Marksizm kulturowy

Obrazek użytkownika Jadwiga Chmielowska
Idee

Dostałam mailem taką recenzję:

Słuchałem wczoraj (26 III 2013, 21:30 - 22:30) tę audycję: http://www.polskieradio.pl/8/734/Artykul/810743,Czy-marksizm-zemsci-sie-... .

"Czy marksizm zemści się zza grobu?"

Przypadkiem, bo nie zwróciłem na nią uwagi w zapowiedziach spikerów (chociaż sporo czasu codziennie zajmuje mi II program Polskiego Radia) ani w internetowej witrynie programu II.

Zaskoczyło mnie, że w programie II, gdzie na ogół audycje publicystyczne mają wymowę przynajmniej nie-prawicową, tym razem było inaczej. Wiedziałem, że Agnieszka Kołakowska (ur. w 1960 r.) jest konserwatystką - przeciwnie niż jej ojciec, zmarły kilka lat temu prof. Leszek Kołakowski, który chyba do końca życia pozostał lewicowcem.

W audycji sporo było o "poprawności politycznej", o tym, że jej głosiciele "po orwellowsku" (jak w powieści "Rok 1984") poodwracali znaczenie różnych słów często przez nich używanych, jak "pluralizm" albo "tolerancja". Także o tym, że (szeroko rozumiany) obóz lewicy, straciwszy niegdysiejsze swoje proletariaty (robotniczy i chłopski) wynalazły sobie nowe, zastępcze, np. mniejszości seksualne, ale także "innych" - w sensie: odmiennych rasowo albo religijnie od (jeszcze) dominującej ludności krajów zachodu, ale także - kobiety uciskane przez seksistowskich mężczyzn (o tej podmianie proletariatów "dawnych" na "zastępcze" często pisał i mówił w swoich felietonach Stanisław Michalkiewicz; dyskutanci w studio nie użyli jednak pewnego jego ulubionego wyrażenia: "marksizm kulturowy" jako nazwy tej nowej formy lewicy).

Troszkę czasu zajęła uczestnikom audycji dyskusja nad tym, czy istnieje tylko jedna odmiana lewicy i tylko jedna odmiana prawicy (w końcu zgodzili się, że i lewica, i prawica są różnorodne; o lewicy powiedziano, że nie każda jest przeciwna Izraelowi i USA - nie powiedziano zaś niczego o tym, czy i ew. czym różnią się rozmaite prawice).

Była mowa o tym, że ostrze tej "poprawności " jest wymierzone w chrześcijaństwo i w kulturę z niego wyrosłą. Że od rewolty studenckiej w 1968 r. (głównie w USA) wywodzi się dążność do tego, aby np. równać w dół poziom kształcenia poprzez likwidowanie ocen (ten proces już się dzieje np. w Wielkiej Brytanii w szkołach publicznych na szczeblu podstawowym!).

Że "tolerancja" wobec islamu, wyznawanego przez coraz liczniejszych imigrantów i ich tam urodzonych potomków, jest nie tyle skutkiem szczerego przekonania o tym, jak szlachetnie jest być tolerancyjnym, ile raczej - skutkiem strachu przed muzułmanami.

Kołakowska opowiedziała anegdotkę: mer Sztrasburga spotkał się z rodzicami uczniów tamtejszych publicznych szkół i wytłumaczył, że nie ma w szkolnych stołówkach ryb dla dzieci katolickich, a to w imię poszanowania LAICKOŚCI instytucji publicznej, jaką jest szkoła, ale wszelkie potrawy mięsne w tych stołówkach (nie tylko w piątki) spełniają wymagania "halal" (= w pewnym sensie; islamski odpowiednik żydowskiej "koszerności"), a to w imię poszanowania RÓŻNORODNOŚCI.

Po otwarciu powyższego linku i kliknięciu na szary kwadracik z czarnym symbolem głośnika można odsłuchać tę audycję z internetu.

Pozdrawiam

KT

Ocena wpisu: 
Brak głosów