Ku niepodległej. Słów kilka o współczesnym wymiarze patriotyzmu

Obrazek użytkownika Jerzy Bielewicz
Gospodarka

„Ku niepodległej”, niedzielna konferencja w Sejmie RP niosła z sobą przesłanie po wielokroć wzmocnione wymową wydarzeń na Ukrainie. Bo niepodległość wymaga pracy, sprawnego państwa, silnej armii, i co ważne elit, które definiując jasno interes narodowy, wytyczą też drogę do jego realizacji.

W debacie publicznej padały w ostatnich latach mocne słowa: o kondominium, kolonialnej strukturze gospodarki, o zadłużaniu kraju i groźbie utraty suwerenności najpierw gospodarczej, a chwilę później politycznej. Nie były to słowa w próżnię. Bo przecież nie sposób przejść do porządku dziennego nad wydarzeniami w Grecji, na Cyprze, teraz na Ukrainie. Przecież mamy przed oczyma jakże realne obrazy Majdanu: ofiary snajperów, zabitych, rannych, solidarność pod gradem kul. Tak, sprawy poszły w sposób nieodwracany - niezwykle daleko. I nie wolno w żadnym przypadku zakładać, że Putin ograniczy roszczenia Rosji wyłącznie do Krymu. Destabilizacja wschodniej i południowej Ukrainy, nie zatrzymana, wywoła prawem kaduka zabór przez Rosję kolejnych terenów, aż po Naddniestrze.

Wracam do tematu konferencji. Jak chronić naszą nieodległość, która nie bójmy się tego sformułowania, jest diś zagrożona? Prosta, stara jak świat odpowiedź - chcesz pokoju, szykuj się do wojny – nie wystarcza, bowiem dla obecnej władzy wydarzenia na Ukrainie stały się przykrywką, pod którą skrywa tragiczny stan finansów i budżetu, ludzką biedę i emigrację zarobkową, katastrofę demograficzną oraz przede wszystkim korupcją trawiącą organa państwa, a zwłaszcza wymiar sprawiedliwości i nadzór finansowy. Dopóki kapitał z Polski będzie wypływał, jak ma to miejsce „tu i teraz”, dopóki kraj będzie popadał w długi, dopóty wszelkie dyskusje nad naprawą państwa pozostają gadaniną, bo każda chwila przybliża nas do nieuniknionej katastrofy. Dokładnie tak, jak miało to miejsce w Grecji, a teraz na Ukrainie.

Z drugiej strony, gdybyśmy potrafili brać z Unii Europejskiej to co dobre..., dbając o własne interesy... Mówię to w kontekście nadchodzących wyborów do Parlamentu Europejskiego (PE). Choćby Dyrektywa MIFID, która, jeśli wprowadzona w 2007 roku, ochroniłaby polskich przedsiębiorców przed plagą opcji walutowych. Czy ostatnio Dyrektywa o kredytach hipotecznych i ochronie klientów banków, która uchwalona przez Parlament Europejski przed dwoma tygodniami, winna zostać w ciągu dwóch lat wprowadzona do prawa krajowego. Tym samym tzw Bankowy Tytuł Egzekucyjny, spuścizna w prawie jeszcze z czasów Stalina, odszedłby do historii. Moglibyśmy mówić o repolonizacji sektora bankowego! Kto stoi na przeszkodzie? Wszechpotężne lobby bankowe i rządząca koalicja, o czym wraz z Januszem Szewczakiem wykładamy w programie Anity Gargas:

Misja Specjalna: „Banksterzy i Bankowy Tytuł Egzekucyjny”, https://www.youtube.com/watch?v=WrSc_r1nQOg

Miarą współczesnego patriotyzmu, za nim ruszymy na barykady, bądź staniemy w obronie granic, pozostaje imperatyw i wola rozwiązania narastających problemów gospodarczych. Choćby afera Projektu Chopin, czy gehenna producenta makaronów Malma. O tym dzięki przychylności Józefa Orła wraz z Michelem Marbot, Ryszardem Czarneckim i Kazimierzem Ujazdowskim:

Klub Ronina: „Czyj jest nasz Kapitał?”, https://www.youtube.com/watch?v=beFvCGdFp_o

Premier Tusk, inaugurując wczoraj kampanię do PE powiedział: „te wybory nie będą o unii bankowej (…), a o tym czy polskie dzieci będą mogły pójść pierwszego września do szkół”. Nic bardziej zwodniczego. Oto, Unia w zeszłym tygodniu po kilkunastu-godzinnej morderczej sesji przyjęła przepisy porządkujące procedury upadłościowe w sektorze bankowym. Pierwotnie, odkładano tę sprawę na po wyborach. Wobec kryzysu w UE i Polsce, te wybory muszą być najpierw o sprawach gospodarczych, naprawie systemu finansowego i finansów państwa, repolonizacji banków oraz sposobach i procedurach wydawania środków z dotacji europejskich, dopiero w drugiej kolejności o zagrożeniach zewnętrznych. Jeśli nie, to przegramy wszyscy. Zwycięży partyjniacki interes PO, bo ważne kwestie jeszcze raz zostaną zamilczane w debacie publicznej. Nie pomożemy też sobie i Ukrainie, bo nie będzie nas stać, nie tylko na opiekę nad niepełnosprawnymi, ale na dozbrojenie armii i wyszkolenie rezerw wobec groźby konfliktu militarnego z Rosją.

http://unicreditshareholders.com/bie%C5%BC%C4%85ce_informacje

 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:3)

Komentarze

Uwazam jak Grzegorz Brown (?) - kosciol, szkola, strzelnica.
Wzor ze Szwajcarii - po treningu/sluzbie bron, amunicja, granty w domu. TAK W DOMU.
No ale wtedy nie mozna obywateli traktowac jak bydlo.
Pomoc tej Ukrainie? Tym co pominiki dla SS Galicijen buduja? Tym co rzneli/wyrzneli moich rodakow?
WOJAN TOCZY SIE CALY CZAS, NIE CALY CZAS STRZELAJA.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Bogdan

#421018