. Mialem zamiar zadzwonic do Niego dzis wieczorem. I dzis, w niedzielny poranek, 7-go pazdziernika dowiedzialem sie o Jego smierci. Myslalem, ze odszedl wczoraj, stad pospiesznie rozeslalem mail do kilku wspolnych przyjaciol, znajomych. Dowiaduje sie od Grazyny, ze to sie stalo kilka dni temu, a pogrzeb Piotra 13 pazdziernika. Ja w tym dniu bede swietowal, uroczyscie, moje “30 lat pamietam o Was”. A na Wszystkich Swietych bede we Wroclawiu. Nad grobem Piotra Bielawskiego. Mam nadzieje, ze nie w Legnicy, a w jego ukochanym miescie Wroclawiu. Amen.

Kazimierz Skorupski

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

#296404

Pogrzeb Piotra Bielawskiego odbędzie się w sobotę 13 października o godz. 13 na cmentarzu przy ul. Bujwida we Wrocławiu.

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

#296445

Przypominam jutro w sobotę 13 X o 13 pogrzeb Bielawskiego we Wrocławiu ul Bujwida

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

#297531