Związki zawodowe- państwo w państwie???

Obrazek użytkownika Krzysztof Boruszewski
Kraj

Spróbujcie zrobić dzisiaj takie doświadczenie:
Skompletujcie dzisiaj jakąś większą grupę- ponad 10-ciu osób. Następnie tą grupą wtargnijcie do czyjegoś mieszkania, sklepu, biura itp., i oświadczcie właścicielowi, że się stąd nie ruszycie. Można sobie wymyślić jakieś żądania, ale równie dobrze nie musicie składać żadnych wyjaśnień, właściciel bowiem czym prędzej zadzwoni na policję która niebawem was z tego lokalu usunie. I chyba wszyscy zgodzą się ze mną, gdy powiem, że zarówno działanie właściciela jak i policji jest działaniem prawidłowym w normalnym Państwie Prawa.

A teraz rozważmy jak ta sytuacja ma się do okupowania przez związkowców biura poselskiego premiera Donalda Tuska?

Gdzie te „rządy prawa”? Gdzie równość wobec prawa? Gdzie państwowy monopol na stosowanie przymusu?

Więc rację ma tutaj były prezydent Lech Wałęsa mówiąc(inną sprawą jest to czy pan Wałęsa jest konsekwentny w swoich deklaracjach, bez względu na to jaka ekipa dzierży właśnie stery władzy):
„Są granice działania, związków też. Tu oni tę granicę przekraczają i premier musi zdecydowanie odpowiedzieć…Najpierw użyłbym argumentów. Gdyby nie poskutkowało, użyłbym siły. Dałbym decyzję: oczyścić biuro.” A te granice to nic innego jak polskie prawo. Władze polskie powinny bezwzględnie stać na straży przestrzegania tego prawa, to gwarantuje działanie silnego Państwa Prawa.

To nie pierwszy przypadek łamania prawa przez związki zawodowe. Począwszy od nielegalnych okupacji zakładów pracy i innych lokali; urzędów, biur i pomieszczeń prywatnych. Związkowcy wielokrotnie także doprowadzali do chuligańskich zamieszek na ulicach podczas tzw. „pokojowych manifestacji”. Ponadto znane są groźby użycia siły wobec pracowników, którzy nie chcieli przyłączyć się do strajku(tzw. łamistrajków).

Za każdym razem nielegalne działania związków zawodowych nie spotkały się ze zdecydowaną odpowiedzią władz państwowych. Tym oto sposobem władze dopuszczają do sytuacji, w której pewna grupa społeczna odbiera państwowy monopol na stosowanie przymusu i użycia siły. Powstają w rezultacie warunki anarchii, niedopuszczalne w praworządnym państwie.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

mamy związkokrację. Ale nikt się za to w tym kraju nie zabierze. Powody są bardzo jasne i czytelne. Partie po prostu nie chcą tracić elektoratu, nie ważne czy to PO, PiS, SLD, PSL. Na pewne kroki się zatem nie zdecydują, ponieważ oznaczałoby to odebranie im iluś tam głosów.

Dlatego demokracja jest be. Już dziadyga Marks mawiał, że "demokracja prowadzi do socjalizmu". No i cóż, to jedna prawdziwa rzecz, do której doszedł dzięki czyrakom na tyłku (ponoć cierpiał na takie schorzenie skóry przy pisaniu części swoich dzieł!). Dla wolnego rynku w demokracji po prostu nie ma miejsca. Przy tej okazji nie rozumiem, dlaczego von Mises się tak zachwycał demokracją - liberalizm demokratyczny jest przecież wewnętrznie sprzeczny i jego ewolucyjnym produktem jest socjaldemokracja.

pozdrawiam

Kirker prawicowy ekstremista

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Kirker prawicowy ekstremista

#7527