Stronnictwo Putina w rozsypce

Obrazek użytkownika Jerzy Bielewicz
Gospodarka

Stronnictwo Putina rozsypało się jak domek z kart. W ciągu dwóch dni. Na Ukrainie. Bo obraz ludzi wybijanych metodycznie przez snajperów docierający w realnym czasie przez internet, nie pozwalał światu zmilczeć. Również determinacja Majdanu i niosący pod kulami pomoc rannym. Odwaga, poświęcenie i ludzka solidarność. Rachunek krzywd poszedłby w tysiące ofiar i setki tysięcy uchodźców politycznych wraz eskalacją konfliktu.

 

Tak się nie stało, mimo chorej imperialnej polityki Putina i Rosji. Mimo jednostronnej narracji w sowieckim stylu, sączonej niczym jad. Co dalej? Już po Igrzyskach Olimpijskich? Rosjanom doradzać, jak to mówią, nie wzia. Pytania dotyczą Polski. Czy nad ukraińską lekcją powinniśmy przejść do porządku dziennego? Czy może warto pamiętać bezwarunkowe odruchy mediów mainstreamu, które za nim wartkim strumieniem popłynęła krew, rezonowały propagandą z Kremla? Znowu w ciągu kilku ostatnich lat! Czy ruska partia w Polsce, która za zdrajcę ma pułkownika Kuklińskiego, powtarza za Ławrowem bzdury o łamaniu na Ukrainie konstytucji i porozumień, ma prawo do bytu (medialnego) w Polsce? Ileż to razy ostatnio przypominano nam w sposób przewrotny i do znudzenia, że Janukowicz został wybrany w demokratycznych wyborach? W 33 roku Hitler też...

 

Sowiecki mentalność

Sowiecka mentalność za nic ma jednostkę, tę na dole, obywatela. Jego prawa nie istnieją. Sprawiedliwość nie będzie mu dana. Co innego on, przywódca, choćby Janukowicz. Jemu należy się zbytek. Czy Putinowi? Pałace, jachty, igrzyska. Bogactwo i bezkarność zapewni spolegliwy aparat państwowy. Sędzia, prokurator na telefon. Za cenę wszechogarniającej biedy, nadużyć i patologii. Nie przypadkiem, wg ostatniego raportu PricewaterhouseCoopers, to właśnie Rosja okazała się najbardziej przeżartym korupcją krajem na świecie .

 

W Polsce mamy niestety podobny problem. Posłużę się przykładami z ostatnich dni. Pierwszy dotyczy „frankowiczów” (właściciele mieszkań kupionych za kredyty we frankach szwajcarskich) i wyjaśnień przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) pana Andrzeja Jakubiaka jak i wiceprzewodniczącego KNF pana Wojciecha Kwaśniak złożonych w zeszłym tygodniu przed Senatem RP.

 

Stenogram posiedzenia - http://www.senat.gov.pl/prace/senat/posiedzenia/przebieg,271,2.html

 

Panowie ci przedstawiają z jednej strony armagedon, który na sektor bankowy i Polskę miałoby ściągnąć przewalutowanie kredytów „frankowych” po kursie z dnia podpisania umów kredytowych, z drugiej zaś jednym tchem w zaparte twierdzą o świetnej kondycji sektora finansowego i o wspaniałych współczynnikach wypłacalności banków. Nie raczą dostrzec oczywistej sprzeczności. Zapominają o „frankowiczach” eksmitowanych po cichu z mieszkań, którzy nigdy nie spłacą nadmiernych kredytów. Ci sami panowie przyzwalają na przejęciu Nordea Bank przez kontrolowany przez Skarb Państwa PKO BP. 90% aktyw Nordea Bank stanowią kredyty mieszkaniowe we frankach szwajcarskich. Potencjalnie stracone. Bo nic to, że banki ukrywają rzeczywistą sytuację „frankowiczów” podsuwając nowe kredyty na spłatę starych. Ci sami panowie pozwolą bankom na wypłatę dywidend za rok 2013. Bo naliczanie 95% prowizji za ubezpieczenia, czyli sprzedaż czegoś wartego 5 złotych za 100 złotych nie jest oszustwem, a wyrafinowaną bankowością. Nic to, że wpływy z tych transakcji przekraczają zyski netto sektora bankowego. Ci sami panowie raczyli na chwilę zapomnieć podczas przesłuchania w Senacie o kolejnych aferach, która kołaczą do drzwi pozwami zbiorowymi. Tzw produkty strukturalne i ubezpieczeniowo-inwestycyjne. Kolejną dużą grupę obywateli naciągnięto, bagatela, na grubo ponad 50 miliardów złotych. I tyle też wynoszą potencjalne straty sektora finansowego z tego tytułu!

 

Jednak hit tygodnia stanowi doniesienie prasowe sprzed sześciu dni, o Konfederacji Pracodawców Lewiatan, która zamierza złożyć do Trybunału Konstytucyjnego zapytanie, czy przejęcie 153 miliardów złotych w obligacjach skarbowych z Otwartych Funduszy Emerytalnych przez ZUS nie stanowi przypadkiem nacjonalizacji. Jeśli tak, to orzeczenie Trybunału da podstawy do wielomiliardowych odszkodowań na rzecz zagranicznych instytucji finansowych. Ech, nie przewidział takiego rozwoju sytuacji prezydent Komorowski i nie zawetował zawczasu odnośnej uchwały Sejmu. Nie raczył też choć po czasie „w trybie następczym”, spytać o ten kluczowy problem. Co za pech?! Za to szefowa Konfederacji Henryka Bochniarz i jednocześnie od ponad roku dyrektor Rady Dyrektorów włoskiego banku Unicredit, o dziwo, pamięta o obowiązku wobec swych pracodawców.

 

O pani Bochniarz ostatnio głośno. By wspomnieć oo uziemionych Dreamlinerach (przedstawiciel Boeinga na Europę środkową), czy o zamiecionej po dywan aferze Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej (członek Rady Nadzorczej).

 

Nie śmieszno, a straszno

W naszym kraju brakuje pieniędzy na badania genetyczne i identyfikacje ofiar stalinizmu ekshumowanych na warszawskiej łączce. Są za to na restaurację pomnika „czterech śpiących” na warszawskiej Pradze. Brakuje zapobiegliwości prezydentowi, nie brakuje pieniędzy Konfederacji Henryki Bochniarz, by zatrudnić prominentną kancelarię prawną i wyręczyć prezydenta z niedopełnionych obowiązków. A nad wszystkim czuwa karykaturalny Donald szybkie pendolino Tusk i wiecznie ponury mistrz intrygi, Radek martwi będziecie Sikorski.

Czytaj również:

Finał afery WGI: trzy osoby na ławie oskarżenia, a Rosati bezpieczny. „Widać w Polsce nadal są równi i równiejsi” - http://wpolityce.pl/wydarzenia/43112-final-afery-wgi-trzy-osoby-na-lawie-oskarzenia-a-rosati-bezpieczny-widac-w-polsce-nadal-sa-rowni-i-rowniejsi

Więcej na: http://unicreditshareholders.com/bie%C5%BC%C4%85ce_informacje

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.1 (głosów:8)