Czynnik ludzki

Obrazek użytkownika dastbi
Świat

Czynnik ludzki uznano za podstawową przyczynę katastrofy, jakiej uległ samolot Jak-42 pod Jarosławiem, powodując zagładę graczy klubu hokejowego „Lokomotyw”. Międzypaństwowy Komitet Lotniczy MAK podał do wiadomości publicznej wyniki dochodzenia. Stwierdzono więc, że załoga w trakcie startu przez pomyłkę zastosowała hamowanie. Samolot rozbił się 7 września, zginęły 44 osoby. Przeżył tylko inżynier pokładowy Aleksander Sizow.

Eksperci w ciągu ponad 1,5 miesiąca w reżimie prawie całodobowym prowadzili staranne dochodzenie i odtworzyli dosłownie każdą sekundę tragicznych wydarzeń na lotnisku pod Jarosławiem.

MAK potwierdził, że samolot JAK-42 w chwili startu był w porządku. Nie ujawniono żadnych usterek w pracy silników czy innych systemów samolotu. Lot wykonywano w porze dziennej, w prostych warunkach atmosferycznych, samolot posiadał wystarczające ilości paliwa, co do jakości któreg nie ma żadnych zastrzeżeń. Niektóre środki masowego przekazu pisały, że wobec lotników wywierano jakoby naciski, ze dosłownie przepędzano ich z pasa startowego, gdyż czekano na przybycie wysokich rangą gości na światowe forum polityczne, które obradowało w tych dniach w Jarosławiu. MAK nie ujawnił jakiejkolwiek presji wywieranej wobec załogi. „Dowodzi tego pełna rekonstrukcja wydarezń i odcyfrowane rozmowy członków załogi, w tym także ze służbami dyspozytorskimi”, - powiedzhiał szef komisji technicznej MAK Aleksiej Morozow:

„Specjalnie przedstawiliśmy rekonstrukcję lotu, poczynając od brifingu członków załogi przed lotem. Załoga rozgrzała silniki w ciągu 6 minut, jak to należało robić zgodnie z instrukcją użytkowania samolotów. Samolot odlatywał według rozkładu, przybycia żadnych innych statków powietrznych nie było”.

Według Aleksieja Morozowa, załoga mogła zapobiec katastrofie, podejmując w porę decyzję w sprawie rezygnacji ze startu. Potwierdzono to w trakcie unikalnego eksperymentu przeprowadzonego w czasie lotu. Piloci oblatywacze powtórzyli działania członków załogi podczas lotu awaryjnego, jednak bez zapewnienia dodatkowej siły hamującej. Powiedział o tym uczestnik eksperymentu, pilot olbatywacz pierwszej klasy Wasylij Sewastjanow:

„W trakcie lotu awaryjnego, prawdopodobnie, w ciągu całego rozbiegu nogi dowódcy załogi i drugiego pilota znajdowały się na pomoście hamulcowym, co stanowi wynik zastosowania nawyków prowadzenia samolotów Jak-40, gdyż obaj piloci mieli większe doświadczenie w zakresie lotów na tych właśnie samolotach, niż na samolocie Jak-42”.

Eksperyment przeprowadzony w trakcie lotu potwierdziły wyniki modelowania matematycznego. Eksperci zagraniczni, którzy śledzili przebieg dochodzenia, potwierdzili wnioski wyciągnięte przez MAK. Teraz wyniki dochodzenia przekazane zostaną do Międzynarodowej Organizacji Lotnictwa Cywilnego, gdzie będą one szczegółowo rozpatrywane. Przewodnicząca MAK Tatiana Anodina podkreśliła:

„Ze statystyki wiadomo, że rosyjskie linie lotnicze pracują w złożonych warunkach, wielkość wykonywanych przez nie przewozów lotniczych przewyższa przeciętny wskaźnik w skali światowej. Przy tym przewoźnicy rosyjscy zajmują dość wysokie pozycje w rankingach światowego bezpieczeństwa lotniczego”.

W MAK podkreślili, że komisja techniczna zjamuje się wyłącznie ustaleniem przyczyn katastrofy. Ustalenie sprawców oraz poziomu ich winy i odpowiedzialności jest zadaniem organów dochodzeniowych.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Kiedyś czytałem o takim przypadku na rosyjskim lotnisku wojskowym: samolot zatankowany do pełna stał i czekał gotowy do lotu. Każdy kto pracował na lotnisku w jego pobliżu podbierał sobie z niego paliwo. Któregoś dnia samolot wystartował i pilot tuż po starcie przekonał się, że ma sucho w zbiornikach. Wcześniej pewnie nie sprawdził poziomu paliwa, bo był przekonany, że jest zatankowany. W ten sposób w wyniku kradzieży paliwa za kilkadziesiąt tysięcy rubli rozbił się myśliwiec wart miliony rubli.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#196341